Top wtop czołowych reprezentacji

Poniżej ranking dziesięciu największych klęsk czołowych reprezentacji świata w XXI w.

Po ostatniej porażce Argentyny w stosunku 1:6, postanowiłem wyselekcjonować i poukładać wedle swojego uznania 10 wpadek ekip, które w przeszłości zostawały Mistrzami Świata lub Europy i nadal grają na wysokim poziomie. Brałem pod uwagę wszystkie mecze w XXI wieku i przegrane co najmniej czterema golami.
Zazwyczaj było tak, że łomoty czołowym kadrom naszego globu spuszczały równie dobre drużyny, ale niekiedy pogromy były udziałem małych i nieliczących się zbytnio federacji. Te cieszą najbardziej.
Na 10. spora niespodzianka, na 1. największa. Startujemy.

10. Hiszpania – Włochy 4:0 (1 lipca 2012, Kijów, finał Euro 2012)
Trzeci tytuł Mistrzów kontynentu dla Hiszpanii i najwyższe finałowe zwycięstwo w historii tego turnieju. Reprezentacja ta, jako pierwsza drużyna obroniła tytuł Mistrzów Europy. Włosi rozbici w pył, mimo że nie zagrali źle – Hiszpanom po prostu wychodziło tamtego dnia wszystko.
Bramki: Silva 14, Alba 41, Torres 84, Mata 88

9. Francja – Holandia 4:0 (31 sierpnia 2017, Paryż, el. MŚ 2018)
Jak żyję, nie widziałem tak słabej, rozbitej i bezradnej Holandii. Brązowi medaliści poprzedniego mundialu wpadli w taki dołek, że nie zjawili się na Euro we Francji, gdzie grała co druga europejska federacja, i nie jadą do Rosji. Zapewne się odbudują, ale kiedy? Nie nasze to zmartwienie…
Francja wtedy zdeklasowała Oranje, a dwiema bramkami popisał się pomocnik Monaco Thomas Lemar.
Bramki: Griezmann 14, Lemar 73,88, Mbappe 91

8. Hiszpania – Argentyna 6:1 (27 marca 2018, Madryt, tow.)
Sprawcy całego tego zamieszania. Pogrom dwukrotnych Mistrzów Świata stał się faktem. To największa taka porażka w historii tej reprezentacji (w zasadzie to wyrównana, o jeszcze jednej też będzie tu mowa). Nie szkodzi, że to mecz towarzyski, nie szkodzi że bez Messiego. Takich klapsów Argentynie po prostu nie wypada przyjmować.
Bramki: Costa 12, Isco 27,52,75, Alcantara 55, Aspas 74 – Nicolas Otamendi 39

7. Hiszpania – Holandia 1:5 (13 czerwca 2014, Salvador, MŚ 2014)
Tym razem Holandia zwycięska, a Hiszpania rozgromiona. Mistrzowie vs. wicemistrzowie świata. A zaczęło się tak pięknie dla obrońców tytułu – z karnego na 1:0 trafił Xabi Alonso. Potem jednak strzelali już tylko Holendrzy…
Bramki: Alonso 27k – van Persie 44,72, Robben 53,80, de Vrij 64

6. Portugalia – Hiszpania 4:0 (17 listopada 2010, Lizbona, tow.)
To musiało boleć Hiszpanów. W lipcu zdobyli pierwszy raz w historii Puchar Świata, by w listopadzie przełknąć gorzką pigułkę o nazwie 0:4 ze swoim odwiecznym rywalem. Takich meczów się nie odpuszcza, co potwierdził del Bosque wystawiając najmocniejszy skład. Nic to nie dało; ten wynik, to i tak najmniejszy wymiar kary, Portugalczycy robili bowiem w tamtym meczu co chcieli.
Bramki: Martins 45, Postiga 49,68, Almeida 93

5. Niemcy – Anglia 1:5 (1 września 2001, Monachium, el. MŚ 2002)
Patrząc na datę rozegrania meczu, można się dopatrywać zemsty/sprawiedliwości dziejowej/Boskiej interwencji. Tak czy inaczej Anglicy dali lekcję futbolu Niemcom, i to na wyjeździe! Media grzmiały – Niemcy na kolanach!, czy HEROwen (ciekawa gra słów o zdobywcy hat-tricka). Zaczęło się podobnie do meczu nr 7 – Jancker zdobył gola na 1:0, lecz potem strzelali już tylko piłkarze… Liverpoolu.
To nie była najwyższa porażka naszych zachodnich sąsiadów w historii. Taką zaliczyli w 1909 r. Wtedy dostali 0:9 od… Anglików.
Niemcy to jednak Niemcy, ostatecznie na Mundial pojechali i wywalczyli srebro.
Bramki: Jancker 6 – Owen 12,48,65, Gerrard 45+3, Heskey 73

4. Rumunia – Niemcy 5:1 (28 kwietnia 2004, Bukareszt, tow.)
Nie przystoi. Wymienię skład Niemiec, by pokazać, że nie zagrali drugim garniturem – Oliver Kahn (46. Timo Hildebrand); Arne Friederich, Fabian Ernst (77. Sebastian Kehl), Carsten Ramelow, Torsten Frings (46. Paul Freier), Dietmar Hamann, Fredi Bobic (63. Oliver Neuville), Jens Jeremies, Bernd Schneider, Philipp Lahm, Kevin Kuranyi.
Honorowe trafienie Lahma pod sam koniec meczu, bo było blisko piątki do zera…
Bramki: Plesan 22, Rat 24, Danciulescu 36,42, Gabriel Caramarin 87 – Philipp Lahm 89

3. Dania – Armenia 0:4 (11 czerwca 2013, Kopenhaga, el. MŚ 2014)
Dla mnie osobiście to największa niespodzianka na naszym kontynencie, jak żyję. No, może większą była Grecja w 2004 r., ale poza tym? Nie znam.
Pogrom zawsze groźnej i poukładanej Danii, na dodatek u siebie i w ważnym meczu o punkty. Z Armenią, która nie grała nigdy w imprezie rangi mistrzowskiej. Patrząc na tamtejszy futbol, nie wiadomo czy kiedykolwiek zagra. Ale 4:0 w Kopenhadze zrobili. Piękno futbolu.
Bramki: Movsisyan 1,59, Ozbiliz 19, Mkhitaryan 82

2. Boliwia – Argentyna 6:1 (1 kwietnia 2009, La Paz, el. MŚ 2010)
To spotkanie miałem na myśli w meczu nr 8 – porażka najwyższa w historii. O ile z Hiszpanią można wybaczyć, to już z jedną z najsłabszych reprezentacji CONMEBOL – w żadnym wypadku.
To była pierwsza przegrana Maradony w roli selekcjonera, który po tym spotkaniu przyznał, że każdy gol był jak sztylet w serce i nie jest żadnym usprawiedliwieniem fakt, że mecz był rozgrywany na wysokości 3680 m n.p.m.
Bramki: Martins 12, Joaquin Botero 33k,54,66, da Rosa 45, Torrico 87 – Gonzalez 25

1. Brazylia – Niemcy 1:7 (8 lipca 2014, Belo Horizonte, MŚ 2014)
Maciek Słomiński pisał po tym meczu tutaj: Brazylia – Niemcy 1:7. Maracana 1950 pomnożona razy tysiąc. Najgrubszy wpierdol ever.
Od siebie dodam, że po 30 minutach było 5:0, Neuer po wszystkim darł się na swoich kolegów, że dopadło ich rozprężenie pod koniec meczu i pozwolili wcisnąć honorowego gola, no i była to największa porażka pięciokrotnych Mistrzów Świata w historii – w dodatku w półfinale Mundialu rozgrywanego u siebie. Dlatego zapewne jest to zwycięzca tego rankingu.
Bramki: Oscar 90 – Müller 11, Klose 23, Kroos 24,26, Khedira 29, Schürrle 69,79

Dariusz Kimla

  • Paweł Król

    Konkretne zestawienie. Mówiąc żartem, może tylko nie dla samych przegranych.

    Co do meczu nr 10, to w ogóle nie szkoda było mi Włochów. A dlaczego? Mówiąc dziecinnie: nie zasługiwali zbytnio na znalezienie się w finale, przynajmniej w moich oczach. Bazowali do tego ostatniego meczu turnieju przede wszystkim na Pirlo. Wielkiej drużyny w każdym bądź razie nie mieli, a i tak zdobyli srebro, ale co w takim razie mają powiedzieć teraz…?

    Nie będę szperał w pamięci i szukał zaskakujących mnie wyników (tym bardziej mając przed oczami takie jak wyżej zestawienie). Na koniec wspomnę jedynie o tym, że tydzień temu Gibraltar wygrał 1:0 z Łotwą. Chociaż żadna to sensacja, ponieważ Łotysze przegrywają od jakiegoś czasu z kim popadnie i równają poziomem do najsłabszych. Takimi występami nie nawiążą raczej do historycznego udziału w 2004 roku, o którym pisał Grzegorz Ziarkowski tutaj:
    http://slowfoot.pl/retro-lotwa-w-euro-2004/

    • Pan Dzik

      Co innego Mundial w Niemczech gdzie Wlosi grali kapitalna Pilke. Po Francji z 98 roku najlepszy dla oka Futbol jaki ogladalem ( nie liczac Legii Czerczesowa )
      Pzdr

      • Paweł Król

        Kunszt plus zdolności prowokacyjne, które wyprowadziły z równowagi (wydawać by się mogło) stoika i zarazem lidera Francji.
        Pozdrowienia

  • Marcin Wandzel

    Pocieszające jest to, że po czterech latach od klęski u siebie Tite stworzył, jak sądzę, wielką Brazylię. Drużynę bez słabych punktów i z genialnym liderem.

  • 4 mecze Hiszpanii, stosunek bram 11:10,
    3 Niemiec (9:11),
    2 Holandii (5:5),
    2 Argentyny (2:12).

    Takie tam 🙂

  • Piciarm

    Witam
    Fajnie było sobie przypomnieć niektóre mecze i poczytać o nich. Towarzyskich nie widziałem, jakby grała Polska to zapewne był bym w temacie he he, a jeśli chodzi o te mecze punktowe to tak 😉 raczej oglądane były przeze mnie!
    Dobre było ta potyczka Niemców z Anglia . I Niemców z Brazylia
    Argentyna w Twoim zestawieniu 2 razy w6-1 przegrała i to raz o punkty. . . Nie ładnie to wygląda.
    Pozdrawiam

  • Grzegorz Ziarkowski

    Chorwacja – Niemcy 3:0 na Euro 1996 🙂 do kompletu 🙂

    • „Brałem pod uwagę wszystkie mecze w XXI wieku i przegrane co najmniej czterema golami.”
      PS I ten mecz był na MŚ 1998 panie redaktorze. Czyżby kac gigant? 😉

      • Grzegorz Ziarkowski

        A gdzież tam 🙂

  • Witam,
    Mówiąc szczerze do dziś pamiętam, jakim zaskoczeniem było 7:1 dla Niemców :O Ale co to dużo mówić, był to jeden z meczy, który umocnił Niemców w drodze po zwycięstwo 😀 Stąd uważam, że porażki na początku XXI wieku poszły w niepamięć i Niemcy powtórzą taką wygraną na najbliższych mistrzostwach świata – oby nie tylko raz 🙂
    Pozdrawiam Wszystkich! 🙂