Seans piłkarski (63). Mundial. Zbędne stadiony, zmarnowane miliony

Może ten świetnie zrobiony dokument Craiga Tannera jest nieco tendencyjny. Daje jednak do myślenia na temat tego, czym jest dzisiejszy futbol.

Dobrze pamiętam Michała Listkiewicza skaczącego z radości wraz z innymi szychami, że Euro 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie. Mnie się nie chciało skakać pod sufit. Nurtowało mnie za to pytanie: dlaczego w tak ważnych dla kraju sprawach nie są organizowane referenda?

Wiadomo, dlaczego. Demokracja polega na tym, że głosujesz raz na cztery lata, a potem rządzących możesz cmoknąć. A jak ci łaskawie zapytają obywateli o coś, to tych obywateli i tak wypowie się garstka.

Brazylijczyków nikt nie pytał o to, czy chcą mistrzostw świata. A pamiętajmy, że to nacja, która potrafi wyjść na ulice. Wystarczy wspomnieć (dowiadujemy się tego zresztą z „Mundialu”), że gdy podniesiono ceny biletów na komunikację miejską, na ulice wyszło sto tysięcy ludzi.

fuck-fifa

Kapitalny, oryginalny tytuł filmu – „The March of the White Elephants” – został (jak to u nas, niestety, bywa) zastąpiony bardziej dosadnym – „Mundial. Zbędne stadiony, zmarnowane miliony”. Inna sprawa, że idealnie oddaje to, co się stało w kraju kawy.

Jeśli ktoś myśli, że Brazylijczycy jak jeden mąż stanęli za ideą mundialu w ojczyźnie, jest w błędzie. Jasne, kochają piłkę, ale gros tych ludzi żyje w takich warunkach, że wyprawa na stadion jest dla nich równie osiągalna, co dla nas lot na Księżyc. Znamienne są słowa – nie pamiętam kogo, bo i dziennikarze, i mieszkańcy faweli mówią jednym głosem – mówiące o tym, że przez dwadzieścia lat nie zrobiono niczego dla kraju, aż nagle pojawiła się góra kasy na budowę stadionów. Nie poprawiono infrastruktury, ludzie nie mają legalnego dostępu do prądu, mieszkają w warunkach urągających ich godności, a politycy i FIFA nachapali się ich kosztem, nie zostawiając niczego.

romario
Romário – podobnie jak Pelé i Ronaldo – najpierw poparł organizację MŚ w Brazylii. Później stał się radykalnym krytykiem FIFA oraz brazylijskiego rządu

Film może sprawiać wrażenie lekko demagogicznego. Zwolennicy mundialu robią wrażenie w najlepszym wypadku sztywnych urzędników, w najgorszym – ludzi mało inteligentnych (dotyczy to, niestety, Pelégo i Ronaldo), ale patrząc na gębę Blattera, przemoc policji, warunki, w jakich żyją mieszkańcy faweli – trudno nie być po stronie tych, którzy mistrzostwa mogli oglądać jedynie w telewizorze (a i w ten sposób pewnie nie zawsze), mając za oknem niemal postapokaliptyczne widoki.

march-of-white-elephants-banner

W „The March of the White Elephants” nie mamy wyłącznie do czynienia z pomstowaniem na polityków i FIFA. Pojawia się chociażby taki pomysł: zamiast budować lotniska, z których biedny obywatel i tak nie korzysta, trzeba było stworzyć sieć kolejową, łączącą wszystkie miasta Brazylii.

***

Zbędne stadiony i zmarnowane miliony to nie tylko problem Brazylii. Z kraju Pelégo przenosimy się na chwilę do RPA. Tam też po mistrzostwach świata zostały niepotrzebne obiekty, których utrzymanie kosztuje od trzech do pięciu milionów randów miesięcznie.

***

W filmie Craiga Tannera pojawia się bardzo ładna scena. Brazylijscy chłopcy (widoczni na zdjęciu głównym) śpiewają hymn narodowy, bo przecież większość chciała, żeby Neymar i jego koledzy zdobyli złoto. Jak skończyły się te plany, pamiętamy.

Ale być może najlepszą puentą tego filmu są słowa bodaj jednego z dziennikarzy. Mundial w Brazylii to był zły pomysł, ale dobrze się skończył – bowiem cały świat dowiedział się o tym, że brazylijscy politycy robią obywateli w wała. No tak, tylko czy to coś dało.

Chyba jednak lepsze podsumowanie to słowa kibiców: przebudowali Maracanę, ale nas nie stać na to, by nasze dzieci mogły obejrzeć na niej mecz.

Idealne zamknięcie filmu brzmi jak ponury żart. Stadion Narodowy w Brasilii został wykorzystany w pożyteczny sposób. Jako zajezdnia autobusów.

***

Gdy z zachwytem patrzyłem, co Niemcy robią z Brazylią podczas MŚ 2014, ani przez chwilę nie pomyślałem o nędznej sytuacji mieszkańców kraju kawy. Może za sześć lat na myśl przyjdą mi robotnicy-imigranci, którzy zginęli, budując stadiony w Katarze.

plakat
„Mundial. Zbędne stadiony, zmarnowane miliony” („The March of The White Elephants”; RPA 2015; reż. Craig Tanner; 52 min.)

Film był emitowany w Planete+. W najbliższym czasie kolejna emisja chyba nie została przewidziana, ale kto chce, bez problemu znajdzie dokument Tannera w sieci.

Marcin Wandzel

  • Paweł Król

    Olbrzymi kraj, spore potrzeby… Im większy, tym więcej problemów i ludzkiej niedoli. Zresztą Brazylia jest ogromnie skorumpowana.

    Chcieć jednak, to móc. Czytałem o różnych przypadkach, bliższych Polsce geograficznie. Jak np. prezydentem FR był Miedwiedwiew, to z ogromnie zaniedbanej wioski (Mansurowo) uczyniono małe, cywilizowane i funkcjonalne miejsce… „A wszystko dzięki temu, że stąd wywodzi się dziadek i ojciec Dmitrija Miedwiediewa”.
    Więcej o tym tutaj, gdyby kogoś takie zapomniane miejsca interesowały – http://cyfroteka.pl/catalog/ebooki/37696/94548/ff/101/OPS/chapter1_6.xml

    Sportowo Canarinhos nie wyszło… A pamiętamy, jakie mieli aspiracje. Drugie w historii MŚ rozgrywane na ich terenie. Wypadli bladziutko. Klęska z Niemcami, choć nie w finale, była w pewnym sensie porównywalnym dramatem do tego z przegranego meczu z Urugwajem w 1950 r.

    O dokumencie opisanym przez Ciebie słyszałem. Oglądałem go nawet, ale tylko fragmentarycznie. Postaram się o nim pamiętać i złapać w całości…

    Dzięki, pozdrowienia.

    • Marcin

      Im chyba wyszedł jedynie mecz przeciwko Kolumbii, choć mogę się mylić – za dużo meczów oglądam. Żenująca była pomoc sędziów udzielana gospodarzom. Teraz canarinhos miażdżą; oglądałem mecz przeciwko Argentynie i to było coś pięknego, a Neymar zagrał genialnie.

      Tu powinno dać się zobaczyć – http://www.cda.pl/video/92232952

      Pzdr.

      • Paweł Król

        Właśnie…

        Brak sukcesu sprzed ponad dwóch lat Brazylia w jakiejś mierze powetowała sobie, a już na pewno Neymar, w turnieju piłki nożnej w Rio. Niewiele meczów z tej olimpiady pokazywano, ale m.in. finał z Niemcami widziałem w całości; była dogrywka i karne, a samo widowisko stało na wysokim poziomie.

        Zgadzam się. Swoją wartość będą musieli jednak powtórzyć w Rosji.

  • Piciarm

    witam
    mysle ze trzeba to zobaczyc….pamietam dobrze ze demonstracje nie byly pokazywane w wiekszosci dziennikach….prpoaganda i tyle
    mogli inaczej wydac te pieniadze ,mysle ze bieda jest tam zbyt duza….cale dzielnice przeciez
    ale nasz Narodowy tez rekordowo drogi…..byl ale z niego korzystaja che che
    i z drog i koleji…..wiec wiecej plusow z Euro jest…takie moje zdanie choc nie tylko tobie nie podobalo sie organizacja z krajem UPA i Bandery….ale to juz wogole inna bajka….
    pozdrawiam
    ps; dobre ze 2 dokumenty ogladalem o Sochi…i mieszkancach jej okolic…smutne to