Cenili ich w Niemczech

Jeśli trzech graczy kadry Iranu z mundialu w 2006 roku ma epizod w Bayernie Monachium to znaczy, że nie są piłkarzami, którzy sroce spod ogona wypadli…

Spotkanie Iranu z Nigerią niemal z miejsca zostało okrzyknięte najsłabszym (jak do tej pory) meczem brazylijskiego mundialu. Piłkarze rozpieszczają nas w tej edycji Mistrzostw Świata, strzelając sporo bramek. Nic przeto dziwnego, że pierwszy bezbramkowy pojedynek w tym turnieju od razu został oceniony najniżej.

Irańczycy postawili na waleczność i stałe fragmenty gry. Przed brazylijskim turniejem ich szkoleniowiec, Carlos Queiroz – podobnie jak Franciszek Smuda przed Euro 2012 – ratował się naturalizacją kilku zawodników. Różnica jest taka, że w naszej kadrze „farbowane lisy” wtopiły się w reprezentacyjną szarzyznę, natomiast w reprezentacji Iranu naturalizowani gracze: Ashkan Dejagah (były mistrz Europy u-21 z kadrą Niemiec) i napastnik o moim ulubionym ostatnio nazwisku Reza Ghoochannejhad doprowadzili ekipę z Zatoki Perskiej do Brazylii. Z 23-osobowego grona wybrańców Queiroza, właśnie ci dwaj zawodnicy grają w porządnych europejskich klubach: Dejagah w Fulham, a Ghoochannejhad w Charlton Athletic.

A przecież nie tak dawno Irańczycy mieli w Europie pokaźną grupę piłkarzy, którzy byli podstawowymi zawodnikami solidnych drużyn. Największa liczba irańskich futbolistów grała w Niemczech, gdzie znajduje się duża irańska diaspora. W kraju naszych zachodnich sąsiadów urodził się choćby wspomniany Dejagah.

Daei i reszta
Najbardziej rozpoznawalny był snajper Ali Daei, który do Bundesligi trafił rok przed francuskim mundialem. Wąsaty, wysoki napastnik strzelił dla Arminii Bielefeld 7 goli i zwrócił na siebie uwagę wysłanników monachijskiego Bayernu. Po Mistrzostwach Świata w 1998 roku przywdziewał już strój klubu z Bawarii. Grał w nim jeden sezon, który zamknął przyzwoitym bilansem 23 spotkań i 6 goli. Później przez trzy lata próbował odzyskać dawny blask w Herthcie Berlin, ale w stolicy Niemiec nie mógł się odnaleźć i via Dubaj wrócił do ojczyzny. Szkoleniowiec Branko Ivanković zabrał go na mundial w 2006 roku, po którym Daei w wieku 37 lat zakończył reprezentacyjną karierę. W latach 2008-09 był selekcjonerem kadry Iranu.

Tak Daei w barwach Herthy strzelał bramki Chelsea i Milanowi:

Razem z Daeim do Bielefeldu przeszedł Karim Bagheri, który grał na pozycji defensywnego pomocnika, bądź środkowego obrońcy. W barwach Arminii grał przez trzy sezony, potem przyszła nieudana przygoda z Charlton Athletic i zawodnik na dobre powrócił na Półwysep Arabski.
Także w 1997 roku do Niemiec trafił filigranowy napastnik Khaodadad Azizi, który wzmocnił 1. FC Koeln. W drużynie „Kozłów” spędził trzy lata, przeżywając spadek drużyny do drugiej Bundesligi. Azizi w 50 spotkaniach dla Koeln zdobył 10 bramek, po czym odszedł do amerykańskiego San Jose Earthquakes.

Dyskwalifikacja za opaski
Aż 12 lat w kraju naszych zachodnich sąsiadów spędzili Mehdi Mahdavikia i Vahid Hashemian. Ten pierwszy zdobył historyczną bramkę na mundialu we Francji, zapewniającą Iranowi wygraną 2:1 nad USA.

Mahdavikia tuż po mistrzostwach przeniósł się na jeden sezon do Bochum, a potem aż przez 8 lat był graczem Hamburger SV, z którym grał w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. W 2003 roku został uznany najlepszym graczem Azji, zaś rok później był najlepszym asystentem w Bundeslidze. W latach 2008 –2010 grał w Eintrachcie Frankfurt, po czym wrócił do kraju.

Z kolei Hashemian został klubowym kolegą Mahdavikii w 1999 roku, razem z nim przychodząc do HSV. Jednak przez dwa lata w stroju drużyny z Hamburga rozegrał jedynie 12 spotkań. Vahid przeszedł do VfL Bochum i to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę, W tym zespole wywalczył miejsce w podstawowym składzie, strzelał też sporo bramek (34 w ciągu trzech sezonów). Jego dobra postawa nie umknęła uwadze szefów monachijskiego Bayernu i w 2004 roku Hashemian stał się drugim w historii Irańczykiem w barwach niemieckiego potentata. Wielkość klubu i duża konkurencja w ataku przytłoczyły jednak piłkarza, który zawiódł oczekiwania. Z Monachium przeniósł się do Hannoveru, a potem wrócił do Bochum. W 2010 roku zakończył grę w Bundeslidze.

Gdy Hashemian odchodził z Monachium do Hannoveru, w składzie Bayernu pojawił się kolejny Irańczyk. To środkowy pomocnik, świetny technik, Ali Karimi, który w ciągu dwóch lat w barwach Bawarczyków zagrał 33 mecze, zdobywając cztery gole. Później wrócił do Azji, a w 2011 roku na chwilę przeszedł do Schalke 04, gdzie zagrał tylko w jednym spotkaniu.

Popatrzcie co potrafi „Azjatycki Maradona”:

W meczu Korea Południowa – Iran Karimi, Hashemian i Mahdavikia założyli zielone opaski, które były symbolem sprzeciwu przeciw oszustwom w ostatnich wyborach prezydenckich w Iranie. Hashemiana i Mahdavikię zdyskwalifikowano dożywotnio, Karimi wciąż gra w piłkę, lecz na mundial w Brazylii nie pojechał.

Innym ważnym piłkarzem irańskiej kadry był Ferydoon Zandi. Urodzony w Niemczech, otrzymał irańskie obywatelstwo, ponieważ jego ojciec jest Irańczykiem. Zandi był podstawowym graczem 1. FC Kaiserslautern.

Nie tylko Niemcy
Gracze irańscy nie tylko święcili triumfy w Bundeslidze. Aż siedem lat we Włoszech (w tym sześć w Serie A) występował obrońca Rahman Rezaei, który reprezentował barwy Perugii, Messiny i Livorno.
Inny defensor, Mehdi Paszazadeh nie podbił Niemiec, choć miał na to szansę w Bayerze Leverkusen i FC Koeln. Ale w słabszej Bundeslidze – austriackiej radził sobie bardzo dobrze, szczególnie w Rapidzie Wiedeń i Adrmirze Wacker Moedling.
Przez trzy lata (1998-2001) na lewej pomocy w Sturmie Graz miał pewne miejsce Mehrdad Minawand. Z ekipą z Grazu został mistrzem i wicemistrzem Austrii.

Z obecnej kadry Iranu pomocnik Andranik Teymourian próbował swoich sił w lidze angielskiej. Dwa sezony spędził w Boltonie, potem próbował się odnaleźć w Fulham i Barnsley. Z kolei rozgrywający Javad Nekounam po mundialu w 2006 roku przeniósł się do Osasuny Pampeluna, gdzie w ciągu czterech sezonów rozegrał w Primera Divison 75 spotkań, strzelając w nich 13 bramek.
Alireza Jahanbakhsh, rezerwowy w poniedziałkowym meczu, jest podstawowym graczem NEC Nijmegen – w ostatnim sezonie zagrał 27 spotkań, zdobył 5 goli. Może dobra postawa na brazylijskich boiskach pozwoli mu zmienić klub na lepszy?

PROFIL3

Grzegorz Ziarkowski

  • Dariusz Kimla

    Filmik z Karimim miażdży…

  • Paweł Król

    Miło poczytać o Iranie…

    Pozdrowienia 🙂

    PS Tylko ciężko się gra z takimi piłkarzami jak Karimi napastnikom, bo szukając miejsca, żeby się urwać obrońcom, nigdy nie wiadomo, czy tą piłkę się otrzyma… 🙂

  • Piciarm

    dziekuje za przyblizenie mi zawodnikow Iranu, o niektorych slyszalem ,Karimi niezly- powaga

  • Grzegorz Ziarkowski

    Karimiemu łatwo było błyszczeć na tle Omanu, Jemenu, czy ZEA… Był kiedyś w Arabii Saudyjskiej taki napastnik jak Sami Al-Jaber. Podobno dostawał piłkę w okolicach środkowej linii boiska i szedł na przebój. Jak mu się nie udało, nic się nie stało, ale gdy minął paru rywali i trafił do bramki był… wielki. Niestety, tylko w Arabii Saudyjskiej. Brakuje mi trochę Arabów na tych MŚ, grali odkąd pamiętam, najlepszy mecz chyba w 1994 przeciw Belgii 2:1 🙂 Błyszczał wtedy Saed Al-Owairan 🙂

    • maq

      Są Arabowie na tych MŚ, jest przecież Algieria 😉

      • Grzegorz Ziarkowski

        Bardziej chodziło mi o Saudyjczyków 🙂