Retro. Norwich City – Everton 0:1. Division One. 04.V.1987

30 lat temu „The Toffees” po raz ostatni zasiedli na mistrzowskim tronie.

Było to tak dawno, że śp. Margaret Thatcher mieszkała na Downing Street 10, a na listach przebojów królowała Madonna z pamiętnym przebojem „La Isla Bonita”, nad Wisłą nuconym jako „Władysław Bandyta”.

Bandycko bywało również na trybunach. W 1985 roku pożar strawił stadion Bradford City, ale rok później rozrabiaki z Leeds uznali, że to za mało i skopcili sklep z frytkami na rugbowo-żużlowym Odsal Stadium, na który przeniósł się czasowo zespół piłkarski. Dziś oba miasta się pogodziły, można nawet polecieć na lotnisko Leeds/Bradford.

W feralnym roku 1985, po wizycie „demolition brigade” z Millwall, włodarze Luton Town uznali, że zabawa się skończyła i przestali przyjmować kibiców gości. Football League uznała, że „piłka nożna dla kibiców” i wykluczyła „Kapeluszników” z Pucharu Ligi.

Bandycko bywało też na boiskach. M.in. dzięki takim zabijakom, jak Pat Van Den Hauwe. Piłkarz urodzony w Belgii miał propozycję gry dla „Czerwonych Diabłów”, pod wodzą wtedy Guy Thysa. Wybrał reprezentowanie Walii, z którą – jak przyznał po zakończeniu kariery – nie łączyły go żadne więzy rodzinne. Widocznie namówili go koledzy z defensywy Evertonu, obrońca Kevin Ratcliffe i bramkarz Neville Southall. To właśnie „Psycho Pat”, jak mówili na niego bywalcy Goodison Park, zdobył swego jedynego gola w sezonie właśnie w omawianym meczu na Carrow Road w Norwich; ten zapewnił dziewiąty w historii tytuł mistrzowski dla Evertonu.

30 lat temu pozwoliło to klubowi z Goodison Park na drugie miejsce w mistrzowskiej tabeli wszech czasów, daleko za sąsiadami z Anfield, ale wciąż przed Manchester United i Arsenalem.

Van Den Hauwe nieźle radził sobie poza boiskiem. Sześć lat później poślubił niejaką Mandy Smith, wcześniej partnerkę basisty Rolling Stones, Billa Wymana. Nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie to że muzyk miał wtedy 47 lat, a Mandy… 13. Trochę podobna do tej z „Dynastii”.

1

Jak już jesteśmy przy psycholach – ksywę „Psycho” nosił również, grający jak Van Den Hauwe na lewej obronie, Stuart Pearce. Otóż ów defensor zdziwił się potężnie, gdy ze swym Nottingham Forest pojechał na mecz Pucharu Ligi z Brighton, by zobaczyć, że na linii sędziować będzie jego brat Ray.

W tej samej rundzie potężna wtedy drużyna Liverpoolu zmiotła z ziemi Fulham w stosunku 10:0.

Jedynymi, którzy w połowie lat 80. XX wieku byli w stanie rzucić rękawicę „The Reds”, byli sąsiedzi przez Stanley Park, czyli Everton, któremu pod wodzą Howarda Kendalla smak sukcesu nie był obcy. Dwa lata wcześniej zdobył mistrzostwo (klub nie zagrał w Pucharze Europy z powodu kontynentalnego bana, na który na Heysel zapracowali sąsiedzi z Liverpoolu) i Puchar Zdobywców Pucharów po wygranej w Rotterdamie z Rapidem Wiedeń.

Jednak sezon 1986/87 nie zapowiadał się różowo; czy właściwie niebiesko. Poprzednie rozgrywki upłynęły pod znakiem dubletu „The Reds”, którzy zostawili w pokonanym polu Everton zarówno w lidze, jak i w FA Cup, bijąc ich w finale na Wembley 3:1.

Największą bolączką w niebieskiej części miasta Beatlesów było odejście Gary’ego Linekera. Napastnik został właśnie królem strzelców meksykańskiego mundialu, a na wyspiarskich arenach w 57 występach do siatki trafił aż 40 razy w jedynym swym sezonie przy Goodison.

Komentatorzy często powtarzają, że mistrzostwo ligi angielskiej zdobędzie ten, kto przetrwa okres świąteczno-noworoczny. I tak było tym razem: od listopada 1986 do lutego 1987 wygranie 10 z 13 meczów wywindowało Everton z ósmego miejsca na szczyt tabeli.

Liverpool na chwilę minął sąsiadów, ale Howard Kendall jako wytrawny gracz zrobił co potrzeba, czyli ruszył na zakupy, które pozwoliły na końcowy sukces. Wayne Clarke przybył z drugoligowego Birmingham, by zastąpić kontuzjowanego Graeme’a Sharpa i w 10 meczach pięć razy trafić do siatki; w tym zdobyć zwycięską bramkę na Highbury w kluczowym starciu z Arsenalem.

W tym czasie Liverpool przegrał pięć z siedmiu spotkań, ale pozbierał się na derby, by pokonać Everton 3:1 na Anfield. Co z tego, jeśli „Czerwoni” tydzień później polegli z Coventry. Everton musiał zdobyć trzy punkty w trzech pozostałych meczach, by zasiąść na tronie.

I wtedy nadszedł mecz w Norwich, o którym tu mowa.

Ten tytuł nie był tak olśniewający, jak dwa lata wcześniej; team był starszy i nie grał tak porywająco jak wcześniej. Siłą była drużyna. Po odejściu Linekera zabrakło typowego snajpera, jego role przejęło kilku graczy. Kevin Sheedy strzelił 13, Adrian Heath 11, Steven 10 (osiem z karnych), Clarke – pięć. Sharp, Stevens , Power i Watson – po cztery.

Gdy podczas kolejnego meczu z Luton u siebie kapitan Kevin Ratcliffe prezentował mistrzowskie trofeum na Goodison Park, kibice byli pewni, że złota era będzie trwać wiecznie. Jakże się mylili.

Norwich City – Everton 0:1 (0:1)
Gol: Van Den Hauwe (55 sek.)
Widzów: 23.480
Norwich: 1. B. Gunn – 2. K. Brown, 3. T. Spearing, 4. S. Bruce, 5. M. Phelan, 6. I.Butterworth, 7. D. Williams, 8. K. Drinkell, 9. R. Rosario, 10. W. Biggins (55’ R. Fox), 11. D. Gordon. Manager: K. Brown.
Everton: 1. N. Southall – 2. G. Stevens, 3. P. Van Den Hauwe, 4. K. Ratcliffe, 5. D. Watson, 6. P. Reid, 7. T. Steven, 8. A. Heath, 9. G. Sharp, 10. I. Snodin, 11. P. Power. Manager: H. Kendall.

Tego samego dnia, gdy Evertonians otwierali szampany, grobowa atmosfera panowała w Birmingham. Aston Villa opuszczała First Division ledwie pięć lat po zdobyciu Pucharu Europy.

Co było dalej?
Howard Kendall udał się do Kraju Basków, by objąć Athletic Bilbao, ale zanim to zrobił, mistrzowska drużyna udała się na tournée po Australii i Nowej Zelandii, a następnie na zasłużony odpoczynek na Hawaje. Co tam się działo, w swej biografii opowiedział Ian Snodin, który przyszedł do Evertonu w styczniu 1987 za 840 tysięcy funtów z Leeds, mimo że wcześniej ustalił warunki indywidualnego kontraktu z Liverpoolem.

„Wydarzenia wymknęły się spod kontroli, zaraz gdy opuściliśmy ośrodek treningowy w Bellefield. Mieliśmy spędzić dobę w samolotach, dlatego na wszelki wypadek zaczęliśmy pić od razu. Wylądowaliśmy w Los Angeles, by dotankować samolot. Piloci musieli zaalarmować bazę, co jest grane, bo z okien maszyny zobaczyliśmy trzech czy czterech uzbrojonych policjantów na płycie lotniska. Cała ekipa została wyprowadzona do dużej sali na lotnisku, gdzie zostaliśmy poinformowani, że z powodu naszego zachowania zostaniemy zawróceni do Anglii. Policjanci zapytali nas, kto jest kierownikiem tej wesołej wycieczki. Adrian Heath wskazał na Howarda Kendalla, który był w opłakanym stanie, w dodatku podczas lotu Kevin Sheedy rozlał mu na koszulę czerwone wino.


– Ten gość tu rządzi? – policjant nie mógł uwierzyć.

Zaczęliśmy się śmiać, ale mundurowym nie było do śmiechu.

Howard wytrzeźwiał błyskawicznie. Wysłuchał policyjnego kazania, a potem udzielił nam długiego wykładu na temat naszego zachowania. – Czy są jakieś pytania? – zakończył menedżer

Adrian Heath podniósł rękę i wskazał na włosy Neila Pointona – Zawsze chciałem się dowiedzieć gdzie Neil dostał ten kapelusz, który ma na głowie?”.

1

Howard Kendall, którego problemy alkoholowe były tajemnicą poliszynela, zmarł w 2015 roku, a w ostatnich trzech dekadach Everton kończył rozgrywki wyżej od sąsiadów z Liverpoolu jedynie trzy razy – w 2005, 2012 i 2013 roku.

Maciej Słomiński

  • Paweł Król

    Cenny tekst. To się liczy. A fotka z Linekerem w sprinterskim ujęciu to dzieło sztuki.

    Niełatwy ten mecz z Norwich, które zajęło na koniec wysoką, 5. pozycję w tabeli.

    Najlepszy strzelec Evertonu z omawianego sezonu, Sheedy, był świetnym ofensywnym pomocnikiem, który urodził się w Walii, ale grał dla Irlandii.

  • Marcin

    Ciekawe, jak stary chłop wytrzymuje z 13-latką.

    • Paweł Król

      Na myśl przychodzi literacka Lolita Nabokova.

      • W sumie źle postawione pytanie. Powinno brzmieć: jak chłop z babą wytrzymuje?

    • maciek sloma

      Są sposoby, ale zapewne na krótką metę.

    • Piciarm

      pewnie jak Howard Kendall , trunkował che che

  • Piciarm

    nie ma jak stara dobra anglia !
    czytało się jednym tchem ….

    • maciek sloma

      Stara dobra, której nie ma już 🙂

      W sumie ten Howard to taki trochę Brian Clough równie trunkowy.