Retro. Widzew Nowy – Widzew Stary 5:2

Było to 20 czerwca 1984 roku. Na pomysł rozegrania meczu wpadła nieistniejąca już redakcja „Głosu Robotniczego”…

Wiadomo, że dochód z meczu przekazano na budowę Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. W przeddzień meczu prawie tysiąc kibiców oglądało trening piłkarzy Starego Widzewa. Starego, czyli tego sprzed kilku lat, mającego na koncie m.in. wyeliminowanie z Pucharu UEFA Manchesteru City.

Głębszy wdech Bońka
Piłkarze zjechali się z różnych stron świata. Ustalono, że trenerem będzie Tadeusz Gapiński. Z zagranicy do Łodzi dotarli: Paweł Janas, Zdzisław Rozborski i Mirosław Tłokiński (Francja), Władysław Dąbrowski, Jan Jeżewski, Andrzej Możejko (Finlandia), Ryszard Kowenicki (Dania), zaś w kraju byli: Stanisław Burzyński, Krzysztof Surlit, Andrzej Grębosz, Tadeusz Błachno, Henryk Dawid, Andrzej Pyrdoł, Marek Pięta, który obejrzy mecz z trybun, bo kontuzja nie da mu spokoju. Niemal na ostatnią chwilę wpadł na stadion Zbigniew Boniek, który leciał aż z… Australii via Włochy. Na Okęciu był o 15:45, a mecz rozgrywany był o 18:00. „Zibi” wpadł do szatni niemal na ostatnią chwilę, przebrał się, wziął głębszy wdech i… wybiegł na boisko.

Z zaproszonych zawodników zabrakło Władysława Żmudy II, który z Hellasem Verona sposobił się do rozegrania finału Pucharu Włoch. Niestety, Hellas przegrał drugi finał z rzędu, tym razem z AS Roma.

Piłkarze byli podekscytowani starciem z obecnym Widzewem – będącym rok wcześniej w najlepszej czwórce Pucharu Europy. „Zibi wróć, czeka Łódź” – takie transparenty witały byłych widzewiaków na stadionie przy ulicy Armii Czerwonej (dziś Alei Piłsudskiego).

Docenili ich
– Uważam, że to, co się stało, jest piękne. W naszym wieku zaczyna się już wspominać. Klub sprawił nam olbrzymią satysfakcję i w ten sposób nasz skromny udział w budowie widzewskiej potęgi został doceniony – powiedział dla „Głosu Robotniczego” golkiper Burzyński.

– Grupa fińska przyleciała w dobrych nastrojach i niezłej formie. Janek Jeżewski gra na pozycji libero w OTP Oulu i jego zespół prowadzi na półmetku rozgrywek. W minioną niedzielę moja drużyna (Kapa Kajaani) wygrała 3:1, a ja zdobyłem dwa gole. W tę niedzielę zagramy z klubem Andrzeja Możejki P-Iirot Rauma. Postaramy się przypomnieć łódzkiej publiczności – mówił Władysław Dąbrowski.

– Przyjechałem na trening z rodzinnych Pabianic. Cieszę się, że pamiętano o moim widzewskim rozdziale piłkarskiej kariery i zaproszono mnie na to spotkanie. To był ważny etap w moim futbolowym życiorysie. W pewnym sensie to, co zdobywam teraz we Francji, jest związane z RTS, bo wtedy debiutowałem w ekstraklasie, w reprezentacji, w europejskich pucharach. Postaramy się z Gręboszem, by Staszek za naszymi plecami nie miał za dużo pracy – stwierdził Paweł Janas.

Grali za darmo
Warto podkreślić, że wszyscy zawodnicy, którzy zagrali w tym nietypowym meczu, nie wzięli za występ nawet złotówki. Mogli zachować dla siebie jedynie pamiątkowe koszulki i puchary. „Stranieri” dotarli do Łodzi na własny koszt. Bilety, w cenie 200 złotych, były w kasach jeszcze w dniu meczu. Przed pierwszym gwizdkiem legendarnego arbitra Alojzego Jarguza rozegrano finał turnieju jedenastolatków, a potem pokazowy mecz kobiecego futbolu. Ku rozpaczy kibiców po zakończonych zawodach nie chciały wymienić się koszulkami…

Przed meczem oficjalnie pożegnano kilku piłkarzy – Burzyńskiego, Błachnę, Kowenickiego, Pyrdoła, Dawida i Gapińskiego. Swój moment chwały miał też Roman Wójcicki. Reprezentacyjny stoper odebrał z rąk dziennikarza „Tempa” statuetkę za tytuł najlepszego ligowca minionego sezonu.

„Widzew Nowy” sięgnął po wicemistrzostwo Polski – w wyścigu o tytuł przegrał z Lechem Poznań, mającym w składzie rozgrywającego chyba sezon życia Mirosława Okońskiego. Trener czerwono-biało-czerwonych Władysław Żmuda I miał do dyspozycji najsilniejszy skład, oprócz niesfornego Dariusza Marciniaka, który pojechał z reprezentacją Polski juniorów na mistrzostwa Europy do Moskwy.

Bankiet dla 11-latków
Warto wymienić piłkarzy Widzewa, którzy sięgnęli po wicemistrzowski tytuł: Henryk Bolesta, Józef Młynarczyk, Andrzej Woźniak (bramkarze), Krzysztof Kamiński, Piotr Mierzwiński, Mariusz Romański, Tadeusz Świątek, Krzysztof Wachaczyk, Roman Wójcicki (obrońcy), Jacek Gierek, Mirosław Jaworski, Krzysztof Kajrys, Mirosław Myśliński, Piotr Romke, Jerzy Wijas, Wiesław Wraga (pomocnicy), Dariusz Dziekanowski, Marek Filipczak, Jerzy Leszczyk, Dariusz Marciniak, Włodzimierz Smolarek (napastnicy). Oni wszyscy, oprócz wspomnianego Marciniaka, dostali szansę gry.

Na boisku nowi nie oszczędzali starych, wygrywając pewnie 5:2 (3:0). Gole dla Nowego Widzewa strzelali Dziekanowski, Smolarek, Romke, Wijas i Filipczak, dla Starego Widzewa po przerwie trafili Dawid i Boniek.

Wydawałoby się, że Nowy Widzew wygrał Puchar Ludwika Sobolewskiego (autor Jan Szot – znany łódzki plastyk), ale… sędzia Jarguz zarządził rzuty karne. Jedenastkę we dwóch strzelali Smolarek i Romke. Z jedenastu metrów musieli trafić też trenerzy – strzelił Bronisław Waligóra, spudłował Żmuda I. Piłkarze nie przepuścili też Jarguzowi. Sędzia pierwszego karnego pewnie wykorzystał, przy drugim Boniek pokazał mu… żółtą kartkę za niesportowe zachowanie.

Po meczu w budynku klubowym był bankiet, na który zaproszono… zwycięzców turnieju jedenastolatków. Każdy z nich otrzymał kawał okazałego tortu.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Świetna inicjatywa, szczytny cel i przyjemne z pożytecznym. Do tego dawni piłkarze mogli wrócić na stare śmieci. Szybko takiego składu, jak wówczas, Widzew chyba się nie doczeka…

    • Piciarm

      Raczej nie….

  • Grzegorz Ziarkowski

    Szkoda że co dwa, trzy lub pięć lat nie ma takich meczów. Ostatnio był chyba za czasów Cacka, na stulecie klubu. Wtedy część legendarnych pilkarzy Widzewa nie przyjechała, skonfliktowana z właścicielem… Teraz taki mecz już by był bez Smolarka, Pięty, K. Surlita…