Na rozegraniu. Ciriaco Sforza

Określany fałszywym rozgrywającym, świetnym technikiem, wizjonerem gry – przypomnienie kariery Szwajcara Ciriaco Sforzy.

Pochodzenie
Sforza urodził się w 1970 roku w szwajcarskiej miejscowości Wohlen. Jest synem włoskich emigrantów, którzy przybyli do Szwajcarii w poszukiwaniu lepszego życia.

Od najmłodszych lat
Od szóstego roku życia piłka nie omijała na drodze naszego bohatera. Bardzo szybko zaczął się za nią uganiać. Zajęcie wypełniające sporą część dnia, nie przysparzało kłopotów w nauce szkolnej.

Szybkie dorastanie
Już jako trzynastolatek został rzucony na głęboką wodę. Pozwolono trenować młokosowi z pierwszą drużyną FC Wohlen.

0000000000477030

Wieści o utalentowanym chłopaku roznosiły się w ekspresowym tempie. Był zewsząd chwalony. Szybko został piłkarzem Grasshopper Club Zurich.

Podpisał kontrakt mając 16 lat. Wielkim zwolennikiem talentu Sforzy był austriacki trener Grasshoppers, Kurt Jara. W pierwszym, jak się później okaże, podejściu w tym klubie, Sforza rozegrał 66 meczów (lata 1986-1988), do siatki trafiał pięć razy.

Skok w bok
Sezon 1989/90 spędził jednak na wypożyczeniu w FC Aarau (w przeszłości piłkarzem i trenerem tego klubu, jak również FC Wohlen, był Ryszard Komornicki. Wcześniej, w latach 80-tych, FC Aarau krótko prowadził Hubert Kostka). Trafił tam za sprawą Ottmara Hitzfelda, który jeszcze nie widział w nim rozgrywającego w Grasshoppers. Rozegrał 22 mecze, bramki zdobył trzy. Kariera nabierała rozpędu, a Sforza, po zdobyciu kolejnego doświadczenia, powrócił do Zurychu.

Konikiem Polnym być
Po powrocie, Sforza był w pełni gotowy do gry. Stał się ważną postacią w drużynie Koników Polnych. Z klubem zdobył tytuł mistrzowski w 1991 r. W tymże roku zadebiutował w reprezentacji Szwajcarii meczem w Pradze przeciwko Czechosłowacji. Piłkarzem Grasshoppers był od 1990 do 1993 r. (75 meczów, siedem bramek).

Bundesliga
W następnych latach Sforza przywdziewał barwy 1. FC Kaiserslautern (1993-1995). Prezentował się na tyle dobrze, że zwrócili na niego uwagę przedstawiciele Bayernu Monachium. Podpisanie umowy było tylko formalnością, bo jak mawiają niektórzy: takiemu klubowi się nie odmawia.

FCK_920_Sforza

Do Monachium przeszedł w tym samym czasie co Jürgen Klinsmann. W Bayernie był tylko przez sezon (1995/96), ale zdążył sięgnąć po Puchar UEFA (w finale Bayern dwukrotnie pokonał Girondins Bordeaux). Zagrał w 30 meczach, po czym odszedł do Interu Mediolan.

W kadrze
W drużynie narodowej Sforza grał regularnie. Wystąpił dla Helwetów 79 razy, bramek zdobył siedem. Z reprezentacją był na Mistrzostwach Świata w 1994 r. (Szwajcaria wyszła z drugiego miejsca w grupie, odpadła w 1/8 z Hiszpanią) oraz Europy w 1996 (historyczny awans Szwajcarii, zakończony na pierwszej rundzie).

Na MŚ selekcjonerem Szwajcarów był Roy Hodgson, który sprowadził później Sforzę do Interu. Poniżej filmik z kapitalną akcją, komentarzem też niczego sobie, Sforzy.

Bardziej czarno niż niebiesko
W ojczyźnie rodziców Sforza kariery nie zrobił. Wszyscy byli zgodni, że w Mediolanie się nie sprawdził. Grał tam w sezonie 1996/97. Ale mały sukces osiągnął. Inter doszedł bowiem do finału Pucharu UEFA, w którym, niestety dla niego, przegrał z Schalke 04. Dla Nerazzurrich 26 gier i jeden gol.

Wzgórze Betzenberg
Sforza ponownie stał się piłkarzem Kaiserslautern, gdzie powstawała silna drużyna (w składzie między innymi z Miroslavem Kadlecem, będącym u schyłku kariery – Andreasem Brehme, Michaelem Ballackiem i Olafem Marshallem) prowadzona przez Otto Rehhagela. Po raz drugi podbijał swoją grą serca kibiców w Niemczech, a Czerwone Diabły nie miały sobie równych w sezonie 97/98, wznosząc do góry srebrną paterę za wygranie ligi.

Kehrtwende beim 1. FCK: Sforza-Konflikt bereinigt

W mistrzowskim sezonie Sforza wystąpił w 32 meczach, goli uzbierał trzy. Po latach szwajcarski zawodnik przyznał, że sukces z klubem ze wzgórza Betzenberg smakował najlepiej.

Znowu Bawaria
Po kilku latach w 1. FCK, Sforzą drugi raz zainteresował się Bayern. Oferta złożona przez Bawarczyków była bajońska. Czerwone Diabły zainkasowały za Sforzę prawie 13 milionów marek, co było na tamten czas rekordem Bundesligi. Z Bayernem udało się Sforzie wygrać w 2001 r. Ligę Mistrzów, Bundesligę i Puchar Niemiec. W Bayernie w latach: 2000-02, 36 meczów, jeden gol.

Zawiesić buty na wzgórzu
Przez ostatnie lata kariery Sforzę prześladowały kontuzje. Trener Bayernu, Hitzfeld, sugerował Szwajcarowi przejście do innego klubu. Napływały oferty z rodzimej ligi, a także z Hamburger SV i VfL Wolfsburg. Sforza wybrał ostatecznie… Kaiserslautern, po raz trzeci wchodząc na wzgórze.

Szwajcar znowu błyszczał, a magazyn Kicker określił jego renesans formy „Powrotem Roku”. Następnie miały miejsce małe zgrzyty. Wszystko przez krytycznie odebraną przez zarząd wypowiedź Sforzy, który podkreślał trudną sytuację organizacyjną w klubie. Za niefortunne wyrażanie myśli, został nawet zawieszony. Skruchy nie okazał. Twierdził, że wskazanie słabych punktów należało do jego obowiązków.

Ostatni mecz Sforza rozegrał 15 października 2005 r. w meczu przeciwko Borussii Dortmund. Piłkarzem 1. FC Kaiserslautern był w sumie trzykrotnie. Ostatni etap obejmował lata 2002-2006; w czerwonym trykocie wyszedł na murawę 47 razy, raz trafiając do siatki.

Posłowie
Ciriaco Sforza jest zaliczany do najwybitniejszych pomocników w historii Bundesligi. Na zagranicznych forach, kibice umieszczają nazwisko Szwajcara w czołówce. Sforza wpisuje się także do tradycji całkiem udanych występów Szwajcarów w Bundeslidze. Strona internetowa UEFA.com wymienia tego piłkarza obok takich zawodników, jak: Anton Allemann, Stephane Chapuisat i Alain Sutter.

Bernard-Thurnheer-Alain-Sutter-Ciriaco-Sforza

Po zakończeniu kariery Sforza realizował się jako trener. Pracował samodzielnie w FC Luzern (2006-2008), a do niedawna był szkoleniowcem… Grasshopper Club Zurich (2009-2012).

Wyznaje zasadę, że najważniejsza na boisku jest gra… w piłkę. Ta niby prosta teoria, wzmocniona twierdzeniem, że nie można pozwolić sobie na narzucenie warunków gry przez przeciwnika, jest jego trenerskim mottem.

Do trenerów-dyktatorów się nie zalicza, jest otwarty na konstruktywne uwagi podopiecznych. Po szwajcarskich górach raczej biegać nie każe. Preferuje ustawienie taktyczne 4-1-4-1. W wolnych chwilach uprawia jogging i gra w golfa.

Paweł Król

  • Piotrek Dzikowski

    ostatnie zdjecie to chyba z Sutterem:) Pamietam euro 96 jak przez mgłę. Na bramie śmigał Pascolo:) W pamięci utkwiło mi nazwisko Turkyilmaza – Turas ale w Szwajcarii śmigał. Tam dużo tego typu przypadków. Najbardziej mnie rozbawił gwiazdor Twente – Blaise Nkufo. Świetny grajek – Silny jak to murzyn i dużo bramek strzelał.

    Pozdro

  • Paweł Król

    Tak, masz rację. 🙂 Dzięki, pozdrawiam.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Z tego zaciągu w 1995 roku chyba lepiej w Bayernie poradził sobie Andreas Herzog. Chociaż pomoc w składzie Scholl – Herzog – Sforza była w tamtym czasie jedną z mocniejszych formacji w Europie. No i Klinsmann w ataku, szkoda tylko, że Papina wówczas trapiły urazy. Ten skład Bayernu to jeden z moich ulubionych 🙂

  • Paweł Król

    Podobno atmosfery w drużynie nie było. Matthaeus wykłócał się z Klinsmannem.
    Wszyscy wymienieni przez Ciebie pomocnicy byli piłkarzami klasowymi. Herzoga jakoś nie utrawiła moja pamięć, może dlatego, że najlepsze mecze, w mojej opinii, rozgrywał dla Werderu Brema.
    Sforza ma na koncie również wygraną w Pucharze Szwajcarii z Grasshopper (1988r.) oraz tytuł Piłkarza Roku (1993r.). Nie zawarłem tego w tekście, chociaż o tym wiedziałem – nie złożyło się jakoś… Zresztą tylko zarysowałem jego postać, co dało obraz biografii spłaszczonej. Pełniejszą znajdziecie tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=YUPmGDiXawA Szwajcar przyszedł na myśl zupełnie spontanicznie. Być może, w niewielkim stopniu, miała na taki wybór wpływ dobra kondycja szwajcarskiej piłki klubowej. Upatruję w tym kraju spory potencjał, dostrzegam pewną konsekwencję w stawianiu na zawodników młodych, głodnych sukcesów, ale też odpowiednio przygotowanych do gry na wysokim poziomie – wyedukowanych. Podwaliny pod FC Basel wykonał Christian Gross, który nie poradził sobie później w Stuttgarcie. Nie można także pominąć nazwiska byłego selekcjonera Helwetów, Jakoba Kuhna. Oni mieli spory wpływ na rozwój szwajcarskiej piłki, jednak takich ludzi było zapewne więcej, a pozostają anonimowi. Sztaby pewnie pracowały nad progresem… Pozdrawiam

  • Piciarm

    niezly byl w wieku 13 lat trenowac z pierwsza druzyna…cho cho nie lada wyczyn i w Kaiserslautern jemu najlepiej sie wiodlo zawsze forme tam odbudowal.

  • Paweł Król

    Tak. Pozdrawiam.