Piłka w serialu „Jan Serce”

Trzy lata później, w 1984 roku Radosław Piwowarski, autor powyższego, dziesięcioodcinkowego projektu, nakręcił doceniony w samej Wenecji film „Yesterday”.

Do „Jana Serce” chciałbym jednak wrócić. Mnie się podobał i zawiera parę smaczków, które z pewnością krótko można wyeksponować.

Bohaterem jest tytułowy Jan, w tej roli Kazimierz Kaczor, pracownik kanalizacyjny. Często ma zatroskaną minę, bywa też nerwowy – szczególnie względem troskliwej matki, z którą wciąż mieszka. Ma kilku kolegów z pracy, z którymi spokojnie może porozmawiać o wszystkim. Jednym z nich jest Józef Kieliszek, nieodżałowany aktor naturszczyk Jan Himilsbach. Nie mogą oni za to rozwiązać za niego perypetii, z których na pierwszy plan wysuwa się nieustanne poszukiwanie życiowej partnerki.

W jednym z odcinków można nawet zobaczyć Janka idącego na mecz Polonii Warszawa, czyli klubu, któremu kibicuje:

W jeszcze innym, odcinku numer 6 pt. „Chłopaki”, zbiera on znajomych do wspólnej gry w amatorskiej drużynie szóstek piłkarskich Nasza Wola (drugi człon nazwy nawiązuje do pochodzenia, warszawskiej dzielnicy Wola, choć równie dobrze może służyć za przenośnię). Organizatorem turnieju jest „Kurier Polski”. Można tym samym, w ramach tej inicjatywy, odszukać przy okazji byłych znajomych (jak kolegę o ksywce Bocian – Wiktor Zborowski), których faceci po czterdziestce wspominają w tej oto scenie:

Przyjęcie serialu Piwowarskiego było dość ambiwalentne. Jedni potrafili docenić fakt, że tak naprawdę główna postać to nie prawdziwy bohater w sensie dosłownym, a raczej człowiek o szlachetnym charakterze, będący daleko np. od próby zrobienia szybkiej kariery – coś na wzór idealisty, dla którego liczy się uczciwe podejście do drugiego człowieka, a ogólniej mówiąc – do życia. Choć taka postawa nie była z całą pewnością w tamtych czasach czymś powszednim i realistycznym.

Przeciwnicy mogli czuć się trochę przygnębieni losami nieporadnej jednostki – może, całkiem przewrotnie, dostrzegając w nim odrobinę siebie. Kto wie…

Serial „Jan Serce” to blisko 600 minut niespiesznego, nostalgicznego materiału, którego ozdobą jest również refleksyjna muzyka. Pilotażową piosenkę „Uciekaj moje serce” ze sporą dawką zadumy zaśpiewał Seweryn Krajewski, a słowa napisała pani Agnieszka Osiecka.

Paweł Król

  • Marcin

    W sumie mam ochotę to obejrzeć od początku do końca, choć tata mnie zniechęcał do tego, chyba go wkurwiała pierdołowatość Jana. 🙂 Pamiętam, że Marian Kociniak miał tu świetną rolę.

  • Piciarm

    „pod zegarem się spotkamy” he, he