Puchar Azji 2015

Wychodzi na to, że tegoroczny styczeń w Australii to nie tylko turniej tenisowy Wielkiego Szlema…

To również czas, w którym od 9 stycznia rozgrywana jest tam XVI edycja mistrzostw Azji w piłce nożnej. Turniej potrwa do końca miesiąca. Odbywa się on średnio co cztery lata, dokładnie od 1956 roku. Na pięciu stadionach fani mogą śledzić mecze rozgrywane w czterech czterozespołowych grupach. Zakończyła się druga kolejka spotkań, a zaczęła właśnie trzecia…

Tytułu sprzed kilku lat bronią Japończycy. Zwycięzca mistrzostw w Australii uzyska prawo uczestnictwa w Pucharze Konfederacji 2017 r. w Rosji. Ciekawostką jest fakt, że australijscy gospodarze byli jedynymi, którzy zgłosili kandydaturę ugoszczenia w sumie tych szesnastu reprezentacji…

afc_asian_cup_2015_wallpaper_by_jafarjeef-d8cyw8d

Pięć miast gości tych kilkanaście ekip. Są nimi Sydney, Newcastle, Brisbane, Canberra i Melbourne. Do ćwierćfinałów awans uzyskają drużyny z pierwszych i drugich miejsc w swoich grupach. A tak one wyglądają:

Grupa A
Australia
Korea Południowa
Oman
Kuwejt

Grupa B
Chiny
Arabia Saudyjska
Uzbekistan
Korea Północna

Grupa C
Zjednoczone Emiraty Arabskie
Iran
Bahrajn
Katar

Grupa D
Japonia
Irak
Jordania
Palestyna

Jak burza przeszli swoich rywali Koreańczycy z południa, którzy wygrali wszystkie mecze. Bramek może nie zdobywali wiele, ale wystarczająco, żeby wygrywać. Tym bardziej, że nie stracili żadnej. Pokonywali kolejno 1:0 Oman, a także – w takim samym stosunku – Kuwejt i Australię. Myślałem, że po nieudanych dla Korei Płd. ostatnich finałach mistrzostw świata dopadł ich głębszy kryzys. Odpowiedzieli na moje domniemania kompletem zwycięstw, chociaż ranga tego czempionatu jest zapewne w każdym sensie inna…

Gospodarze gładko wygrali dwa pierwsze mecze, w każdym z nich aplikując rywalom po cztery gole. W pierwszym podejściu ograli 4:1 Kuwejt, w drugim – 4:0 Oman.
Co charakterystyczne, w tych obu spotkaniach na listę strzelców po stronie australijskiej wpisywali się za każdym razem piłkarze o innym nazwisku… Korea Południowa i Australia są tym samym ćwierćfinalistami.

W grupie B na takie miano zasłużyli już sobie Chińczycy, którzy po dwóch seriach zapewnili sobie awans do grona ośmiu najlepszych drużyn. Na starcie gracze z Chin prowadzeni przez Alaina Perrina pokonali minimalnie 1:0 Arabię Saudyjską po golu zdobytym w 81. minucie przez pomocnika, ustawionego jednak w ataku, Yu Haia (byłego gracza Vitesse Arnhem). Poniekąd Yu Hai zmazał nie do końca udany debiut w barwach swojego kraju, kiedy to jego reprezentacja uległa w 2009 r. Saudyjczykom 1:4.

W drugim swoim meczu Chiny pokonały Uzbekistan 2:1. Mimo, że na stadionie w Brisbane przegrywali po bramce zdobytej przez Odila Ahmedova, Chińczycy pokazali lwi pazur. W nagrodę zagrają, bez względu na wynik uzyskany w ostatniej kolejce, z gospodarzami imprezy – popularnymi „Socceroos”.

Z meczów rozgrywanych w tej grupie dane było mi zobaczyć za pośrednictwem Eurosportu spotkanie rozgrywane w Melbourne, w ramach drugiej kolejki. Do pewnego momentu Korea Północna dzielnie przeciwstawiała się Arabii Saudyjskiej, lecz ostatecznie poległa z kretesem 1:4. Ogromne błędy w obronie Koreańczyków z północy bezlitośnie wykorzystywali Saudyjczycy, w szeregach których dwa gole zdobył wyróżniający się sporą ruchliwością i szybkością Al–Sahlawi.

Dla kadry Korei Płn., biorąc pod uwagę, że przegrała również pierwszy mecz 0:1 z Uzbekami, jest to o tyle niechlubna passa, że ostatnią wygraną – jak informowały media – zanotowała na mistrzostwach Azji w 1980 w Kuwejcie, gdzie w sumie wygrała trzy mecze w grupie i przegrała w półfinale w bratobójczym spotkaniu z Koreą Płd 1:2.

Ciekawie zapowiada się mecz o drugie miejsce, do którego dojdzie 18 stycznia, Uzbekistanu z Arabią.

W trzeciej z kolei grupie prym wiodą reprezentacje Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Iranu. Obie drużyny wygrały swoje dwa pierwsze mecze na tym turnieju i są pewne awansu. Piłkarze ZEA pokonali 4:1 Katar i 2:1 Bahrajn po zaciętym meczu. Irańczycy natomiast do zera ogrywali Bahrajn i Katar, odpowiednio notując wyniki 2:0 i 1:0.

W ostatniej z grup chłopcami do bicia okazują się być Palestyńczycy. Jak dotąd, byli oni znacznie słabsi od renomowanej Japonii gładko, bezdyskusyjnie przegrywając zawody 0:4. W drugiej serii Palestyna zaprezentowała się podobnie, ulegając aż 1:5 w starciu z Jordanią. Liderem z sześcioma punktami na koncie są Japończycy, którzy w drugim swoim meczu pokonali 1:0 Irakijczyków po golu z rzutu karnego znanego w Europie Keisuke Hondy.

Warto odnotować, że najlepszym strzelcem rywalizacji w tej grupie, jak i na tą chwilę całego turnieju, jest gracz Jordanii Al-Dardour, który aż czterokrotnie znajdował receptę na pokonanie bramkarza Palestyny.

O drugą lokatę w tej ostatniej z omawianych grup powalczą gracze Iraku i Jordanii (dowodzonej z ławki trenerskiej przez Raya Wilkinsa). Nie dojdzie jednak do bezpośredniego meczu pomiędzy zainteresowanymi. Taki już był (ze sporą ilością dość brutalnych wejść), a Irakijczycy wygrali go 1:0 po golu Yasera Kasima (na co dzień zawodnika Swindon Town) z 77. min.

Mecze o stawkę półfinałową odbędą się 22 i 23 stycznia. Na razie jeszcze nie wszyscy z ćwierćfinalistów zostali wyłonieni. Czekamy więc na kolejną dawkę emocji, które można śledzić między innymi dzięki stacji Eurosport. Przyznaję, że dotąd niewiele miałem do tego okazji, ale po tych nielicznych fragmentach rzuca się w oczy na ogół postawa ofensywna. Uczestnicy widać, że raczej preferują tak zwaną „otwartą grę”, nawet gdy w wielu sytuacjach brakuje im takiego wyszkolenia, jakie posiadają na przykład Europejczycy.

Paweł Król