Mundialowe zapiski (18)
Grupa G była chyba najciekawsza ze wszystkich. Ostatecznie zasłużenie awansują Niemcy i USA.
Niemcy – USA 1:0. Portugalia – Ghana 2:1
1. To już nie żarty. Jak podaje BBC, w Ameryce więcej ludzi oglądało mecz Portugalia – USA niż finały NBA. Gubernator stanu Nowy Jork dał dziś każdemu swemu pracownikowi godzinę więcej na lunch. To znaczy oficjalnie, nieoficjalnie wiadomo, że chodziło o mecz.
2. Nawet prezydent ogląda.

3. Przed meczem nad Recife przeszła ulewa niczym w 1974 roku we Frankfurcie. Nic dziwnego, że to Niemcy lepiej od USA radzili sobie na początku spotkania.

4. Ciekawe czy na trybunach byli niemieccy kibice, którzy w czasie meczu z Ghaną wysmarowali sobie facjaty pastą do butów. Oczywiście FIFA wszczęła antyrasistowskie dochodzenie. Koniec świata musi być bliski.

5. Na początku łączonej transmisji stacja TVP Sport osiągnęła perfekcję – zafundowała nam obraz z Recife i głos z Brasilli. Genialne, czemu nikt wcześniej na to nie wpadł? W ten sposób za jednym zamachem wiedzieliśmy co dzieje się na obydwu stadionach. Na marginesie – szkoda, że nie we wszystkich telewizorach jest opcja wyłączenia komentatorów i słuchania jedynie odgłosów stadionu – np. w czasie meczów Argentyny taka opcja byłaby jak znalazł.
6. Wśród “Czarnych Gwiazd” zabrakło Sulleya Muntariego i Kevina-Prince’a Boatenga. Ten pierwszy i tak wisiał za żółte kartki, ale obaj zostali wyrzuceni z ekipy. O co poszlo? Oczywiście o kasę. W sumie to miło, że ta mundialowa tradycja w narodzie nie ginie.
7. Na tym zdjęciu piłkarze Ghany ponoć dzielą się pieniędzmi? Ale czy to prawdziwa fota?

8. Cztery miesiące zakazu stadionowego dla Luisa Suareza. Czy to znaczy że nie obejrzy koncertu Justina Timberlake’a na PGE Arenie w sierpniu?
9. O wiele żywszy od Niemcy – USA był mecz Ghana – Portugalia. Ronaldo i spółka cisnęli, ale mając w ataku niejakiego Edera było pewne, że będą potrzebować łutu szczęścia. Jak na przykład samobójczy gol afrykańskiego obrońcy. Piękna bramka. John Boye – KLIKNIJ.
10. I gdy już pisałem o powtórce z Gijon, Niemcy objęli prowadzenie. Ale zaraz później stało się niemożliwe. Asamoah Gyan trafił do siatki, ale zaraz udowodnił, że był to przypadek pudłując w bliźniaczej sytuacji głową.
11. A na sam koniec mieliśmy sabotaż obrony Ghany. Takie bramki, jak druga dla Portugalii, nie padają chyba nawet w polskiej III lidze. Chyba ktoś jednak nie dostał tej kasy. W każdym razie ten gol ukoił amerykańskie nerwy.
12. A już wkrótce – Algieria v Okupanty. Fota z kijowskiego baru.

Maciej Słomiński







