Nożownicy w budce

Najchętniej zamieniłbym się z Francją lub Belgią, albo jeszcze raz powtórzył losowanie…

Stało się. Los rozdał karty i łaskawy specjalnie nie był. W grupie eliminacyjnej trafiliśmy na Kolumbię, Senegal i Japonię. Mogło być lepiej? Pewnie, że tak. Gorzej? Chyba też. Wydaje się jednak, że cały misterny plan selekcjonera Adama Nawałki i prezesa Zbigniewa Bońka wziął w łeb. Dlaczego? Staliśmy się zakładnikiem meczów o punkty, praktycznie wcale nie grając meczów towarzyskich. Nabiliśmy sobie ranking do granic możliwości, dzięki czemu byliśmy losowani z pierwszego koszyka. Czy ta gra była warta świeczki?

Po tym, co stało się 1 grudnia w Moskwie śmiem twierdzić, że nie. Los przydzielił nam grupę, którą ktoś określił jako starcie nożowników w budce telefonicznej. Tutaj każdy może wygrać z każdym, rywalizacja będzie niezwykle zacięta. Nieważne, z którego koszyka byłeś losowany. Każda z tych drużyn ma potencjał na wygranie grupy. Dlatego walkę o jak najwyższe miejsce w rankingu z perspektywy czasu uważam za bezcelową.

Skupiając się na meczach o punkty do minimum ograniczyliśmy sobie pojedynki towarzyskie. Nie dość, że graliśmy ich bardzo mało, to jeszcze skupiliśmy się głównie na rywalach z Europy. O ile przed mistrzostwami Europy było to uzasadnione, o tyle przed mundialem było już kompletnie niezrozumiałe. Od Euro 2016 – pomijam ostatnie starcia z Urugwajem i Meksykiem – rozegraliśmy tylko jeden mecz towarzyski, remisując 1:1 we Wrocławiu ze Słowenią. Kompletnie zamknęliśmy się na piłkarski świat i inne kultury, bowiem ostatni mecz z drużyną spoza Europy graliśmy pod koniec… 2012 roku, jeszcze za czasów Waldemara Fornalika (1:3 z Urugwajem).

Niejako na własne życzenie dusiliśmy się we własnym sosie z delikatną domieszką Europy. Nic przecież nie stało na przeszkodzie, by grać towarzysko przed marcowym meczem z Czarnogórą, czy czerwcowym z Rumunią. PZPN stać było na sprowadzenie silnego i odmiennego kulturowo rywala z Azji, czy Afryki. Tak jak w przypadku ostatnich meczów z Urugwajem czy Meksykiem, nie musielibyśmy wcale grać najsilniejszym składem. Chodziło bardziej o materiał poglądowy dla sztabu szkoleniowego. Taka możliwość została zaprzepaszczona.

Chętnie zobaczyłbym Polaków na tle Australii, Korei Południowej, Nigerii, czy Kamerunu. Przez pięć lat takiej szansy sobie nie daliśmy. Teraz trzeba będzie szybko nadrobić stracony czas. Do mundialu zostały nam raptem cztery (!) mecze towarzyskie. A tak naprawdę chyba trzy, bo gdzieś mi się o uszy obiło, że przesądny Nawałka próbę generalną chce rozegrać z Litwinami, tak jak przed Euro 2016.

Michał Żewłakow w studiu TVP nazwał grupę H, „grupą – pułapką”. To może być gruba pułapka. Bo Senegal to jedna z najbardziej perspektywicznych, jeśli nie najbardziej perspektywiczna, ekip z Afryki, Kolumbia ma kilku świetnych piłkarzy (James Rodriguez, Carlos Bacca, Davinson Sanchez, Radamel Falcao), a Japonia ostatnio bardzo nam nie leży. Zresztą – ostatni raz z Kolumbią wygraliśmy 32 lata temu, a z Japończykami pozostajemy bez zwycięstwa 36 lat, gdy do Azji pod szyldem pierwszej reprezentacji poleciała młodzieżówka Waldemara Obrębskiego.

Patrząc na skład grup finałowych, najchętniej zamieniłbym się z Francją (Australia, Peru, Dania) lub z Belgią (Anglia, Tunezja, Panama). Albo powtórzył losowanie. Pierwszą grupę z Rosją zostawiam, bo gospodarzom zawsze ściany sprzyjają. Niemniej, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Jeśli chcemy zaistnieć na tym mundialu, musimy poradzić sobie w takiej grupie.

Grzegorz Ziarkowski

  • Miałem napisać tekst o Grupie H, ale chyba sobie daruję. Widzę to tak – wpadliśmy jak śliwka w kompot 🙂
    Senegal to silne i nieprzewidywalne chłopy (jak wszystkie ekipy z „czarnej Afryki”), dodatkowo gramy z nimi o 14-tej w upale, Kolumbia najlepsza w grupie (wg mnie pewniak do I miejsca), Japonia poukładana i zdyscyplinowana taktycznie. Będzie bardzo ciężko wyjść i grać dalej…

    Tytuł tradycyjnie miazga.

    • Paweł Król

      Zmieniono godziny niektórych meczów, z Senegalem Polska zagra o godz. 17.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Chyba przedobrzyliśmy kombinując z tym rankingiem. Trudno nawarzyliśmy piwa, trzeba teraz je wypić. Senegal na pierwszy mecz będzie mocno spięty, może nie tak jak na Francuzów w 2002 roku, ale każdemu zależy, by nie zawalić premiery. Kolumbia? Mam wrażenie, że zgaszą nas w środku pola, bo mają dużo kreatywniejszych piłkarzy. A Japonia? W 2002 roku Nakata i spółka przyjechali na Widzew jak po swoje i wygrali lekko, łatwo i przyjemnie 2:0.

      • Paweł Król

        Oby te przepowiednie legły w gruzach.

  • Paweł Król

    Dobry tytuł, powtarzając za Darkiem. Sam tekst trochę daje do myślenia.

    Słyszałem niektóre wypowiedzi, w tym właśnie Michała Żewłakowa. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Mam jednak wiarę w to, że praca Nawałki i jego sztabu nie pójdzie na marne i wyjdziemy z grupy. Nie zachłysnąć się samą obecnością na mundialu, to podstawa. Pracować, nie snuć planu o medalach, robić swoje.

  • Paweł Król

    Jeszcze jedno nie daje mi spokoju: profesjonalizm, założenia taktyczne i ich realizacja. A selekcjoner Polski dał się poznać jako właśnie profesjonalista, który podchodzi poważnie do swoich obowiązków i tego samego oczekuje od piłkarzy. Do czego zmierzam. Nie zagłaskać, ale nie robić też trzesięnia ziemi wokół kadry.

    Podstawą dzisiaj jest taktyka, a w tym nawet czołowym drużynom ostatnio dużo nie ustępowaliśmy. Powiedziałbym – niestety taktyka, bo ona często zabija piękno odbioru futbolu. To już nie czary-mary z piłką, jak np. w latach 70., 80. i 90., rzadko kto może pozwolić sobie na pełną polotu grę i łączyć ją na równi z efektywnością w obronie i w ataku.

    W każdym razie jeśli Polacy będą odpowiednio przygotowani szybkościowo, kondycyjnie i mentalnie, to jestem w stanie myśleć o zajęciu przez nich miejsca gwarantującego awans z tej grupy.

    • Piciarm

      tak samo do tego podchodzę….

  • Piciarm

    witam
    Mi się podoba grupa bardzo ciekawa , gdybanie nic nie pomoże , trzeba solidnie się przygotować….

    Dobrze że 1 mecz z Senegalem najbardziej się ich obawiam ; duże i silne chłopy a do tego wybiegane i wyszkoleni technicznie grający na co dzień w Premier League i Ligue1 !

    Kolumbia też ma spory potencjał i kilku graczy z dobrych klubów z europy , też będzie ciężko …

    Japonii najmniej się obawiam , My nie popełnimy błędu jak w 2002r. żeby ich zlekceważyć jak to zrobiono z Korea Południową ale myślę że jak najbardziej do ogrania…

    MŚ to nie herbatka trzeba jechać i grać , bo tu są najlepsi i tyle
    pozdrawiam
    Polska