Retro. Dynamo Kijów – Górnik Zabrze

Pół wieku temu po raz pierwszy w historii mistrz Polski przebrnął przez drugą rundę Pucharu Europy Mistrzów Klubowych.

Na starcie edycji 1967/68 stanęło 32 krajowych mistrzów. Oczywiście mapa Europy wyglądała wówczas zupełnie inaczej – jednego mistrza miały: Związek Radziecki, Jugosławia i Czechosłowacja, a w „rodzinie” UEFA nie było choćby Izraela.

W pierwszej rundzie zabrzanie poradzili sobie z mistrzami Szwecji, Djurgardens Sztokholm, wygrywając 3:0 (Włodzimierz Lubański 2, Roman Lentner) i 1:0 (Jerzy Musiałek). Z kolei mistrzowie ZSRR po ciężkich bojach wyeliminowali Celtic Glasgow (2:1 w Szkocji, 1:1 w Kijowie).

Chmielnicki nie pomógł

Na Stadionie Centralnym w Kijowie zasiadło 90 tysięcy kibiców, liczących na wygraną gospodarzy. Trener zabrzan dr Istvan Kalocsai wystawił w pierwszym składzie zamiast doświadczonego Lentnera, 18-latka z Michałkowic, Alojzego Deję. I był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę, bowiem młodzian nie pękł przed utytułowanymi graczami wielkiego rywala. Taktyka Górnika była prosta – pieczołowite krycie radzieckich graczy i szybkie kontry. Ustawienie 4-4-2 zamiast 4-3-3 też zaskoczyło ekipę Wiktora Masłowa. Jeden piłkarz więcej w drugiej linii pozwolił na opanowanie sytuacji w środku pola.

Pierwsza bramka padła z samobójczego strzału Alfreda Olka, który w 12. minucie zaskoczył Huberta Kostkę. Stracony gol nie załamał Górnika. Zabrzanie doskonale przygotowani do tego meczu wyrównali już 180 sekund później po uderzeniu Zygfryda Szołtysika z 20. metrów. Bramkarz radziecki nawet nie drgnął. Decydujący gol padł w 61. minucie, po strzale głową Włodzimierza Lubańskiego. Lubański świetnie radził sobie z radzieckimi defensorami, stwarzając duże zagrożenie pod bramką Wiktora Bannikowa.

W 82. minucie po rzucie wolnym z okolic narożnika pola karnego przed bramką Huberta Kostki powstało wielkie zamieszanie. Gdy wydawało się, że piłka już wpadnie do bramki Górnika, na linii bramkowej ręką zatrzymał ją Rainer Kuchta. Sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Josef Szabo. Kostka jednak odbił strzał, a następnie nakrył ją przed bramką. Wtedy niezwykle chamskim zagraniem „popisał się” nieźle grający do tej pory Witalij Chmielnicki. Wszedł on z całym impetem w zabrzańskiego golkipera. Kostka zacisnął zęby i dotrwał na posterunku do końca, lecz po ostatnim gwizdku arbitra nie był w stanie o własnych siłach opuścić boiska.

17 listopada 1967, Stadion Centralny w Kijowie
1/8 finału Pucharu Europy
Dynamo Kijów – Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
Gole: Olek 12., sam. – Szołtysik 15., Lubański 61.
Dynamo: Wiktor Bannikow – Władimir Szczegołkow, Wadim Sosnichin,Władimir Lewczenko, Wasilij Turjańczyk, Siergiej Krulikowski – Jozsef Sabo, Fiodor Miedwied, Wiktor Sieriebriannikow – Anatolij Byszowiec, Witalij Chmielnicki.
Górnik: Hubert Kostka – Rainer Kuchta, Stefan Floreński, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha – Erwin Wilczek, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Alojzy Deja – Włodzimierz Lubański, Jerzy Musiałek.
Sędziował: Dumitrescu (Rumunia)
Widzów: 90.000

Przygotowani na Real
– My z Włodkiem Lubańskim przygotowujemy się już na Real Madryt. Takie mam przeczucie, że z tą drużyną zagramy w ćwierćfinale – przyznał przed meczem Stanisław Oślizło. Ta wypowiedź pokazuje, jaka pewność siebie emanowała z graczy Górnika.

W nocy przed meczem na Śląsku doszło do załamania pogody, spadł śnieg. Mimo tego, murawa była dobrze przygotowana. Obie ekipy miały grać w optymalnych składach, po przeziębieniu Lubańskiego nie było śladu. Dynamo przyjechało w najsilniejszym zestawieniu, choć trener Masłow po pierwszym spotkaniu narzekał na przemęczenie swoich zawodników. Odwrotnie niż Kalocsai. Ten serwował zabrzanom naprawdę ciężkie treningi. I nikt nie śmiał narzekać.

W przeddzień rewanżu na Stadionie Śląskim w Chorzowie było sprzedanych ponad 70 tysięcy wejściówek, mimo iż Telewizja Polska zapowiedziała bezpośrednią transmisję z tego spotkania.

Polacy powinni wygrać
Na Stadion Śląski zjechały tłumy. Na długo przed meczem sto tysięcy widzów wypełniło stadion i oczekiwało na pierwszy gwizdek. Na trybunach były widoczne transparenty z Krakowa, Poznania, Wrocławia czy Lublina. Cała Polska żyła meczem Górnik – Dynamo.

Mecz był zacięty i emocjonujący, wszak stawką był ćwierćfinał Pucharu Europy. Sporo roboty miał szwedzki sędzia Einar Broemstroem, bo piłkarze często faulowali. Sprzyjała temu śliska murawa. Zabrzanie, podobnie jak w pierwszym spotkaniu, grali systemem wzmocnionej obrony. Tym razem jednak druga linia Górnika nie grała tak dobrze jak w Kijowie. Trener gości zrezygnował z usług Sabo, w jego miejsce wystawiając szybkiego skrzydłowego Anatolija Puzacza. Kijowianie dużo częściej niż w pierwszym spotkaniu atakowali właśnie bokami.

Ale to Górnik miał więcej z gry i powinien mecz wygrać. W 38. minucie to jednak goście wyszli na prowadzenie, gdy po wrzutce z rzutu rożnego Kostkę pokonał Turjańczyk. Na minutę przed przerwą Stadion Śląski opanowało szaleństwo. Na 1:1 wyrównał Szołtysik, finalizując akcję Wilczka z Lubańskim. As atutowy Górnika miał pecha – raz obił słupek, drugi raz poprzeczkę. W pole karne Dynama zapędził się znany z ofensywnej gry obrońca Floreński (wtedy defensorzy rzadko przekraczali linię środkową boiska), ale gdy stanął oko w oko z Bannikowem, zbyt wcześnie zdecydował się na strzał.

Obserwatorzy po meczu wyróżnili Lubańskiego, który błyszczał szybkością i popisywał się techniką. W środku pola kapitalne zawody zagrali Olek i Szołtysik, którego precyzyjne podania budziły uznanie kibiców. Po spotkaniu rozentuzjazmowany tłum wpadł na murawę. Sensacja stała się faktem – Górnik awansował do ćwierćfinału Pucharu Europy!

29 listopada 1967, Stadion Śląski w Chorzowie
1/8 finału Pucharu Europy (rewanż)
Górnik Zabrze – Dynamo Kijów 1:1 (1:1)
Gole: Szołtysik 44. – Turjańczyk 38.
Górnik: Hubert Kostka – Rainer Kuchta, Stefan Floreński, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha – Alojzy Deja, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Erwin Wilczek – Włodzimierz Lubański, Jerzy Musiałek.
Dynamo: Wiktor Bannikow – Władimir Szczegołkow, Wadim Sosnischin, Leonids Ostrovskis, Wasilij Turjańczyk, Siergiej Krulikowski – Anatolij Byszowiec, Fiodor Miedwied, Wiktor Sieriebriannikow – Witalij Chmielnicki, Anatolij Puzacz.
Sędziował: Broemstroem (Szwecja)
Widzów: 100.000

PS. W ćwierćfinale Górnik wylosował Manchester United.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Górnik Zabrze porywał tłumy, o czym z racji wieku wiem głównie z opowieści i przeróżnych zapisów dokumentalnych. Takiej frekwencji można i dzisiaj pozazdrościć…

    Przedziwny ten filmik radziecki, ale nie znalazłem innego – z pierwszego meczu w Kijowie:

    https://www.youtube.com/watch?v=OgNT0NEYJZU

    W ćwierćfinale też Eintracht Brunszwik, jak pokazuje zamieszczony na końcu wycinek z prasy. Poza tym Vasas, Sparta Praga – to były puchary…

  • Piciarm

    cześć
    To były piękne dni ……
    Super sprawa tylu chętnych kibiców – jeszcze lepiej , dawne czasy ale trzeba o nich właśnie przypominać , po to jest Retro !
    Filmik, niezły klimat i muzyka 🙂

    pozdrawiam