Retro. Pierwsi polscy królowie strzelców na obczyźnie

Sytuacja polityczna kraju bez wątpienia przyczyniła się do tego, że na powyższy tytuł przyszło długo poczekać.

Współcześnie, kiedy migracja jest czymś zwyczajnym i bez wielkiego trudu osiągalnym, przykładów popisów strzeleckich polskich zawodników w ligach zagranicznych jest całkiem sporo. Może nie w takim stopniu jest to oczywiste, żeby od razu sięgali po koronę najlepszego łowcy goli, ale przykłady bez trudu możemy wymienić. Na pierwszy plan wysuwa się na pewno Robert Lewandowski, który w przeciągu kilku lat zdobył uznanie i renomę w Niemczech. Wkrótce o podobne sukcesy niewykluczone, że powalczy rodak reprezentanta Polski – Krzysztof Piątek. Zostawmy jednak to, co teraz. Wróćmy do dawnych lat, wcale nie do czołowych lig…

Janusz Antoni Kowalik
Urodzony w okupowanym przez Niemców Nowym Sączu, w 1944 roku. Wychowanek Cracovii, dla której zdobył sporo goli. Dla porządku dodam, że był napastnikiem. Zresztą niewysokim, mierzącym 170 cm. Jako zawodnik popularnych Pasów, z którymi występował zarówno w pierwszej jak i w drugiej lidze, sześciokrotnie zagrał w kadrze Polski. Jak można dowiedzieć się z podstawowych źródeł biograficznych Kowalika, dość niespodziewanie w 1967 r. wyfrunął do Stanów Zjednoczonych i tam właśnie kontynuował swoją karierę. W lidze za Oceanem, NASL (złożonej, podobnie jak w NHL, z klubów z USA i Kanady), w barwach drużyny Chicago Mustangs, w następnym roku został królem strzelców rozgrywek – miał na koncie 30 goli. Został tym samym pierwszym Polakiem za granicą, który dostąpił tytułu najlepszego strzelca ligi (w najwyższej klasie rozgrywkowej). Wprawdzie nie było w USA jeszcze Pelégo, a rozgrywki były pewnie w dużej mierze amatorskie, to jednak stał się naszym pionierem w tym temacie.

Marek Krzysztof Czakon
O 20 cm wyższy napastnik, urodzony 1963 r. w Opolu, od poprzedniego, przywołanego powyżej pana Kowalika. Zaczynał w miejscowej Odrze, w klubie tym grał przez dziewięć lat. Następnie krótko był w Górniku Zabrze, żeby w końcu przejść do Olimpii Poznań. W Poznaniu nie był jakoś szalenie skuteczny. Kolejnym etapem kariery Czakona była Broń Radom. Tam jednak nie zagrzał długo miejsca i wyjechał do Finlandii. Po 22 latach, grając dla Tampereen Ilves (Rysi z Tampere), wywalczył drugi tytuł króla strzelców dla Polaka na obczyźnie. Z fińskim klubem, mistrzem kraju z 1983, zdołał także sięgnąć po Puchar Finlandii.

Późniejsza kariera Marka Czakona obfitowała w wyprawy do Danii oraz Niemiec, gdzie reprezentował w sumie dużą ilość klubów. Najlepiej szło mu chyba w Unionie Berlin, było to w drugiej połowie lat 90., w którym to dość regularnie wpisywał się na listę strzelców.

Paweł Król