Przystanek Bundesliga (38). Tomislav Piplica

Zdecydowana większość bohaterów niniejszego cyklu zapamiętana została ze względu na licznie strzelane bramki, niesamowite akcje bądź efektowne interwencje, jakimi czarowali nas na boiskach Bundesligi.

Bohater dzisiejszego odcinka zapisał się jednak w pamięci niemieckich kibiców z zupełnie odmiennego powodu. Tomislav Piplica stał się jednym z najbardziej charakterystycznych golkiperów w historii tamtejszych rozgrywek na skutek niezliczonej ilości komicznych interwencji, które wielokrotnie kończyły się niepomyślnymi rezultatami dla reprezentowanego przezeń Energie Cottbus.

Popularny Pipi przyszedł na świat w dzisiejszej Bośni i Hercegowinie w 1969 roku i już od najmłodszych lat uznawany był za jeden z największych bramkarskich talentów w całej Jugosławii. Jako zawodnik Istry Bugojno uczestniczył w pamiętnych mistrzostwach świata do lat 20 w 1987 roku, które to Jugosłowianie w cuglach wygrali, mając w składzie takie postacie jak: Zvonimir Boban, Robert Prosinečki, Predrag Mijatović czy Davor Šuker.

Nasz bohater nigdy nie podążył jednak drogą swych przyjaciół z czasów piłki młodzieżowej i zamiast wielkiej międzynarodowej kariery pozostały mu występy w przeciętych zespołach ligi chorwackiej, gdzie – co ciekawe – dał się poznać jako skuteczny egzekutor rzutów karnych.

Dopiero pod koniec dwudziestego stulecia związał się umową z drugoligowym Energie Cottbus, z którym już po dwóch sezonach spędzonych na zapleczu Bundesligi mógł cieszyć się z wywalczenia promocji o klasę wyżej. To właśnie na tym poziomie rozgrywkowym Tomislav rozpoczął popisy, dzięki którym kojarzą go dziś miliony osób na całym świecie.

W sezonie 2001/02, w pojedynku z wielkim Bayernem, Piplica ośmieszył się po raz pierwszy, kiedy to piłka po wydawałoby się niegroźnym strzale trafiła go w głowę i w zupełnie nieoczekiwany sposób ugrzęzła w siatce. Niedługo później zaś, w starciu z Borussią Mönchengladbach, bośniacki bramkarz przez długi czas wpatrywał się w lecącą w jego kierunku futbolówkę po to, by ostatecznie ponownie zostać trafionym przez nią w głowę, strzelając w międzyczasie bramkę samobójczą.

Sam piłkarz na swoją obronę wysnuł stwierdzenie, jakoby był przekonany, że piłka spokojnie skieruje swój tor lotu ponad poprzeczkę. Jak widać po efektach, zaufanie własnej intuicji okazało się w tym przypadku zgubne, a zwrot „zrobić Piplicę” na stałe wpisał się do kanonu bundesligowych frazeologizmów.

Pomimo licznych błędów i wielokrotnych prób podejmowania z góry skazanych na porażkę dryblingów Piplica przez pięć sezonów nieprzerwanie bronił dostępu do siatki ekipy z Chociebuża. Należy bowiem zaznaczyć, że poza dziwacznymi interwencjami, bardzo często w nieprawdopodobny sposób ratował skórę drużynie, dzięki czemu niewielki zespół z dawnego NRD stosunkowo długo utrzymywał miejsce w elicie.

Dziewięciokrotny reprezentant Bośni i Hercegowiny zakończył karierę w 2009 roku wraz ze spadkiem Die Lausitzer do 2. Bundesligi. Od kilku lat próbuje natomiast swych sił w trenerce, gdzie spełnił się m.in. jako trener bramkarzy bośniackiej kadry narodowej, zaś ostatnio przez krótki czas samodzielnie odpowiadał za rezultaty osiągane przez czwartoligowy FSV Wacker 90 Nordhausen.

Łącznie w Bundeslidze: 117 meczów, 195 wpuszczonych goli.

Poniżej lista największych wpadek bośniackiego Gliwy:

Michał Flis

  • Paweł Król

    Pamiętam gościa. Może ówczesny trener, Ede Geyer, mógł pomyśleć nad skierowaniem swojego podopiecznego na dokładniejsze badanie wzroku… 😉 Tak czy siak, miewał pechowe i jednocześnie komiczne próby obrony strzałów (pozornie niegroźnie wyglądających).
    Energie jednak, na swój sposób, lubiłem. Grali tam Polacy: Wawrzyczek, Kałużny, Kobylański… Był też w składzie – http://slowfoot.pl/przystanek-bundesliga-17-vasile-miriuta/

    • Michał Flis

      Obok Miriuty, innym urodzonym w Rumunii zawodnikiem, który występował w owych czasach w Energie jest Laurentiu Reghecampf występujący później także w Alemanni Aachen. Kilka sezonów temu zapowiadał się na jednego z ciekawszych trenerów młodego pokolenia w Rumunii, kiedy to wraz ze Steauą Bukareszt notował przyzwoite wyniki w europejskich pucharach. Ostatnio wiedzie mu się jednak znacznie gorzej, a w rumuńskich mediach można było znaleźć nawet informacje, iż przed spotkaniami swojej drużyny regularnie zdarzało mu się spożywać alkohol.

    • Piciarm

      tak klub jak najbardziej fajny ale oglądając tego bramkarza , rzeczywiście okulary pewnie by się przydały 🙂

  • Piciarm

    witam
    postać tego bramkarza jest mi znana , właśnie kucyk,długie włosy…Bośniak się wyróżniał he he

  • Grzegorz Ziarkowski

    Mając takiego fachowca w bramce, trzeba było mieć jeszcze lepszych napastników 🙂