Lepszy niż Klopp?

Nie wiadomo. A wszelkie porównania są, przynajmniej w tej chwili, nieuprawnione. Tytuł jednak musi być. Stąd taki, a nie inny.

Ma nazwisko kompozytorskiej sławy i niepozorny wygląd faceta w okularkach. Też jest z Niemiec. Podobnie jak bardziej znany Jürgen Klopp, ma coś wspólnego z Dortmundem. Prowadził bowiem wcześniej rezerwy Borussii (w latach 2011-2015), a więc obaj panowie po fachu się znają. Najważniejsze jednak: David Wagner wprowadził ostatnio Huddersfield Town FC na salony Premier League. Klub, który jako pierwszy w Anglii trzy razy z rzędu sięgnął w przeszłości po mistrzowski tytuł (1924, 1925, 1926); raz wygrał FA Cup w 1922 r.

Pomimo niewielkiego budżetu, jednego z najniższych w Championship, awansował do elity. Wyboista była to droga (np. ujemny bilans bramkowy na koniec sezonu zasadniczego – 56:58), a upragniony triumf został wywalczony dzięki udanej grze w barażach (4:3 po rzutach karnych w finale przeciwko Reading).

Z końcem czerwca podpisał nowy, dwuletni kontrakt z The Terriers. Zadbał o pewne wzmocnienia, na miarę możliwości ekipy z John Smith’s Stadium. Przybył do drużyny m.in. Tom Ince, syn legendarnego Paula.

Niemiecki trener Huddersfield podkreśla jednak to, że prowadzi zespół pozbawiony wielkich indywidualności, za to stanowiący kolektyw. Na to liczy w rywalizacji z innymi, możniejszymi klubami: że uda się zaskoczyć rywali pracowitością każdego gracza. W tym upatruje szansy pozostania na koniec rozpoczętego sezonu w szeregach PL. Utrzymanie jest więc, oczywiście, celem głównym.

Menedżer roku, wybrany za sezon 2016-17, zaplecza został przeze mnie porównany do obecnego szkoleniowca The Reds. Być może na wyrost. Nie sposób za to nie docenić sukcesu, jakim było przedarcie się do czołówki w Anglii. Awans wypracowany dzięki trudom gier barażowych, po ciężkim sezonie, gdzie trzeba rozegrać 46 spotkań na wysokich obrotach w wymagającej lidze. Zobaczymy, co przyniesie obecność Huddersfield wśród najlepszych. Pełniejszą odpowiedź poznamy wkrótce.

Wczoraj ich formę mieli sprawdzić gracze Crystal Palace (prowadzeni przez Franka de Boera) w meczu na Selhurst Park. Było, można powiedzieć, na odwrót – wynik końcowy to 0:3.

Paweł Król

  • Piciarm

    cześć
    Dawno nie grali chyba w elicie?
    No ale bardzo zasłużeni przed wojną !
    dobry mieli początek a następny mecz grają też z beniaminkiem z Newcastle, więc będzie bardzo ciekawie…drużyny się znają he, he
    trenera nie znam – wiem że to yankes i to co kolega napisał – dzięki
    pozdrawiam

    • Paweł Król

      Od wczesnych lat 70. nie było ich na najwyższym szczeblu.
      Matka Niemka, ojciec rzeczywiście Amerykanin. Sam David Wagner tytuowany jest niemiecko-amerykańskim trenerem.

  • Marcin

    Na razie nie ma się co podniecać. Pokonać de Boera to żadna sztuka. 😉 Zal mi kibiców Orłów: w miejsce Big Sama dostać takiego pazia jadącego na nazwisku.

    • Paweł Król

      I też nie ma co przekreślać beniaminka (angielscy dziennikarze z łatwością wymieniali go przed sezonem jako pewnego spadkowicza, jak jeden mąż zresztą).

      • Marcin

        Mnie w ogóle bawią tzw. eksperci, którzy po mistrzowskim sezonie Leicester, stawiają jakieś sądy ex cathedra.