Przystanek Bundesliga (5). Paulo Sérgio

Naturalna lekkość w grze, elegancja, wyszkolenie techniczne godne bycia Brazylijczykiem…

W historii Bundesligi wielu było piłkarzy z Brazylii, którzy swoją boiskową postawą zasłużyli na uznanie w oczach kibiców. Nie brakowało wybitnych, takich jak Jorginho, Lúcio, Zé Roberto czy Giovane Élber. W latach 90-tych moją uwagę zwrócił dynamiczny skrzydłowy, choć przez niektórych zaliczany także do napastników, Paulo Sérgio.

Mecze Bayeru Leverkusen zawsze oglądałem z przyjemnością. Menedżer tego klubu, Reiner Calmund, miał przeważnie wyczucie w zatrudnianiu graczy z Ameryki Południowej. Najczęściej nadawali oni drużynie odrobinę swobody w działaniu, wnosząc do niej polot, błysk geniuszu, który nie jest dany przez Boga każdemu.

Piłka z tego karnawałowego kraju to coś więcej niż tylko zwyczajna gra, tak przynajmniej było przez długie lata. Odmiana tej dyscypliny przez Brazylijczyków w pełni oddawała charakter ich samych i nastawienie do życia, w którym do tej pory nie brakuje radości. Wirtuozerii już jednak, świadomie czy nie, w ich szeregach brakuje. Dobitnie pokazały to ostatnie mundiale, na których nie dość, że nie oglądaliśmy porywającej gry „Kanarkowych”, to jeszcze jej efekty były dalekie od oczekiwanych.

Czy Brazylia ponosi cenę za to, że nie chce dopasować się do kunktatorskiego futbolu, w którym na ogół nie ma miejsca na indywidualne popisy, grę żywiołową, pełną osobliwego piękna i poświęcenia? To są rozważania na inną okoliczność. Zostawiam już ich kadrę w spokoju, bo nie po to tutaj przyszedłem, żeby nie mówić o bohaterze tego odcinka…

Paulo Sérgio urodził się drugiego czerwca 1969 roku w São Paulo. Karierę rozpoczynał w Corinthians, w którym grał w latach 1988-1993. Źródła internetowe informują, że należał do kluczowych piłkarzy w tym klubie. W 1993 r. związał się kontraktem z Bayerem Leverkusen. W ten sposób zaczęła się jego niemiecka część kariery, która, jak się później okazało, miała dwa przystanki…

who-is-Paulo-Sergio-is-star-or-no-star-Paulo-Sergio-Silvestre-do-Nascimento-celebrity-vote

Dość wysoki, 180 cm wzrostu, krótko ostrzyżony pomocnik miał wyśmienite wejście do drużyny prowadzonej przez Dragoslava Stepanovića. Już w pierwszym sezonie grał regularnie. Ponadto wyróżniał się niesamowitą jak na debiutanta skutecznością, zdobywając 17 goli w 32 występach. Miał ich na koncie więcej od samego Ulfa Kirstena. Sérgio przypisany jest zresztą w statystykach z omawianego sezonu 1993/1994 do pozycji napastnika. Kolejne lata gry w Niemczech były dla niego równie udane. Na plac wychodził regularnie, asystował i strzelał gole.

W sezonie 1994/95 za partnerów w działaniach ofensywnych miał, poza wspomnianym wyżej Kirstenem, jednego z najzdolniejszych Niemców w historii, Bernda Schustera i długowłosego Rudiego Völlera. Na ławce, w trakcie rundy wiosennej, trenera Stepanovića zastąpił Erich Ribbeck.

Skrzydłowy z Brazylii wciąż radził sobie całkiem dobrze, ale jego drużyna nie notowała postępów, zsuwając się coraz niżej w ligowej hierarchii. Najlepszym tego przykładem jest tabela z sezonu 1995/96, w którym Aptekarze znaleźli się tuż nad strefą oznaczającą spadek z Bundesligi, zajmując ostatecznie bezpieczne 14. miejsce, lecz mając tylko dwa punkty przewagi nad 16. Kaiserslautern.

Trenerów w Leverkusen zmieniano wtedy, jak na niemieckie standardy, dość często. Z posadą pożegnał się Ribbeck, a zastąpił go w trakcie wyżej omawianego sezonu Peter Hermann.

Do następnego sezonu drużyna Bayeru przystąpiła już pod wodzą Christopha Dauma, trenera o kontrowersyjnym podejściu do ćwiczeń treningowych. Decyzja o jego zatrudnieniu okazała się jednak dobra. Ekipa z BayArena zajęła w rozgrywkach Bundesligi drugie miejsce. Paulo Sérgio wyrównał własne osiągnięcie strzeleckie z debiutanckiego sezonu, po czym odszedł do Romy…

W Rzymie spędził dwa lata, tworząc ofensywną formację z Francesco Tottim i Marco Delvecchio. Był to dla niego niezły czas, ale jego miejsce miał zająć wkrótce sprowadzony z Samdporii Vincenzo Montella. Po kilku latach wrócił więc do Niemiec i został piłkarzem Bayernu Monachium.

W Monachium od początku był podstawowym graczem drużyny Ottmara Hitzfelda. Spotkał tam Sławomira Wojciechowskiego, który za dużo się nie nagrał, a złośliwi wytykali Hitzfeldowi transfer Polaka, który miał rzekomo drugie dno…

W klubie z Bawarii udało mu się osiągnąć największe sportowe sukcesy. Dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Niemiec i puchar ligi, raz krajowy puchar. Poza tym wygrał z Bayernem Ligę Mistrzów, a także triumfował w Pucharze Interkontynentalnym.

Siedem owocnych lat spędzonych przez Paulo Sérgio w jednej z czołowych lig świata świadczy o jego klasie. W Bundeslidze rozegrał 198 spotkań, zdobywając 68 goli. W Pucharze Niemiec wystąpił 20 razy, zaliczając dziesięć trafień.

Był powoływany do reprezentacji Brazylii, w której barwach rozegrał 13 meczów. Jest złotym medalistą mistrzostw świata z 1994 r.

Paulo Sérgio prezentował się na boisku jak tancerz towarzyski na parkiecie. Różnica polegała na tym, że jego partnerką była piłka, która słuchała niemal każdego wyznaczonego przez niego ruchu, docierając w danym momencie tam, gdzie akurat chciał ją posłać…

Paweł Król

  • Dariusz Kimla

    Co za brama. I nie z jakimiś ogórkami, tylko z Realem 😉

    • Paweł Król

      Zdecydowanie filmowe trafienie. 🙂

  • Piciarm

    przypadek i tyle…zart
    dobry zawodnik z gry z przodu, wiecie co nie kojarzylem go z gry w Romie…. ale z klubow z niemieckich jak najbardziej !
    Sergio nie mial zadnej czerwieni w karierze, a to jak wiemy nie jest latwa sprawa 🙂

    • Dariusz Kimla

      Ofensywnym łatwiej jest czyste konto zachować…

      • Piciarm

        zapewne Darku che che

  • Grzegorz Ziarkowski

    W dzisiejszej Brazylii byłby numerem 2, zaraz za Neymarem. Jego pech polegał na tym, że w latach 90-tych Brazylia na masową skalę produkowała światowej klasy ofensywnych piłkarzy. Ronaldo, Romario, Bebeto, Jardel, Elber, Andreson, Edmundo… Pokażcie mi dzisiaj brazylijskiego napastnika, który strzela 30 goli czy nawet 20 goli w silnej lidze.