Mocna ekipa na Europę?!

Co słychać u naszych pucharowiczów? Krótki raport z czterech polskich klubów.

Niebawem startuje nowy sezon w PKO Ekstraklasie i w europejskich pucharach. Rozstrzygnięcia z poprzedniego zdecydowanie wskazują na to, że lepszej ekipy na pucharowe boje na Starym Kontynencie nie mogliśmy wysłać. Dlaczego?

Mistrz – Lech Poznań – to ćwierćfinalista Ligi Konferencji Europy sprzed dwóch lat, zdobywca Pucharu Polski – Legia Warszawa – jest ćwierćfinalistą ostatniej edycji Ligi Konferencji Europy, z którą pożegnała się zwycięstwem nad Chelsea FC na Stamford Bridge. W glorii ćwierćfinalisty ostatnią edycję LKE zakończyła Jagiellonia Białystok, a i wicemistrzowie Polski, częstochowski Raków, sroce spod ogona nie wypadli: w sezonie 2023/24 grali w fazie grupowej Ligi Europy, remisując 1:1 ze Sportingiem CP i wygrywając 1:0 w Grazie ze Sturmem.

Co słychać u naszych pucharowiczów? Postanowiliśmy zrobić szybki rajd i przybliżyć sytuację we wszystkich czterech klubach.

Lech Poznań
Zagra w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Egnatia Rrogozhinë (Albania) – Breiðablik Kópavogur (Islandia). I nie ma co ukrywać, że awans do kolejnej rundy jest dla „Kolejorza” obowiązkiem. Tym bardziej że poznaniakom rewolucja kadrowa raczej nie grozi. Co prawda niejasna jest przyszłość najlepszego zawodnika minionego sezonu, Portugalczyka Afonso Sousy, który ma propozycje z Turcji, Grecji, Portugalii i Francji, ale i działacze Lecha podsunęli Sousie nową umowę. Jego rodak, Joel Perreira, znalazł się na liście życzeń tureckiego Trabzonsporu. W zespole z Poznania nie zobaczymy rezerwowego bramkarza Filipa Bednarka (odszedł do Sparty Rotterdam) i słoweńskiego skrzydłowego Dino Hoticia, który zagra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Duński szkoleniowiec Niels Frederiksen ma już do dyspozycji świeżo upieczonego reprezentanta Polski, Mateusza Skrzypczaka (Jagiellonia Białystok), zaś w ataku będzie się próbował przebić młody Bartłomiej Barański (Ruch Chorzów). Na liście potencjalnych wzmocnień „Kolejorza” najciekawiej wyglądają obrońca Robert Gumny (FC Augsburg) oraz pomocnicy Tomasz Pieńko (Zagłębie Lubin) i Brazylijczyk Luquinhas (ostatnio Legia Warszawa).


Mateusz Skrzypczak

Raków Częstochowa
Wicemistrzowie kraju w drugiej rundzie LKE zmierzą się z wicemistrzem Słowacji, MŠK Žiliną. „Medaliki” już raz w pucharach grały ze Słowakami – w sezonie 2022/23 wyeliminowały Spartaka Trnava. Wieści spod Jasnej Góry płyną dość niepokojące i działacze Rakowa muszą zakasać rękawy i wziąć się do roboty, nie ma co liczyć na wsparcie Matki Boskiej z cudownego obrazu. Trenerowi Markowi Papszunowi rozpada się mózg i serce zespołu w postaci Ukraińca Władysława Koczerhina (zerwał więzadła krzyżowe) i Szweda Gustava Berggrena (marzy mu się gra w New York Red Bull). Nie będzie też obrońców: Serba Milana Rundicia (grał mniej) oraz Chorwata Milana Rodina (grał trochę więcej). Na liście potencjalnych wzmocnień PSV Eindhoven widnieje nazwisko bramkarza Kacpra Trelowskiego.

Lista potencjalnych wzmocnień Rakowa jest długa, ale konkretów na razie niewiele. Dobrze, że z cypryjskiego Árisu Lemessoú udało się pozyskać 24-letniego jednokrotnego reprezentanta Polski, Karola Struskiego. Wychowanek Górnika Łęczna powinien załatać nieco dziurę w środku pola po kontuzji Koczerhina i ewentualnym odejściu Berggrena. Drugi „przyklepany” transfer Rakowa to Francuz Lamine Diaby-Fadiga, który nie sprawdził się w białostockiej Jagiellonii. Papszun ma jednak dar przemieniania nieoczywistych zawodników w solidnych ligowców: że wspomnimy chociażby Marcina Cebulę, Bartosza Nowaka czy Brazylijczyka Jeana Carlosa. Wśród ewentualnych wzmocnień Rakowa wymienia się m.in. Oskara Repkę (GKS Katowice), Mateusza Żukowskiego (Śląsk Wrocław) i ciekawego napastnika z Kosowa, Astrita Selmaniego (Dinamo Bukareszt).

Jagiellonia Białystok
Rywalem białostocczan w drugiej rundzie LKE będzie serbski FK Novi Pazar. To rywal porównywalny jakościowo z FK TSC Bačka Topola, którą „Duma Podlasia” odprawiła z kwitkiem w 1/16 LKE w lutym tego roku.

Jeśli z Częstochowy płyną wieści niepokojące, to informacje z Białegostoku są naprawdę nieciekawe. Ekipie Adriana Siemieńca grozi nie tyle rozbiór, co ów rozbiór już się dokonuje! Z podstawowych zawodników do Górnika Zabrze odeszli doświadczony Jarosław Kubicki i prawy obrońca z Czech Michal Sáček. Do Poznania przeniósł się kolejny defensor Mateusz Skrzypczak, wypożyczenia skończyły się Kameruńczykowi Enzo Ebosse (Udinese Calcio) i Macedończykowi Darko Čurlinovowi (Burnley FC), o transferze Diaby’ego-Fadigi do Rakowa wspominaliśmy wyżej. W Białymstoku raczej nie zagrają też Norweg Kristoffer Hansen i Portugalczyk João Moutinho. A jeżeli do klubu wpłyną korzystne oferty za bramkarza Sławomira Abramowicza i króla strzelców ostatniej edycji LKE, Angolczyka Afimico Pululu, to z pewnością i tych zawodników w barwach „Jagi” nie zobaczymy.

W Białymstoku uspokajają, wierząc w moc i intuicję dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego i trenera Siemieńca. Najciekawiej wygląda jak na razie powrót do stolicy Podlasia obrońcy Bartłomieja Wdowika, który nie poradził sobie w Portugalii i w Niemczech. W Jagiellonii liczą też na to, że pod okiem Siemieńca skok jakościowy wykona utalentowany Dawid Drachal. Z holenderskiego sc Heerenveen pozyskano też Greka Dimítrisa Rállisa, ale on w Eredivisie nie imponował liczbami. Pozostaje wierzyć, że białostocczanie w zaciszu gabinetów pracują nad naprawdę mocnymi transferami, bowiem te, których dokonali na razie, nie powalają na kolana.

Legia Warszawa
Wiadomo już, że w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy rywalem zdobywców Pucharu Polski będzie zdobywca Pucharu Kazachstanu, FK Aktobie (legioniści wyeliminowali ten klub z LE w sezonie 2014/15), zaś jeśli warszawianie awansują dalej, zmierzą się z czeskim Banikiem Ostrava.

W stolicy postawili na razie na zmiany na górze. Na stanowisko dyrektora sportowego wrócił Michał Żewłakow, zaś funkcję trenera objął Rumun Edward Iordănescu, zastępując pyskatego Portugalczyka Gonçalo Feio. Nowy szkoleniowiec nie będzie mógł liczyć na bośniackiego bramkarza Vladana Kovačevicia (odszedł do Norwich City), Brazylijczyka Luquinhasa i czeskiego napastnika Tomáša Pekharta. Mająca spore kłopoty finansowe Legia nie powinna także pogardzić korzystnymi ofertami za Francuza Steve’a Kapuadiego oraz reprezentanta Polski, Maximiliana Oyedele.

Z nowych zawodników przy Łazienkowskiej pojawił się jedynie Słoweniec Petar Stojanović (US Salernitana). Możliwe są powroty napastników, na których pomysłu nie miał Feio: Francuza Migouela Alfareli, a także Kameruńczyka Jeana-Pierre’a Nsame. Sensacyjny może być także powrót Albańczyka Ernesta Muçiego (Beşiktaş JK), którego Turcy chcieliby oddać w rozliczeniu za ewentualny transfer Oyedele.

Grzegorz Ziarkowski

Foto: facebook.com/Legia Warszawa, facebook.com/Lech Poznań