Uskrzydlony nowicjusz

Klubowa piłka ze Skandynawii nie ma najlepszych notowań.

Próżno szukać w tegorocznej Lidze Mistrzów drużyny z tej geograficznej krainy. Z kolei w równolegle rozgrywanej Lidze Europy ma ona trzech przedstawicieli. Dwóch znanych, których nikomu nie trzeba przedstawiać, FC Kopenhagę i Rosenborg Trondheim, i jednego kopciuszka – Östersunds FK. I to właśnie dobre wyniki notowane w ostatnich miesiącach przez młody klub ze środkowej Szwecji zwróciły moją uwagę.

Powstał stosunkowo niedawno, ale jeszcze w poprzednim wieku, w wyniku połączenia kilku mniejszych klubów w jedno ciało; dokładnie 31 października 1996 roku. W poprzednim sezonie Allsvenskan zajął ósme miejsce. Za to w Pucharze Szwecji dotarł aż do finału, w którym pokonał 4:1 IFK Norrköping (sześciokrotny zdobywca Svenska cupen). Dzięki wywalczeniu tego trofeum mógł przygotowywać się do historycznego startu w europejskich pucharach.

Najpierw wystąpił w eliminacjach. W nich podopieczni angielskiego trenera, Grahama Pottera, odprawili słynne Galatasaray; w dwumeczu 3:1. Kolejna przeszkoda była, przynajmniej w teorii, łatwiejsza. Wynik rywalizacji był jednak identyczny w rozrachunku bramkowym i Fola Esch (Luksemburg) z LE mogła się pożegnać. Ostatnia runda okazała się najbardziej wymagająca. Na drodze do awansu stanął PAÓK ze znanym z polskich boisk Aleksandarem Prijovićiem w składzie. W pierwszym spotkaniu w Salonikach gospodarze wygrali 3:1, a dwa gole były dziełem długowłosego ekslegionisty. W rewanżu na Jämtkraft Arena straty zostały przez Szwedów odrobione za sprawą napastnika Samana Ghoddosa, zdobywcy obu goli; trafiał do siatki w 70. i 77. minucie. Po stronie strat było pusto, a więc 2:0 dało niewielkiemu Östersunds awans do fazy grupowej.

W grupie J po dwóch kolejkach dość nieoczekiwanie ÖFK jest na czele, mając komplet punktów. Na ten dorobek składają się dwie wygrane: najpierw w Lwowie 2:0 z Zorią Ługańsk, a w ostatnim tygodniu 1:0 z Herthą Berlin. Kolejny sprawdzian będzie miał miejsce 19 października, kiedy to do liczącego blisko 50 tys. mieszkańców miasta przyjedzie Athletic Bilbao.

Jak na razie, zajmujący 40. miejsce w tabeli wszech czasów szwedzkiego futbolu klub zaznaczył w Europie swoją obecność. Zwrócił na siebie uwagę, a to już coś. „Dwudziestolatek” nie traci bramek, zawsze dokładając zdobycz w ataku.

Paweł Król

  • Piciarm

    cześć
    Witam , Paweł fajnie że piszesz o tym klubie ze Szwecji … mnie też zwrócili uwagę … po pokonaniu Galaty
    chyba mają 2 graczy takich po 30… w tym bramkarz …
    Będą mieć ciężką przeprawę z baskami… tym bardziej że Athletic Bilbao przegrało u siebie z Zorią Ługańsk i są ostatni w grupie…
    pozdrawiam

    • Paweł Król

      Dzięki.
      Myślę, że jak uda się z Bilbao nie przegrać, to ma spore szanse z tej grupy awansować. Z remisu w każdym powinni być tam zadowoleni. Z takim nastawieniem na boisko jednak sam bym nie wychodził. Bo pilnując remisu, nastawiając się na taki rezultat, szybko można utracić plan i jeszcze przegrać. Grać swoje, jak to się mówi, ale bez rozpaczliwego bronienia się.