Retro. Zagłębie Lubin – AC Milan

Jak spadać, to z wysokiego konia… 21 lat temu „Miedziowi” wylosowali w Pucharze UEFA prawdziwą europejską potęgę.

W dwóch sezonach poprzedzających starcie z Zagłębiem Rossoneri docierali do finału Ligi Mistrzów. W 1994 roku zdemolowali Barcelonę 4:0, rok później musieli uznać wyższość Ajaksu, zaś na krajowym podwórku tytuł mistrzowski odebrał im Juventus. Ponieważ wtedy w Lidze Mistrzów grali tylko mistrzowie krajów, nie było zmiłuj – Milan musiał walczyć w Pucharze UEFA.

Zagłębie dostało się do europejskich pucharów dzięki czwartemu miejscu na koniec sezonu 1994/95. Zajmujący trzecią pozycję GKS Katowice sięgnął po krajowy puchar, zatem grał w Pucharze Zdobywców Pucharów. Tym samym „Miedziowi” mogli sposobić się do startu w Pucharze UEFA.

Skorpiony i zegarki
W rundzie wstępnej lubinianie trafili na mistrza Armenii, Szirak Giumri. Pierwszy mecz grano na stadionie w Erywaniu, ponieważ obiekt w Giumri nie spełniał norm UEFA. Debiutujący w europejskich rozgrywkach Ormianie wręczyli piłkarzom Zagłębia zegarki. Przed meczem w szatni kierownik Zagłębia znalazł dwa… skorpiony. Nie wiadomo, czy ktoś je podrzucił do lubińskiej szatni, czy takie „niespodzianki” w stolicy Armenii były normą.

W pierwszym meczu Zagłębie po golu Stefana Machaja wygrało na wyjeździe 1:0, zaś w rewanżu padł bezbramkowy remis, który lubinianie zawdzięczali głównie bramkarzowi Mirosławowi Dreszerowi, który zachował zimną krew w kilku sytuacjach sam na sam z ormiańskimi napastnikami.

„No to pięknie!”
Tymi słowami szkoleniowiec „Miedzowych” Wiesław Wojno zareagował na wieść o wylosowaniu silnego rywala.
– To wspaniałe przeżycie zagrać dwa mecze z takim rywalem. Zespołu na pewno nie trzeba będzie mobilizować, tylko przekonać, że to normalny przeciwnik – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Machaj, kapitan Zagłębia. – Trzeba być realistą i liczyć na to, że Włosi nas zlekceważą. To chyba jedyna szansa.

Na stadion San Siro pofatygowało się ledwie 7629 widzów – najmniej w historii występów Milanu w europejskich pucharach. W ekipie z Lubina mieli inny problem, bowiem trener Wojno zasiadł na trybunach, a drużynę z ławki rezerwowych prowadził jego asystent, Janusz Stańczyk. Przed spotkaniami z Milanem w drużynie Zagłębia nie działo się najlepiej, ponoć jedynym ratunkiem na uzdrowienie sytuacji było zwolnienie trenera Wojny. Szkoleniowiec dostał wypowiedzenie w… hotelu w Mediolanie.

Fabio Capello typował przed meczem, że jego team wygra 5:0. Był blisko. Najpierw do siatki trafił Czarnogórzec, Dejan Savićević, który skorzystał z prezentu od Radosława Kałużnego. Chwilę wcześniej minimalnie niecelnie uderzał Sławomir Majak. I był to jedyny strzał Zagłębia w pierwszej połowie. Dla odmiany Milan oddał ich aż… 18.

Minutę po zmianie stron Machaj usiłował przeciąć podanie Marco Simone do George’a Weah. Zrobił to tak nieszczęśliwie, że zaskoczył Dreszera. Kolejne bramki dla Milanu zdobyli Weah i Chorwat Zvonimir Boban.

12 września 1995, stadion San Siro w Mediolanie
I runda Pucharu UEFA
AC Milan – Zagłębie Lubin 4:0 (1:0)
Gole: Savićević 11., Machaj 47.,sam., Weah 68., Boban 73.
Milan: Mario Ielpo – Christian Panucci, Franco Baresi, Filippo Galli, Paolo Maldini – Demetrio Albertini (78. Massimo Ambrosini), Zvominir Boban, Roberto Donadoni – Marco Simone, George Weah (67. Roberto Baggio), Dejan Savićević (75. Paolo Di Canio).
Zagłębie: Mirosław Dreszer – Stefan Machaj, Wadim Rogowskoj, Radosław Kałużny – Jarosław Krzyżanowski (83. Andrzej Hebda), Krzysztof Nalepka, Andrzej Szczypkowski (87. Grzegorz Szeliga), Wojciech Górski, Piotr Najewski (69. Radosław Jasiński), Piotr Przerywacz – Sławomir Majak.
Żółte kartki: Krzyżanowski, Przerywacz.
Sędziował: Christer Fällström (Szwecja)
Widzów: 7629

13.30
Godzinę rewanżu wyznaczono na nieludzką dla Włochów godzinę, 13.30. Z wiadomego powodu – stadion im. 40-lecia Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy nie posiadał sztucznego oświetlenia. A Włosi kombinowali jak mogli, by mecz w Polsce rozpoczął się o godzinie 20.45. Zaproponowali nawet, że na własny koszt dowiozą każdego kibica z Lubina na dowolny stadion w Polsce, który ma sztuczne oświetlenie i spełnia normy UEFA. W grę wchodziły obiekty w Warszawie, Łodzi i… żużlowy Stadion Olimpijski we Wrocławiu. Jednak tę ostatnią lokalizację zdecydowanie odrzuciła policja. Ostatecznie władze Milanu nic nie wskórały, jeśli chodzi o zmianę godziny meczu.

Ekipa z Mediolanu zajęła dwa piętra hotelu Wrocław, w tym ekskluzywne apartamenty, gdzie opłata za dobę wynosiła wówczas, bagatela, 884 złote. Do Polski Capello nie zabrał Savićevicia, Franco Baresiego i Demetrio Albertiniego. Kilka dni wcześniej w stolicy Dolnego Śląska zameldował się osobisty kucharz Silvio Berlusconiego, który przywiózł ze sobą szynkę, parmezan, miętę i makaron. Włosi zaufali polskiej obsłudze hotelu i reszta jedzenia pochodziła z naszego kraju.

Górnicy pracują krócej
Zainteresowanie starciem z Milanem było duże. W lubińskiej kopalni w dzień meczu górnicy pracowali krócej, by zdążyć na mecz. Do klubu dzwonili kibice z całego kraju, dopytując o bilety. Kilka tysięcy wejściówek rozprowadziły biura Orbisu. Spodziewano się około 20 tysięcy kibiców. Lubiński moloch mógł wówczas pomieścić 32 tysiące osób.

W pierwszej połowie meczu Włosi mieli przewagę, ale nie potrafili pokonać Dreszera. Golkiperowi Zagłębia w sukurs przyszedł słupek (strzał Bobana) i poprzeczka (uderzał Weah). Po przerwie do bramki lubinian trafili Stefano Eranio i Simone. Na skrzydle szalał rezerwowy Paolo Di Canio. Od 70. minuty Zagłębie przeszło do ofensywy i udało się zaskoczyć Mario Ielpo. Szczęśliwym strzelcem był Jarosław Krzyżanowski. „Miedziowi” zwietrzyli szansę na sprawienie sensacji i grali o remis z wielkim rywalem. Dogodnych sytuacji nie wykorzystał jednak Majak. W końcówce katem ekipy Stańczyka okazał się Boban, dwa razy trafiając do siatki.

W tamtej edycji Milan zakończył przygodę z Pucharem UEFA w ćwierćfinale, gdzie odpadł w rywalizacji z rewelacyjnym Bordeaux.

26 września 1995, stadion im. 40-lecia Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy w Lubinie
I runda Pucharu UEFA (rewanż)
Zagłębie Lubin – AC Milan 1:4 (0:0)
Gole: Krzyżanowski 73. – Eranio 51., Simone 63., Boban 86., 90.
Zagłębie: Mirosław Dreszer – Robert Bubnowicz (66. Grzegorz Szeliga), Wadim Rogowskoj, Radosław Kałużny – Wojciech Górski, Stefan Machaj, Krzysztof Nalepka, Andrzej Szczypkowski (62. Piotr Najewski), Dariusz Dziarmaga, Piotr Przerywacz (46. Jarosław Krzyżanowski) – Sławomir Majak.
Milan: Mario Ielpo – Mauro Tassotti, Alessandro Costacurta, Filippo Galli (60. Francesco Coco), Paolo Maldini – Roberto Donadoni, Marcel Desailly, Zvominir Boban, Stefano Eranio – George Weah (51. Paolo Di Canio), Marco Simone (75. Roberto Baggio).
Żółta kartka: Donadoni.
Sędziował: Oğuz Sarvan (Turcja)
Widzów: 15 000

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Podwójne… zderzenie z wielką piłką. Naszpikowany znanymi zawodnikami Milan nie pozostawił złudzeń…
    Mimo wszystko było to spore wówczas wydarzenie, bo rywal trafił się atrakcyjny. Chociaż włoska drużyna nie dała szans lubinianom, to warto wspominać o takich meczach…

  • Piciarm

    witam
    dzieki za retro bo
    rewanzu to i ja nie ogladalem, taka godzina,praktyki mialem…jak dobrze pamietam
    dopiero co Darek pisal o G.Weah… i prosze Zaglebiu tez sobie chlopak strzelil 😉
    pozdrawiam

  • Dobrze pamiętam ten dwumecz. W pierwszym komentator ogłosił że kibice wybrali najlepszego piłkarza w historii Milanu – został nim Baresi. W drugim pamiętam, jak każdy chciał zdobyć tego gola, mało brakowało, a by się tam połamali nawzajem. Ostatecznie to Krzyżanowski ma na koncie bramę z ACM. A widzów było podobno ponad 20.000.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Oficjalna informacja do mediów poszła, że 15.000 🙂 I tej wersji się trzymałem 🙂

      • Wiem, nie pisałem by Cię poprawić, tylko bardziej jako ciekawostkę.
        Bo moloch był naprawdę konkretny…

  • Michał Flis

    Legenda głosi, iż pierwotnie Milan na mecz rewanżowy udał się do Lublina.

    😉

    • Grzegorz Ziarkowski

      A o tym nie słyszałem 🙂 Ale w prasie z tamtych lat, chyba byłaby jakaś wzmianka na ten temat 🙂