Moje mecze 2025 (II)

Druga odsłona rocznego podsumowania.

Poniżej 13 najlepszych meczów które widziałem na żywo w mijającym roku. 2025 uważam pod tym względem za udany, choć szału nie było; zawsze może być lepiej (wiadomo).

13. FC Koper – NK Radomlje 1:2
4. kolejka Prvej Ligi 2025/26, 9 sierpnia 2025, Stadion Bonifika, widzów 800, gości ok. 10, bilet 15 euro.

Tegoroczny urlop to camping w Słowenii niedaleko miejscowości Koper. To logiczne, że trzeba było zaliczyć meczyk. W skrócie – ciepło, stadion niewielki (4200), ciekawie umiejscowiony, ludzi mało, poziom piłkarski naszej I lub nawet II ligi. Na plus sporo turystów na trybunach z różnych krajów i ok. 30-osobowy młyn gospodarzy dopingujący przez całe spotkanie. To w końcu była Jugosławia, czyli raczej żywiołowe plemiona…

12. GKS Tychy – Górnik Łęczna 2:2
5. kolejka I ligi 2025/26, 17 sierpnia 2025, Stadion Miejski w Tychach, widzów 4300, gości 127, bilet 30 zł.

Dość przeciętny mecz na którym byłem ze starszą córką. Tychy były najczęściej odwiedzanym przeze mnie stadionem w 2025. Czy to mój ulubiony klub? Nie. Czy to najlepszy stadion w Polsce z wszystkich na których byłem? Tak. Przynajmniej do oglądania piłki. Top.

11. Piast Gliwice – Legia Warszawa 2:0
18. kolejka Ekstraklasy 2025/26, 6 grudnia 2025, Stadion Miejski w Gliwicach, widzów 5410, gości ok. 800, bilet 35 zł.

Rok 2024 kończyłem meczem w Gliwicach (bezbramkowym spotkaniem z Lechem), w tym roku takoż zakończenie wypadło w tym mieście. To nie jedyna część wspólna – zarówno wtedy jak i teraz było przeraźliwie zimno, i dość ospale na murawie. Mało brakowało, a wynik też by się powtórzył, ale pod koniec spotkania wpadły dwa gole dla Piasta i kolejna przegrana Legii stała się faktem.
Sektor gości nabity, z solidnym wsparciem Zagłębia Sosnowiec (szacun za spodenki i koszulki z krótkim rękawem), Piast z donośnym dopingiem. Nie obeszło się bez obustronnych bluzgów, kochają się Ślązacy z Sosnowcem i Warszawą – Na Górnym Śląsku całymi dniami, biyli hanysy się z gorolami.

10. Olimpija Ljubljana – Egnatia 0:0
Kwalifikacje Ligi Konferencji Europy 2025/26, 1. mecz półfinałowy, 7 sierpnia 2025, Stadion Stožice, widzów 3596, gości 16, bilet 15 euro.

To był mój pierwszy mecz w Słowenii, generalnie odczucia pozytywne (zauważyłem że aura ma ogromne znaczenie w moich rankingach – zimno i leje, to zazwyczaj mecz nieudany). A tu, mimo że poziom był mocno średni, nie wpadła ani jedna bramka, widzów mało (obiekt ma pojemność 16.000), to podobało się. Stadion na przedmieściach stolicy, dobrze się prezentuje na żywo, dookoła sporo graffiti (fota główna), no i widok na Alpy. Rzecz jasna było upalnie.
Byłem z córką (jak napisał mój dobry kumpel; Zuzka już jest pełnoprawnym Ultrasem jeżdżącym na poważne mecze w Europie. Skrentek – pozdrowienia). Wniosek trafiony, bowiem trochę niechcący wyszło nawet tak, że przez chwilę byliśmy pod stadionem w samym środku młyna gospodarzy. Nieprzypadkowe osoby o słusznych gabarytach, nieco kryminalne twarze, raczej ekipa nie z Kółka Różańcowego.
Sam mecz może nie najwyższych lotów, ale kilka akcji mogło się podobać, i gdyby nie bramkarz albańskiej drużyny (Mario Dajsinani) Olimpija mogła wygrać różnicą kilku bramek…
Tydzień później Słoweńcy wygrali na wyjeździe 4:2 i doszli do finału Kwalifikacji LKE, gdzie ostatecznie polegli w dwumeczu z ormiańskim Noah.

9. Sigma Ołomuniec – Raków Częstochowa 1:1
Liga Konferencji Europy 2025/26, 2. kolejka Fazy Ligowej, 23 października 2025, Andrův stadión w Ołomuńcu, widzów 8136, gości ok. 500, bilet 380 koron.

Ani Olimpija, ani Egnatia w LKE nie grają, za to gra tam Raków, i to jak gra! Po sześciu kolejkach polski klub jest na 2. miejscu (na 36 drużyn) i awansował do kolejnej rundy. Na sześć meczów cztery wygrane i dwa remisy, w bramkach 9:2. Te rozgrywki nie są może traktowane zbyt poważnie, no ale radość jest, wszak rzadko mamy powody do zadowolenia jeśli chodzi o futbol. My, Polacy.
Jeden z owych dwóch remisów widzieliśmy na żywo z niejakim Tomaszem aka WiTo (pozdravy). Na ogromny plus organizacja meczu przez Czechów i UEFA, cała otoczka, gastro (pyszna gięta, lekko pikantna), sprawne wejście, żadnej spiny ani prowokacji ze strony milicji czy ochrony, kibice Rakowa swobodnie przemieszczający się między fanami gospodarzy – pełna kulturka! Bramka dla Rakowa palce lizać, tylko… ulewa była dość konkretna, no ale byliśmy pod dachem, więc OK. Gorzej z publiką za bramkami…

8. Górnik Zabrze – Cracovia 0:1
23. kolejka Ekstraklasy 2024/25, 28 lutego 2025, Stadion Sportowy KS Górnik im. Ernesta Pohla, widzów 12472, gości 0, bilet 0 zł.

Siedziałem sobie spokojnie w domu pewnego zimnego lutowego wieczoru, i dostałem wiadomość od Michała (tego od meczu nr 24; tradycyjne pozdrowienia), że mamy bilety do Zabrza i idziemy. W ten sposób znalazłem się na stadionie im. Ernesta Pohla z rzeczonym Michałem (nie mylić z Michałem Polem).
Mecz dość ciekawy, młyn Górnika głośny, interesujące spotkanie na murawie. Irytował mnie jedynie Podolski – krzyczał na kolegów z drużyny, dyrygował, machał rękami, a zamiast bramek strzelał fochy, samemu grając piach…

7. GKS Tychy – Miedź Legnica 4:3
1. kolejka I ligi 2025/26, 19 lipca 2025, Stadion Miejski w Tychach, widzów 4066, gości 130, bilet 30 zł.

Trochę podobna sytuacja, jak z Piastem Gliwice – nowy sezon 2024/25 zaczynałem w Tychach, i obecny także. A co jeszcze ciekawsze, tamten sezon to mecz GKS Tychy – Miedź Legnica, i ten identycznie! No i podobnie – po pierwszej połowie myślałem, że zawodnicy nadal są na wakacjach i jeszcze do nich nie dotarł fakt powrotu do roboty. Na przerwę kopacze schodzili przy stanie 0:0 i było to chyba najnudniejsze 45 minut w historii tej ligi. Aż po przerwie… piłkarzyki przypomnieli sobie o swoim fachu, zaczęli biegać dwa razy szybciej, piła chodziła jak po sznurku, to był całkiem inny mecz w drugiej odsłonie! Wszyscy na trybunach przecierali oczy ze zdziwienia, wiem co piszę – obserwowałem ludzi, naprawdę wszyscy byliśmy w szoku. Raz Tyszanie, raz Legniczanie zdobywali po golu – bramka za bramkę. Coś pięknego! W drugiej połówce piłka wpadała siedem razy do siatki, a w ciągu siedmiu minut widzieliśmy cztery gole. Gdyby nie pierwsza część spotkania, ten mecz byłby na podium. Druga połowa przekozacka.

6. GKS Katowice – Lech Poznań 2:2
33. kolejka Ekstraklasy 2024/25, 18 maja 2025, Arena Katowice, widzów 14325, gości 1250, bilet 55 zł.

To był mój pierwszy mecz na nowym obiekcie GieKSy, Zuzy także. Mam trochę mieszane uczucia – nie jest ten stadion tak piękny jak mógłby być (pierwotne plany architektoniczne były nieco inne), ale nie ma też tragedii. Ot, nowy stadion, na miarę klubu; nie za duży, nie za mały. Kiedyś się wkurzałem że nie ma u nas nowych obiektów; że wstyd, że ruiny. Teraz patrzę na to trochę inaczej – stary stadion na Bukowej 1, to było to. Był klimat. Nowe są jakieś nijakie, i mimo tego że są funkcjonalne, nowoczesne i piękne (zwłaszcza Tychy), to jednak brakuje tam tego „czegoś”. Starzy wyjadacze zapewne wiedzą o co chodzi…
O samym meczu nic oryginalnego – dobre widowisko, cztery bramki, na trybunach niezły doping z obu stron, bez bluzgów, neutralne stosunki między ekipami. Tyle.

5. Odra Opole – GKS Tychy 1:5
22. kolejka I ligi 2024/25, 1 marca 2025, Stadion Miejski w Tychach, widzów 2783, gości 720, bilet 25 zł.

To był dziwny mecz, ale po kolei… Gospodarzem była Odra, a grano w Tychach; Odra mocno nacierała na bramkę Tyszan, a strzelał GKS; był 1 marca, a pogoda majowa; kibice z Opola liczniejszą bandą niż Tychy. Dodatkowo po 34 minutach było 3:1 i emocje były spore, akcja za akcją, raz z jednej, raz z drugiej strony. Ostatecznie skończyło się małym pogromem, ale spotkanie zacięte, a na trybunach mimo małej ilości widzów głośno i kolorowo, głównie za sprawą Opolan, którzy tym meczem ustanowili swój rekord wyjazdowy (choć grali jako gospodarze). Tak jak pisałem – dziwny mecz. Ale bardzo udany i ciekawy.

4. Francja U21 – Polska U21 4:1
3. kolejka Fazy Grupowej Mistrzostw Europy U21 Slovakia 2025, 17 czerwca 2025, Štadión pod Dubňom w Żylinie, widzów 7288, bilet 12 euro.

Na spotkanie Mistrzostw Europy juniorów rozgrywanych na Słowacji przyjechał z Warszawy redaktor Paweł Król (oczywiście pozdrawiam) i wspólnie wybraliśmy się na te spotkanie. Polacy grali w turnieju jak Tychy z Miedzią w I połowie i już przed ostatnim meczem grupowym wiadome było że nie wyjdą z grupy. Mimo tego z kraju wybrało się mnóstwo naszych rodaków i na trybunach w Żylinie stanowiliśmy ogromną większość. Byli też oczywiście Słowacy, Francuzi, a oprócz nich Czesi, Niemcy, Anglicy, Holendrzy i wiele innych nacji. Był też człowiek podobny do jakiegoś polskiego piłkarza (fota) i wesoła ekipa kibiców z Rakowa.
Organizacja bez zarzutów, bez opóźnień i kolejek. Po przyjeździe do Żyliny wyjechaliśmy na obrzeża, w okolice stadionu i nie bardzo wiedzieliśmy gdzie się poruszać, zaparkować itd. Nagle podjechał do nas radiowóz i uprzejmy pan mundurowy dał znać ręką, by jechać za nim. Podrzucił nas na prowizoryczny parking, po chwili podjechał autobus i zawiózł nas (i innych kibiców) za darmoszkę pod sam stadion. Nie przypuszczałem, że będę chwalił kiedykolwiek firmę UEFA, a tu już drugi raz się taka rzecz zdarza (patrz miejsce 9.). Czyli można. Da się traktować ludzi normalnie, a nie jak bydło. Miło.
Sam mecz w I połowie jednostronny, Francuzi robili co chcieli (3:0), w drugiej zaczęliśmy grać nieco lepiej i postawiliśmy się koneserom żab i ślimaków (bez skojarzeń ze slowfoot). Polacy strzelili łącznie dwa gole, niestety jednego sędzia nie uznał. Przez pół godziny były spore emocje (przynajmniej ja je przeżywałem) i była szansa na lepszy wynik. Ostatecznie skończyło się 1:4.
Ten wynik nie przesłonił nam jednak pozytywnych aspektów tego wydarzenia. Było ciepło, wesoło, kiełbasa smaczna, kofola również. Po meczu życzyłem załodze z Częstochowy powodzenia w Europejskich Pucharach; tydzień później Raków wylosował… MŠK Žilinę, a kilka miesięcy później trafiłem na ich mecz w Ołomuńcu. Ale o tym już było…

3. GKS Tychy – Polonia Bytom 1:2
9. kolejka I ligi 2025/26, 12 września 2025, Stadion Miejski w Tychach, widzów 6087, gości 850, bilet 25 zł.

Na ten mecz zaprosiłem Kobietę mojego życia. Jak byliśmy młodsi, to chodziliśmy na randki w Katowicach na mecze na Bukową (tą właściwą), potem w Warszawie na Konwiktorską. W międzyczasie były epizody; Goodison Park, Polska – Estonia na Łazienkowskiej, Polska – Węgry na Stadionie Śląskim i kilka meczyków w niższych ligach. Minęło kilka lat, i ponownie zaprosiłem Żonę na mecz. No bo dawno nie byliśmy razem na randce, bo w Tychach fajny stadion (wspominałem już o tym?), bo pogoda ładna, no i Polonia Bytom przyjeżdża (moi Teściowie młodość spędzili na Olimpijskiej w Bytomiu, gdy klub święcił największe triumfy). Długo nie musiałem namawiać, zgodziła się od razu. Piękny mecz, w miarę wyrównany, a na trybunach koncert wokalny. Głośno, bez bluzgów (to ważne na randce).

2. Ruch Chorzów – Wisła Kraków 0:5
21. kolejka I ligi 2024/25, 22 lutego 2025, Stadion Śląski w Chorzowie, widzów 53293, gości ok. 22500, bilet 50 zł.

Wielokrotnie wspominałem o tym, że takie stadiony nie nadają się do piłki kopanej; trybuny są za daleko od murawy. Podtrzymuję tę opinię, ale jakoś temu konkretnemu obiektowi można odpuścić. Chyba ze względu na sentyment; tam się odbywały ważne imprezy, które mam w pamięci. Można powiedzieć, że Stadion Śląski jest ze mną niemal przez całe życie; to z nim mam najważniejsze wspomnienia, jeśli chodzi o wydarzenia muzyczne i sportowe (ex aequo z katowickim Spodkiem).
Tym razem również było dobrze – ponad 53k ludzi, co jest oczywiście rekordem w polskiej piłce klubowej w XXI w., z czego prawie połowa to kibice gości! Było spokojnie, bez niepotrzebnych incydentów, a huk trybun był naprawdę konkretny. I mimo, że był luty, to słońce świeciło niemal jak latem. I mimo, że była to I liga, to poziom piłkarski był zaskakująco wysoki (szczególnie w wykonaniu Wiślaków). Zacne i duże wydarzenie na którym byłem z Zuzią.

1. Dynamo Drezno – Wehen Wiesbaden 2:0
30. kolejka trzeciej ligi niemieckiej 2024/25, 30 marca 2025, Rudolf-Harbig-Stadion, widzów 30267, gości ok. 50, bilet 27 euro.

Na Dynamo Drezno polowałem od dawna, ostatecznie się udało, bo byliśmy całą rodzinką zwiedzić miasto; moje wrażenia z owego zwiedzania kiepskie – na plus Starówka i stadion, na minus cała reszta…
Skupiając się na samym meczu; byłem oczywiście z Zuzą, obiekt przepiękny, nabity niemalże do ostatniego miejsca, młyn DD zjawiskowy, żółto-czarna ściana robiła wrażenie. Doping głośny, potężny, zsynchronizowany. Widać/słychać było, że w Dreźnie każdy mecz to święto. Niezależnie od rozgrywek, poziomu ligowego czy przeciwnika – mobilizacja jest zawsze i stadion jest pełny.
Na murawie też było ciekawie, a mimo wyniku to goście byli częściej w natarciu (w strzałach 7:11).
To najsłabszy z dotychczasowych zwycięzców takich moich rankingów (klik i klik), ale z derbami nie ma sensu konkurować. Niemniej jednak polecam wypad na ten stadion. Dynamo gra teraz w II lidze, po sezonie może wrócić na trzeci level (okupuje ostatnie miejsce w tabeli), ale tak jak pisałem wcześniej – nieważne w której lidze – zawsze warto się wybrać na Rudolf-Harbig-Stadion.
No i coś, czego wcześniej nie doświadczyłem na żadnym meczu – potężny doping na trzy trybuny: DI – NA – MO! Ogień.

Dariusz Kimla