Wczorajszy mecz. Bayern Monachium – Real Madryt 1:2

Mistrzowie Niemiec polegli przed własną publicznością. „Królewscy” są jedną nogą w finale Ligi Mistrzów.

1. We wtorkowym półfinale Liverpool rozbił Romę 5:2. Mecz był koncertem w wykonaniu Egipcjanina Mohammeda Salaha i Brazylijczyka Roberto Firmino. Czy w rewanżu w Rzymie dojdzie do powtórki z ćwierćfinału i rzymianie zameldują się w finale?
2. W Monachium też rozpoczęli z wysokiego C. Jednak Thomas Müller nie doszedł do podania Roberta Lewandowskiego, podobnie jak Cristiano Ronaldo do zagrania Marcelo.
3. Real zneutralizował atuty gospodarzy. Mistrzów Niemiec było stać jedynie na strzał Rafinhy w środek bramki.
4. Obrońcy trofeum postawili na wysoki pressing. Czasem zaatakowali bramkę Svena Ulreicha, ale bez szału.
5. 1:0! W 28. minucie na prawej stronie szybką kontrę rozegrali Müller z Joshuą Kimmichem. Ten drugi wpadł w pole karne i mocnym strzałem pokonał Keylora Navasa.
6. Niecałą minutę po golu w polu karnym padł Lewandowski. Gwizdek arbitra wymownie milczał.
7. W 34. minucie Franck Ribéry miał szansę stanąć oko w oko z Navasem, piłkę przyjął jednak w stylu… Sławomira Peszko.
8. Po rzucie rożnym zgrywał piłkę Lewandowski, a Mats Hummels z woleja uderzył wysoko nad poprzeczką.
9. Strzał Müllera z pola karnego został zablokowany. Skończyło się na rzucie rożnym.
10. 1:1! Fantastycznym strzałem lewą nogą sprzed pola karnego popisał się Marcelo. Brazylijczyk umieścił piłkę idealnie w dolnym rogu bramki Ulreicha.
11. Mogła być szybka odpowiedź Bayernu – po centrze z wolnego Jamesa Rodrígueza, Lewandowski główkował w ręce Navasa.
12. Po zmianie stron Ribéry wkręcił w ziemię obrońcę i wyłożył do Müllera, któremu niewiele zabrakło, by dzióbnąć piłkę i skierować ją do siatki.
13. 1:2! W 56. minucie Bayern miał rzut rożny. Wycofanie piłki na środek i fatalna strata w środku pola spowodowała kontrę Realu, którą bez litości wykończył Marco Asensio.
14. Bayern nie rezygnował. Po strzale Ribéry’ego Navas musiał wykazać się sporym kunsztem.
15. W 67. minucie strzał Müllera z bliska obronił Navas. Chwilę później tuż obok słupka chybił Ribéry.
16. Do siatki trafił Ronaldo, ale Portugalczyk pomógł sobie ręką.
17. W końcówce, po świetnym podaniu Corentina Tolisso, Lewandowski nie wykorzystał okazji sam na sam z Navasem.
18. Real wygrał, ale proszę zwrócić uwagę na to, że Juppowi Heynckesowi plany pokrzyżowały kontuzje Arjena Robbena (grał osiem minut) i Jérôme’a Boatenga (grał 34 minuty).
19. Ronaldo wygrał 99. mecz w Pucharze Europy, wyprzedzając Ikera Casillasa.
20. „Królewscy” zwyciężyli w Lidze Mistrzów po raz 150.

25 kwietnia 2018, Allianz Arena w Monachium
Półfinał Ligi Mistrzów
Bayern Monachium – Real Madryt 1:2 (1:1)
Gole: Kimmich 28. – Marcelo 44., Asensio 57.
Bayern: Sven Ulreich – Joshua Kimmich, Jérôme Boateng (34. Niklas Süle), Mats Hummels, Rafinha – Arjen Robben (8. Thiago Alcântara), Javi Martínez (75. Corentin Tolisso), James Rodríguez, Thomas Müller, Franck Ribéry – Robert Lewandowski.
Real: Keylor Navas – Daniel Carvajal (67. Karim Benzema), Sergio Ramos, Raphaël Varane, Marcelo – Lucas Vázquez, Casemiro (83. Mateo Kovačić), Luka Modrić, Toni Kroos, Isco (46. Marco Asensio) – Cristiano Ronaldo.
Żółte kartki: Ribéry/Casemiro.
Sędziował: Björn Kuipers (Holandia).

Grzegorz Ziarkowski

  • Marcin Wandzel

    Od siebie dodam, że „uzależniony od Ronaldo” Real wygrał , choć Portugalczyk był „poza meczem”, i że Szpakowski to autentyczny kretyn.

  • Marcin Wandzel

    Od siebie dodam, że „uzależniony od Ronaldo” Real wygrał, choć Portugalczyk był poza grą, i że Szpakowski to autentyczny kretyn.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Czyli jednak nie lubisz Darka 🙂

  • Paweł Król

    Więcej spodziewałem się po Bayernie. Czy oczekiwania były uzasadnione? Niekoniecznie. W tym składzie, chociaż to zawsze BAYERN, półfinał to chyba szczyt możliwości. Nie chcę jednak ferować i pozbawiać szans niemieckiego klubu w rewanżu.

    Kontuzje. Robben, jak każdy wie, wielokrotnie miał kontuzje mięśniowe. Wczoraj, po raz kolejny, dały o sobie znać.
    Co do J. Boatenga. Jest bardzo wysoki, trochę waży, ale nie ma też w ogóle normalnego, piłkarskiego biegu. Stawia susy, przy tym dość niezdarnie.

    Jak na najbardziej utytułowany klub w Niemczech, w grze Bayernu nie widać było tej pewności (np. Hummels zbyt wiele razy zagrywał niecelnie lub też ryzykownie: po autach albo przez środek pola karnego), równego tempa itd. Po prostu zabrakło jakości.

    • Marcin Wandzel

      Kiedyś bym był po prostu pewny, ze Real zagra w finale, ale ta edycja LM jest tak porąbana, że spokojny będę dopiero po ostatni gwizdku rewanżu.

      • Paweł Król

        Obejrzałbym w każdym razie finał Liverpool – Real. Po pierwszych meczach wszystko na taki wskazuje, ale stuprocentowej pewności właśnie nie ma…

  • Aż zęby bolały od oglądania tego czegoś. Mam nadzieję, że Liverpool w finale zbije wielki Real.

    • Paweł Król

      Mógłby. Za wielkie serce i zawrotne tempo akcji należy się mu. To oczywiście życzeniowe stwierdzenie, ale jestem za. Poczekamy, zobaczymy, jaki w ogóle będzie tegoroczny finał…

    • Paweł Król

      Mam wrażenie, ale może się nie znam: zatrzymałem się w czasie i jestem w błędzie, że twardsze i trudniesze warunki postawiłby Bayern w pierwszym meczu przeciwko Realowi graczami pokroju Strunza, Effenberga i choćby Janckera na szpicy. Żadni to byli wirtuozi, jednak już rzemieślnicy z charakterem – jak najbardziej…

      Trzy kategorie wyróżniłbym w futbolu. Pierwsza – zawodnicy genialni, z darem od Boga i czystym talentem, druga – nijacy, a trzecia to właśnie ciężko pracujący z silnym charakterem. Jaka była środowa wersja FCB – przeważała chyba druga kategoria. A już takich uniwersalnych pracusiów jak choćby Lahm, ze swięcą teraz w Monachium szukać…
      Piszę trochę jak zatroskany fan tego klubu, choć nim oczywiście nie jestem. Wolę TSV 1860, ale Bayern to mimo wszystko niezwykły klub, jeśli idzie o trofea i legendy. Nie od początku istnienia był jednak taki wielki. Urósł do potęgi później…

  • Piciarm

    witam
    Mecz oglądałem ładny gol Marcelo i akcja po błędzie też dobrze zrobiona… ale mecz mnie rozczarował, sędzia też dziwny czasami był remis byłby sprawiedliwszy… i tyle

    we wtorkowym spotkaniu było dużo ciekawiej ! oglądało to się jakby jednym tchem.

    ale finał raczej Liverpool-real Madryt, tak sądzę
    pozdrawiam