Retro. Zimowy turniej Orła Łódź 1993

Turniej podwórkowy? Grało trzech pierwszoligowców i ekipy z II ligi…

Organizator turnieju – Wojskowy Klub Sportowy Orzeł został założony w 1926 roku. Największym sukcesem klubu z ulicy 6 sierpnia jest awans do ćwierćfinału Pucharu Polski w sezonie 1976/77, gdy w boju o półfinał uległ 0:1 bytomskiej Polonii.

Teraz żużel
W latach 90-tych ubiegłego stulecia Orzeł stał się trzecią piłkarską siłą Łodzi (rywalizował o to miano z upadającym Startem, którego stadion znajduje się kilka przystanków dalej na północ). Dlaczego? Istniało w Polsce coś takiego jak powszechny pobór do wojska. Stadion znajduje się bowiem na tyłach wielkiej jednostki leżącej niemal w centrum miasta. Pobór wojskowy pozwalał Orłowi wychwytywać zdolnych piłkarzy z Łodzi i okolic. W ten sposób udało się pozyskać m.in. Igora Sypniewskiego, niemieszczącego się w składzie ŁKS. Działacze z 6 sierpnia nawiązali także dość bliską współpracę z bydgoskim Zawiszą, który ochoczo wypożyczał zawodników do łódzkiego trzecioligowca.

Klubu nie ma już na piłkarskiej mapie Polski. Wycofał się z rozgrywek lokalnych w sezonie 2008/09. Teraz obok dawnego stadionu piłkarskiego powstaje efektowny stadion żużlowy, bowiem Orzeł od kilku lat sportem motorowym i strzelectwem stoi. O piłce nożnej właściwie niewiele słychać. Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że na obiektach przy ul. 6 sierpnia swoją szkółkę otworzył Marek Chojnacki, dziś opiekun ekstraklasowych piłkarek UKS SMS Łódź.

W 1993 roku – o ile mnie pamięć nie myli – rozegrano ostatni z tradycyjnych zimowych turniejów Orła. Wtedy dopiero raczkowała idea zagranicznych zgrupowań w trakcie zimowej przerwy. Dlaczego?
Po pierwsze: polskie kluby nie miały tyle kasy, by latać do Turcji, na Cypr czy do innych atrakcyjnych miejsc na Starym Kontynencie.
Po drugie: dziś, w dobie internetu i w Unii Europejskiej wszystkie formalności są dużo łatwiejsze.
Wreszcie po trzecie: stara szkoła trenerska preferowała biegi po górach, najlepiej w śniegu po pas i nikomu nawet się nie śniły treningi z piłką w ciepłych krajach.
Choć z udziału w turnieju zrezygnowały dwa kluby wojskowe – Legia Warszawa (fantastyczny pomysł, by zaprosić ją do Łodzi na mecze z Widzewem i ŁKS…) oraz Śląsk Wrocław, które właśnie sposobiły się do zagranicznych przygotowań…

Parada wzmocnień
W turnieju grało zatem osiem drużyn. W grupie pabianickiej (grano na… bocznym boisku trzecioligowego wówczas Włókniarza Pabianice) rywalizowały: gospodarz Włókniarz Pabianice, Widzew Łódź (I liga), Zawisza Bydgoszcz (I liga) i Boruta Zgierz (II liga). W grupie łódzkiej (grano na stadionie Orła) grały: ŁKS (I liga), Petrochemia Płock (II liga), Orzeł Łódź i Widzew II Łódź (obie III liga).

Turniej był doskonałym miejscem, by kibice mogli obejrzeć w akcji nowe twarze w swoich drużynach. W Widzewie był to Piotr Grzelak (Boruta Zgierz) i Bogdan Pikuta (Victoria Jaworzno, za którego działacze ze Śląska podyktowali ostatecznie zaporową cenę i napastnik wylądował w GKS Katowice). ŁKS kupił z Jagiellonii Białystok bocznego pomocnika Andrzeja Ambrożeja, a na aleję Unii wrócił z Korei Południowej Witold Bendkowski. Boruta Zgierz pozyskał dwóch obrońców z Widzewa: Marcina Bogusia i Jacka Wilińskiego oraz 37-letniego bramkarza Józefa Robakiewicza, starszego brata grającego wówczas w Legii, Zbigniewa. Do Włókniarza Pabianice przymierzany był Krzysztof Kasztelan (w ekstraklasie grał w ŁKS i Hutniku Kraków). Spore straty poniósł Orzeł Łódź, z którego do bydgoskiego Zawiszy odeszli podstawowi piłkarze: napastnik Dariusz Malagowski i pomocnik Sebastian Bekierow.

Derby w finale
Piłkarze rywalizowali w następujący sposób: zwycięzcy meczów czwartkowych grali ze sobą w piątek, zaś zwycięzcy spotkań piątkowych grali w sobotnim finale, przegrani walczyli o 3. miejsce.

O zwycięstwo grali łódzcy pierwszoligowcy – Widzew z ŁKS, a ich zmagania oglądało trzy tysiące zziębniętych widzów. Gospodarze świetnie przygotowali boisko, choć zmagali się z poważnym przeciwnikiem – odwilżą.

Widzew, pozbawiony swojego najlepszego napastnika, Marka Koniarka, grał zdecydowanie lepiej. Hat-trickiem w finale (łącznie sześć goli w turnieju) popisał się Andrzej Michalczuk, który imponował szybkością i wytrzymałością. Efektownym strzałem z 18. metrów popisał się Bogdan Jóźwiak. Nie miał swojego dnia golkiper ŁKS, Andrzej Woźniak, który walnie przyczynił się do zdobycia przez widzewiaków gola numer dwa i cztery. W ŁKS błysnął Mariusz Gałaj, który popisał się dwiema asystami i wspomniany wcześniej Ambrożej, strzelając efektownie w samo okienko bramki Widzewa.

Widzew Łódź – ŁKS Łódź 4:2 (3:1)
Gole: Michalczuk 20., 30., 59., Jóźwiak 33. – Ambrożej 42., Cebula 52.
Widzew: Piotr Wojdyga – Marek Bajor (Bogdan Pikuta), Marek Godlewski, Mirosław Myśliński (Piotr Kupka) – Bogdan Jóźwiak, Zbigniew Wyciszkiewicz, Ryszard Czerwiec, Leszek Iwanicki, Wiesław Cisek – Paweł Miąszkiewicz, Andrzej Michalczuk.
Ponadto w turnieju grali: Andrzej Kretek – Jacek Błaszczyk, Piotr Grzelak, Marek Koniarek.
ŁKS: Andrzej Woźniak – Tomasz Lenart, Marek Chojnacki, Witold Bendkowski (Dzidosław Żuberek) – Rafał Pawlak, Andrzej Ambrożej, Zdzisław Leszczyński, Janusz Kaczówka (Tomasz Wieszczycki), Dariusz Nowacki – Bogdan Żurowski (Mariusz Gałaj), Tomasz Cebula.
Ponadto w turnieju grali: Dariusz Gawroński – Tomasz Iwan, Grzegorz Krysiak, Jacek Płuciennik.

„Nafciarze” byli lepsi
W meczu o 3. miejsce Petrochemia Płock zmierzyła się z bydgoskim Zawiszą. Na błotnistym boisku obie ekipy rozegrały bardzo dobre spotkanie i były chwalone przez postronnych obserwatorów. Nie miał najlepszego dnia Arkadiusz Onyszko, który maczał palce przy wszystkich trzech golach zdobytych przez płocczan. Szczególnie bolesny dla wicemistrza olimpijskiego z Barcelony był gol na 3:1, bowiem Jacek Drapiński strzelił w krótki róg niemal z… zerowego kąta.
Petrochemia Płock – Zawisza Bydgoszcz 3:2 (1:0)
Gole: Kowalski 28., Pomorski 67., Drapiński 87. – Pasieka 69., Szulc 89.
Petrochemia: Jacek Lasocki (Grzegorz Pietrzak) – Paweł Kędzierski, Paweł Dylewski, Jacek Drapiński, Dariusz Kowalski – Dariusz Krzywkowski, Robert Gapiński, Wadim Karatajew, Krzysztof Kwasiborski (Jacek Majchrzak) – Arkadiusz Zieliński (Sławomir Król), Adam Buzuk (Piotr Pomorski).
Ponadto w turnieju grali: Piotr Soczewka, Adam Majewski.
Zawisza: Robert Matuszewski (Arkadiusz Onyszko) – Dariusz Durda, Grzegorz Wesołowski, Sebastian Bekierow – Jarosław Chwiałkowski, Jurij Malejew (Dariusz Malagowski), Dariusz Pasieka, Andrzej Szulc, Tomasz Szuflita (Grzegorz Wódkiewicz) – Krzysztof Stefański, Maciej Nuckowski.
Ponadto w turnieju grali: Mirosław Rzepa, Grzegorz Pawłuszek, Krzysztof Arndt, Jacek Kot.

Pozostali uczestnicy grali w następujących składach (wybaczcie, ale imion wszystkich zawodników nie sposób było odnaleźć, dlatego podaję jedynie nazwiska):
Orzeł Łódź: Hilscher – Sobala, Mielewczyk, Szadkowski, Wasielewski, Motyl, Grzelak, Ociepka, Tylki, Karbowiak, Łyskawka, Mielcarek, Malagowski.
Włókniarz Pabianice: Jabłoński, Frątczak – A. Rutkowski, Baran, Piestrzyński, Tomczak, Paszkiewicz, Kukuła, Skupiński, J. Rutkowski, Malinowski, Kozulak, Piotr Bujalski, Paweł Bujalski, Dudek.
Boruta Zgierz: Robakiewicz – Aleksandrow, Urbaniak, Wdowiak, Lipski, Wiliński, Jęcek, Boguś, Świątkiewicz, Stanecki, Szefer, Kasperkiewicz, Wiecha, Borkowski, Stankiewicz.
Widzew II Łódź: Muchiński – Figiewicz, Kalemba, Gryzio, Bednarski, Sadziński, Kowalczyk, Urbaniak, Kupka, Gula, Kozibura, Górnicki, Dopierała.

Grzegorz Ziarkowski

PS. Z powodu kontuzji kibice nie mogli zobaczyć w akcji m.in. Tomasza Łapińskiego (Widzew) i wówczas 19-letniego Tomasza Kłosa (Boruta Zgierz).

  • Zbigniew Wyciszkiewicz, Ryszard Czerwiec, Leszek Iwanicki – środek pola Widzewa imponujący.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Tomasz Iwan nie łapał się wtedy do pierwszego składu ŁKS. Dwa lata później gość zadebiutuje w reprezentacji meczem na Parc de Princes z Francją 🙂
    Iwan przegrywał w ŁKS rywalizację z Andrzejem Ambrożejem…

    • Marcin

      Ważne, że w lidze holenderskiej było trofeum im. Tomasza Iwana. 😉

      • Grzegorz Ziarkowski

        A o tym akurat nie pamiętałem 🙂

      • Piciarm

        poważnie? nie wiedziałem !

  • Grzegorz Ziarkowski

    A o bliskiej współpracy Orła z Zawiszą niech świadczy fakt, że Paweł Mielewczyk i Tomasz Łyskawka zagrali jesienią w I lidze w Zawiszy. Zimą byli już w Orle. W odwrotnym kierunku podąży potem bramkarz – Krystyn Hilscher.

  • Paweł Król

    Dzisiaj sama Łódź piłkarsko jest uboga. Był przemysł, fabryki, była kasa i sponsorzy. W latach 90. stała praktycznie najlepiej. Późniejsze sukcesy Widzewa i ŁKS-u są tego dowodem. Było tam mnóstwo zdolnych piłkarzy, reprezentantów Polski. A jeszcze próbowały swoich sił z regionu w kolejnych latach Ceramika Opoczno, gdzie grał Sypniewski, i RKS Radomsko z Bogdanem Jóźwiakiem czy Radosławem Kowalczykiem w składzie.

    A już podobne do tego turnieje wypełniały prawdziwie zimowy czas przerwy w rozgrywkach ligowych. W Warszawie np. były rozgrywane mecze o Puchar Burmistrza: Legia, Polonia, Gwardia, Okęcie. Trudno obecnie znaleźć dane w sieci o tym, o szczegółach. Trzeba było zbierać gazety, taka prawda, info byłoby teraz na wyciągnięcie ręki.

  • Piciarm

    cześć
    fajny to był pomysł ,taki turniej inna sprawa że dzięki Tobie dowiedziałem się o czymś takim
    nie słyszałem o KS Orzeł Łódź
    niezłe nazwiska się przewinęły !
    oglądałem nowy obiekt Orła , żużel będzie gdzie oglądać w 1lidze !
    pozdrawiam