Autostrada do Euro 2020?! Zapomnijmy!

Po krótkiej analizie wydaje się, że będzie to droga z wybojami, zwężeniami i ruchem wahadłowym…

Po niedzielnym losowaniu grup eliminacji do mistrzostw Europy 2020 w kraju zapanowała umiarkowana euforia. Nie trafiliśmy na żadną z europejskich potęg, choć mogliśmy dostać Niemców. Szczęśliwie ominęliśmy Skandynawów, którzy ostatnio zwykli nas ostro lać (Szwecja, Dania), a także unikniemy męczących wypraw za Kaukaz, co nie zawsze wiązało się ze zdobyczami punktowymi (vide: Armenia za czasów Jerzego Engela lub wycieczka kadry Adama Nawałki na kazachskie stepy).

Jednak w obecnej formie kadrę Jerzego Brzęczka czeka poważna przeprawa przez tę grupę i dziś wcale nie jest powiedziane, że „biało-czerwoni” w Euro 2020 zagrają. Tym bardziej, że rywale też bardzo chcieli wylosować z pierwszego koszyka dołujących ostatnio Polaków. Z kim zatem zagramy?

Austria
Dla Brzęczka będzie to powrót sentymentalny, wszak w Tirolu Innsbruck, LASK Linz czy Sturmie Graz spędził chyba swoje najlepsze lata piłkarskiej kariery. Selekcjonerem kadry jest dobry kumpel naszego „Narodowego” Franco Foda, który będzie miał do dyspozycji kilku ciekawych zawodników, grających głównie za naszą zachodnią granicą.

Ważne jest słowo grających, bowiem nikt nie wyobraża sobie jedenastki Bayernu bez Davida Alaby, Herthy BSC bez Valentina Lazaro, Augsburga bez Martina Hintereggera i Michaela Gregoritscha czy Hoffenheim bez Floriana Grillitscha. W RB Leipzig często pokazują się Stefan Ilsanker czy Marcel Sabitzer. W ataku West Ham United pierwsze skrzypce gra niesforny Marko Arnautović. Ot, będzie kogo przyćmiewać…

Izrael
Kadra Henryka Apostela rozpoczynała eliminacje do Euro 1996 meczem w Tel Awiwie. Porażka 1:2 nie wlała optymizmu w serca przyzwoitej przecież drużyny, która przerżnęła kwalifikacje z kretesem. To był mecz, po którym Dariusz Szpakowski pieprznął mikrofon w kąt i miał dość komentatorskiej roboty.

Brzęczek zaliczy kolejny powrót sentymentalny, wszak jako piłkarz grał w Maccabi Hajfa.
Co ciekawe, szkoleniowcem izraelskiej kadry jest… Austriak Andreas Herzog, który wszystko, co najlepsze w ekipie, ma chyba w ataku. Munis Dabbur strzela jak na zawołanie w Salzburgu, a Tomer Chemed znów zaczął trafiać dla Brighton. Jest jeszcze Eran Zahavi, który przez trzy sezony w Chinach zdobył… 58 goli! Znane nazwiska w drugiej linii to Bibras Natcho (Olympiakos Pireus) i Biram Kayal (były gracz Celticu). Obaj jednak najlepsze lata mają już za sobą. Odkryciem może być 19-letni filigranowy pomocnik Maccabi Petach Tikwa Manor Solomon.

Słowenia
Ze Słoweńcami wygraliśmy ostatnio 14 lat temu, a na sześć potyczek triumfowaliśmy ledwie dwa razy. Z czym nam się kojarzy ekipa z byłej Jugosławii? Z klęską armady Leo Beenhakkera i pamiętnej przemowy Dariusza Szpakowskiego:

Słowenia była losowana z czwartego koszyka, ale lekceważyć jej nie należy. Przede wszystkim ze względu na Jana Oblaka w bramce. Golkiper Atlético potrafi w pojedynkę wybronić mecz i jest godnym następcą Samira Handanoviča. W obronie dzieli i rządzi Miha Mevlja z Zenitu Petersburg, który w klubie jednak mało gra.

W pomocy warto zwrócić uwagę na doświadczonych Josipa Iličicia z Atalanty i Rene Krhina z Nantes oraz młodych: Mihę Zajca z Empoli i Jakę Bijola, pukającego do pierwszego składu CSKA Moskwa. Tylko w ataku nie ma kim postraszyć – w ostatnim meczu Ligi Narodów w podstawowej jedenastce wybiegł Roman Bezjak z Jagiellonii…

Macedonia
W ekipie Igora Angelovskiego nadal najbardziej rozpoznawalny jest Goran Pandew. 35-latek z Genoi jest w cieniu Krzysztofa Piątka, ale dla swojej reprezentacji pozostaje nadal bezcenny.

U jego boku może pięknie dojrzeć Enis Bardhi, który dość odważnie poczyna sobie w barwach Levante. W pomocy są jeszcze znany nad Wisłą Ivan Trickovski, Arijan Ademi z Dynama Zagrzeb i Eljif Ełmas, nastoletnie objawienie Fenerbahçe. W Rayo Vallecano gra bramkarz Stołe Dimitriewski. Jedyny rywal z tej grupy, z którym jeszcze nie graliśmy o punkty i z którym nie ponieśliśmy porażki.

Łotwa
W przypadku Łotyszy lepiej już było. To właśnie wtedy na pracą z reprezentacją sparzył się Zbigniew Boniek.

Do eliminacji drużyna czerwono-biało-czerwonych przystąpi z nowym trenerem, bowiem po pół roku pracy podziękowano Finowi Mixu Paatelainenowi. Temu, kto zastąpi niezłego przed laty napastnika, zwyczajnie… współczujemy. W 2018 roku Łotwa nie wygrała meczu, a największymi sukcesami są remisy 1:1 z Wyspami Owczymi i (dwukrotnie) z Kazachstanem, poza tym dwa razy po 0:0 z Andorą i 0:1 z Gibraltarem (sic!).

Spora grupa Łotyszy albo gra (Valērijs Šabala, Igors Tarasovs) albo grała (Deniss Rakels, Vladislavs Gabovs, Artūrs Karašausks) w polskiej ekstraklasie. Nie jest to najlepsza laurka…

Grzegorz Ziarkowski

  • Marcin

    „To był mecz, po którym Dariusz Szpoakowski pieprznął mikrofon w kąt i miał dość komentatorskiej roboty”. Szkoda, że nie pieprznął na amen.

    • Ja bym poszedł jeszcze dalej – stan polskiej piłki to jego wina.

      • Marcin Wandzel

        Nie widzę związku. Nawet gdyby był jeszcze większym ignorantem (o ile to możliwe), to jednak Ryży rządzi tym bajzlem.

  • Paweł Król

    Grupa wymagająca i wyrównana. Widzę w tym taki plus, że żadnej z drużyn Polacy nie powinni zlekceważyć. A jeśli podejdą do któregoś z meczów ulgowo, nie musi się to równie szczęśliwie skończyć, jak to miało miejsce np. z Armenią w Warszawie; wygraną w bólach 2:1, gdzie przy remisie goście stanęli przed świetną okazją do zwycięstwa.

  • Piciarm

    Grupa dość ciekawa, tak muszę przyznać że losowanie nas oszczędziło ale spocząć na laurach nie wolno i jak napisano nie lekceważyć przeciwników !