Blamaż, czyli jak graliśmy o pietruszkę

Zamiast klasycznej zapowiedzi meczu z Anglią postanowiłem przypomnieć najnowszą historię przegranych eliminacji. Wszak ileż razy można odgrzewać 40-letniego kotleta o zwycięskim remisie z Wembley?

Zanosi się na to, że historię o bohaterskim Tomaszewskim, strzale Domarskiego, szmacie Shiltona i legendzie Wembley z 1973 roku będziemy odgrzewać jeszcze przez wiele lat. Co prawda fragmenty piątkowego starcia z Ukrainą dawały nam iskierki nadziei przed wtorkowym pojedynkiem na Wembley, ale Anglicy drugą – bardzo dobrą – połową meczu z Czarnogórą, zgasili je całkowicie.

Gwoli ścisłości: na angielskiej ziemi nigdy nie wygraliśmy. Z ośmiu meczów zremisowaliśmy dwa (bardzo dawno temu, bo w 1966 i 1973 roku) i ponieśliśmy sześć porażek. Bilans goli: 5-17. Strzelców goli dla biało-czerwonych można więc wymienić na palcach jednej ręki: Jerzy Sadek, Jan Domarski, Marek Citko, Jerzy Brzęczek i Tomasz Frankowski.

Oto krótka historia jak Polacy radzili sobie w meczach o przysłowiową pietruszkę, gdy eliminacje były już przegrane. Czasami włos jeży się na głowie… Za punkt wyjściowy postawiłem sobie eliminacje do mundialu w USA 1994. Bilans meczów o nic z przegranych eliminacji nie wydaje się na pierwszy rzut oka szalenie dramatyczny: 7 meczów, w tym 2 zwycięstwa i remis. Bilans bramkowy: 9-10.

Klęska Ćmikiewicza
Kadra Andrzeja Strejlaua kwalifikacje do amerykańskich mistrzostw rozpoczęła nader obiecująco, zdobywając osiem punktów w pięciu meczach. Jednak we wrześniu 1993 roku Polacy przegrali na Wembley 0:3, a potem „poprawili” to porażką w Oslo z Norwegią 0:1. Strejlau podał się do dymisji, a zastąpił go Lesław Ćmikiewicz, który w meczu „o wszystko” przegrał w Poznaniu z Norwegami aż 0:3. Pod wodzą pana Leszka kadra dokończyła eliminacje meczami z Turcją i Holandią. Było gorzej niż źle, zresztą zobaczcie sami.

27.10.1993, Stambuł
Turcja – Polska 2:1
(0:1)
Gole: Hakan 53, K. Buelent 67 – Kowalczyk 17
Turcja: Engin – Gokhan, Recep, Emre, K. Buelent – Oguz, Tugay, Orhan (80. Salagam), Abdullah (86. Ozdilek) – Hakan, U. Buelent.
Polska: Matysek – Jałocha, Kruszankin, Wałdoch – Adamczuk, Pisz, Michalski, R. Staniek, G. Lewandowski – W. Kowalczyk (55. Ziober), Juskowiak (77. Jaskulski).

17.11.1993, Poznań
Polska – Holandia 1:3
(1:1)
Gole: Leśniak 13 – Bergkamp 10, 66, R. de Boer 88
Polska: Matysek – Jałocha (78. Czerwiec), Kruszankin, Wałdoch, Koźmiński – Adamczuk, Kruszankin, Michalski, R. Warzycha (66. Cebula), G. Lewandowski – W. Kowalczyk, Leśniak.
Holandia: de Goey – van Gobbel, R. Koeman, F. de Boer, Wouters – E. Koeman, Winter, Roy – R. de Boer, Bergkamp, Overmars.

Blamaż w Trabzonie
Kwalifikacje do Euro 1996 ostatecznie przegraliśmy na Tehelnym Polu w Bratysławie. Nie dość, że kadra Henryka Apostela poległa aż 1:4, to jeszcze kończyła mecz w dziewiątkę, bowiem czerwone kartki otrzymali Piotr Świerczewski i Roman Kosecki. Obaj schodząc z boiska pokazali kibicom w Bratysławie gołe klaty. Na marginesie – jeżeli tata Kosecki pokazuje w meczach kadry gołą klatę, syn Kosecki gołą dupę, to co pokaże wnuk Kosecki jeżeli w owej reprezentacji kiedyś zagra? Wiele nie zostało… Apostel podał się do dymisji, ale dokończył eliminacje meczem z Azerbejdżanem w tureckim Trabzonie. Apostelowi już na niczym nie zależało. Powołał więc osobliwy skład reprezentacji, który skompromitował się w starciu z europejskim słabeuszem.

15.11.1995, Trabzon (Turcja)
Azerbejdżan – Polska 0:0

Azerbejdżan: Żidkow – Getman, Gajsumow, Achmedow, Wachabzade – Abuszew, Agajew, Rzajew (69. K. Kurbanow), Kadyrow (67. M. Kurbanow) – Kasumow, Sulejmanow (82. Liczkin).
Polska: Woźniak – Wojtala, Świerczewski, Wałdoch, Jaskulski – Czereszewski, Bukalski (72. Lenart), Czerwiec, Sokołowski – Majak (46. Siadaczka), Bałuszyński (67. Kuźba).

Legł mit zwycięskiego „Wójta”
Kolejne eliminacje, tym razem do Mistrzostw Świata 1998 we Francji mieliśmy z głowy ponad rok przed rozpoczęciem mundialu. Drużynę do eliminacji przygotowywał Władysław Stachurski, ale na stanowisku dotrwał ledwie do połowy przygotowań. Potem drużynę objął Antoni Piechniczek i niemal koncertowo przerżnął wszystkie szanse na awans 31 maja 1997 roku, przegrywając u siebie z Anglikami 0:2. Na usprawiedliwienie wszechwiedzącego szkoleniowca trzeba wspomnieć, że grał z nie byle kim – Włochami i Anglikami właśnie. Potem, w jednym zwycięskim meczu z Gruzją drużynę poprowadził Krzysztof Pawlak, a eliminacje kończył Janusz Wójcik, na którym podopieczni Dawida Kipianiego wzięli niezwykle srogi rewanż.

14.06.1997, Katowice
Polska – Gruzja 4:1
(2:1)
Gole: Ledwoń 32, Trzeciak 34, Bukalski 70k., K. Nowak 90 – Sz. Arweładze 24
Polska: Szamotulski – Kałużny, Kukiełka, Skrzypek – Ledwoń, Michalski, K. Nowak, Bukalski, Sokołowski – Dembiński (87. W. Adamczyk), Trzeciak (61. Kucharski).
Gruzja: Zoidze – Łobżanidze, Cchadadze, Kaładze, Kobiaszwili (74. Kawełaszwili) – Gogiczaiszwili (46 Kiknadze), Nemsadze, Dżamarauli (46 A. Arweładze) – Kecbaja, Kinkładze, Sz. Arweładze.

07.10.1997, Kiszyniów
Mołdawia – Polska 0:3
(0:1)
Gole: Juskowiak 23, 55, 61.
Mołdawia: Romanenko – Fistican, Stryjenko, Culibaba (32. Cebotariu), Testimitanu – Spynu (65. Gajdamaszczuk), Szyszkin, Epurianu, Popovici (65. Rogacziow) – Kleszczenko, Miteriew.
Polska: Kłak – Jóźwiak, Łapiński, Koźmiński – P. Świerczewski, Michalski (74. Wałdoch), Brzęczek, Majak, Iwan – Juskowiak (78. Bukalski), Kowalczyk (62. Kucharski).

11.10.1997, Tibilisi
Gruzja – Polska 3:0
(0:0)
Gole: A. Arweładze 55, Cchadadze 66, Kecbaja 74
Gruzja: Togonidze – Łobżanidze, Cchadadze, Szelija, Czichradze – Kawełaszwili, Nemsadze, Kecbaja (90. Kiknadze), Gakchokidze (64. Dżamarauli) – Sz. Arweładze, A. Arweładze (82. Gogiczaiszwili).
Polska: Kłak – Jóźwiak, Łapiński, Koźmiński – P. Świerczewski (63. Ledwoń), Wałdoch, Brzęczek, Majak, Iwan – Gilewicz (74. Bukalski), Juskowiak (84. Kucharski).

Tragedia na śniegu
Przeskakujemy aż o dwanaście lat, ponieważ w eliminacjach do Euro 2000 kadra Wójcika liczyła się do ostatniego, przegranego 0:2 meczu ze Szwedami, kadra Engela awansowała na japońsko-koreański mundial (choć po wywalczeniu awansu w meczu o nic przegrała 1:4 w Mińsku z Białorusią), Janas do ostatniego pojedynku walczył o baraż do Euro 2004 (nawet wygraliśmy z Węgrami 2:1, ale Szwedzi przegrali z Łotwą 0:1 i to Łotysze zagrali w barażu), a potem awansował na mundial 2006, Beenhakker wprowadził Polaków do Euro 2008, ale już eliminacje do południowoafrykańskich MŚ przegrał na dwie kolejki przed końcem. Choć jeszcze przed przedostatnim meczem z Czechami mieliśmy matematyczne szanse awansu, porażka 0:2 pozbawiła nas jakichkolwiek złudzeń. Eliminacje zamykaliśmy meczem o pietruszkę ze Słowacją na pustym i zaśnieżonym Stadionie Narodowym w Chorzowie. Eksperymentalnie zestawionej kadrze Stefana Majewskiego gwóźdź do trumny wbił Seweryn Gancarczyk, pakując piłkę do własnej bramki.

Polska – Słowacja 0:1 (0:1)
Gol: Gancarczyk 3. sam.
Polska: Dudek – Rzeźniczak, Głowacki, Bieniuk, Gancarczyk – Błaszczykowski, M. Lewandowski, Roger (60. Peszko), Obraniak – Jeleń, Brożek (86. Janczyk).
Słowacja: Mucha – Pekarík, Strba, Salata, Petras – Kopunek, Weiss (67. Novak), Kozak (85. Karhan), Hamsik – Sestak (75. Svento), Jendrisek.

Grzegorz Ziarkowski

  • Dariusz Kimla

    Głowy nie dam czy to ten mecz z Hol w Poznaniu, ale kojarzy mie sie, ze wizji nie było w tv tylko głos jakos od 60.min przy stanie 1:1 i bez tej wizji 2 bramy Holendrów. Znaczy wpierdol na fonii hyhy

  • Paweł Król

    2:2 było wtedy, graliśmy w Holandii.
    Grzesiu, wyczuwam rezygnację – „Jeszcze Polska nie zginęła…”.
    Zapowiedź ekstra!
    Pozdrowienia

  • Dariusz Kimla

    OK, więc wpierdol był na wizji.

    Zapowiedź tradycyjnie najlepsza w necie, tu już daję głowę…

  • Paweł Król

    🙂

  • Grzegorz Ziarkowski

    Paweł racja, w pierwszym meczu na De Kuip, zremisowaliśmy 2:2 Szpakowski przeszedł na relację radiową. Nie widzieliśmy na żywo chyba gola na 2:0 dla naszych. Koźmiński albo Kowalczyk ją strzelił. Rewanż w Poznaniu można było obejrzeć w całości na żywo – z wizją i fonią.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Oczywiście w meczu w Poznaniu grał jeden Kruszankin, a nie dwóch jak podałem 🙂

  • Paweł Król

    Kowalczyk zaliczył piękne trafienie po strzale głową. Innych szczegółów wybaczcie ale nie pamiętam. Siedziałem przy tym meczu jak mnich podczas kontemplacji. Cieszyłem się piłką jak dziecko – wsłuchiwałem się w nią.
    Darek, Inter z nowym właścicielem.
    Grzesiu, będzie dobrze, tylko czystki muszą zrobić. Wywalić wszystkich nierobów, zatrudnić pasjonatów.

  • Dariusz Kimla

    Czyli nas 🙂

    Indonezyjczyk, hmm… Szkoda, Moratti był pasjonatą właśnie.

    Grzesiu, nie będzie dobrze.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Szczęsny w bramce, Mierzejewski główny palyamker – gramy dla Anglików niewątpliwie, czyli Achmetow z Surkisem za mało naszych zmotywowali 🙂

  • Paweł Król

    Trudno powiedzieć, kto w kadrze polskiej jest rezerwowym, a kto nie jest… Ruch jak na dworcu.
    Narodowości nie sprawdzałem – ignorancja wychodzi… Wiem jedynie, że prowadzi interesy w Stanach.
    Nie będzie, bo być nie może… Pozycja i pieniądze muszą się zgadzać – tylko tyle.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Ale na poważnie rzecz biorąc – dwa lata eliminacji stracone. Wygraliśmy dwa mecze z San Marino, jeden z Mołdawią u siebie. Nic ponad to. Mamy dwóch bramkarzy regularnie broniących w Anglii, trzech piłkarzy z ekipy finalisty Ligi Mistrzów, zawodników regularnie grających w Niemczech, Francji, Turcji, Włoszech…
    Na znanym nam portalu jeden z dziennikarzy przekonywał, że drużynę buduje się od tyłu i Fornalik oddałby królestwo choćby za Dariusza Żurawia, który nie łapał się w kadrze u Engela i Janasa. Teraz mamy obrońców klasy Żurawia właśnie – nie ma klasycznych, naturalnych liderów defensywy, takich jak Bąk, Żewłakow, a wcześniej Zieliński, Wałdoch czy Hajto.
    Fornailk też nikogo nie odkrył podczas tych eliminacji, tak jak Leo odkrył Bronowickiego, Golańskiego, Murawskiego czy Matusiaka. A kandydatów do takich odkryć jest lub było kilku: Rzeźniczak (pod warunkiem, że zagra na środku obrony), Olkowski, Kamiński z Lecha… W zamian był ciągnięty za uszy synuś wiceprezesa najważniejszego związku… Szansę dostali byli poloniści Wszołek i Teodorczyk, ale jej nie wykorzystali.
    Reasumując – na własne życzenie zabraknie nas w tych mistrzostwach, albo przynajmniej w barażach.
    Już nie chcę się rozwodzić na temat, co by było, gdyby nie zmieniać selekcjonera…

  • Paweł Król

    Czytałem ten tekst… Na Ukrainie to trzeba było mecz wygrać, bramki strzelać, a sytuacje były… Ukraińcy zagrali fatalnie, my jeszcze gorzej. Rozumiem, że chodzi o ukazanie problemu w szerszym kontekście, ale jak się nie trafia w bramkę z kilku metrów, to trudno o sukces nawet w jednym meczu… Szkoda nerwów.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Wyniki młodzieżówki pokazują, że mamy jakieś rezerwy, źródełko całkowicie nie wyschło, trzeba tylko poszukać… Poza tym z tych ludzi, których miał do dyspozycji Fornalik naprawdę można zbudować silną kadrę, która nie będzie kopać się po czole w każdym meczu. Na podsumowania jeszcze przyjdzie czas. Niemniej, marnujemy czas i potencjał.
    A reprezentacja u-17, która w tamtym roku była trzecia w Europie zajęła ostatnie miejsce w kolejnych eliminacjach ME w grupie z Rumunią, Litwą i Armenią. Śmiać się czy płakać, bo sam nie wiem?

  • Paweł Król

    Poczekajmy jeszcze z tą młodzieżówką, chociaż piszesz, jak zwykle, sensownie.

  • Dariusz Kimla

    Młodzieżówka porażka z Turcją i turniej w Czechach się oddala.
    Na Mundial jedzie Bośnia, Islandia w barażach. Świat nam ucieka…

    Na Wembley bez niespodzianek, trafiłem sobie Jokera.

    Dziękuję, dobranoc.

    „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

  • Piciarm

    Zrodelko nie wyschlo dzieciaki do lat 12, uwaga bedzie ostro 🙂
    Polska-Anglia 16-1…czy te Orliki sie sprawdzaja?
    dajmy jeszcze kilka lat…
    Mlodziez jeszcze da rade kiedys,bez kompleksow ,zobaczycie

  • Paweł Król

    Na wynik nie powinno się patrzeć, biorąc pod uwagę wiek…