Od Waszyngtona do Skaryszewskiego. Drukarz II Warszawa – AKS Zły 4:2 (1:1)

Kolejne spotkanie niższej ligi, na które się udałem.

Kwiecień plecień… Pogoda w niedzielę nie rozpieszczała. Panowało zimno, potęgowane przez silne podmuchy wiatru. Na szczęście nie padało, a sam mecz należał do ciekawych.

Gol padł tuż przed upływem pierwszego kwadransa. Goście wykonywali rzut rożny, po którym jeden z zawodników w białej koszulce oddał silny i skuteczny strzał głową w narożnik bramki.

W kolejnych minutach piłkarze Drukarza nadal sprawiali wrażenie zaskoczonych takim obrotem sprawy i wolniejszych od rywali w działaniach zarówno obronnych, jak i ofensywnych.

Dopiero pod koniec pierwszej połowy gry zaczęła się zarysowywać lekka przewaga gospodarzy. Raz na przeszkodzie stanął bramkarz Złego, odbijając strzał nogą. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy już był bezradny, kiedy to został przerzucony z wyczuciem przez napastnika rezerw klubu z Alei Zielenieckiej.

Po przerwie Drukarz kontynuował ataki. Jedna z sytuacji przyniosła rzut karny, który pewnie został zamieniony na gola.

Jednak długo prowadzeniem się nie cieszył. Na próbę oddania strzału zza pola karnego zdecydował się bowiem jeden z pomocników rywala. Piłka nabrała dziwnego lotu i zakręciła skutecznie łukiem, odchodząc w bok od zaskoczonego golkipera.

Końcówka zawodów należała za to do Drukarza, który wykazał się bardzo dobrą finalizacją dwóch ataków; jeden z nich zakończył się strzałem z dalszej odległości, soczystym i precyzyjnym.

Okolica stadionu i fragmenty meczu A klasy utrwalone na zdjęciach:

Paweł Król