Przystanek Bundesliga (13). Snajperzy

Prześledziłem rywalizacje o tytuł króla strzelców w lidze niemieckiej, po czym postanowiłem sporządzić pewne zestawienia.

Stanowić one będą zbiór ciekawostek statystycznych, głównie związanych z piłkarzami, którzy sięgali po ten laur. Czas więc przejść do rzeczy…

Licząc od 1963 roku, pierwszym najskuteczniejszym graczem w oficjalnej historii Bundesligi został Uwe Seeler: zdobywca 30 goli w sezonie 1963/1964 w barwach HSV.

W trakcie długoletniej kariery, ten niewysoki napastnik (mający zaledwie 168 cm wzrostu), reprezentował jedynie dwa kluby (drugim króciutko był Cork Celtic FC). To człowiek legenda w Niemczech, którego statystyki zarówno w piłce klubowej, jak i w drużynie narodowej są wprost fenomenalne…

dfb_1966_01_en,property=original

Rekordy jednak należą głównie do Gerda Müllera. To właśnie stary znajomy polskich piłkarzy z finałów mistrzostw świata dzierży kilka takich, o których chciałem wspomnieć.

Pierwszy to taki, że ten sławny reprezentant Niemiec (występujący przed laty w kadrze praktycznie nierozłącznie z numerem 13 na koszulce) najwięcej razy zostawał królem strzelców – aż siedmiokrotnie.

Kolejnym niepobitym osiągnięciem jest najwyższa liczba bramek w jednym sezonie, których ten niegdyś znakomicie trzymający się na nogach napastnik zdobył 40. Miało to miejsce w rozgrywkach sezonu 1971/1972, kiedy Müller sięgnął po koronę dla najskuteczniejszego snajpera jako piłkarz Bayernu Monachium.

Poniżej zamieszczam listę nazwisk najlepszych strzelców Bundesligi, którzy więcej niż raz osiągnęli takie miano (w nawiasie reprezentowany wówczas klub):

Siedmiokrotnie – Gerd Müller (Bayern)
Trzykrotnie – Karl-Heinz Rummenigge (Bayern), Ulf Kirsten (Bayer Leverkusen)
Dwukrotnie – Lothar Emmerich (Borussia Dortmund), Jupp Heynckes (Borussia Mönchengladbach), Dieter Müller (1. FC Köln), Klaus Allofs (pierwszy tytuł w barwach Fortuny Düsseldorf, drugi – w 1. FC Köln), Stefan Kuntz (VfL Bochum, 1. FC Kaiserslautern), Roland Wohlfarth (Bayern), Anthony Yeboah (Eintracht Frankfurt), Martin Max (TSV 1860 Monachium)

Dopiero w sezonie 1989/1990 królem strzelców Bundesligi został zawodnik pochodzący spoza terytorium Niemiec. Był nim Norweg Jørn Andersen; zdobywca osiemnastu goli dla Eintrachtu Frankfurt. Niespełna 10 lat po tym wyczynie do klubu z Waldstadion (aktualnie Commerzbank-Arena) zawitał jego rodak – i też napastnik – Jan Åge Fjørtoft, który występował w trzecim sezonie pobytu tam wspólnie z Pawłem Kryszałowiczem.

Jak już jestem przy temacie obcokrajowców na terenie Niemiec, to nadmienię o tym, że po tytuł najlepszego strzelca sięgało w sumie piętnastu takich przybyszy. Byli nimi (oprócz odnotowanych wyżej Ghanijczyka Yeboah i Andersena):

Sergej Barbarez (HSV, narodowość – Bośnia i Hercegowina)
Ebbe Sand (Schalke 04, Dania)
Márcio Amoroso (Borussia Dortmund, Brazylia)
Thomas Christiansen (VfL Bochum, Hiszpania, choć urodzony w Danii; dwa występy w kadrze „La Roja” i jedna zdobyta bramka)
Giovane Élber (Bayern, Brazylia)
Aílton (Werder Brema, Brazylia)
Marek Mintál (1. FC Nürnberg, Słowacja)
Theofanis Gekas (VfL Bochum, Grecja)
Luca Toni (Bayern, Włochy)
Grafite (VfL Wolfsburg, Brazylia)
Edin Džeko (VfL Wolfsburg, Bośnia i Hercegowina)
Klaas-Jan Huntelaar (Schalke 04, Bośnia i Hercegowina)
Robert Lewandowski (Borussia Dortmund, Polska)

W zestawieniu tym, jak widać powyżej, dominują napastnicy brazylijscy. Ale nie sposób nie dostrzec dwóch skutecznych Bośniaków, prawie że dwóch… Duńczyków, a ponadto Greka, Słowaka (tym większe uznanie dla Mintála – jednego z ulubieńców norymberskiej publiczności – powinno wynikać choćby z faktu, że taka sztuka nie udała się nigdy któremuś z Czechów) i Polaka.

I jeszcze ten niezwykły talent, jakby dodatkowo wzmocniony naturalną siłą fizyczną, z Ghany czyli Tony Yeboah; napastnik o nieprzeciętnych umiejętnościach, dziewiąty piłkarz świata w rankingu FIFA w 1993 r., postrach bramkarzy.

Fußball-Bundesliga: Yeboah-Wechsel zu Leeds perfekt

Co ciekawe, atakujący Eintrachtu dwa razy dzielił tytuł króla strzelców; w obu takich sezonach z dwoma różnymi napastnikami; najpierw z Kirstenem, a później z Kuntzem.

A tak przedstawia się dziesiątka najwyborniejszych snajperów Bundesligi:

1. Gerd Müller (Bayern) – 365 goli
2. Klaus Fischer ( TSV 1860, Schalke, 1. FC Köln, VfL Bochum) – 268
3. Jupp Heynckes (Borussia Mönchengladbach, Hannover 96) – 220
4. Manfred Burgsmüller (Rot-Weiss Essen, Borussia Dortmund, 1. FC Nürnberg, Werder) – 213
5. Ulf Kirsten (Bayer Leverkusen) – 182
6. Stefan Kuntz (Bochum, Bayer Uerdingen, 1. FC Kaiserslautern, Arminia Bielefeld) – 179
7. Dieter Müller (1. FC Köln, VfB Stuttgart, 1. FC Saarbrücken) – 177
8. Klaus Allofs (Fortuna Düsseldorf, 1. FC Köln, Werder) – 177
9. Claudio Pizarro (Werder, Bayern) – 176
10. Hannes Löhr (1. FC Köln) – 166

A więc wybitne osiągnięcia indywidualne w historii piłki niemieckiej stały się głównie specjalnością Gerda Müllera nazywanego w swojej ojczyźnie „Bomber der Nation”. Wszystkie najważniejsze strzeleckie popisy ustanowił zresztą jako gracz Bayernu, co też jest godnym uwagi wyczynem; całkiem osobnym osiągnięciem…

Paweł Król

  • Grzegorz Ziarkowski

    Łódź pamięta Anthony’ego Yeboaha 🙂 Trochę mi go brakowało na Mistrzostwach Świata, ale w latach 90-tych Ghana się tam nie kwalifikowała.
    No i był Martin Max – snajper z polskimi korzeniami, już nie pamiętam czy były próby namówienia go do gry w polskiej reprezentacji. Pamiętam za to jaki był płacz po Dariuszu Woszu, który równie szybko błysnął, jak zgasł.
    Pozdrawiam

    • Paweł Król

      A już nie chciałem do tego nawiązywać… 🙂 Tak, teraz by tam pasował idealnie, bo to była prawdziwa „Czarna Gwiazda”… 🙂
      Wybrzeżu Kości Słoniowej wprawdzie rady nie dali w ostatnim finale PNA, ale raczej mocniejszą aktualnie, właściwie od co najmniej kilku lat, ekipę mają… Konkurs karnych w tym finale, do którego się odniosłem, był niesamowity… Wydawało się, że „Słonie” są już pogrzebane, a tu nagły zwrot w scenariuszu nastąpił i zaczęli egzekwować je po mistrzowsku. Piękne emocje, napięcie do samego końca…

      Chyba nie byłu takiego tematu, ale głowy nie dam…

      Wosz technikę miał bardzo dobrą, przegląd pola i strzał. Zbyt rzadko angażował się jednak moim zdaniem w grę… Choć nie wiem, czy to trafnie dobrane słowo przeze mnie, czy oddaje myśl właściwie. Ale stylem gry mógł przypominać na przykład Piotra Nowaka.

      U nas, w Polsce, błyskotliwi technicznie zawodnicy przeważnie mieli pod górkę… Filigranowi technicy. Taktyka nie odpowiadała powoływaniu i wystawianiu takich graczy w kadrze. Byli i tacy, którym się taka sztuka udała, że się przebili i grali na poziomie przyzwoitym. Ale ilu z kolei nie wpasowało się w system przeszkadzania, wycofania i ewentulanego kontrataku… Leszek Pisz może być takim przykładem. Niski, o technice nie gorszej od kilku zawodników Barcelony uważam, ale pożytku w tym układzie nie było żadnego…

      Dzięki. Pozdrawiam.

      • Piciarm

        niezle jest to ze wszystkich obcokrajowcow kojarze bo to ostanie na oko 10-15 lat pewnie…..
        oczywiscie poza Yeboah i Andersonem.

    • Paweł Król

      Z wiekiem coraz trudniej przychodzi mi takie ocenianie z pamięci… Próbując do niej głębiej sięgnąć… Jak to się pisarzowi Wiesławowi Myśliwskiemu udało (takie przywoływanie zdarzeń), tego nie wiem, w książce „Ostatnie rozdanie”. 🙂 Może dlatego właśnie, że jest pisarzem się powiodło. A przecież Wosz nie grał 50 lat temu w piłkę… 🙂 Chyba więc lepiej skupić się na zaletach, komplementach, o których się pamięta. Były piłkarz Bochum świetnie wykonywał też stałe fragmenty gry, był ‚sprawdzany’ kilkanaście razy w kadrze Niemiec itd. Pozostaje jednym z tych piłkarzy Bundesligi, których wkład w rozwój i poziom rozgrywek był niemały… I tego się będę trzymał. 🙂

    • Paweł Król

      Co prawda z czasów gry w Leeds United i jakość tego filmiku taka sobie. Ależ on był dobry:
      https://www.youtube.com/watch?v=JfLz-WgbqY8

      • Piciarm

        mial kopyto -chlopak !

        • Paweł Król

          I ‚cela’. 🙂

  • Piciarm

    Gerd Muller co za gosc…..za bardzo wysrubowal ten rekord!

    • Paweł Król

      Powinien być wzorem dla kolejnych pokoleń… To, jak on sie ustawiał w polu karnym i kończył akcje, było niesłychane… Gdybym był starszy i lepiej tamten okres z czasów jego występów znał, to umieściłbym go w pierwszej dziesiątce najlepszych napastników świata.