Retro. Panathinaikos AO – Legia Warszawa

Ledwie pół roku wcześniej obie ekipy walczyły o półfinał Ligi Mistrzów. Teraz przyszło im się zmierzyć w pierwszej rundzie Pucharu UEFA…

Gwoli przypomnienia: w pierwszym meczu przy Łazienkowskiej padł bezbramkowy remis, zaś w rewanżu Grecy skutecznie wybili legionistom marzenia o grze w półfinale, wygrywając 3:0.

Zupełnie inna Legia
Pół roku później ekipa „Wszechateńskich” miała właściwie ten sam skład. Jedynie do Blackburn Rovers przeniósł się skrzydłowy Georgios Donis, a Georgios S. Georgiadis dochodził do siebie po przebytej kontuzji. Grekom marzyło się pozyskanie Marcina Mięciela. Napastnik Legii był na celowniku Panathinaikosu. Pojawiały się informacje, że „Miętowy” jest już właściwie przez warszawian sprzedany.
Ja jeszcze nie podpisałem żadnego kontraktu i nie wziąłem żadnych pieniędzy – zarzekał się napastnik „wojskowych”.

Do starcia z Panathinaikosem przystępowała zupełnie inna Legia, niż ta z ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Z drużyny odeszli: Maciej Szczęsny i Radosław Michalski (obaj Widzew Łódź), Marek Jóźwiak (EA Guingamp), Zbigniew Mandziejewicz (Vorwaets Steyr), Krzysztof Ratajczyk (Rapid Wiedeń), Grzegorz Lewandowski (SM Caen), Leszek Pisz (PAOK FC), Tomasz Wieszczycki (Le Havre FC), Jerzy Podbrożny (Merida CF). To dziewięciu ludzi, którzy decydowali o sile warszawskiej drużyny w poprzednim sezonie! W zamian pozyskano jedynie Piotra Mosóra (Lechia/Olimpia Gdańsk), Dariusza Czykiera (Jagiellonia Białystok) i Dariusza Solnicę (FC Piaseczno). Nie wróżyło to, że Legia w nadchodzącym sezonie będzie się biła o trofea w Polsce i znów mocno zaznaczy swój ślad w Europie…

Legia przegrała walkę o mistrzowski tytuł z łódzkim Widzewem. Dlatego startowała w Pucharze UEFA. W rundzie przedwstępnej wyeliminowała Jeunesse Esch (4:2 i 3:0), zaś w rundzie wstępnej poradziła sobie z FC Haka Valkeakoski (3:0 i 1:1).

Z kolei Panathinaikos wywalczył osiemnasty tytuł mistrza Grecji, lecz w rundzie wstępnej nie podołał Rosenborgowi BK. W pierwszym spotkaniu było 1:0 dla „Koniczynek” po golu Krzysztofa Warzychy, lecz w rewanżu po dogrywce górą (3:0) był mistrz Norwegii. Prezydent greckiego klubu, Jorgos Vardinoyannis zapowiedział, że premii za wyeliminowanie wicemistrza Polski nie będzie, przewidywał nawet obniżkę pensji piłkarzy, ponieważ nie awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Tymczasem graczom „Koniczynek” wiodło się na tyle dobrze, że prowadzili własne biznesy. Np. Warzycha w Kiffissi (20 kilometrów od Aten) wespół z Grekiem Dimitrisem Handrisem otworzył restaurację „Christo”.

Fatalny Zieliński
Ponieważ warszawiacy mieli wielkie kłopoty personalne, każda para nóg była na wagę złota. Na szczęście wyleczył się Jacek Bednarz, który wrócił na lewą pomoc. Legionistów w Atenach przywitało kilkudziesięciu dziennikarzy – interesował ich głównie Mięciel, który miał przejść do Aten. Grecy uważali, że właśnie od spotkań z Legią rozpocznie się ich marsz ku europejskim zaszczytom.

Tymczasem już w 3. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony Jacka Kacprzaka efektownym wolejem popisał się Dariusz Czykier i Józef Wandzik skapitulował. Grecy stracili koncepcję gry. Przez pierwszy kwadrans jedynie Warzycha próbował zaskoczyć Grzegorza Szamotulskiego, jednak „Szamo” poradził sobie z jego uderzeniem z 13. metrów. W 24. minucie powinno być 0:2. Będący w świetnej formie Ryszard Staniek zagrał do Cezarego Kucharskiego, który wyszedł sam na sam z Wandzikiem. „Kucharz” przelobował bramkarza, ale i bramkę.

Pudło Kucharskiego zmieniło na boisku niemal wszystko. „Wszechateńscy” ruszyli do ataku. Fatalnie grał Jacek Zieliński, który przed przerwą popełnił trzy błędy. Każdy z nich skutkował golem. Najpierw po kornerze nie upilnował Nikosa Liberopoulosa, a ten z pięciu metrów wyrównał. W 34. minucie Alexandros Alexoudis uderzeniem z linii pola karnego pokonał Szamotulskiego. Wreszcie 120 sekund później Liberopoulos z bliska znów trafił do siatki. Było 3:1, a po drodze Alexoudis „ostemplował” jeszcze słupek. Tuż przed przerwą Zieliński odkupił częściowo swoje winy i świetnym podaniem obsłużył wychodzącego na czystą pozycję Kucharskiego. Ten nie zmarnował okazji i było 3:2.

Po zmianie stron Legia nie schowała się za podwójną gardą, lecz dążyła do wyrównania. Marinos Ouzonidis powalił w polu karnym Kucharskiego, ale gwizdek sędziego milczał jak zaklęty. W końcówce przewagę uzyskali gospodarze co udokumentowali golem Georgiosa H. Georgiadisa. Pomocnik gospodarzy w 80. minucie wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Na trzy minuty przed końcem meczu po przepychance z Dimitriosem Markosem z boiska za dwie żółte kartki wyleciał Bednarz.

10 września 1996, Stadion Olimpijski w Atenach
I runda Pucharu UEFA
Panathinaikos AO – Legia Warszawa 4:2 (3:2)
Gole: Liberopoulos 26., 36., Alexoudis 34., Georgiadis 80. – Czykier 3., Kucharski 45.
Panathinaikos: Józef Wandzik – Marinos Ouzonidis, Ioannis Kalitzakis, Efstatios Apostolakis, Thanasis Kolitsidakis – Georgios H. Georgiadis, Juan Borelli (71. Spiros Marangos), Georgios S. Georgiadis – Alexandros Alexoudis, Krzysztof Warzycha (64. Giogrios Kapouranis), Nikos Liberopoulos (81. Dimitrios Markos).
Legia: Grzegorz Szamotulski – Marcin Jałocha, Jacek Zieliński, Piotr Mosór – Tomasz Sokołowski, Dariusz Czykier, Jacek Kacprzak, Ryszard Staniek, Jacek Bednarz – Marcin Mięciel (77. Dariusz Solnica), Cezary Kucharski (87. Roman Oreszczuk).
Żółte kartki: Borelli, Markos/Bednarz.
Czerwona kartka: Bednarz (87.)
Sędziował: Mike Reed (Anglia)
Widzów: 25.185.

A Piechniczek swoje…
Przed rewanżem prasa niezbyt rozpisywała się o meczu. Być może żurnalistów zniechęcił wynik pierwszego meczu w Atenach. Było tylko o tym, że bilety nie rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Byli i tacy, którzy wieścili pustki na stadionie, bowiem w przeddzień spotkania sprzedano tylko dwa tysiące biletów. Jednak kibice Legii nie zawiedli i dość szczelnie wypełnili stadion przy ulicy Łazienkowskiej.

Meczu w Warszawie nie obejrzał na pewno Antoni Piechniczek. Ówczesny selekcjoner wolał grać w Wodzisławiu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Mecz nie został zaliczony w poczet oficjalnych – tego akurat pan Antoni może żałować, bowiem wygraliśmy 1:0 po golu Dariusza Rzeźniczka w 35. minucie. Jako ciekawostkę przedstawimy skład „reprezentacji” z tego meczu:
Arkadiusz Onyszko – Piotr Sowisz, Paweł Bocian, Kazimierz Węgrzyn – Tomasz Hajto, Adam Ledwoń, Jacek Berensztajn (69. Sylwester Czereszewski), Paweł Skrzypek, Dariusz Rzeźniczek (64. Robert Wilk) – Jacek Płuciennik, Bogdan Prusek.

Awansowali!
Pojedynek w stolicy był wyrównany tylko w pierwszych minutach. Z czasem przewagę osiągnęli podopieczni Mirosława Jabłońskiego. W 18. minucie kapitalnym podaniem popisał się Kacprzak, ale piłki nie sięgnęli tak Kucharski, jak i Mięciel. 180 sekund później z jedenastu metrów huknął Staniek, ale Wandzik końcami palców wybił piłkę na róg. Przed najlepszą okazją stanął Kucharski, ale w 31. minucie przestrzelił z linii pola bramkowego. Niespełna dziesięć minut później po mocnym strzale Mięciela, Wandzik tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Na jego szczęście, futbolówka o centymetry minęła bramkę. W Legii świetne zawody rozgrywał Mosór, który doskonale odczytywał zagrania ateńczyków i przerywał akcje. Raz defensor Legii nie zdążył i Warzycha stanął oko w oko z Szamotulskim. Golkiper Legii wyszedł z tej sytuacji obronną ręką.

Po zmianie stron zaatakowali przyjezdni. „Szamo” jednak nie dał się pokonać. W 54. minucie defensywa Panathinaikosu pękła po raz pierwszy. Po podaniu Dariusza Solnicy, Staniek wpadł w pole karne i dośrodkował niemal spod końcowej linii. Do piłki doszedł Mięciel i trafił do bramki. Było 1:0. Legia złapała wiatr w żagle. Trzech doskonałych okazji nie wykorzystał Solnica, co zrzucano na karb nikłego doświadczenia.

Legia atakowała do końca – w trzeciej minucie doliczonego czasu gry strzał Stańka na rzut rożny wybił obrońca. Do kornera podszedł Kacprzak. Tylko jego i Szamotulskiego brakowało w polu karnym Greków. Kacprzak dośrodkował, głową uderzył Staniek. Piłka poleciała na prawą stronę pola karnego. Mięciel zacentrował ją przed bramkę – tam na środku pola bramkowego głowę dołożył Kucharski i było 2:0.
O Jezu, o Boże, o mamusiu! Awansowali! Jutro „koty” mają u mnie luz! – krzyczał kapral Wojska Polskiego tłukąc z niedowierzania głową w krzesełko.

W następnej rundzie Legia jednak pożegnała się z pucharami. Nieznacznie lepsi (1:1, 2:1) od „wojskowych” okazali się Turcy z Besiktas SK.

24 września 1996, stadion im. Wojska Polskiego w Warszawie
I runda Pucharu UEFA (rewanż)
Legia Warszawa – Panathinaikos AO 2:0 (0:0)
Gole: Mięciel 53., Kucharski 90+3.
Legia: Grzegorz Szamotulski – Marcin Jałocha, Jacek Zieliński, Piotr Mosór – Dariusz Solnica (90. Igor Kozioł), Dariusz Czykier, Jacek Kacprzak, Ryszard Staniek, Tomasz Sokołowski – Cezary Kucharski, Marcin Mięciel.
Panathinaikos: Józef Wandzik – Marinos Ouzonidis, Ioannis Kaitzakis, Efstratios Apostolakis, Thanasis Kolitsidakis – Georgios S. Georgiadis, Dimitrios Markos (90. Spiros Marangos), Giorgios Kapouranis (32. Alexandros Alexoudis), Georgios H. Georgiadis – Krzysztof Warzycha, Nikos Liberopoulos (86. Bledar Kola).
Zółte kartki: Jałocha/Warzycha, G. S. Georgiadis, Markos.
Sędziował: Juan Roca (Hiszpania).
Widzów: 10.000.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Jakoś bardziej zapisał się w pamięci udany mecz rewanżowy: większa, jak się wówczas wydawało, determinacja zrobiła swoje… Syn Piotra Mosóra, Ariel, też gra w piłkę – występuje w rezerwach Legii.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Jakoś Legii nie zaszkodziło odejście dziewięciu zawodników. Widać nazwiska nie grały – ci, którzy odeszli byli syci, pełni sukcesów. A ci, którzy zostali – Czykier, Kacprzak, Mosór, Sokołowski zwietrzyli szansę na sezon życia. I to im się udało 🙂 Szkoda, że nie przeszli tego Besiktasu. Zabrakło chyba dłuższej ławki rezerwowych, a i w Stambule Legia kończyła w dziesiątkę, tak jak w Atenach…

  • Piciarm

    O coś z bliskiego podwórka, Warszawa i mecze w UEFA pamięta się to i owo 🙂
    W sumie to nieźle, grali z Panathinaikosem co sezon jak nie L.M. to UEFA, śmiesznie.
    Miętowy nie odszedł do Koniczynek, to były spekulacje, zresztą grał jeszcze kilka sezonów w Legii i dopiero 2001r. poszedł do Bundesligi i w debiucie strzelił z przewrotki takiego gola że hej, zasłynął też swoim czarnym BMW… jakoś tak to pamiętam. Zresztą grał potem przez kilka lat w Grecji ale nie w Atenach a Salonikach.
    Wtedy to zwodnicy grali, gryźli murawę, tak jak napisał autor 9 zawodników odeszło po sezonie…. i jakoś w pucharach blamażu nie było.
    Dzięki za ciekawy tekst,pozdrawiam