W telewizji mówią (2). 4-4-2 (emisja: 22 marca 2017)

Starzeję się. Polubiłem na powrót Dariusza Szpakowskiego.

Oglądając mecz Legia – Ajax, nie mogłem znieść ględzenia Grzegorza Mielcarskiego. Przełączyłem się więc na TVP i stwierdziłem, że duet Dariusz Szpakowski – Marcin Żewłakow nie jest tak tragiczny, jak się spodziewałem. Być może na zasadzie kontrastu: gdybym przed Mielcarem, słuchał przez kwadrans, dajmy na to, Beaty Szydło albo Ryszarda Petru, pewnie uznałbym, że były napastnik FC Porto też nie jest zły.

W każdym razie miło zaskoczony komentarzem Szpakowskiego, zdecydowałem się obejrzeć od początku do końca program „4-4-2”, którym zawiaduje najbardziej znany polski komentator. Widziałem do tej pory chyba jeden, odcinek, ale nie cały. Na nerwy działali mi: Szpakowski, który ma zwyczaj wchodzenia gościowi w pół słowa i kończenia za niego zdań, Jan Tomaszewski, który – podobnie jak Zbigniew Boniek, choć w mniejszym stopniu – ma problem z zauważeniem tego, że na Ziemi żyje ktoś jeszcze oprócz niego oraz ze stoickim spokojem wypowiadający banały spod wąsa Jerzy Engel. Innym razem prowadzącymi byli Rafał Patyra i Maciej Iwański, co też nie zachęcało.

OK, włączamy jakże sprytnie podzielony na dwie części – żeby można było wyświetlić reklamy -program i oglądamy.

Oprócz prowadzącego program Szpakowskiego w studiu, wiadomo, Jerzy Engel, i dwaj znani dziennikarze: Michał Kołodziejczyk (wp.pl) oraz Piotr Żelazny („Rzeczpospolita”). Główny temat: niedzielny mecz naszej kadry z Czarnogórą, drugi temat: Liga Mistrzów.

Ciekawie robi się niemal od razu – gdy cała czwórka typuje skład na mecz w Podgoricy. Ogólnie, nawet jeśli jest różnica zdań, wśród trzech panów króluje zdrowy rozsądek, ale Jerzy Engel wyskakuje z Maciejem Sadlokiem na lewej obronie. Według Engela mecz z Czarnogóra to idealny moment na test dla zawodnika Wisły? Czemu akurat ważny mecz reprezentacji jest tym idealnym momentem – były selekcjoner nie wyjaśnia.

Jednak prawdziwym hitem jest odpowiedź na pytanie o to, dlaczego – według pana Jerzego – Wojciech Szczęsny miałby zastąpić w bramce Łukasza Fabiańskiego. Otóż Engel miał z Wojtkiem kontakt, gdy był dyrektorem PZPN i widział, jak ten „progresował”. Poważnie.

Ciekawa jest również dyskusja na temat Grzegorza Krychowiaka. Engel broni zawodnika PSG, Żelazny wskazuje na to, że newsy na temat nieciekawej sytuacji Krychy (brak akceptacji ze strony kolegów związany z tym, że Polak jest zbyt słaby technicznie, domniemana bójka z innym zawodnikiem, zakaz klubowy odnośnie wypowiadania się na temat sytuacji w klubie) nie biorą się znikąd, a Kołodziejczyk dolewa oliwy do ognia: spytajcie choćby Maćka Szczęsnego o to, czy były gracz Sevilli da się lubić – mówi. Dziennikarz WP wyskakuje z taką tezą i… przechodzimy do następnego tematu. Boże, w Hiszpanii zrobiono by o tym jakieś dwadzieścia programów telewizyjnych.

Ten odcinek „4-4-2” (jak uczył Waldemar Fornalik, powinno być „1-4-4-2”) okazał się być bardzo ciekawy. Łącznie z fragmentem o Lidze Mistrzów, w którym wszyscy wskazują na skandaliczne sędziowanie w meczu PSG – Barcelona.

Trochę rozbawił mnie Piotr Żelazny, który swe tezy sprzedaje takim tonem, jakby rozkminiał „Tractatus Logico-Philosophicus”. „Ronaldo wolałby Złotą Piłkę od Ligi Mistrzów” – stwierdza z miną nieznosząca sprzeciwu. Poważny dziennikarz wszak wszedł w umysł „żelusia”. Ale trzeba przyznać, że Żelazny wypada dobrze, mówi z sensem, podobnie jak Kołodziejczyk – jeden z nielicznych dziennikarzy zajmujących się piłką, który nie działa mi na nerwy.

Dobrze się ten nieco oldskulowy – bez publiczności i szczerzenia zębów do widzów – program oglądało. Miłe zaskoczenie.

Marcin Wandzel

  • „Starzeję się. Polubiłem na powrót Dariusza Szpakowskiego” No i chwała Bogu, bo Szpaku to spoko gość 🙂
    http://slowfoot.pl/dariusz-szpakowski/

  • Paweł Król

    Zwróciłem parę razy uwagę, że program ten – co jest tendencją zanikającą – przypomina coś normalnego; nie ma w nim małpowania, lansowania się i blichtru. Co prawda – regularnie go nie włączam, ale to dlatego, że musiałbym rozmnożyć własny wolny czas.

    • Marcin

      Ja, włączając ten odcinek, byłem nastawiony na to, że sobie poużywam. Ale wypadło to dobrze. Nawet ten zakochany w sobie Żelazny nie wkurwiał za bardzo. Engel, jak to Engel, ale na szczęście panowie mu nie potakiwali.

      • Paweł Król

        Abstrahując, a nadal nawiązując do Twojego tekstowego podsumowania (dwa ostatnie zdania), najwspanialszy jest brak pogoni za modą. Jeśli gdziekolwiek takie zjawisko (coraz rzadsze) obserwuję, może nie tryskam dumą, ale cieszy mnie to. W pewnej niezmienności jest coś szlachetnego, wykutego na wieki.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Engela i jego banałów zwyczajnie nie trawię.

    • Marcin

      Mniejsza o banały, on zaczyna gadać coraz głupiej. Argument, że powinien bronić Wojtek, bo pan Jerzy z nim pracował, to było przegięcie.

  • Piciarm

    witam
    możliwe że tym oto tekstem oglądalność tego programu sporo wzrośnie , oczywiście tylko według niektórych telewizyjnych statystykach …