Izraelskich opowiadań ciąg dalszy

Nie planowałem zresztą ich wcześniej.

Zaledwie kilka dni po wyświetleniu się tekstu „W nieoczywisty sposób żydowski” włączyłem telewizor. Czyli nic nadzwyczajnego. Trafiłem za to na dokumentalny film o przywołanym przeze mnie w kontekście Edgara Davidsa popularnym w Polsce autorze opowiadań. Planete+ pokazała trwający blisko godzinę materiał pt. „Etgar Keret. Oparte na prawdziwej historii”.

Znam tylko część jego licznych krótkich opowieści (czytałem je kilka lat temu na ławce w parku). Jedno mogę powiedzieć: przeważnie były dobre.

Zaczynam od Kereta, ponieważ zostało w mojej pamięci jedno zdanie wypowiedziane we wspomnianym dokumencie o nim samym. Mówiło mniej więcej tyle, że są pisarze, którzy swoimi historiami zasysają w odbiorcach tlen. On jednak należy do tej grupy, która go wtłacza. Dawno nie słyszałem równie pięknego porównania.

Był opis meczu Izrael – Austria. Było także o kilku piłkarzach z korzeniami żydowskimi. Teraz, kończąc ten niezbyt spójny tryptyk, pora na przywołanie większych piłkarskich osiągnięć kraju, w którym dyscypliną dominującą jest raczej koszykówka.

W 1970 roku reprezentacja Izraela zagrała po raz pierwszy i jedyny dotychczas w mistrzostwach świata w Meksyku, awansując jako przedstawiciel Azji. Zaprezentowała się dzielnie. Co prawda przegrała pierwszy grupowy mecz z Urugwajem 0:2, ale później dwukrotnie zremisowała: 1:1 ze Szwecją i bezbramkowo z… Włochami.

Ostatecznie nie dało to promocji do dalszej gry w turnieju. Jednakże zdobyty gol i dwa nieprzegrane spotkania pozostawiły pozytywne wrażenie po debiutancie.

Bardzo blisko byli Izraelczycy jeszcze udziału w mundialu w Niemczech z 2006 r. W eliminacyjnej grupie z Francją, Szwajcarią, Irlandią, Cyprem oraz Wyspami Owczymi zajęli 3. miejsce, mając tyle samo punktów co drudzy Szwajcarzy, 18, a tracąc zaledwie dwa do pierwszych Francuzów (w bezpośrednich meczach z rodakami Platiniego dwukrotnie padł wynik remisowy: 0:0 na Saint-Denis i 1:1 na stadionie w Ramat Gan).

W tamtej kadrze występował np. Josi Benajun (obecnie ma 38 lat i jest graczem Beitaru Jerozolima), który zapisał udaną kartę w lidze angielskiej.
Ponadto ten niski ofensywny pomocnik należy do rekordzistów Izraela pod względem liczby występów w reprezentacji (102 i 24 gole).

Aktualnie Izrael zajmuje dość odległe, 84. miejsce w rankingu FIFA. Najwyżej w historii był sklasyfikowany na 15. miejscu w 2008 r.

Po stronie sukcesów należy zapisać również dalekie w czasie zwycięstwo w Pucharze Azji z 1964 r. Wystąpiły wówczas w sumie zaledwie cztery reprezentacje. Gospodarzem rozgrywek był właśnie Izrael. W pokonanym polu pozostawił Hongkong, Indie i Koreę Południową. Grano w formule każdym z każdym w jednej grupie. Cztery miejsca na mapie gościły uczestników PA: Hajfa, Jafa, Jerozolima, Ramat Gan. Średnia widzów na mecz wyniosła ponad 16 tysięcy.

Rekordzistą, jeśli idzie o liczbę bramek w kadrze, jest Mordechaj Spiegler. Zdobył 33 gole w 83 występach w niebiesko-białej koszulce. W latach 70. ten urodzony w Soczi napastnik grał dla dwóch paryskich klubów, przechodząc do Francji z Maccabi Netanja, w Paris FC oraz w PSG. W 1975 był również krótko w klubie New York Cosmos.

Paweł Król

  • Piciarm

    Tak im niewiele zabrakło w 2006r…. Opeocz wymienionego przez Ciebie Benayouna i Zahaviego z kadry z ostatnich lat Izraela pamiętam tez z Wisły : Biton i Melikson, sam zawodnik mógł grac i dla Polski ma 2 obywatelstwa….oraz Rafaelova pozdrawiam

  • Piciarm

    Paweł czy zdjęcie główne pochodzi właśnie z tego turnieju z Azji 64r. ?