Amp Futbol Cup 2018 – podsumowanie

Kurz po AFC’18 już opadł, u nas podsumowanie dopiero teraz, wszak jesteśmy slow. Na początku informacje od naszych przyjaciół, pod koniec garść fot mojego autorstwa; śmierdzi amatorszczyzną ta moja „fotografia”, ale byłem tam i to się liczy!

Najlepsze ampfutbolowe drużyny świata zagrały w Warszawie w VII edycji prestiżowego turnieju Amp Futbol Cup. Niesiona gorącym dopingiem kibiców reprezentacja Polski wygrała z Holandią (6:1) i Ukrainą (2:1), zremisowała z aktualnymi mistrzami świata Rosją (1:1) oraz minimalnie uległa późniejszym zwycięzcom imprezy Anglikom (0:1). Te wyniki dały biało-czerwonym trzecie miejsce. Niedosyt jest więc duży, jednak dobra gra Polaków pozwala z optymizmem patrzeć na zbliżające się mistrzostwa świata w Meksyku. Amp Futbol Cup swoją wyjątkową atmosferą, jak co roku przyciągnął wiele piłkarskich gwiazd. W poprzedzającym finał meczu przyjaciół Amp Futbol zagrali między innymi Tomasz Kłos, Marek Citko, Leszek Ojrzyński i Łukasz „Juras” Jurkowski, a z trybun piłkarzy po amputacjach dopingowali Michał Pol, Andrzej Strejlau, Grzegorz Wojtkowiak czy napastnik Legii Warszawa, była gwiazda Arsenalu Londyn Eduardo.

– Niesamowite jest to, jak dynamicznie poruszają się po boisku ampfutbolowi piłkarze. Gra naszej kadry jest bardzo widowiskowa, wrażenie robi też piłkarska technika zawodników. Jestem w szoku. – powiedział Marek Citko, który po raz pierwszy miał okazję obserwować ampfutbolistów na żywo – W naszej reprezentacji widać też wielką ambicję i wolę walki, dla chłopaków nie ma straconych piłek. Jestem pełen podziwu dla tych zawodników. Na pewno nie mieli w życiu łatwo, ale się nie poddali i nie poddają się też na boisku – dodał były reprezentant Polski.

Amp Futbol Cup był dla naszej reprezentacji kluczowym sprawdzianem przez mistrzostwami świata, tym bardziej, że po zeszłorocznych mistrzostwach Europy w kadrze doszło do wielu zmian. Kilku młodych, wyróżniających się zawodników zastąpiło tych z większym doświadczeniem, w efekcie czego drużyna w tym składzie personalnym grała po raz pierwszy. Sztab szkoleniowy zdecydował się również na sprawdzenie przed mundialem nowych rozwiązań taktycznych. Wybory personalne i taktyczne okazały się jednak bardzo dobre. Biało-czerwoni pokazali się z jak najlepszej strony i zwłaszcza w meczu z aktualnymi mistrzami świata – Rosją pokazali, że już na tym etapie przygotowań są w stanie nawiązać równorzędną walkę z każdym rywalem.

– Chcieliśmy wygrać ten turniej i sprawić radość naszym fantastycznym kibicom, ale z powodu ostatnich zmian od wyniku ważniejszy był dla mnie obraz gry drużyny – mówi Marek Dragosz trener reprezentacji Polski – trzecie miejsce pozostawia spory niedosyt, ale widać że zawodnicy chcą i potrafią grać szybko i ofensywnie oraz że ten zespół stać na bardzo dużo. O straconych golach zadecydowały drobne błędy, które klasowi rywale potrafią wykorzystywać. Przed nami jednak jeszcze ostatnie zgrupowanie przed wylotem do Meksyku, w trakcie którego popracujemy właśnie nad tymi niuansami. Będzie dobrze! – dodaje z optymizmem selekcjoner.

Właśnie drobne błędy, a w zasadzie jeden błąd zadecydował o tym, że Polacy nie znaleźli się w finale turnieju. W doliczonym czasie pierwszej połowy półfinału, zaraz po przeprowadzeniu przez nasz zespół zmiany, Anglicy wykorzystali błąd w ustawieniu polskiej linii obronnej i zdobyli jedynego w tym meczu gola. Wyspiarze w ampfutbolu znani są z umiejętności wykorzystywania błędu rywala i utrzymywania jednobramkowego prowadzenia. Tak było niestety w meczu z biało-czerwonymi i tak było również w finale imprezy, w którym pokonali faworyzowanych Rosjan również 1:0.

Na pocieszenie Polakom został wygrany mecz o trzecie miejsce z Ukrainą oraz tytuł najlepszego bramkarza turnieju przyznany polskiemu golkiperowi.

– Świetnie się gra na tak dobrze zorganizowanym turnieju i przy tak wspaniałym dopingu – powiedział zdobywca nagrody Jakub Popławski – Widać u nas stały progres, praca całego sztabu i wszystkich zawodników zarówno na zgrupowaniach jak i w trakcie treningów indywidualnych powoduje, że stajemy się silniejsi. Po tym turnieju wiemy, że nasze marzenia o medalu mistrzostw świata są realne. Stać nas na to. Dużo daje nam również wsparcie piłkarskich gwiazd, dzięki któremu czujemy się częścią wielkiej piłkarskiej rodziny – dodał Popławski, który przed samym turniejem po raz kolejny spotkał się z Łukaszem Fabiańskim.

Siódmą edycję Amp Futbol Cup śledziły nie tylko gwiazdy, ale również liczni kibice. Rekordowe zasięgi osiągnęły również internetowe transmisje meczów biało-czerwonych, co pokazuje, że zainteresowanie tym sportem ciągle rośnie.

– Gratuluję Polakom trzeciego miejsca. Patrząc na ich niesamowitą grę widać że są dobrze przygotowani do Mundialu. – podsumował turniej Tomasz Kłos, były obrońca i członek klubu wybitnego reprezentanta Polski. – Jestem pewny, że prezentując taką technikę, dynamikę i umiejętności gry kombinacyjnej oraz przede wszystkim grając z takim zaangażowaniem i serduchem nasi zawodnicy wrócą z Mistrzostw zadowoleni. – dodał.

Mistrzostwa Świata, z udziałem 24 reprezentacji rozpoczną się już 27 października w meksykańskiej Guadalajarze. Polacy zagrają w grupie C z Kolumbią, Japonią i Kostaryką.
Wcześniej, bo 10-14 października biało-czerwonych czeka jeszcze ostatnie zgrupowanie przed mundialem.

AMP FUTBOL CUP 2018

Warszawa, 8-9 września, OSiR Bemowo

grupa A:
Polska v Holandia 6:1
Holandia v Rosja 0:10
Polska v Rosja 1:1

grupa B:
Ukraina v Anglia 1:4
Włochy v Ukraina 1:2
Włochy v Anglia 3:6

półfinały: Rosja v Ukraina 7:0 / POLSKA v Anglia 0:1
mecz o 5. miejsce: Włochy v Holandia 3:0
mecz o 3. miejsce: POLSKA v Ukraina 2:1
FINAŁ: Anglia v Rosja 1:0

1. Anglia
2. Rosja
3. POLSKA
4. Ukraina
5. Włochy
6. Holandia

najlepszy zawodnik: Jamie Tregaskiss
król strzelców: Ben Houghton
najlepszy bramkarz: Jakub Popławski
nagroda fair play: reprezentacja Holandii

***

DK

  • Paweł Król

    Zdjeciom niczego nie brakuje. A sportowo, rzeczywiście, może być niedosyt…

  • Piciarm

    Tez bym się nie przejmowal zajęciem 3 miejsca, wszystko idzie w dobrym kierunku.
    Polska

  • Na Kawęczyńskiej jakoś bardziej mi pasowało, niż na Bemowie…