Futbolowe wstawki w filmach fabularnych (10)

Tym razem jedna konkretnie, wyjęta z brytyjskiego krótkiego metrażu…

„A Running Jump” zrobił nie byle kto – uznany reżyser Mike Leigh. Jak mu poszło przy tej krótszej pracy, o czym opowiada i co zasłużyło na zwrócenie uwagi i umieszczenie w cyklu?

Od początku na pierwszy plan w ujęciu gwarnej części Londynu, dosłownie jednej z ulic, wysuwa się niski facet w średnim wieku, ewidentnie gdzieś się spieszący. Co chwilę w trakcie tego szybkiego marszu dodatkowo odbiera telefon za telefonem. Okazuje się, że jest on dilerem używanych samochodów i nazywa się Perry (w tej roli Eddie Marsan). Jeśli go nie znasz i ulegniesz jego właściwie nieprzerwanej gadce, przepłacisz nawet za zdezelowane auto z 1998 roku, które ma szansę wyzionąć ducha na najbliższej prostej.

W tym samym mieście pewien starszy pan jeździ na taksówce. Podwozi jednego razu dwie młode dziewczyny. Z przodu, praktycznie na dolnej części szyby, ma rozłożoną szarfę Millwall FC. Żeby nie było nudno, chociaż ma nikłe szanse na zainteresowanie klientek, snuje historię o powstaniu tego klubu. Mówi m.in. o tym, że ma on szkockie korzenie, albowiem założyli go ludzie, którzy przybyli do stolicy Anglii właśnie ze Szkocji, by produkować dżemy truskawkowe dla floty cywilnej. Sprawdziłem to. Rzeczywiście, gdzieś o to zahaczają początkowe losy klubu, który jeszcze wówczas nazywał się Millwall Rovers. Nawet pierwsze barwy Millwall miały nawiązywać do angielsko-szkockiego (lub odwrotnie) mariażu. Nie bez znaczenia był w tym temacie także lew w herbie, podobno właśnie zaczerpnięty od Szkotów. O pierwszych krokach popularnych „The Lions” można przeczytać tutaj.

Przyznam, że wolę pełnometrażowe filmy, za które odpowiada urodzony w Salford osiemdziesięcioletni reżyser. Co nie oznacza, że ta akurat krótka propozycja filmowa jest do niczego. Otrzymamy bowiem dynamiczną historyjkę, rozgrywającą się na tle Londynu, gdzie w ten czy inny sposób zwykli ludzie próbują związać koniec z końcem. W lekko komediowym tonie zaprezentowaną, z bezcennym akcentem piłkarsko-założycielskim.

„A Running Jump” powstał w 2012 r. Sporo więc czas upłynęło od jego premiery. Obejrzałem go w stacji Sundance TV. Kolejne emisje 30 grudnia.

Paweł Król