Meksyk w składzie to nie nowość!

Przeciwko El Tri w biało-czerwonych barwach grali m.in. Patryk Rachwał, Konrad Gołoś, Dariusz Fornalak, Eugeniusz Cebrat czy Krystian Szuster…

Po bezbramkowym remisie z Urugwajem, pora na kolejny testmecz biało-czerwonych. Przed Adamem Nawałką kolejne 90 minut na personalne eksperymenty. Na debiut w kadrze nadal czekają: Tomasz Kędziora, Przemysław Frankowski, Damian Kądzior oraz Rafał Kurzawa.

W piątkowy wieczór na Stadionie Narodowym Nawałka i Oscar Tabarez dali szansę dublerom. Nasz selekcjoner czynił to nieco z konieczności. Trener gości też dał szansę odpocząć kilku podstawowym graczom i postawił na młodzież – w podstawowym składzie „La Celeste” tylko dwóch graczy miało ukończone 30 lat: bramkarz Martin Silva i napastnik Edinson Cavani. Jak na tle Urugwajczyków wypadli Polacy? W pierwszej połowie oddaliśmy ledwie jeden celny strzał (Kamil Grosicki), w drugiej znacznie częściej gościliśmy na połowie rywala, wypracowując sobie sytuacje do zdobycia gola.

Na zero z tyłu
Bramkarze Artur Boruc i Łukasz Fabiański nie mieli za dużo roboty. Grający ostatni, 65. mecz w kadrze, Boruc miał okazję zaprezentować umiejętności dwukrotnie i nie zawiódł, kiedy przyszło mu bronić strzały Guillermo Vareli oraz Gastona Silvy. Z kolei Fabiański musiał się wykazać bodaj tylko raz, gdy z rzutu wolnego przymierzył Mauricio Lemos.

W obronie królował Kamil Glik. Stoper Monaco w końcówce dwa razy zachował zimną krew i wybił piłkę głową po groźnych wrzutkach rywala. Raz omal nie zmusił obrońcy rywali do strzelenia swojaka i raz sam próbował strzelić na bramkę po rzucie rożnym – bez efektu. Thiago Cionek przyzwyczaił nas do tego, że swoją robotę na boisku wykonuje bez wielkich fajerwerków i tak było w piątek. Zmienił go Artur Jędrzejczyk, który na środku obrony też spisał się przyzwoicie, a jego szarża w końcówce zakończyła się rzutem wolnym bitym niemal z narożnika pola karnego. Kilka ciepłych słów należy się debiutantowi Jarosławowi Jachowi. Obrońca Zagłębia Lubin wyszedł na mecz nieco zdenerwowany i w pierwszej połowie w niegroźnej sytuacji wybił piłkę na róg. Z każdą kolejną minutą rozkręcał się i grał coraz pewniej, włączał się także do akcji ofensywnych. W kilku sytuacjach mógł podawać dokładniej.

Wahadłowi Bartosz Bereszyński i Maciej Rybus to dwa odmienne występy. Ten pierwszy ochoczo włączał się do akcji ofensywnych, maczał palce niemal w każdej groźniejszej akcji Polaków (m.in. decydujące podania w drugiej połowie do Jakuba Błaszczykowskiego – strzał celny, Kamila Wilczka – uderzenie obronił bramkarz i Grosickiego – uderzenie w boczną siatkę). Z kolei Rybus był na boisku niewidoczny, gdy w drugiej połowie miał czas i miejsce na oddanie groźnego strzału, kopnął w okolice trzeciego piętra.

Na zero z przodu
Ciekawie ustawieni byli Błaszczykowski i Grosicki. Niby bliżej środka, ale pomagali Bereszyńskiemu i Rybusowi na skrzydłach, zmieniali strony. Obaj stanowili o sile naszej ofensywy, strzelali na bramkę rywala, walczyli na boisku. Tuż po zmianie stron byli ustawieni bliżej lewej strony z Rybusem, stwarzali przewagę liczebną i przenieśli ciężar gry pod pole karne rywala. Efekt? Zablokowany strzał Kuby i próba strzału (centry?), której nie przeciął Jacek Góralski.

W środku pola bardzo dobre zawody rozegrał Grzegorz Krychowiak. Pomocnik West Bromwich Albion wreszcie gra w klubie, co ma niebagatelne przełożenie na pewność siebie. Silny jak tur pomocnik robił to, co lubi, czyli niemal bezbłędnie rozbijał ataki rywali. Mogły się podobać jego dalekie i celne podania na skrzydła. W końcówce niepotrzebnie nerwowo zagrał do tyłu, prokurując korner dla rywala. Jacek Góralski nie ma tylu piłkarskich atutów co „Krycha”. Pomocnik grający w lidze bułgarskiej szarpał, walczył, nie odpuszczał. Ograniczał się tylko do przeszkadzania, raz niebezpiecznie faulował przed polem karnym – z wolnego na bramkę groźnie uderzył Lemos. Na tle Góralskiego, Matias Vecino wyglądał jak profesor.

Rezerwowi Piotr Zieliński i Krzysztof Mączyński wnieśli do gry naprawdę niewiele. Gracz Napoli błysnął w 90. minucie, gdy zwiódł dwóch rywali i wyłożył piłkę właśnie Mączyńskiemu. Ten strzelił bez namysłu i daleko od bramki. Pomocnik Legii w końcówce dwa razy bezsensownie zagrał pod nogi przeciwników. A przecież Urugwajczycy nie grali agresywnym pressingiem.

W ataku Wilczek starał się jak mógł. W pierwszej połowie zanotował trzy dobre odbiory, ponadto z bliska nie trafił do bramki. W drugiej pokazał Urugwajczykom, że nie da sobie w kaszę dmuchać (zdemolował Varelę w polu karnym), a po godzinie gry sprytnie zamknął podanie Bereszyńskiego. Obronił jednak bramkarz. Jego zmiennik Jakub Świerczok nie wygrał ani jednego pojedynku z obrońcami. Ci szybko zorientowali się, że napastnik Zagłębia długo czeka na piłkę i wyprzedzali go przy każdej możliwej okazji. No cóż, nasza ekstraklasa to o wiele niższe progi…

Przeklęta 1/8
Meksykanie to niemal etatowy uczestnik mundialu. Grał w nim 15 razy. Ich przekleństwem jest 1/8 finału. Od 1994 roku regularnie kończą grę na tym etapie rozgrywek. Siedmiokrotnie triumfowali w Złotym Pucharze CONCACAF, ostatni raz w 2015 roku. Większość piłkarzy meksykańskich grała w swojej silnej lidze. Nieliczni robili karierę na Starym Kontynencie. Pierwszym był napastnik Hugo Sanchez, który w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych był postrachem bramkarzy w lidze hiszpańskiej w barwach Atletico, a potem Realu Madryt. Oto próbka umiejętności sprytnego napastnika w drużynie „Królewskich”:

Szkoda, że nigdy do Europy nie zawitał Jorge Campos, niezwykle barwny bramkarz i… napastnik. Tak jak blondwłosy snajper Luis Hernandez. Obaj próbowali swoich sił w Major League Soccer. Nie udało się podbić ligi hiszpańskiej znakomitemu technikowi Cuathemocowi Blanco (Real Valladolid), a skuteczny za oceanem Jared Borgetti niczym od ściany odbił się od ligi angielskiej (Bolton). Przyzwoite statystyki w Atletico miał za to Luis Garcia Postigo.

Znakomitą reklamę Meksykanom w Europie zrobił z pewnością Rafael Marquez. Ten 39-letni obecnie obrońca we Francji święcił triumfy z AS Monaco, po czym przeniósł się do Barcelony, z którą w sezonach 2005/06 i 2008/09 wygrywał Ligę Mistrzów. W PSV Eindhoven świetną robotę wykonywał inny defensor, Carlos Salcido. W VfB Stuttgart dobrze radził sobie Pavel Pardo, także obrońca.

Z kolei przeciwko Polakom mają szansę wystąpić Javier Hernandez, mający na koncie grę w Realu Madryt i Manchesterze United, Giovani dos Santos, który grał w Barcelonie oraz Carlos Vela, który po licznych wypożyczeniach z Arsenalu wreszcie osiadł w Realu Sociedad. Uważać trzeba będzie na Hirvinga Lozano (PSV), który wespół z klubowym kolegą Jurgenem Locadią przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych w Eredivisie.

Aż czterech Meksykanów przywdziewa strój FC Porto, ale jedynie Jesus Corona gra dość regularnie. Raul Jimenez sporo występuje w Benfice, ale jako napastnik jest kompletnie… bezzębny, bowiem nie strzelił gola w tym sezonie. Podstawowym graczem Realu Betis jest Andres Guardado. W kratkę we Włoszech gra Hector Moreno, podobnie jak Carlos Salcedo w Niemczech.

Oto kadra Meksyku na mecz z Polską:
Bramkarze: Guillermo Ochoa (Royal Standard de Liège, Belgia), José de Jesús Corona (CDSyC Cruz Azul), Rodolfo Cota (CD Guadalajara).
Obrońcy: Diego Reyes (FC Porto, Portugalia), Néstor Araujo (Club Santos Laguna), Hugo Ayala (Club Tigres de la UANL), Héctor Moreno (AS Roma, Włochy), Carlos Salcedo (Eintracht Frankfurt, Niemcy), Miguel Layún (FC Porto, Portugalia), César Montes (CF Monterrey), Jesús Gallardo (Pumas de la UNAM).
Pomocnicy: Jonathan dos Santos (LA Galaxy, USA), Andrés Guardado (Real Betis Balompié, Hiszpania), Carlos Vela (Real Sociedad de Fútbol, Hiszpania), Omar Govea (Royal Excel Mouscron, Belgia), Giovani dos Santos (LA Galaxy, USA), Javier Aquino (Club Tigres de la UANL), Jesús Corona (FC Porto, Portugalia), Jürgen Damm (Club Tigres de la UANL), Uriel Antuna (FC Groningen, Holandia).
Napastnicy: Hirving Lozano (PSV Eindhoven, Holandia), Raúl Jiménez (SL e Benfica, Portugalia), Oribe Peralta (Club de Fútbol América).

Edson Álvarez (Club de Fútbol América), Héctor Herrera (FC Porto, Portugalia) oraz Javier Hernández (West Ham United FC, Anglia) nie zagrają z Polską z powodu urazów.

Po raz ósmy
Z Meksykiem graliśmy siedmiokrotnie, lecz tylko raz o stawkę. Odnieśliśmy trzy zwycięstwa, dwa mecze zakończyły się remisem, ponieśliśmy dwie porażki. Bilans goli: 9-12. Polacy kilkukrotnie jeździli za ocean bardziej na egzotyczne wycieczki niż na poważne mecze, stąd skład kadry często odbiegał od podstawowego… Mecze z Meksykiem bardzo poważnie potraktował Kazimierz Górski. Oto szczegóły:

Mecz nr 1 – 05.08.1973, Los Angeles, towarzyski
Meksyk – Polska 0:1 (0:0)
Gol: Gorgoń 62.
Polska: Tomaszewski (46. Szeja) – Szymanowski, Bulzacki, Gorgoń, Musiał (46. Rześny) – Ćmikiewicz, Deyna (46. Kasztelan), Kasperczak – Banaś, Szarmach, Gadocha.

Mecz nr 2 – 08.08.1973, Monterrey, towarzyski
Meksyk – Polska 1:2 (0:0)
Gole: Guzman 54., k. – Gorgoń 59., Gadocha 86.
Polska: Tomaszewski – Szymanowski, Bulzacki, Gorgoń, Musiał – Ćmikiewicz (57. Drozdowski), Deyna (66. Kasztelan), Kasperczak – Banaś (57. Kmiecik), Domarski, Gadocha.

Mecz nr 3 – 10.06.1978, Rosario, mistrzostwa świata
Meksyk – Polska 1:3 (0:1)
Gole: Ayala 52. – Boniek 43., 84., Deyna 56.
Polska: Tomaszewski – Szymanowski, Gorgoń, Żmuda, Rudy (83. Maculewicz) – Kasperczak, Deyna, Boniek, Masztaler – Lato, Iwan (76. Lubański).

Mecz nr 4 – 05.02.1985, Queretaro, towarzyski
Meksyk – Polska 5:0 (3:0)
Gole: Boy 8., Arias 13., 70., Barbosa 28., Ocaranza 61.
Polska: Kazimierski (73. Cebrat) – Pawlak (46. Kubicki), Wójcicki, Łukasik, Wdowczyk – Pałasz, Matysik, Ostrowski (73. Prusik), Komornicki – Dziekanowski, Okoński (46. Buncol).

Mecz nr 5 – 14.02.1989, Puebla, towarzyski
Meksyk – Polska 3:1 (2:0)
Gole: Alves 6., Hermosillo 43., Moreno 48. – Kosecki 80.
Polska: Wandzik – Wijas, Kaczmarek, Łukasik (67. Fornalak), Wdowczyk – Tarasiewicz (46. Szuster), P. Rzepka (46. Soczyński), Prusik, Kosecki – Urban, Warzycha.

Mecz nr 6 – 27.04.2005, Chicago, towarzyski
Meksyk – Polska 1:1 (0:0)
Gole: Morales 51. – Brożek 71.
Polska: Boruc – Baszczyński, Kłos, Głowacki, Dudka – Zając (43. Burkhardt), Kaźmierczak (46. Gołoś), Sobolewski (89. Bieniuk), Kiełbowicz – Brożek (84. Giza), Ślusarski (76. Rachwał).

Mecz nr 7 – 02.09.2011, Warszawa, towarzyski
Polska – Meksyk 1:1 (1:1)
Gole: Brożek 27. – Hernandez 35.
Polska: Tytoń – Wasilewski, Głowacki, Dudka, Wawrzyniak – Błaszczykowski (46. Małecki), Jodłowiec (89. Gol), Matuszczyk (71. Glik), Obraniak, Mierzejewski (67. Rybus) – Brożek.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Przebieg meczu Polski z Urugwajem znam tylko z oficjalnych relacji. I właśnie tak słyszałem, że w pierwszej połowie przewagę miała drużyna z Ameryki Płd. W drugiej trochę bardziej do głosu doszli Polacy.

    Jesús Corona też ma jutro w Gdańsku nie zagrać. Opuścił podobno zgrupowanie, a w jego miejsce nikogo w zamian nie powołano.

    Kilka dni temu Meksyk 3:3 z Belgią.
    Meksykanie przeważnie prezentują dość wysoki poziom, poniżej którego raczej nie schodzą.

    Interesujące, że dwa gole łącznie strzelił im Paweł Brożek. Zważywszy na to, że w kadrze w sumie się nie sprawdził. Szkoda, bo wielu liczyło na objawienie talentu strzeleckiego prezentowanego kiedyś w lidze polskiej.

    • Piciarm

      ja też byłem oczywiście w tej grupie zwolenników że wiślak zrobi swoje….

      • Paweł Król

        Niełatwo wcześniej ocenić przydatność danego piłkarza w kontekście gry na poziomie reprezentacyjnym. Mylą się selekcjonerzy i ich ludzie ze sztabów, mylimy się my.:)

  • Piciarm

    cześć
    Meksyk to dobra drużyna , mniej więcej tak jak poprzedni rywal Polaków a nawet w swojej strefie CONCACAF najlepsi…. trzymają pewien poziom … zawsze są żywiołowi i potrafią namieszać zarazem, więc nie można ich lekceważyć . Mam nadzieję na dobre widowisko

  • Grzegorz Ziarkowski

    Zagramy w rezerwowym składzie. Nie będzie Piszczka, Pazdana, Lewandowskiego, Glika, Krychowiaka i Grosickiego. Reszta dostanie solidną lekcję futbolu od El Tri. Chociaż z Urugwajem nie wyglądąło to najgorzej…