Fornalik potrzebuje snajpera?! Niekoniecznie…

Fornalik potrzebuje snajpera?! Niekoniecznie…

Kiedyś w Gliwicach rządzili Jurado, Wilczek, Barišić, Parzyszek czy Świerczok. Teraz Waldemar Fornalik musi sobie zbudować „dziewiątkę”.

Czy gwarantem sukcesów gliwickiego Piasta jest skuteczny napastnik? Oczywiście, lepiej w kadrze takiego mieć, ale historia pokazuje, że obecność w kadrze „Piastunek” topowego strzelca nie zawsze przekładała się na dobry rezultat w ekstraklasie. Prześledźmy krótkie ligowe związki Piasta ze snajperami.

Robak w odstawkę
W 2013 roku Piast Gliwice – jako beniaminek – zajął 4. miejsce w lidze i w nagrodę reprezentował Polskę w europejskich pucharach. Wówczas najskuteczniejszym graczem „Piastunek” okazał się Hiszpan z kucykiem, Rubén Jurado, który strzelił siedem bramek. Tyle samo zdobył Tomasz Podgórski.

Sezon później gliwiczanie skutecznie walczyli o utrzymanie, w czym wydatnie pomogło 14 goli Jurado, a dzielnie pomagał mu sam Kamil Wilczek, który strzelił dziewięć bramek. Sezon w Piaście rozpoczynał Marcin Robak, który zagrał w trzech ligowych spotkaniach; strzelił gola, po czym odszedł do szczecińskiej Pogoni. W barwach „Portowców” Robak zdobył jeszcze 21 bramek i z dorobkiem 22 trafień został królem strzelców ekstraklasy.

W kolejnym sezonie tytuł króla strzelców powędrował do Gliwic. 20 trafień Wilczka pomogło Piastowi utrzymać się w ekstraklasie, ale na nic więcej. Zabrakło wsparcia kolegów – kolejnymi najskuteczniejszymi piłkarzami po Wilczku byli Bartosz Szeliga i Estończyk Konstantin Vassiljev, autorzy pięciu bramek.

Mistrz z duetem
Rozgrywki 2015/16 przyniosły największy sukces w ówczesnej historii Piasta. Gliwiczanie niemal do ostatniej kolejki bili się o mistrzostwo Polski z warszawską Legią. Tytuł wicemistrzów kraju też przyjęto z radością. W ataku czeski trener Radoslav Látal stawiał na chorwacko–czeski duet Josip Barišić – Martin Nešpor. Obaj napastnicy strzelili po 11 bramek, co nie było wówczas jakimś wielkim wyczynem. Za ich plecami rządził jednak świetny – jak na naszą przaśną ligę – rozgrywający z Czech Kamil Vacek. Dobry sezon miał też autor siedmiu bramek Mateusz Mak.

Po grze w europejskich pucharach w Gliwicach tradycyjnie celowali w… dolną połówkę tabeli. Tym razem nie było jednak popisów snajperskich z czasów Jurado i Wilczka. Najlepszym strzelcem okazał się Hiszpan Gerard Badía, który zdobył dziewięć goli, ale wsławił się hat-trickiem we Wrocławiu, który dał cenny triumf nad Śląskiem (4:3).

Z kolei w 2018 roku Piast zajął ostatnią bezpieczną pozycję w lidze. Do miana najlepszego snajpera gliwiczan znów wystarczyło dziewięć trafień. Tym razem zanotował je chimeryczny Czech Michal Papadopoulos.

„Waldek King” wskrzesił Parzyszka
Niejako prawem serii (sezon świetny, dwa sezony słabsze) w 2019 roku Piast znów wystrzelił. I to jak! Pod wodzą Waldemara Fornalika gliwiczanie sięgnęli po pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski. Jednak wśród najlepszych snajperów ligi trudno było szukać piłkarzy mistrza Polski. Najskuteczniejszy piłkarz Piasta znów „wykręcił” dziewięć goli. Tym razem był to Piotr Parzyszek. Ale miał wsparcie, bo aż 18 trafień dołożyli koledzy ze skrzydeł (Ekwadorczyk Joel Valencia oraz Hiszpan Jorge Félix) oraz serbski stoper Aleksander Sedlar.

Rok później Piast znów zagwarantował sobie grę w pucharach, zajmując miejsce na najniższym stopniu podium. Tym razem najlepszym snajperem został Félix (16 goli), zaś Parzyszek poprawił dorobek z ubiegłego sezonu o trzy trafienia. Na tych dwóch zawodnikach Piast oparł desant, bowiem reszta zawodników strzeliła tylko… 13 bramek.

Wreszcie w ubiegłym sezonie gliwiczanie otarli się o puchary, do których zabrakło im ledwie punktu. W ataku rządził Jakub Świerczok, który z piętnastoma bramkami został wicekrólem strzelców ekstraklasy. Z reszty kolegów pięć goli w sezonie zdobył jedynie Brazylijczyk Tiago Alves.

Jak to teraz wygląda?
Latem Piast przeprowadził hitowy – jak na polskie warunki – transfer Damiana Kądziora. Wydawało się przez chwilę, że były skrzydłowy Dinama Zagrzeb stworzy zabójczy – znów jak na nasze realia – duet ze Świerczokiem. Tymczasem wychowanka bytomskiej Polonii przehandlowano do dalekiej Japonii i Fornalik znów musiał szukać snajpera.

Padło na Hiszpana Alberto Torila (na zdjęciu powyżej). Były napastnik Realu Murcia ma wszelkie dane ku temu, by być następcą choćby takiego Jurado. Do tej pory strzelił w lidze pięć bramek, w tym hat-trick w meczu z Legią. Zmiennikiem 24-latka jest Serb Nikola Stojiljković. To piłkarz, który pięć lat temu z SC Braga sięgnął po Puchar Portugalii, na dokładkę dokładając w lidze 10 bramek. Jednak ostatnimi czasy mocno poszedł w dół i dlatego wylądował w Gliwicach. Na razie trafił w lidze ledwie raz. Z kim? A jakżeby inaczej – z Legią. W odwodzie jest jeszcze młody Dominik Steczyk, ale on trafia do siatki od wielkiego dzwonu.

Grzegorz Ziarkowski