Snajperzy w połowie wieku

Pokaźna grupa zagranicznych łowców goli kończy w tym roku 50 lat…

Czas zapieprza jak szalony. Człowiek niekoniecznie liczy swoje lata, bowiem mało który z nas czuje się na te „dzieści parę” lat. Natomiast upływ czasu najlepiej widać po piłkarzach, których podziwialiśmy za czasów naszej młodości. Otóż całkiem spora grupa bardzo skutecznych napastników w tym roku przekroczyła lub przekroczy połowę wieku. Wybrałem tych najbardziej znanych, urodzonych w 1969 roku.

Faustino Asprilla (Kolumbia) – „Tino”, gdyby nie został napastnikiem, z pewnością zrobiłby zawrotną karierę w branży… porno, wszak o wielkości jego przyrodzenia krążą legendy.

Dziś były napastnik Parmy i Newcastle ponoć stoi na czele firmy produkującej prezerwatywy. Z Kolumbią grał na dwóch mundialach (1994 i 1998), z Parmą dwukrotnie sięgał po Puchar UEFA i raz zdobył Puchar Zdobywców Pucharów. W barwach angielskiego klubu sieknął hat-trick Barcelonie:

Gabriel Batistuta (Argentyna) – gość, którego po prostu uwielbiałem, czego wyraz dałem w jednym z tekstów. Ciekawe, ile by osiągnął na niwie klubowej, gdyby nieodwzajemniona miłość do Florencji i AC Fiorentiny. Jeśli Diego Maradona mówi, że to najlepszy napastnik z jakim grał, reszta nie wymaga rekomendacji…

Dennis Bergkamp (Holandia) – nielatający Holender to żyjąca legenda Ajaxu i Arsenalu. Jakoś nie sprawdził się w wymagającej w latach 90. Serie A. Ma na koncie europejskie trofea: Puchar UEFA (o dziwo, z Interem) i Puchar Zdobywców Pucharów.

Tomas Brolin (Szwecja) – kumpel Asprilli z czasów gry w Parmie. Poprowadził Szwedów do brązowego medalu na mistrzostwach świata w USA (1994), a jego gole dały Parmie Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy. Kompletnie nie sprawdził się w Premier League. Zakończył karierę w wieku zaledwie 28 lat, ponoć przez kłopoty z nadwagą. Dziś Brolin nie ukrywa, że lubi sobie pogrillować.

Stéphane Chapuisat (Szwajcaria) – „Chapi” to pierwszy zagraniczny napastnik, który w Bundeslidze przekroczył barierę stu bramek. Trafiał z regularnością, nomen omen, szwajcarskiego zegarka. Strzelec sięgnął z BVB po Puchar Mistrzów w 1997 roku. Po powrocie do kraju nadal czarował kibiców w Zurychu, Bernie i rodzimej Lozannie.

Ali Daei (Iran) – o jego klasie świadczy fakt, że znalazł się w rankingu Darka Kimli, 250 najlepszych graczy ostatniego ćwierćwiecza. Wąsaty snajper znalazł uznanie w oczach trenerów Bayernu, którzy ściągnęli Irańczyka do Bawarii. W 149 meczach kadry Iranu zdobył aż 109 goli. Irańczyk ma na koncie gole w Lidze Mistrzów, przeciwko Chelsea i Milanowi:

Ilie Dumitrescu (Rumunia) – jeden z symboli silnej rumuńskiej reprezentacji z połowy lat 90. Choć bardziej znany był Florin Răducioiu, Dumitrescu najczęściej mu partnerował. Najlepiej czuł się w rodzimej lidze – sporo goli strzelał w FC Steaua. Średnio radził sobie w Anglii (Tottenham Hotspur) i Hiszpanii (Sevilla FC), aż w końcu kopał w dalekim Meksyku. Przygodę z piłką zakończył w wieku 29 lat.

Daniel Fonseca (Urugwaj) – napastnik, który był pomostem pokoleniowym między ekipą Enzo Francescolego a Diego Forlana. Z reprezentacją niewiele ugrał. Lepiej było w klubach. W latach 90. strzelił prawie 80 goli w Serie A, uznawanej wówczas za najlepszą ligę świata. Regularnie trafiał dla Cagliari, Romy, Napoli i Juventusu.

Luis García Postigo (Meksyk) – kumpel Romana Koseckiego z czasów gry w madryckim Atlético. Potem jeszcze próbował swoich sił w Realu Sociedad, ale w dziesięciu meczach ani razu nie trafił do siatki. Wrócił zatem do rodzimej ligi, gdzie cieszył kibiców kolejnymi golami. Strzelał dla „El Tri” na mundialu w 1994 roku.

Siergiej Juran (Rosja) – Ukrainiec urodzony w Ługańsku, który wybrał grę dla Rosji. Niestety, ze „Sborną” wielkich sukcesów nie osiągnął, a skonfliktowany z trenerem Pawłem Sadyrinem nie pojechał na amerykański mundial. Zamiast w USA, wystąpił w… Łodzi, w towarzyskim meczu Widzew – Rosja. Ma na koncie bramki zdobyte w Portugalii (Benfica, Porto), w Bundeslidze niemieckiej (Bochum, Fortuna Düsseldorf) oraz Bundeslidze austriackiej (Sturm Graz).

Brian Laudrup (Dania) – fantastyczny drybler ze Skandynawii. Zwiedził kilka znanych klubów (Milan, Bayern, Chelsea, Ajax), ale najdłużej osiadł w Glasgow, gdzie aż cztery lata święcił triumfy z Rangersami na krajowym podwórku. Z Danią sięgnął po mistrzostwo Europy w 1992 roku.

Predrag Mijatović (Czarnogóra) – grał w reprezentacji Jugosławii, już po jej rozpadzie, dlatego niewiele z nią osiągnął. Jego gol w finale Ligi Mistrzów w 1998 roku dał Realowi pierwszy triumf w Europie od 32 lat. Ma też na koncie dużo gier i bramek dla Valencii, Fiorentiny i Partizana.

Luis Oliveira (Belgia) – Brazylijczyk, który przyjął belgijskie obywatelstwo. W latach 90. najpierw błyszczał skutecznością w barwach Anderlechtu, potem należał do tych piłkarzy Serie A, którzy potrafili strzelić więcej niż 10 goli w sezonie. Jego skuteczność w Cagliari zaowocowała transferem do mocnej wówczas Fiorentiny.

Oleg Salenko (Rosja) – skorzystał m.in. na nieobecności Jurana podczas amerykańskiego futbolu i strzelił pięć goli ekipie Kamerunu w fazie grupowej. Salenko grał w Logroñés, Valencii i Rangers FC, a karierę kończył w Pogoni Szczecin. Ponoć najbardziej zapamiętali go w szczecińskich knajpach, bo Oleg w mieście nad Odrą pił na umór.

Marco Simone (Włochy) – gość z cienia. Choć z Milanem dwukrotnie sięgał po Puchar Mistrzów (1990, 1994) i Superpuchar Europy oraz raz po Puchar Interkontynentalny, nigdy nie był traktowany jak gwiazda pierwszej wielkości. Gdzieś tam za Marco van Bastenem, Jean-Pierre’em Papinem, Roberto Baggio i George’em Weah, na swoje konto zaczął pracować strzelając w barwach Paris Saint-Germain i AS Monaco.

Pierre van Hooijdonk (Holandia) – wysoki, nieco pokraczny Holender miał niezwykłą łatwość zdobywania goli. Potrafił kapitalnie strzelić z rzutu wolnego. Aż dziw bierze, że przy rewelacyjnych statystykach nie grał w klubach z europejskiego topu, a jedynie w Celticu, Benfice, Feyenoordzie i Fenerbahçe. Oto próbka umiejętności zdobywcy Pucharu UEFA z Feyenoordem:

Eric Wynalda (USA) – przez lata czołowy amerykański napastnik, mający na koncie udział w trzech mundialach (1990, 1994 i 1998). Próbował swoich sił w Bundeslidze (1. FC Saarbrücken i VfL Bochum), ale najlepiej szło mu za Oceanem.

Grzegorz Ziarkowski

  • Paweł Król

    Zbiór nietuzinkowych piłkarzy…

    Blisko tej granicy wieku są także srebrni medaliści IO w Barcelonie z 1992 roku. Chociaż starsi ode mnie o co najmniej dekadę, to właśnie z nimi – jako reprezentantami Polski – jakoś najbardziej się identyfikowałem… Przeżywałem wspaniałe chwile do samego finału, którego tak bardzo mi było szkoda… Jako „nielat” byłem na obiekcie przy ulicy Łabiszyńskiej, kiedy Polacy wrócili z Hiszpanii. Dostali wówczas te słynne samochody marki Polonez…
    Za Wikipedią: W nagrodę za zdobycie srebrnego medalu na letnich Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku reprezentanci Polski w piłce nożnej otrzymali od władz FSO Polonezy Caro w limitowanej wersji w kolorze złotym.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Dariusz Koseła podobno do dziś jeździ tym polonezem 🙂

      • Paweł Król

        Trzyma jak złoty medal.

  • Marcin Wandzel

    Nie przepadam za dzisiejszym PSG, ale czytając fragment o Marco Simone, przypomniało mi się, jak bardzo kiedyś lubiłem ten klub. Najbardziej Flolriana Maurice’a, w sumie trudno powiedzieć czemu.

    • Piciarm

      za małolata w bramce Lama,potem; Gomes, Leroy, Jay- Jay Okocha, Weah, Simeone…

  • Piciarm

    pomogli a jak, i Rząsa i Smolarek
    a i van Persie też coś tam dorzucił mu he,he

  • Piciarm

    Niezłe towarzystwo; Kolumbijczyk, Holender, Szwed, Duńczyk, Rumun, Argentyńczyk, Meksykanin, Urugwajczyk, Rosjanin, USA, Włoch, Irańczyk, Szwajcar, Belg i Czarnogórec… fajnie to wymyślone zostało, taka mieszanka dobrych napadziorów.
    pozdrawiam

  • Piciarm

    lubilem ogólnie gościa… Jak oglądałem Eredivisie….