Podsumowanie Premier League 2013-2014: Cardiff, Norwich, Fulham (1)

The Bluebirds, The Cottagers i The Canaries spadły z ekstraklasy.

Jeżeli nic mi nie wypadnie, oglądam każdy mecz Realu Madryt w każdych rozgrywkach, prawie wszystkie spotkania Premier League (z naciskiem na Tottenham, Chelsea i Everton, również Southampton oraz Norwich) nadawane przez Canal Plus, Ligę Europy, dopóki grają w niej Koguty (potem raczej wyłącznie finał), Ligę Mistrzów od fazy grupowej. Wiadomo, również mistrzostwa świata i Europy. Zredukowałem oglądanie meczów do tego, co wyżej.

Tak więc wiedzę ogólną na temat piłki mam raczej znikomą (nie wymienię połowy składu, dajmy na to, AS Roma). Mogę mało wiedzieć o Ligue 1 czy Eredivisie, ale Premier League darzę wyjątkowym uczuciem, więc postanowiłem przyjrzeć się każdemu klubowi, który rywalizował we właśnie zakończonym, wspaniałym sezonie, i podzielić się moimi odczuciami.

Kto najbardziej mi się podobał, z czym dana drużyna mi się kojarzy. No to jedziemy.

***

20. Cardiff City FC
30 punktów, 7 zwycięstw, 9 remisów, 22 porażki, bramki 40:85

Pierwsze skojarzenie: Vincent Tan

tan_2698722b

Tan Sri Dato’ Seri Vincent Tan Chee Yioun – 62-letni malezyjski miliarder, właściciel The Bluebirds i FK Sarajevo. Z wyglądu geszefciarz, któremu nie powinno się powierzyć prowadzenia straganu z fajerwerkami noworocznymi. Radzę poszukać informacji, w jaki sposób zdobył fortunę – trochę niczym nasi wielcy kapitaliści po ’89. Czym się wsławił w Cardiff? Głownie tym, że zwolnił, zupełnie bez sensu, Malky’ego Mackaya i zmienił kolor strojów zespołu… Kibice Clwb Pêl-droed Dinas Caerdydd nienawidzili go, a on, istne kuriozum, wykonywał gesty triumfu, gdy jego drużynie udało się akurat zdobyć bramkę, która zazwyczaj i tak później niczego nie dawała.

Spadek Walijczyków to również trenerska wpadka Ole Gunnara Solskjæra.

Najlepszy zawodnik: Stephen Caulker
Z braku laku, może trochę z sympatii. 22-letni wychowanek Tottenhamu w obawie przed grzaniem ławy na White Hart Lane zwiał do Walii. Nie wyszedł na tym najlepiej. Biorąc pod uwagę plagę kontuzji i zazwyczaj żenującą grę stoperów Kogutów, być może w Londynie robiłby za profesora. Dla The Bluebirds zdobył 5 goli. Dobry wynik jak na obrońcę

19. Fulham FC
32, 9-5-24, 40-85

Pierwsze skojarzenie: Felix Magath
Słynny Kat (na zdjęciu pokazuje Lewisowi Holtby’emu, ile zostało do utrzymania) zastąpił René Meulensteena (wcześniej pracę stracił Martin Jol), by uratować ligowy byt londyńczykom. Nie wyszło. Jedyne, czym się zapisał, to desygnowanie do gry Dembélé. Nie był to jednak szybki, łamiący przepisy transfer finezyjnie grającego, aczkolwiek co chwilę kontuzjowanego Belga Mousy z White Hart Lane (trafił tam z Craven Cottage), lecz postawienie na młodego Francuza Moussy z rezerw.

Niemiecki trener ma czarną plamę w swoim CV. Trzeba też zauważyć, że Dimityr Berbatow uciekł przed nim do Monako.

Spadek Fulham jest również moją osobistą porażką, bo po transferze Adela Taarabta widziałem w The Cottagers drużynę, która może znaleźć się powyżej 10. miejsca. Zresztą spójrzcie na ich kadrę? To nie była ekipa, która powinna walczyć o utrzymanie.

Drugie skojarzenie, też trenerskie: mina Jola po listopadowej, derbowej porażce 0:3 z West Ham United. Rzadko widuje się aż tak przeczołganych menedżerów.

Najlepszy zawodnik: Steve Sidwell
32-letni Anglik zdobył 7 bramek. Po raz ostatni lepszym wynikiem mógł się pochwalić, jako zawodnik Reading grającego w Championship, w sezonie 2005-06.

18. Norwich City FC
33, 8-9-21, 28:62

Pierwsze skojarzenie: stroje
Kanarki (tylko 28 goli) to jedna z moich ulubionych drużyn, ale jeżeli chodzi o miniony sezon, to moim głównym skojarzeniem są co najwyżej jak zawsze kolorowe stroje, w jakich biegali po boisku piłkarze najpierw Chrisa Hughtona, potem Neila Adamsa. No właśnie, być może gdyby Irlandczyk nie został zwolniony w kwietniu, kibice z Carrow Road mogliby wciąż cieszyć się grą w ekstraklasie. Adams nie wygrał żadnego meczu.

norwich
Bywało, że koszulki Norwich wyglądały gorzej niż obecnie

Najlepszy zawodnik: Robert Snodgrass
26-letni Szkot, zwany przez znajomego fana The Canaries „drewnem”, zdobył 6 goli w 30 meczach. Do Chelsea pewnie nie trafi, ale jeżeli jest ktoś, kto przywdziewał kanarkowy strój i do kogo nie można mieć pretensji o sezon 2013-14, to jest to właśnie Snodgrass.

cdn.

Marcin Wandzel