W ostatni weekend

Działo się sporo…

Derby, odwieczni rywale, mecze na szczycie – zatrzęsienie tego było w ten łykend. Zauważyłem, że jest to pewna prawidłowość; średnio co kwartał mamy kolejki obfitujące w tego typu meczycha w całej Europie. Lecimy pokrótce najciekawsze z nich. Wyszło 13 spotkań (cztery widziałem w całości). Sześć pierwszych grano w sobotę, siedem kolejnych – w niedzielę.

Tottenham Hotspur – Arsenal 1:1
Obejrzałem. Tym razem derby Płn. Londynu dupy nie urwały, choć kilka akcji było całkiem ciekawych. Derby na remis; statystyki po stronie gospodarzy, ale pewniej przy piłce czuli się goście. Była czerwień, dwa karne i ponad 81 tys. kibiców na Wembley.

Brentford – Queens Park Rangers 3:0
Derby Zachodniego Londka i pogrom, w którym brał udział Paweł Wszołek (grał do 77. min). QPR jest na 18. miejscu w tabeli Championship, Brentford na 15. W pierwszym meczu na Loftus Road było 3:2 dla Rangers. Rewanż udał się więc z nawiązką.

Lazio – Roma 3:0
Derby Rzymu jak te powyżej – trójka do zera. Znajomy kibic Lazio (Ivan – pozdrawiam) mówił mi po obejrzeniu tego meczu, że dawno czegoś tak pięknego nie widział. Co ciekawe, Lazio podobno nie grało nic szczególnego, to Roma została w szatni. Karny, czerwień i ponad 50 tys. gardeł.

Real Madryt – Barcelona 0:1
Obejrzane. Widywałem w ostatnich latach ciekawsze El Clásico… Real w rozsypce, w dwóch meczach z odwiecznym wrogiem w ciągu kilku dni 0:4, niedawno łomot z Gironą u siebie (byłem, widziałem, niebawem fotorelacja). I tylko w tym wszystkim żal Garetha Bale’a, że zmarnował swój talent w Madrycie. Ozdobą spotkania pojedynki i pogawędki Ramosa z Messim.

FC Porto – Benfica 1:2
Kolejni rywale z najwyższej póły. O Clássico po raz 241. Grę prowadziło Porto, częściej przy piłce, zdecydowanie lepsze statystyki strzałów (13:5), w dodatku u siebie przy wsparciu 50 tys. kibiców, gole jednak strzelali goście ze stolicy Portugalii… FCP nadal na pozycji lidera, ale już czują oddech na plecach; za nimi Benfica z jednym punktem straty.

Crvena zvezda – Partizan 1:1
Można strzępić klawiaturę, a i tak nie odda się nawet jednego procenta tamtejszego klimatu. Kto nie był, niech jedzie. Sobotnie Beogradske Derby w minutę:

Fulham – Chelsea 1:2
Obejrzany. Szkoda Fulham, spadek już chyba nieunikniony tej ekipy. Dobrze wygląda w bramce CFC Kepa Arrizabalaga. Już w finale Pucharu Myszki Miki pokazał, że czuje się pewnie, i nie zamierza się nikogo bać. Sarri zaraz odejdzie z klubu, a Arrizabalaga pokazał w derbach, że jest pewniakiem. Ciekawe jak będzie wyglądał Higuain w Chelsea, póki co strzela (w tym meczu takoż trafił).

Everton – Liverpool 0:0
Też obejrzany. Mimo braku goli całkiem nieźle oglądało mi się (misie?) te Derby Merseyside. Pewnie dlatego, że mam sentyment do tych meczów (mieszkałem i pracowałem kiedyś niedaleko obu stadionów). Liverpool zmarnował trzy „setki” i wg mnie tym meczem zapewnił sobie wicemistrzostwo…

Napoli – Juventus 1:2
Druga z pierwszą drużyną, i pewnie tak zostanie już do końca. Trzech Polaków na boisku, choć wymuszona zmiana Milika po czerwieni dla Mereta. Najważniejsze, że CR7 nie trafił, przez co większe szanse Piątka na tytuł Capocannoniere.

Olympique Marsylia – Saint-Etienne 2:0
Dwa najbardziej utytułowane kluby we Francji, jeśli chodzi o mistrzowskie tytuły (OM 9, ASSE 10). Po tym zwycięstwie OM wyprzedziło w tabeli ASSE i wskoczyło na 4. miejsce, co skutkuje udziałem w Europejskich Pucharach. Mario Balotelli żyje, gra i nawet strzelił w tym meczu brameczkę (całkiem zacną, cieszynka też niczego sobie):

Bohemians 1905 – Slavia Praga 0:3
Szkoda Bohemki w derbach stolicy Czech, ale to było do przewidzenia – Slavia jest liderem tabeli I ligi, B1905 znajduje się w grupie spadkowej (14. pozycja).

Karpaty Lwów – FC Lwów 0:1
Ponad 12 tys. luda na derbach Lwowa i gol samobójczy Bośniaka Adiego Mehremicia. FCL są na 8. miejscu, rywale na 9.

Slavia Sofia – Levski Sofia 0:3
Sytuacja podobna do tej w Pradze – mały klub ze stolicy (tym razem Bułgarii) dostaje od dużego sąsiada trójkę. Levski jest wiceliderem, Slavia na 8. pozycji.

Dariusz Kimla

  • Paweł Król

    O jeden mecz mniej obejrzałem, a były to: Real – Barcelona, Everton – Liverpool, Bohemians 1905 – Slavia Praga. I powiem, że pomimo wysokiej wygranej gości, to właśnie trzeci z meczów najlepiej mi się oglądało.

    Ciekawa sytuacja miała tam zresztą miejsce, bo to Kangury wyszły najpierw na prowadzenie… Sędzia Kralovec gola uznał, po czym nastąpił VAR. Nie dotyczył on jednak prawidłowej zdobyczy przez gospodarzy. Chwilę przed wyprowadzeniem kontry i ładną akcją asystującego z prawej strony Vanicka w polu karnym tych pierwszych doszło do przypadkowego zagrania ręką, ale nie to zadecydowało o podyktowaniu rzutu karnego dla Slavii i tym samym anulowaniu gola na 1:0…

    Trzeba to zobaczyć, kto będzie miał okazję, choć nie twierdzę, że w jednym z tych w sumie dwóch zdarzeń nie doszło do naruszenia przepisów. Lekko kuriozalna sytuacja. Należy jednak przyznać, że to goście (w czwartek zagrają w Lidze Europy na wyjeździe z Sevillą) byli drużyną lepszą.

    Inną ciekawostką, dotyczącą kibicowania, była obecność na trybunach znanego, czołowego czeskiego aktora, którego jakoś zdołałem wypatrzeć, Ivana Trojana. Siedział, jak to on, zamyślony. Miał na sobie szalik zielono-białych.

    Dwa pierwsze, wymienione przeze mnie mecze określiłbym mianem średnich, przeciętnych… jeśli chodzi o poziom emocji (najczęściej w takiej kategorii oceniam piłkę, sprawy taktyczne zostawiam zapatrzonym w to i znającym się na tym).

    Świetny pomysł z podsumowaniem piłkarskiego, niecodziennego weekendu…

    • Marcin

      Na szczęście w niedzielę pojechałem na koncert. Derby Merseyside bez Moyesa to kiepski żart. Premier League tak się stoczyła, że poz Spurs nic już nie oglądam.

      • Paweł Król

        Jak lepszy niż mecz, to był to dobry wybór.:)
        Liverpool rozładowany. Nie ma w drużynie takiej energii, jak z pierwszej połowy sezonu, a także rozmachu i skuteczności.
        Dodatkowo Salah gra jakby z klątwą, drży mu noga i nie może wpakować tego – powołując się komentatorskie statystyki – 50. gola dla The Reds. Generalnie ofensywne trio z nim, Mane i Firmino rozszyfrowane przez rywali lub wyraźnie pod formą.

        PS Idol fanów angielskiego klubu na murze w Kairze: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/70/Salah_Graffiti_in_Cairo.jpg

        • Piciarm

          pewnie nie na jednym murku zagrzał miejsca he, he

  • Marcin

    Żal to może być Reguilóna, nie ciapciaka z Cardiff.

    • Paweł Król

      Klub raczej nieprzystający do osobowości Bale’a (kurde, napisałem jak jakiś szalony psycholog znawca albo kumpel samego Walijczyka), gdzie trzeba jednak walczyć z całych sił – rozpychając się mocno – i często być na tapecie.
      Ktoś zatem, w kontrze do mojej opinii, mógłby wyrazić wątpiąco, że w takim razie nie nadaje się ten lewonożny piłkarz do gry w wielkim klubie… Moim zdaniem się nadawał. Widziałem go przed paru laty nadal jednak w lidze angielskiej, poniekąd jako następcę Ryana Giggsa. Wiem, że to zupełnie inny styl. Chociaż Gareth Bale miał za czasów występów w Spurs mnóstwo atutów. I tego nie można podważać. Tak samo, jak tych nielicznych udanych i ważnych występów dla Realu Madryt… Nie zmienia to faktu, że obrał dla siebie nieodpowiedni kierunek. Został głównie zepchnięty na margines, pozostając całkiem w cieniu Cristiano Ronaldo i innych.

      • Marcin

        Zależy jak spojrzeć. Mnóstwo trofeów, trzy gole w finałach, w tym dwa nazwijmy je „kultowe”. I w sumie całkiem niezłe statystyki. Gdyby zamiast strzelać fochy, zeżarł w Klasyku murawę razem z trybunami, pewnie inaczej bym na niego patrzył. Teraz po prostu męczy oczy.

        • Paweł Król

          Widocznie to nie miejsce dla niego. I nic tego stanu rzeczy nie zmieni. Pora pakować walizki. Żeby w Newcastle nie wylądował czasami, jak w przeszłości Owen, niech fani Srok się tylko nie obrażają. Bo to chodzi bardziej o sugestię, że już może niestety wyżej się nie załapać…

  • Piciarm

    cześć
    No troszkę się działo; ja widziałem El clasico,Fulham – Chelsea , skróty Napoli – Juve i Koguty z Kanonierami
    pozdrawiam

  • maciek sloma

    Slavia ma ten swój Eden praktycznie na tej samej ulicy co poczciwy Dolicek Kangurów. Kiedyś to grali: http://slowfoot.pl/retro-slavia-praha-bohemians-praha-22-1-fotbalova-liga-ceskoslovenska-20-03-1983/
    Na QPR – Brentford byłem –
    http://slowfoot.pl/angielski-triathlon-pilkarski/

    • Paweł Król

      Nawet sobie, po niedzielnym meczu, odświeżyłem ten czeski kawałek…

  • Grzegorz Ziarkowski

    Te derby Lwowa trochę naciągane. Pod szyldem FK gra Veres Równe, który sprzedał licencję FK. Swoją drogą i Veres i Karpaty z dawnych Kresów Wscodnich…

  • Piciarm

    derby Beograd fajne jak zawsze…
    nawet nie wiedziałem że super Mario teraz w OM….