Retro. Widzew Łódź – Rosja 1:2. Mecz towarzyski. 26.X.1993

Garstka kibiców w Łodzi obejrzała to, czego kilka miesięcy później nie zobaczył świat podczas mundialu. (Prawie) wszystkie rosyjskie gwiazdy grające w jednej drużynie…

Kto i po co ściągnął do Łodzi najsilniejszą reprezentację „Sbornej”, która pewnie kroczyła po awans na amerykańskie mistrzostwa świata? O tym będzie za chwilę…

5 milionów kary
W październiku 1993 roku działo się w Widzewie wiele. Bardzo wiele. Po trzynastu kolejkach drużyna zajmowała odległe miejsce w tabeli z dorobkiem 13 punktów. W 14. kolejce na stadion przy Alei Piłsudskiego zjechała zajmująca ostatnie miejsce w tabeli warszawska Polonia. Idealny kandydat do zdobycia kompletu (wówczas dwóch) punktów i poprawy pozycji w ligowej stawce. Po półgodzinie gry Widzew prowadził 2:0, a celnymi strzałami popisali się Marek Koniarek oraz Marek Godlewski. W drugiej połowie widzewska defensywa popełniała jednak tragiczne błędy, a celowali w tym zwłaszcza bramkarz Piotr Wojdyga i stoper Tomasz Łapiński. Polonia wyrównała na 2:2 i Widzew, zamiast zdobycia dwóch, stracił jeden punkt…

Wówczas między kolejkami było kilkanaście dni przerwy. Zarząd Widzewa postanowił uporządkować sytuację w drużynie, przeprowadzając coś na kształt „rewolucji październikowej”. Po feralnym meczu z „Czarnymi Koszulami” odsunięto od zespołu wspomnianych Wojdygę i Godlewskiego oraz doświadczonych Mirosława Myślińskiego i Wiesława Ciska. Wszyscy dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów. Nazwano ich „bandą czworga” i zarzucono handlowanie meczami. Z kolei Łapiński, Andrzej Szulc i Andrzej Michalczuk musieli zapłacić po 5 milionów starych złotych kary za „niewłaściwe wykonywanie obowiązków i niegodne reprezentowanie barw klubu”.

Nowy prezes Widzewa, Andrzej Grajewski, rozpoczął negocjacje ze Zbigniewem Bońkiem, by ten zainwestował w klub. Jako potencjalni inwestorzy w grę wchodzili również byli piłkarze Widzewa zajmujący się wówczas biznesem. Długą przerwę w rozgrywkach postanowił wykorzystać na rozegranie towarzyskiego meczu z reprezentacją Rosji. Akurat tutaj Grajewski miał duże pole do popisu. Właściciel koncernu Müller był menedżerem rosyjskiej reprezentacji (m.in. pomagał w organizacji tournée „Sbornej” po USA), miał wyłączność na zagraniczne transfery piłkarzy grających w rosyjskich klubach.

12 razy więcej
Przed meczem z Rosją w Widzewie nastroje były co najwyżej średnie. Trener Władysław Stachurski żalił się na łamach prasy, że wyrzucenie „bandy czworga” z drużyny zdemontowało mu szkielet zespołu. Na „drugą nóżkę” dołożyli szkoleniowcowi piłkarze… Lecha Poznań, którzy w eliminacjach do Ligi Mistrzów zebrali tęgie lanie od Spartaka Moskwa, przegrywając u siebie aż 1:5.

Piłkarska Rosja dopiero odzyskiwała swoją tożsamość po nieudanym tworze, jakim była Wspólnota Niepodległych Państw. Najlepsi radzieccy gracze musieli zdecydować o tym, jakie barwy będą reprezentować. W ekipie Pawła Sadyrina byli zatem Ukraińcy Siergiej Juran i mający także mołdawskie korzenie Igor Dobrowolski, Gruzin Omari Tetradze czy mogący grać dla Ukrainy lub Litwy Andriej Kanczelskis.

Najlepszym wówczas rosyjskim piłkarzem był Igor Szalimow, którego transfer z Foggii do Interu Mediolan był jednym z hitów transferowych w Serie A. Pomocnik kosztował „nerazzurrich” 12 milionów dolarów. Ponadto kibice w Łodzi mogli zobaczyć jednego z najlepszych golkiperów Bundesligi, Stanisława Czerczesowa (Dynamo Drezno), skutecznego napastnika Siergieja Kirjakowa (Karlsruher SC), przedstawiciela Serie A, Igora Koływanowa (Foggia), grających regularnie w La Liga Igora Korniejewa, Dmitrija Galamina i Dmitrija Kuzniecowa (wszyscy Espanyol Barcelona) oraz Dmitrija Radczenkę i Dmitrija Popowa (obaj Racing Santander). Jakby tego było mało, ligę portugalską podbijali Aleksandr Mostowoj oraz Wasilij Kulkow (obaj SL Benfica).

Z najlepszych w Łodzi zabrakło golkipera Chelsea, Dmitrija Charina, wspomnianych Jurana, Kirjakowa, Kanczelskisa oraz Siergieja Szczerbakowa (Sporting CP). Niemniej lista znakomitych piłkarzy, których mogli zobaczyć kibice w Łodzi, była imponująca. Większość rosyjskich zawodników grała na zachodzie Europy. W klubach rosyjskich, co dziś brzmi abstrakcyjnie, było dość biednie.
– W Dynamie zarabiam 12 razy więcej niż w Spartaku – rzucił do dziennikarzy Czerczesow.

Strażnicy kontra księża
Bilety na mecz z Rosjanami kosztowały po 20 tysięcy starych złotych. Przed meczem na boisko wybiegły reprezentacje łódzkich… księży i strażników miejskich, które rozegrały towarzyski mecz. Na stadion pofatygowało się ledwie trzy tysiące łódzkich kibiców. Dla Rosjan był to ostatni sprawdzian przed decydującą potyczką z Grekami w eliminacjach do mundialu 1994. Selekcjoner Sadyrin ściągnął więc do Łodzi niemal wszystkie swoje największe gwiazdy. Z kolei trener Stachurski oprócz wyrzuconych piłkarzy nie mógł skorzystać z usług Daniela Bogusza i Ryszarda Czerwca, którzy otrzymali powołania na zgrupowania reprezentacji młodzieżowej i dorosłej kadry na mecz z Turcją.

Kibice Widzewa czekali z niecierpliwością nie na Szalimowa, Koływanowa czy Wiktora Onopkę. Oni chcieli rozliczyć się z… Achrikiem Cwejbą. Ten urodzony w Abchazji piłkarz miał na koncie mecze w reprezentacjach ZSRR, Wspólnoty Niepodległych Państw i Ukrainy. W 1993 roku był przymierzany najpierw do ŁKS, potem do Widzewa. W obu przypadkach zawodnik Dynama Kijów pojawiał się w Łodzi i… znikał. Bardziej stratni okazali się ponoć działacze ŁKS, od których Cwejba miał zainkasować okrągłą sumkę (tu i ówdzie padała kwota 7 tysięcy niemieckich marek) za podpisanie umowy, której… nigdy nie podpisał. „Nie wziąłem pieniędzy” – zarzekał się obrońca na łamach „Gazety Wyborczej”. Ponieważ nie chciał grać w Dynamie, wybrał rosyjskiego Kamaza Nabiereżnyje Czełny. W wywiadzie zdradził, że w klubie sponsorowanym przez fabrykę ciężarówek zarabiał tyle, ile proponowali mu w Łodzi.

Od początku meczu w Łodzi każde dojście do piłki Cwejby było kwitowane potężnymi gwizdami. Piłkarz nie mógł tego wytrzymać i po 20 minutach przy próbie sprintu do piłki z Koniarkiem udał kontuzję mięśnia. Trener Sadyrin dokonał zmiany i symulant miał spokój tamtego wtorkowego wieczoru.

Europejski Michalczuk
A jak wyglądał sam mecz? Od pierwszego gwizdka sędziego przewagę mieli Rosjanie, jednak pod bramką Andrzeja Kretka nie działo się zbyt wiele. Widzewiacy z kolei byli zbyt stremowani, by poważniej zagrozić Czerczesowowi. Jako pierwszy szczęścia w 19. minucie próbował Sławomir Gula, którego uderzenie z ostrego kąta minęło poprzeczkę bramki Rosjan. Chwilę później interwencją najwyższej próby popisał się Kretek, który wybił na rzut rożny strzał Korniejewa.

W środku pola sztuczkami technicznymi popisywał się Paweł Miąszkiewicz, który potrafił minąć nawet trzech rywali. Jednak to nie „Suseł” był autorem najważniejszej akcji w pierwszej połowie. Imponujący szybkością Gula wkręcił w ziemię Kuzniecowa i dośrodkował. Wrzutkę pięknym wolejem zamknął Andrzej Michalczuk i nie dał szans rosyjskiemu bramkarzowi, który po meczu przyznał, że takie gole rzadko padają nawet w Bundeslidze.

Po przerwie podrażnieni goście ruszyli do ataku. Przez pierwsze 45 minut sprawiali wrażenie, że chcą w Łodzi wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Dwie doskonałe sytuacje zmarnował Nikołaj Pisariew, który kilka dni wcześniej pogrążył poznańskiego Lecha. Najpierw jego strzał w świetnym stylu obronił Tomasz Muchiński, a w 67. minucie Pisariew z kilku metrów kopnął nad bramką. Rosjanie wyrównali, gdy Szalimow doskonale wyłożył piłkę Mostowojowi, a gracz Benfiki skierował ją do siatki. Dwoił się i troił ambitny Gula, ale gdy znalazł się w dogodnej sytuacji, jego strzał z linii pola karnego trafił w… Michalczuka. Rosjanie dopięli swego i wygrali w Łodzi. Decydującą o zwycięstwie bramkę na dwie minuty przed końcem strzelił Galamin.

23 października 1993, stadion Widzewa w Łodzi
Mecz towarzyski
Widzew Łódź – Rosja 1:2 (1:0)
Gole: Michalczuk 45. – Mostowoj 70., Galamin 88.
Widzew: Andrzej Kretek (46. Tomasz Muchiński) – Marek Bajor, Tomasz Łapiński, Andrzej Szulc (76. Marcin Boguś) – Sławomir Gula, Zbigniew Wyciszkiewicz, Paweł Miąszkiewicz (52. Piotr Rajkiewicz), Bogdan Jóźwiak (85. Jarosław Kozibura), Andriej Michalczuk – Piotr Szarpak, Marek Koniarek.
Rosja: Stanisław Czerczesow (46. Zaur Chapow) – Dmitrij Galamin, Jurij Nikiforow, Achrik Cwejba (22. Igor Korniejew) – Dmitrij Popow (70. Omari Tetradze), Wiktor Onopko, Igor Szalimow, Wasilij Kulkow (46. Igor Koływanow), Aleksandr Mostowoj, Dmitrij Kuzniecow – Dmitrij Radczenko (46. Nikołaj Pisariew).
Sędziował: Zbigniew Przesmycki (Łódź)
Widzów: 3000

PS. Wskutek konfliktu z trenerem Sadyrinem na mundial w USA nie pojechali: Dobrowolski, Szalimow, Kulkow, Koływanow, Szczerbakow, Kanczelskis i Kirjakow. Rosjanie zajęli trzecie miejsce w grupie: za Brazylią i Szwecją, a przed Kamerunem.

Grzegorz Ziarkowski

  • Marcin

    Świetny kawałek. Zupełnie nie pamiętałem o tym meczu.

  • Paweł Król

    Szalimow wymiatał swego czasu. Rosjanie zresztą nie potrafili jakoś zrobił większego użytku z tak uzdolnionego pokolenia.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Wydaje mi się, że mundial 1994 mógł być właśnie takim turniejem życia dla wielu z tych piłkarzy. Z różnych względów nie był. Choć grupa była piekielnie mocna – Brazylijczycy i Szwedzi skończyli przecież te mistrzostwa na podium.

  • Mnietek

    Pamiętam, że dziwiłem się dlaczego to Widzew gra z Rosjanami, a nie Reprezentacja Polski 🙂

    • Grzegorz Ziarkowski

      Polska dzień później grała w Stambule z Turcją w el. MŚ 1994. Przegraliśmy 1:2 🙂

      • Mnietek

        No tak. To wszystko wyjaśnia.

  • maciek sloma

    Ha! Igor (Ihor) Dobrowolski – dobry grajek, mógł grać dla Rosji, Ukrainy (urodzony w Odessie) i Mołdawii (w Tyraspolu, dziś Transdniestria, sowiecki potwór na pograniczu – się wychował), wybrał jak wybrał, dziś chyba prowadzi Mołdawię (Mołdowę). I bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze!

    • Grzegorz Ziarkowski

      Grał w Olympique Marsylia, gdy awansowali do finału Ligi Mistrzów.

      • maciek sloma

        Grał to chyba za dużo napisane, w finale nie było w kadrze, ale grajcar niezły fakt 🙂 Pzdr.

        • maciek sloma

          Tu Dobrowolski za czasów Dynama Moskwa.

          pic.twitter.com/HjR5kqiOwp

    • Grzegorz Ziarkowski

      Z Kanczelskisem było to samo 🙂 A swoją drogą Ukraina miałaby ciekawą ekipę, gdyby w jej reprezentacji chcieli grać właśnie Kanczelskis, Juran, Cymbalar czy Dobrowolski.

    • Paweł Król

      A wcześniej Mołdawię prowadził, było nie było, były Widzewiak – Alexandru Curteian, zresztą wyborny technik w swoim czasie.

    • Paweł Król

      Swoją drogą: świetne nazwisko, zawsze mi jakoś pasowało (zwracało moją uwagę). Dobrowolski.

  • W ogóle nie wiedziałem że był taki mecz. Ale ze mnie ignorant 😉

  • Piciarm

    Witam
    ale perelka … gratulacje malo kto o tym slyszal ….albo pamieta 🙂

    • Grzegorz Ziarkowski

      Dzięki 🙂