Faro, Brzeszcze i gdzieś jeszcze

Z Litwinami gramy wyłącznie towarzysko, niemal zawsze w osobliwych okolicznościach. Teraz też zmierzymy się poza oficjalnym terminem FIFA, ale wreszcie na porządnym stadionie i w meczowej atmosferze.

Przed Adamem Nawałką ostatnia szansa udowodnienia kibicom, piłkarzom i wreszcie samemu sobie, że jest właściwą osobą na selekcjonerskim stołku. Od początku jego pracy minęło 8 miesięcy, a już leje się krew i są ofiary. Jako pierwszy uniósł się honorem Eugen Polanski i rzucił, że w kadrze Nawałki to on nie zagra. Na dokładkę obnażył wątły warsztat selekcjonera i brak umiejętności dogadania się z grupą dorosłych facetów, których ma traktować jak nieopierzonych juniorów.

Poprzednicy się sparzyli
Akurat na Litwę selekcjoner powołał chyba najsilniejszy skład, jaki w tej chwili może wystawić polska reprezentacja. Choć dowołanie na mecz z sąsiadami Pawła Dawidowicza i Krzysztofa Mączyńskiego powoduje delikatny uśmieszek politowania. Selekcjoner daje szansę 18-latkowi, który zagrał kilka dobrych meczów w słabej polskiej ekstraklasie, lecz iskrę Bożą dostrzegli u niego skauci Benfiki Lizbona. Z kolei Mączyński gra w piłkę w egzotycznej lidze chińskiej, gdzie nawet zdobywa gole. Czy Nawałka widział go w akcji na żywo? Jeśli nie, nie szkodzi, na PGE Arenie zobaczymy jak Mączyński pięknie rozwinął się wśród Mandarynów.

Litwini mają być rywalem, dzięki któremu poprawimy sobie samopoczucie przed jesiennymi eliminacjami. Ale wcale takim łatwym kąskiem być nie muszą. Wschodnim sąsiadem już po jednym razie udławili się Paweł Janas i Franciszek Smuda, a niestrawności po starciach z Litwinami mieli Andrzej Strejlau, Antoni Piechniczek i Leo Beenhakker. Choć umówmy się, że na osiem dotychczasowych spotkań poważny skład wystawił jedynie Henryk Apostel i wygrał 4:1. Do tej pory Polacy pokonali Litwinów trzykrotnie, tyleż samo razy remisowaliśmy, a dwa spotkania zakończyły się wygraną naszych braci ze wschodu.

0001FFRTFMUEH7I0-C317-F3

Trupa objazdowa
W połowie lat 90-tych działacze PZPN umyślili sobie, że zrobią z reprezentacji trupę objazdową, która zawita w najdziksze zakątki naszego kraju i tam będzie goliła frajerów ku uciesze gawiedzi. Zatem pierwszy mecz z Litwinami Polacy rozegrali na stadionie Górnika Brzeszcze. Organizator spotkania, czyli PZPN nie zakontraktował nawet sędziego zagranicznego i z gwizdkiem po murawie biegał Piotr Werner. Po raz drugi podjęliśmy Litwinów na stadionie w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie ówczesne KSZO występowało w III lidze. Biedni sąsiedzi z pewnością pomyśleli, że Polska to dziwny kraj, skoro drużynie narodowej każe się tułać po opłotkach, z dala od stolicy i większych miast…

Kolejna potyczka z Litwinami to starcie w niewielkiej wczasowej miejscowości na Cyprze, Ayia Napie. Kopaninę między polskimi, a litewskimi ligowcami, oglądało około 200 osób przebywających w kurorcie. To i tak więcej niż wynosi frekwencja na ostatnich spotkaniach kadry podczas zimowych wojaży. Po rozum do głowy poszedł Janusz Wójcik i zaprosił litewską reprezentację na mecz towarzyski do Olsztyna. Polacy wygrali 2:0, po raz kolejny w kadrze przełamał się Wojciech Kowalczyk, a Wójcik mógł budować mit cudotwórcy, który wyprowadzi polski futbol z kryzysu…

Nie wygraliśmy od 11 lat
Później w kontaktach polsko-litewskich nastąpiła sześcioletnia przerwa, którą zakończył mecz w grudniu 2003 na Malcie. Kadra polskich ligowców pod wodzą Pawła Janasa zwyciężyła 3:1. O tym jak złudna może być gra z Litwinami na „poprawę nastroju” Janas przekonał się w maju 2005 roku, gdy w Bełchatowie Polacy przegrali 0:1. Najmilej w naszej kadrze mecz wspomina Grzegorz Bonin, który wówczas zagrał pierwszy i ostatni mecz w kadrze. Z sąsiadami nie wygrał także Leo Beenhakker (1:1) na zgrupowaniu w portugalskim Faro, a Franciszek Smuda w Kownie przekonał się, że Sebastian Małkowski nigdy nie będzie golkiperem klasy reprezentacyjnej. Na domiar złego w pierwszym meczu na litewskiej ziemi, oprócz naszego zespołu, nie po raz pierwszy skompromitowali się polscy kibice, którzy pozwolili policjantom z Litwy sprawdzić swoją wartość bojową… Oto szczegóły spotkań:

Mecz nr 1 – 31 marca 1993, Brzeszcze
Polska – Litwa 1:1 (1:1)

Gole: P. Świerczewski 11. – Poderis 41.
Polska: Matysek (46. Kłak) – Jałocha, Wałdoch, Grzesik (46. Maciejewski) – P. Świerczewski (46. Bednarz), Brzęczek, Staniek, Śliwowski (46. Gęsior), Fedoruk – Furtok, Warzycha.
Litwa: Stauce – Suliauskas (46. Tereskinas), Kalvaitis, Baltusnikas, Sakalas (46. Ziukas) – Apanavicius, Olsanskis (60. Stumbrys), Krilovas, Zdancius (71. Mika) – Slekys, Poderis.

Mecz nr 2 – 15 marca 1995, Ostrowiec Świętkorzyski
Polska – Litwa 4:1 (3:0)

Gole: Czereszewski 2, Wałdoch 36, Wieszczycki 45, Jaskulski 78 – Pocius 47.
Polska: Woźniak – Jaskulski (83. Wojtala), M. Świerczewski, Wałdoch – P. Świerczewski (67. Bukalski), Czereszewski, Nowak, Wieszczycki (71. Dembiński), Koźmiński – Kosecki, Juskowiak.
Litwa: Martinkenas – Ziukas, Baltusnikas, Vainoras, Tereskinas – Vaineikis (67. Apanavicius), Stumbrys, Vencevicius (46. Zuta), Skarbalius (46. Pocius) – Gudaitis, Fridrikas (17. Suika).

Mecz nr 3 – 14 lutego 1997, Ayia Napa (Cypr)
Polska – Litwa 0:0

Polska: Szamotulski – Skrzypek, Jegor, Kryger – Sokołowski, Hajto, Ledwoń, Wojciechowski (65. Berensztajn), Rzeźniczek (46. Kałużny) – Paluch, Kucharski (46. Majak).
Litwa: Ramoska – Dedura, Zutautas, Gvildys, Samusiovas – Cikas (50. Marcinkievicius), Ragielskis (70. Luksys), Rukavicius (80. Cerniauskas), Bezykoronovas (76. Ksanavicius) – Stankus, Zalys.

Mecz nr 4 – 24 września 1997, Olsztyn
Polska – Litwa 2:0 (1:0)

Gole: Kucharski 18, W. Kowalczyk 55.
Polska: Kłak (46. Onyszko) – Bąk (53. Czereszewski), Łapiński, Zieliński, Koźmiński – Ledwoń (46. Zając), Brzęczek, Majak (46. Gęsior), Iwan – Kucharski, W. Kowalczyk (70. Wojciechowski).
Litwa: Poskus – Novikovas (60. Zutautas), Gleveckas, Kancelskis, Tereskinas (46. Semberas) – Skinderis, Mikalajunas, Preiksaitis, Razanauskas (46. Suliauskas) – Mikulenas (72. Dancenka), Buitkus (87. Vencevicius).

Mecz nr 5 – 14 grudnia 2003, Ta Qali (Malta)
Polska – Litwa 3:1 (2:1)

Gole: Rasiak 8, Mila 11, Jeleń 50 – Gedgaudas 6.
Polska: Szamotulski (46. Kuszczak) – Wasilewski, Głowacki, J. Kowalczyk (53. Stasiak), Adamski (46. Baszczyński) – Piechniak (77. Surma), Rachwał (46. Bieniuk), Mila (63. Bukhardt), Radzewicz (77. Madej) – Rasiak (46. Niedzielan), Sikora (46. Jeleń).
Litwa: Zutautas – Alunderis, Żvirgżdauskas, Sanajevas, Mikuckis (36. Maius) – Tomasauskas (60. Velicka), Gedgaudas (73. Savenas), Butrimavicius (66. Kucys), Cesnauskis – Grigalevicius (46. Barevicius), Danilevicius.

Mecz nr 6 – 2 maja 2005, Bełchatów
Polska – Litwa 0:1 (0:1)

Gol: Gedgaudas 14.
Polska: Dudek (83. Fabiański) – Kuś (59. Baszczyński), Jop, M. Lewandowski (46. Bosacki), Gancarczyk – Bonin (46. Sobolewski), Mila, Szymkowiak, Kosowski – Frankowski, Sosin (46. Rasiak).
Litwa: V. Zutautas – D. Zutautas, Zelmikas, Klimavicius, Paulauskas – Gedgaudas (75. Kavaliauskas), Preiksaitis, Savenas (89. Zaliukas), Morinas – Trakys (80. Luksys), Beniusis (70. Pilibaitis).

Mecz nr 7 – 7 lutego 2007, Faro (Portugalia)
Polska – Litwa 1:1 (1:1)

Gole: Paweł Brożek 11 – Klimavicius 26.
Polska: Cierzniak (46. Przyrowski) – Celeban, Polczak, Jodłowiec, Komorowski (46. M. Małkowski) – Pawłowski (46. Łobodziński), Łukasiewicz, Trałka (46. Garguła), Boguski (46. Guerreiro), Wilk – Paweł Brożek (68. Zahorski).
Litwa: Karcemarskas – Alunderis, Radzius (46. Joksas), Zelmikas, Klimavicius – Pilibaitis, Panka, Savenas, Cesnauskis – Sernas (77. Danilevicius), Velicka (46. Trakys).

Mecz nr 8 – 25 marca 2011, Kowno
Litwa – Polska 2:0 (2:0)

Gole: Mikoliunas 19, Cesnauskis 29.
Litwa: Karcemarskas (46. Setkus) – Stankevicius, Skerla (46. Zvirgzdauskas), Zaliukas, Kijanskas – Ivaskevicius, Panka (87. Razanauskas), Mikoliunas (46. D. Cesnauskis), E. Cesnauskis (84. Borowskij) – Labukas, Danileviucius (86. Galkevicius).
Polska: S. Małkowski – Piszczek, Głowacki, Glik, Sadlok – Błaszczykowski (86. Pawłowski), Murawski (46. Peszko), Dudka (86. Jodłowiec), Mierzejewski (46. Grosicki), Obraniak (67. Guerriero) – Lewandowski (70. Kucharczyk).

Grzegorz Ziarkowski
Korzystałem m.in. z „Encyklopedii Piłkarskiej FUJI” oraz archiwalnych numerów „Przeglądu Sportowego”.

  • Łukasz Własiuk

    Oj przynajmniej próbowali… Może chociaż z Gibraltarem będzie przekonujące zwycięstwo, chociaż i ta mała wysepka wygrywa…

  • Piciarm

    ano wygrywa i to nie byle kim z Malta!
    ostatnie mecze z Litwinami zle,moze czas na nasza piekna wygrana!
    Polska bialo- czerwoni
    ps.umowmy sie atmosfery tzn.kibicow z klubow od dawna ,dawna nie ma

  • Piciarm

    fajny tytul „Faro,Brzeszcze i gdzies jeszcze….”
    od razu przychodzi mi na mysl
    „Co to za banda-to Shatior Keraganda”
    gratulacje dla autora

  • Paweł Król

    Nie można wygrać pięknie z Litwą, w dodatku w meczu towarzyskim… 😉 Wybaczcie… 🙂
    Ostatnia gra wołała o pomstę do nieba. Pamiętam doskonale ten… mecz. Dno.
    Tak jestem blisko z tematami kadry, że nawet nie wiedziałem o tej różnicy zdań Polanskiego z selekcjonerem. Nie może dochodzić do takich sytuacji, to niepokojące powinno być, a staje się powoli normą… Przykład z Obraniakiem będzie tutaj chyba odpowiedni… Wychodzi na to, że piłkarze wiedzą wszystko najlepiej, a sztab często się przed nimi płaszczy…

    • Piciarm

      taka moja metafora ze piekna wygrana,kiedy pieknie zagrali ???

      1 polowa kicz,w 2 sie starali bo gwizdy byly…

      • Paweł Król

        Ale masz rację, a ja również żartobliwie napisałem! 😉

        Jasne, że można wygrać z Litwą pięknie. Muszą tylko zostać spełnione dwa warunki: trzeba umieć pięknie wygrywać i chcieć wygrywać. My nie spełniamy w tej chwili żadnego. Śmiem twierdzić, że gdybyśmy mieli w grupie eliminacyjnej Litwinów, to ugralibyśmy może dwa, w porywach trzy punkty… Taka akcja np. jak przy pierwszym golu dla Polaków, szybka, składna, rozegrana na skrzydle, z przyzwoitym wykończeniem, powinna być NORMĄ! To są zawodowcy, którzy z piłki żyją. Trenują kilkanaście razy w tygodniu. Jedną akcję, którą zobaczyliśmy przy golu Milika, powinniśmy oglądać od pięciu do dziesięciu razy w każdym meczu. Oczywiście, nie zawsze da się tak skutecznie rozerwać defensywę przeciwników, ale chodzi mi o same próby… Z jednego skrzydła i drugiego zresztą. Kadra to temat rzeka dla mnie… Szkoda mi czasu jedynie, na jakieś porządniejsze analizy… A karny, dalej uważam, że był wątpliwy, chociaż Litwin i częściowo nogę Lewandowskiego trącił… Ale to jest zawsze ryzyko w polu karnym w taki sposób interweniować, wślizgiem znaczy.

        Pozdrawiam

  • Dariusz Kimla

    Ujmę to najszczerzej jak potrafię – banda chuja i nic więcej.
    Od wielu lat cała ta kadra, to jak strzał w ryj dla wszystkich Polaków.
    PZPN, selekcjonerzy, grajki, niedzielni kibice i dziennikarze pompujący ten balon, kompletnie nieznający się na temacie. Jebać!

    PS Zapowiedź najlepsza w necie, ale co tam. Wiadomo, że najlepiej się sprzedaje gówno. Tępe masy.

    • Piciarm

      nie ma co sie wycofywac taka jest prawda! i tylko prawda!
      ,lecz np; mi prawdziwemu kibicowi kadry Polski,jest to ciezko przelknac,kurwa….

  • Dariusz Kimla

    Ale mnie poniosło kilka godzin temu 🙂
    Tak patrzę na to co napisałem i… nie wycofuję się z ani jednego słowa.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Darek, też tak myślałem po pierwszej połowie. W drugiej – mając nóż na gardle, nasi trochę bardziej przyłożyli się na boisku i to wystarczyło na słabą Litwę. Ale w dalszej perspektywie, mizernie to wygląda…
    Pozdrawiam