Polska od strony B
Drugi garnitur, zaplecze, rezerwy – różnie się o niej mówiło.
Reprezentacja Polski, w tej czy innej postaci, rozegrała w swojej historii mnóstwo nieoficjalnych meczów. Przeglądałem ostatnio listę takich spotkań. Pomyślałem o tym, żeby wspomnieć na naszej stronie konkretnie o kadrze B.
Nie grała regularnie. Poza tym ewentualna potrzeba jej tworzenia wywoływała często w kraju dyskusje. Zwolennikiem istnienia biało-czerwonych w takiej formie był, o ile dobrze pamiętam, Andrzej Strejlau.
On także opowiadał się z kolei za mniejszą liczbą drużyn w ekstraklasie przy jednocześnie zwiększonej liczbie kolejek, a tym samym grania – w uproszczeniu optował za modelem szkockim. Teraz wróćmy do tematu głównego.
Pod takim szyldem Polska zaliczyła ponad 50 gier z innymi tego typu reprezentacjami. Źródło, do którego dotarłem, informuje, że pierwsze spotkanie Polacy rozegrali w 1948 roku w Budapeszcie, przegrywając z Węgrami aż 0:8. Zresztą rywalizacji z Madziarami doliczyłem się w sumie dziesięciu. Bilans Polaków mocno niekorzystnie wybrzmiewa, ponieważ wygraliśmy w tych meczach dwukrotnie i raz zremisowaliśmy. Z punktu widzenia historii Polski i Węgier, jeśli idzie o sprawy państwowe, ciekawe, że w lipcu 1956 r. w… Poznaniu obie drużyny tych krajów zagrały, a rezultat końcowy (z naszej perspektywy patrząc) to 3:6. Warto w tym miejscu wspomnieć, że był to czas, gdzie najpierw doszło do krwawego stłumienia protestów w stolicy Wielkopolski, a już jesienią tegoż roku na Węgrzech wybuchła rewolucja (tzw. Powstanie Węgierskie). Jednym zdaniem komentując, był to dosłownie i w przenośni czas zniszczeń…

Nie sposób pominąć faktu, że Biało-Czerwoni głównie toczyli mecze międzypaństwowe z krajami tzw. bloku wschodniego (na zdjęciu głównym Polska B przed wyjazdowym meczem z NRD B. 7 marca 1953 gospodarze wygrali w Lipsku 3:0). Do nielicznych można zaliczyć dwie rywalizacje przeciwko Szwajcarii (zakończone remisami 0:0 w Szczecinie i 1:1 w Biel) i po jednej z Francją (Warszawa, 1:1), Holandią (Kerkrade, 1:0 po golu Włodzimierza Mazura) oraz RFN (Kassel, 1:2).

Tablica przedstawiająca portret W. Mazura, byłego króla strzelców ligi polskiej, napastnika Zagłębia Sosnowiec i reprezentacji Polski
Od 1982 nastąpiła wyraźna przerwa i nie ma odnotowanych spotkań tej kategorii. Kolejnym spotkaniem z kadrą B, które odnotowuje na podstawie zgłoszonych informacji polska Wikipedia, było dopiero wyjazdowe ze Szwecją (1997 r., Eskilstuna, bezbramkowy remis).
Na początek XXI wieku przypada wreszcie pewna kontynuacja, jednakże krótka. Najpierw z Turcją w 2004 (Bielsko-Biała, 0:2), a później z Niemcami (Ahlen, 2:1 po golach Wahana Geworgiana i Marka Saganowskiego). Końcem były dwie gry w kolejnym roku: z Austrią (Wrocław; 2:0; Paweł Brożek, Marcin Klatt) i Szkocją (Kilmarnock, 0:2).
Historia rozgrywania meczów Polski oznaczonej literą B jest więc długa. Inna sprawa, że średnio jedno spotkanie rocznie tak pomyślana kadra miała sposobność rozegrać. Nie brakowało głośnych nazwisk w jej szeregach. Niektórzy mieli możliwość dojść do formy meczowej po przebytych kontuzjach. Inni może szukali w ten sposób uznania w oczach pierwszego selekcjonera, który z kolei szukał potwierdzenia, czy aby na pewno dany piłkarz to materiał na gracza formatu pierwszej reprezentacji…
Paweł Król
Fot. Archiwum Henryka Kempnego








