Kopulacja słoni, czyli Wikingowie na drodze

Co prawda nie lejemy Norwegów tak mocno jak pół wieku temu, ale wygraliśmy z nimi trzy ostatnie mecze. Warto tę passę podtrzymać.

– Budowa reprezentacji przypomina kopulację słoni. Dużo kurzu, hałasu, a efekt przychodzi dopiero za trzy lata – mawiał Wojciech Łazarek, eksselekcjoner polskiej reprezentacji. Obecny szkoleniowiec kadry Adam Nawałka otrzymał bezgraniczne zaufanie od prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, ale czas na zbudowanie drużyny, która awansuje do Euro 2016 (jak ten czas leci…) ma ograniczony. Efektów w postaci zwycięstw narodowego teamu oczekuje się od niego już za dziewięć miesięcy, gdy kadrze przyjdzie grać pierwsze mecze o eliminacyjne punkty.

Rotacja na lewej
Na inauguracyjne potyczki w roli selekcjonera, Nawałka powołał siedmiu debiutantów. Na dwie kolejne – dziewięciu. Trzeba jednak pamiętać, że mecze z Norwegią i Mołdawią kadra zagra w krajowym składzie. A ponieważ zawartość solidnych polskich piłkarzy w polskiej lidze zmniejsza się z każdym miesiącem, powołując zawodników na zgrupowanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich selekcjoner działał w myśl zasady: „Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”.

Z początkowej wersji składu wypadł Adam Marciniak (Cracovia), którego zastąpił Igor Lewczuk (Zawisza Bydgoszcz). Oznacza to dalsze poszukiwania na pozycji lewego obrońcy, bowiem w trzecim kolejnym meczu na tej pozycji prawdopodobnie zagra trzeci kolejny piłkarz z polskiej ekstraklasy. Oby Nawałka nie przesadzał z tymi eksperymentami, bowiem mecze ze Słowacją i Irlandią dość brutalnie obnażyły możliwości naszych ligowców, a szeroko zakrojone poszukiwania nie będą polegały na znajdowaniu piłkarzy na poziomie reprezentacyjnym, lecz na potwierdzaniu kto się do kadry nie nadaje. W ten sposób, to my polskiej piłki z zapaści nie wyciągniemy…

Na zgrupowanie kadry nie dotrą też piłkarze, którzy zmienili klub na zagraniczny: Krzysztof Mączyński nie doleci do Abu Zabi z chińskiego Guizhou Renhe, zaś Dominik Furman nie dostał zgody na wyjazd od francuskiego Toulouse FC. Na szczęście dla Nawałki, Paweł Olkowski stanie się graczem 1. FC Koeln dopiero latem.

Przypominam zatem grono wybrańców selekcjonera na wyprawę do Abu Zabi:
Bramkarze: Rafał Leszczyński (Dolcan Ząbki), Michał Miśkiewicz (Wisła Kraków), Dariusz Trela (Piast Gliwice).
Obrońcy: Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), Wojciech Golla (Pogoń Szczecin), Adam Kokoszka (Śląsk Wrocław), Igor Lewczuk (Zawisza Bydgoszcz), Paweł Olkowski (Górnik Zabrze), Maciej Wilusz (GKS Bełchatów).
Pomocnicy: Michał Kucharczyk, Tomasz Brzyski, Tomasz Jodłowiec (wszyscy Legia Warszawa), Szymon Pawłowski, Karol Linetty (Lech Poznań), Dawid Plizga, Michał Pazdan (Jagiellonia Białystok), Łukasz Madej (Górnik Zabrze), Michał Masłowski (Zawisza Bydgoszcz), Filip Starzyński (Ruch Chorzów).
Napastnicy: Mateusz Zachara (Górnik Zabrze), Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań), Paweł Brożek (Wisła Kraków).

Po raz dziewiętnasty
Reprezentacja Norwegii była rywalem biało-czerwonych osiemnaście razy. Były to mecze oficjalne. Ciekaw jestem, czy najbliższe spotkanie, które nie jest rozgrywane w terminie wyznaczonym przez FIFA zostanie uznane przez obie federacje jako oficjalne. Ostatnio, bowiem podczas zimowych eskapad naszej kadry różnie z tym bywa.

Z Wikingami mamy korzystny bilans: 11 zwycięstw – 3 remisy – 4 porażki, bilans bramek: 55-26. Najwięcej goli Norwegom strzelali: 4 – Eugeniusz Faber, Włodzimierz Lubański, Ernest Pol, 3 – Lucjan Brychczy, Jan Furtok, Andrzej Jarosik, Emmanuel Olisadebe. Najwyższe zwycięstwo Polacy odnieśli w 1963 roku, ogrywając w Szczecinie Norwegów aż 9:0. Bogatym łupem bramkowym podzielili się wówczas Roman Bazan, Zygfryd Szołtysik i Faber po 2, Lubański, Józef Gałeczka i Bernard Blaut po jednym golu.

Jednak w minionym stuleciu najważniejsze batalie z Norwegami przegrywaliśmy. W 1936 roku podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie, Polacy zmierzyli się z ekipą ze Skandynawii w starciu o brązowy medal IO. Przegraliśmy 2:3. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli Gerard Wodarz i Teodor Peterek. Z kolei w latach 90-tych tęgie lanie od Norwegów dostali podopieczni Andrzeja Strejlaua i Lesława Ćmikiewicza, którzy z kretesem przegrali bój o awans na Mistrzostwa Świata w 1994 roku.

Wówczas rodziła się siła norweskiej piłki, która swoje apogeum osiągnęła podczas MŚ w 1998 roku, kiedy to Norwegowie sensacyjnie ograli Brazylię 2:1.

W XXI wieku Polacy grali z Norwegami trzykrotnie i trzykrotnie wygrywali. Dwa razy rywala ze Skandynawii odprawiła z kwitkiem kadra Jerzego Engela, a w 2011 roku Polacy zwyciężyli towarzysko w portugalskim Faro po golu Roberta Lewandowskiego.

Bez sukcesów
Ostatnią wielką imprezą, na którą zakwalifikowali się Norwegowie są finały Euro 2000. Zatem od czternastu lat próżno szukać Wikingów wśród najlepszych teamów świata czy Starego Kontynentu. W eliminacjach do tegorocznego mundialu zajęli czwarte miejsce w swojej grupie, za plecami Szwajcarii, Islandii oraz Słowenii. Skandynawowie wyprzedzili Albanię i Cypr.

Norweska kadra jest w fazie przebudowy. Postawiono na młodych, wyróżniających się w lidze zawodników. O sile Tippeligaen w ostatnich latach dwukrotnie przekonała się warszawska Legia, która w 2013 roku odpadła w rywalizacji z Rosenborgiem Trondheim, zaś w sierpniu wymęczyła awans do kolejnej rundy kwalifikacji Champions League w dwumeczu z Molde FK, choć tak naprawdę powinna odpaść.

Na mecz z Polską selekcjoner Per Mathias Hoegmo powołał następujących zawodników:
Bramkarze: Sten Grytebust (Aalesunds FK), Rune Almenning Jarstein (Viking FK), Oerjan Nyland (Molde FK).
Obrońcy: Vegard Forren (Molde FK), Martin Linnes (Molde FK), Tore Reginiussen (Rosenborg BK), Joergen Skjelvik (Rosenborg BK), Stefan Strandberg (Rosenborg BK), Lars-Christopher Vilsvik (Strømsgodset IF), Espen Ruud (Odense BK, Dania).
Pomocnicy: Thomas Kind Bendiksen (Tromsoe IL), Mats Moeller Daehli (Molde FK), Erik Huseklepp (SK Brann), Abdisalam Ibrahim (Stroemsgodset IF), Stefan Johansen (Stroemsgodset IF), Magnus Lekven (Esbjerg fB, Dania), Harmeet Sigh (Feyenoord Rotterdam, Holandia), Morten Pedersen (Karabukspor, Turcja).
Napastnicy: Mushaga Bakenga (Esbjerg fB, Dania), Jo Inge Berget (Molde FK), Ola Kamara (Strømsgodset IF), Yann Erik de Lanlay (Viking FK).

Na pierwszy rzut oka kadra naszych rywali wydaje się mocniejsza od naszej, bowiem są w niej zaprawieni w pucharowych i reprezentacyjnych bojach zawodnicy. Jeżeli jednak Nawałka chce sprawdzić, którzy ligowcy nie pękną w eliminacyjnych bojach, powinien się cieszyć z takiego przeciwnika. W poniedziałek Polacy zagrają z Mołdawią. Reprezentacja postradzieckiej republiki w środę uległa Norwegom 1:2. Mecz rozegrano w Abu Zabi.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Jak zwykle mogę liczyć na zapowiedź… 🙂

    Nie zaliczą tego meczu do oficjalnych, tak mi się wydaje…

    Ostatnio zastanawiałem się, gdzie obecnie gra Morten Gamst Pedersen. Nie poszedłem na łatwiznę, nie wprowadziłem w Google, bo w końcu o tym… zapomniałem. 🙂 A już całkiem serio, dobry piłkarz z Pedersena był, kiedy grał jeszcze w Blackburn.

    Pozdrawiam

  • Dariusz Kimla

    Murzyni w kadrze Norwegii. Co za czasy, heh…

  • Paweł Król

    Już od jakiegoś czasu… 😉 Carew nawet występował… 😉
    Meczu nie oglądałem, mrówki przestraszyły słonie? 😉 Cały czas zastanawiam się nad zasadnością rozgrywania takich meczów…

  • Dariusz Kimla

    Mama Carew to była Norweżka, więc u niego wszystko jasne…

  • Paweł Król

    Pół na pół. 😉

  • Paweł Król

    Teraz trzeba iść nowocześnie. 😉

  • Piciarm

    tak tak 3 w polu i 4 bramkarz – wikingowie pelna geba che che
    ale im nie pomogli 3-0 dla Polski…poziom ligowcow widocznie u nas wyzszy…albo nam sie bardziej chcialo grac
    acha My od 63 min.w 10,po czerwonej kartce Teodorczyka….

  • Paweł Król

    Oj, darowałem sobie oglądanie – powtarzam się… Postawiłem na wieczorny mecz ligi angielskiej: Liverpool – Aston Villa. Najsłabszy mecz gospodarzy w sezonie. Widowisko w sumie niezłe, ale głównie w pierwszej połowie… Nierówne te mecze w Premier League, już nie po raz pierwszy jedna połowa jest całkiem dobra, a jedna słabsza.

  • Paweł Król

    No i kamyczek do ogródka belgijskiego bramkarza, Mignoleta… Chwaliłem go na początku sezonu, mówiąc, że wreszcie The Reds mają klasowego golkipera. Za wcześnie, ostatnie mecze pokazują coś zupełnie innego… Po przeciwnej stronie, wczoraj, więcej niż pewny Amerykanin – Guzan. Karny dla LFC, moim zdaniem, wątpliwy… Trudno ocenić sytuację; 50/50, na dwoje babka wróżyła. 😉

  • Paweł Król

    Czekamy na Chelsea – MU. 😉 Koniec spamu. Pozdrowienia.

  • Piciarm

    ano czekamy….