Retro. Neftczi Baku – Widzew Łódź

Dziś Azerowie traktują pucharowe mecze z polskimi drużynami jak spacerek. 20 lat temu było zupełnie odwrotnie…

Po zdobyciu drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu piłkarze Widzewa sposobili się do drugiego z kolei awansu do Ligi Mistrzów. Było już zdecydowanie trudniej, bo do rozgrywek zostali dopuszczeni także wicemistrzowie najsilniejszych europejskich lig. By dostać się do fazy grupowej Champions League, po raz pierwszy trzeba było przebrnąć przez dwie rundy eliminacyjne. W pierwszej z nich mistrz Polski był rozstawiony i mógł liczyć na teoretycznie łatwiejszego rywala. Tak też się stało. Los przydzielił widzewiakom mistrza Azerbejdżanu, Neftczi Baku.

Kadrowe roszady
Z mistrzowskiego składu z wiosny 1997 z Widzewa odeszli bramkarze Maciej Szczęsny, Tomasz Muchiński, Marcin Ludwikowski, a także ofensywny pomocnik Sławomir Majak. Mówiło się też o zainteresowaniu zagranicznych klubów najlepszym snajperem Jackiem Dembińskim, zaś na cenzurowanym u Franciszka Smudy byli obrońca Marek Bajor i pracowity defensywny pomocnik Zbigniew Wyciszkiewicz.

Nowe nabytki Widzewa wydawały się kiepsko rekompensować straty. Z ŁKS za 800 tysięcy marek pozyskano Macieja Terleckiego, z niemieckiego Hannover 96 wrócił do Polski wicemistrz olimpijski z Barcelony Andrzej Kobylański, który w założeniu widzewskiego bossa, Andrzeja Grajewskiego, miał być drugim Majakiem. Innego srebrnego medalistę olimpijskiego z Barcelony, Arkadiusza Onyszkę, ściągnięto z Lecha Poznań. Z Pogoni Szczecin przyszedł kameruński pomocnik Tobit Heuyot, zaś z Unii Tarnów jeden z najlepszych bramkarzy II ligi, Sławomir Olszewski. Nie udało się dopiąć transferu Zbigniewa Czajkowskiego z Zagłębia Lubin, którego „odrzucił” niemiecki lekarz Volker Fass. Czajkowski z uszkodzonymi więzadłami i rzepką wrócił na Dolny Śląsk.

Informator Curtian
Tydzień poprzedzający pierwszy mecz z Neftczi widzewiacy spędzili na zgrupowaniu w Niemczech. Wyniki sparingów były nader obiecujące: wygrana 1:0 z HSV Hamburg i remis 2:2 z Hannoverem. Wiadomo było, że w stolicy Azerbejdżanu nie wystąpią kontuzjowany kapitan Tomasz Łapiński i pauzujący za nadmiar żółtych kartek Radosław Michalski. Trenerzy Widzewa – Smuda i Andrzej Pyrdoł wiedzieli o egzotycznym wówczas rywalu tylko tyle, ile powiedział im mołdawski pomocnik Alexander Curtian. Gdy pół roku wcześniej przywdziewał barwy Zimbru Kiszyniów, jego klub grał sparing z Azerami. Curtian był przekonany, że Widzew poradzi sobie z Neftczi.

Do Baku ekipa Widzewa leciała przez Moskwę. Widzewiacy wylecieli tam w poniedziałek (mecz grano w środę). Kłopoty na lotnisku mieli Smuda i Heuyot, którzy nie mieli polskich paszportów (Smuda miał niemiecki) i zapobiegliwi Rosjanie nie chcieli ich wpuścić do miasta. Sprawę rozwiązał jeden z pracowników moskiewskiej filii firmy prezesa Widzewa, Andrzeja Pawelca. Widzewiacy zostali skoszarowani w hotelu Szeremietiewo II, gdzie spędzili noc. Wieczorem łodzianie przeprowadzili rozruch w pobliskim lesie. We wtorek o godz. 8.25 łodzianie polecieli z Moskwy do Baku.

Polsza prijechała!
Dla mieszkańców Baku przylot mistrzów Polski był powiewem Europy. Kibice zaczepiali łodzian na ulicach miasta, zaś najmocniej oblegany przez azerskich fanów był czarnoskóry Heuyot. „Polsza prijechała” – niosło się po ulicach Baku. Łodzianie zostali zakwaterowani w najlepszym hotelu w stolicy Azerbejdżanu – Apsheronie. Mieli 100 metrów do Morza Kaspijskiego i tyleż samo do pałacu prezydenta. O dziwo, w tym samym hotelu skoszarowano także piłkarzy Neftczi. Zawodnicy obu zespołów mijali się przy śniadaniu. Widzewiacy mogli trochę ponarzekać. Po pierwsze, na nieludzki upał (niemal 40 stopni w cieniu), po drugie, na płytę boiska na stadionie im. Tofika Bachramowa. Była twarda, z wysoką, spaloną słońcem trawą.

Jedynym dylematem trenera Smudy przed meczem była obsada bramki. Miał do wyboru dwóch równorzędnych golkiperów – Onyszkę i Olszewskiego. „Wystawię tego, który mi się przyśni” – dworował sobie „Franz”. Tymczasem nie lada kłopot miał szkoleniowiec mistrza Azerbejdżanu, Rusłan Abdullajew. Trzech kluczowych graczy: Zaur Tagizade, Rusłan Musajew i Artiom Rachmanow pojechało na testy do estońskiej Flory Tallin. Gdy wrócili z testów, odmówili podpisania nowych umów. Kolejni trzej podstawowi piłkarze Arif Asadow, Musa Gurbanow i Jaszar Wachabzade też nie podpisali kontraktów z klubem. W pośpiechu w ich miejsce sprowadzono graczy z kadry olimpijskiej. Ostatecznie Musajew wyłamał się z buntu i przeciwko widzewiakom zagrał.

Gol dla powodzian
Azerowie rozpoczęli mecz z wielkim animuszem i już na początku Ilham Jadulajew stanął oko w oko z Olszewskim. Na szczęście trafił wprost w bramkarza. Potem środek pola opanowali już widzewiacy, a w ich drużynie dzielili i rządzili Terlecki z Curtianem. W pierwszej połowie mistrzowie Polski wypracowali kilka okazji, lecz Wyciszkiewicz z Dariuszem Gęsiorem nie doszli do podania przed bramką, Andrzej Michalczuk główkował obok słupka, zaś Piotr Szarpak kopnął obok bramki.

W 21. minucie efektownym uderzeniem z rzutu wolnego w samo okienko swój debiut w Widzewie okrasił Terlecki. Pomocnik bramkę zadedykował… powodzianom. Na minutę przed przerwą lewą stroną szarpnął Kobylański, który poradził sobie z Kamalem Gulijewem i dośrodkował do Dembińskiego. Rosłemu napastnikowi pozostało tylko dostawić nogę i padł drugi gol.

Sędziemu Davidowi Gallagherowi z Anglii tak spodobał się chłód szatni, że przedłużył przerwę do 20 minut. Po zmianie stron mecz, o dziwo, się wyrównał. Dla Widzewa kolejnych świetnych okazji nie wykorzystali Kobylański (dwóch) i Szarpak, z kolei dla Neftczi Gurban Gurbanow i Vidadi Rzajew, który z 12. metrów trafił w słupek bramki Olszewskiego. Ściągnięty z Unii Tarnów bramkarz w kilku innych sytuacjach spisał się bez zarzutu i został odkryciem spotkania w Baku. Jeszcze w końcówce minimalnie niecelnie uderzył Dembiński, zaś strzał Kobylańskiego zatrzymał się na słupku.

23 lipca 1997, stadion im. Tofika Bachramowa w Baku
I runda eliminacji Ligi Mistrzów
Neftczi Baku – Widzew Łódź 0:2 (0:2)
Gole: Terlecki 21., Dembiński 44.
Neftczi: Elkan Hasanow – Kamal Gulijew, Mechman Junusow, Wugar Ismaiłow, Adaim Naftalijew (74. Rusłan Musajew) – Ilham Jadulajew (71. Dżeikun Sułtanow), Vidadi Rzajew (81. Tarłan Machmudow), Zaur Ismaiłow, Junis Husejnow – Kagani Mammadow, Gurban Gurbanow.
Widzew: Sławomir Olszewski – Dariusz Gęsior, Mirosław Szymkowiak, Rafał Siadaczka – Andrzej Michalczuk, Zbigniew Wyciszkiewicz (46. Paweł Miąszkiewicz), Maciej Terlecki, Alexander Curtian (46. Daniel Bogusz), Piotr Szarpak – Andrzej Kobylański, Jacek Dembiński (66. Marek Bajor).
Żółte kartki: Jadulajew, Gulijew/Gęsior.
Sędziował: David Gallagher (Anglia)
Widzów: 5.000

100 dolarów miesięcznie
Oba zespoły umówiły się, że opłacą pobyt rywala w swoim kraju. Widzewiacy wynajęli azerskiej ekipie pokoje w łódzkim hotelu Centrum, jednak Azerowie długo nie dawali znać, kiedy przylecą do Polski. Okazało się, że wybrali sprawdzoną drogę via Moskwa i w przeddzień meczu widzewski mercedes przywiózł ich z Okęcia do Łodzi. Ekipa liczyła 20 osób. Z klubem pogodzili się buntownicy: Asadow, M. Gurbanow i Wachabzade, którzy przed sezonem zażądali dużo wyższych kontraktów. Średnia pensja piłkarza w Azerbejdżanie wynosiła wtedy… 100 dolarów miesięcznie. Była i tak dwukrotnie wyższa niż pensja urzędnika czy policjanta. Działacze Neftczi byli tak wściekli na swoich graczy, że wyrzucili ich z klubu i zabronili nawet wpuszczania na stadion!

Piłkarze i członkowie ekipy z Baku przyjechali do Łodzi ze sprecyzowanymi celami. Podczas wizyty na reprezentacyjnej ulicy miasta, Piotrkowskiej chcieli odwiedzić jak najwięcej sklepów z markowymi ubraniami.
– Przeznaczę na nie wszystkie pieniądze, jakie przywiozłem – rzucił do dziennikarzy Arif Asadow.
Z kolei masażysta drużyny upatrzył sobie torbę adidasa, jaką do Azerbejdżanu przywiózł jego kolega po fachu z Łodzi. I bardzo mu się spodobała, co wyznał dziennikarzom.
– Chciałbym mieć cały sprzęt adidasa, na razie mam tylko dres – stwierdził.

Zając szybki jak… zając
Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się znakomicie dla mistrzów Polski. Już w 6. minucie po akcji Marcina Zająca do piłki dopadł Szarpak i uderzył w kierunku bramki. Piłka odbiła się od obrońcy, kompletnie myląc Elkana Hasanowa, który rzucił się w drugą stronę i trafiła do siatki. 120 sekund później po centrze Pawła Miąszkiewicza golkiper z Baku tak wybił piłkę, że Kobylański skierował ją po pustej bramki.

Gdy boiskowy zegar na stadionie wskazywał 15. minutę Michalski prostopadłym podaniem uruchomił Zająca, a ten strzelił na 3:0. Widzewiakom było mało goli. W 25. minucie akcję rozpoczął Terlecki, podał do Zająca, który wyłożył piłkę przed bramkę. Do siatki trafił Dembiński. Ten sam piłkarz pięć minut później głową wykorzystał zagranie od Siadaczki.

Po przerwie pierwsza bramka dla łodzian padła w 68. minucie, gdy swoją premierową bramkę w pucharach strzelił dla Widzewa Curtian, uderzając odbitą przez obrońców piłkę po zagraniu Zająca. W kolejnej akcji rywale faulowali w polu karnym szybszego od wiatru Zająca. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Szarpak. Popularny „Szpaku” ustalił wynik meczu w 76. minucie z zimną krwią wykorzystując sytuację sam na sam. Goście mogli pokusić się o honorową bramkę, lecz strzał G. Gurbanowa z bramki wybił Wyciszkiewicz.

Rekordy przed Parmą
Widzewiacy odnieśli najwyższe zwycięstwo w historii swoich pucharowych pojedynków. A był to ich mecz nr 54 (20 zwycięstw – 11 remisów – 23 porażki). Ponadto Jacek Dembiński z sześcioma golami wysunął się na pozycję lidera widzewskich strzelców w pucharach, a Szarpak został drugim widzewiakiem, który zanotował hat-trick w europejskich pucharach. Pierwszym był Marek Filipczak, który w 1982 roku zaaplikował trzy gole Hiberniansowi La Valetta.

W kolejnej rundzie na Widzew czekał już naszpikowany gwiazdami światowego formatu wicemistrz Włoch – AC Parma. Mecz z Neftczi obserwowało aż ośmiu pracowników włoskiego klubu. Tej delegacji przewodził trener Carlo Ancelotti.

Warto nadmienić, że dochód z meczu – około 200 tysięcy złotych działacze Widzewa przekazali na pomoc ofiarom powodzi stulecia, jaka nawiedziła Polskę latem 1997 roku.

30 lipca 1997, stadion Widzewa w Łodzi
I runda eliminacji Ligi Mistrzów
Widzew Łódź – Neftczi Baku 8:0 (5:0)
Gole: Szarpak 6., 70.,k., 76., Kobylański 8., Zając 15., Dembiński 25., 30., Curtian 68.
Widzew: Arkadiusz Onyszko – Marek Bajor, Mirosław Szymkowiak, Rafał Siadaczka (46. Daniel Bogusz) – Marcin Zając, Radosław Michalski, Maciej Terlecki, Paweł Miąszkiewicz (46. Alexander Curtian), Piotr Szarpak – Jacek Dembiński, Andrzej Kobylański (46. Zbigniew Wyciszkiewicz).
Neftczi: Elkan Hasanow – Arif Asadow, Jaszar Wachabzade, Vugar Ismaiłow, Adaim Naftalijew (27. Ilham Jadulajew) – Vidadi Rzajew, Junis Husejnow, Musa Gurbanow, Dżjekun Sułtanow – Gurban Gurbanow (81. Kagani Mammadow), Rusłan Musajew.
Żółte kartki: Curtian/Husejnow, Musajew, G. Gurbanow, Rzajew.
Sędziował: Atanas Usunow (Bułgaria)
Widzów: 8.000

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Retro wiecznie żywe. Mocne uderzenie Widzewa. 10:0 w dwumeczu. Neftczi stroje prawie jak Fenerbahçe. Dzisiaj ten dystans pomiędzy klubami z obu krajów się zmniejszył, o czym niedawno przekonała się Jagiellonia. Tam jest forsa i całkiem spore inwestycje w futbol. Taka Turcja w skali mikro.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Ciekaw jestem, co by było, gdyby ten Widzew wylosował rywala słabszego niż Parmę – np. zespół z Turcji, która wtedy wystawiła dwie drużyny w eliminacjach. Drużyna była słabsza niż ta z LM, choć z podstawowego składu ubyli jedynie Szczęsny i Majak. Ale i rywal potężny 🙂
    Kobylański to piłkarz o innej charakterystyce niż Majak, ale za Smudy doszedł do całkiem niezłej dyspozycji i sezon skończył jako najskuteczniejszy piłkarz Widzewa.

  • Piciarm

    witam
    niezłe mecze i przygody…szczególnie graczy z Neftczi…
    kiedyś tamte dalekie rejony były bardzo biedne i słabo grano w piłkę…
    fajnie tyle bramek… warto też zaznaczyć jak hojnie Widzew przekazał dochód dla powodzian – szacunek
    pozdrawiam