Wczorajszy mecz. CFR 1907 Cluj – Dinamo Bukareszt 1-0

Stan rumuńskiego futbolu od pewnego czasu znajduje się w wyraźnie kiepskiej kondycji. Zarówno w wydaniu reprezentacyjnym, jak i klubowym. Do piłkarskiej prehistorii należą już czasy, gdy kraj ten mógł pochwalić się dwoma reprezentantami w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Choć na przestrzeni ostatnich sezonów w walce o najwyższe lokaty górą okazywali się zawodnicy takich drużyn, jak Targu Mures, Astra Giurgiu czy Viitorul Constanta, na początku bieżącego sezonu niegdysiejsze potęgi nie zamierzają składać broni i po raz kolejny dać się wyprzedzić mniej medialnym przeciwnikom. Z tego powodu wczorajszy pojedynek między CFR Cluj a Dinamem Bukareszt zapowiadał się arcyciekawie dla rumuńskich miłośników piłki kopanej.

Gospodarze, którzy świętują właśnie 110-lecie istnienia, przystąpili do rozgrywek zmotywowani nie tylko chęcią wywalczenia czwartego w historii tytułu mistrzowskiego, ale też stworzenia podwalin pod zespół, który w przyszłym roku ma ponownie zameldować się w rozgrywkach międzynarodowych. Przed trzema laty popularni „Ceferisti” z powodu licznych zaległości finansowych względem byłych piłkarzy i trenerówzostali bowiem ukarani odjęciem 24 punktów w ligowej tabeli, a także wykluczeniem z europejskich pucharów. Absencja zespołu z Kluż-Napoki wygasa właśnie w 2018 roku, dlatego jego szefostwo podjęło wszelkie działania mające na celu odpowiednie przygotowanie się do podjęcia szturmu na piłkarską Europę.

Najgłośniejszym wydarzeniem tego lata na stadionie im. Constantina Radulescu było bez wątpienia objęcie stanowiska menadżera klubu przez słynnego Dana Petrescu, który przed laty zasłynął wywalczeniem sensacyjnego mistrzostwa z zawodnikami prowincjonalnej Unirei Urziceni. Do pomocy zyskał zaś grupę nieprzeciętnych piłkarzy, wśród których wyróżniają się takie postacie, jak kilkukrotny reprezentant Rumunii Srdjan Luchin, dobry znajomy Petrescu z ligi rosyjskiej Ibrahima Balde, mający za sobą występy w Hiszpanii Thierry Moutinho, a także czołowy niegdyś napastnik ligi rumuńskiej Jeremy Bokila, który znajdował się swego czasu na celowniku warszawskiej Legii. Ponadto w składzie zespołu znajdują się weterani pokroju Mario Camory, Cipriana Deaca oraz Emmanuela Culio, którzy pamiętają jeszcze występy CFR w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Towarzystwo to w iście rewelacyjnym stylu rozpoczęło zmagania ligowe, notując liczbę dziesięciu punktów w zaledwie czterech rozegranych meczach.

W równie bojowych nastrojach do nowego sezonu przystępowało stołeczne Dinamo, które po cudownym uniknięciu bankructwa w 2015 roku liczy na napisanie nowego, pięknego rozdziału w swej długiej historii. Także w Bukareszcie zaufano myśli szkoleniowej jednego z wybitnych reprezentantów Rumunii, którym w tym przypadku jest Cosmin Contra, zaś z pozycji dyrektora generalnego pomaga mu słynny Adrian Mutu. Klub z czerwonej części rumuńskiej stolicy swą polityką transferową kieruje się w dość egzotyczne kierunki, bowiem w składzie „Czerwonych Psów” możemy dziś doszukać się m.in. piłkarzy z Panamy, Republiki Południowej Afryki bądź Jordanii, zaś nie tak dawno temu w kadrze klubu znajdował się piłkarz rodem z Wysp Owczych. Ciekawą postacią jest także 22-letni napastnik Rivaldinho, będący synem legendy piłkarskiego świata, Rivaldo. Co ciekawe, zawodnik ten swego czasu był bliski przenosin do II-ligowego wówczas Rakowa Częstochowa, zaś w niedawnym meczu eliminacji Ligi Europy przeciwko Athletic Bilbao popisał się takim oto trafieniem:

Spotkanie zespołów aspirujących do tytułu mistrzowskiego rozpoczęło się licznymi atakami z obu stron z delikatnym wskazaniem na ekipę Dinama. Rażącą nieskutecznością wykazywał się jednak kapitan zespołu, Steliano Filip, mający na przestrzeni całego spotkania co najmniej dwie stuprocentowe sytuacje bramkowe, w których fatalnie przestrzelił.

Po około trzydziestu minutach spotkania do głosu na dobre doszli podopieczni Petrescu, którzy za sprawą licznych rajdów Francuza Billela Omraniego, a także harówce wykonywanej w środku pola przez Deaca, co rusz stwarzali sobie kolejne okazje do strzelenia gola. Bliski tej sztuki był chociażby sprowadzony tego lata z ligi cypryjskiej Brazylijczyk Paulo Vinicius, który po wrzutce z rzutu różnego minimalnie chybił uderzeniem z główki.

Piłkarze w bordowych strojach objęli prowadzenie w 37. minucie, kiedy to Emmanuel Culio w perfekcyjny sposób wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką jednego z przeciwników.

Po zmianie stron goście z Bukaresztu niejednokrotnie próbowali przedrzeć się przez defensywne szyki podopiecznych Petrescu, jednak fenomenalnie dysponowany był tego dnia lewy obrońca Mario Camora, jak również bramkarz Cosmin Vatca. W szeregach bukareszteńczyków dobre zawody rozgrywał nowy nabytek Dinama, Diego Salomao, nieustannie nękający przeciwników swoimi z reguły udanymi dryblingami. Gospodarze z kolei mieli okazję do podwyższenia prowadzenia po minimalnie niecelnym uderzeniu świeżo wprowadzonego Bryana Nouviera. Dinamo odwdzięczyło się efektownym strzałem z woleja młodziutkiego Valentina Costache, który w bliskiej odległości zagroził bramce strzeżonej przez Vatcę.

Sama końcówka spotkania miała dość nieprzyjemny przebieg, bowiem gospodarze zmuszeni byli kończyć mecz w dziewiątkę, Najpierw po brutalnym wejściu wślizgiem w nogi przeciwnika czerwony kartonik obejrzał Camora, zaś kilka minut później drugą żółtą kartkę otrzymał Culio, który w nieprzepisowy sposób próbował powstrzymać idącego z akcją rywala. Mimo gry w przewadze dwóch zawodników Dinamo nie zdołało odrobić strat i mecz zakończył się pomyślnym rezultatem dla piłkarzy z Kluż-Napoki, którzy przynajmniej do jutrzejszego meczu Steauy pozostaną na fotelu wicelidera.

Samo spotkanie spełniło wszystkie wymagania, jakie stawiane są z reguły ligowym klasykom. W pamięci kibiców pozostaną nie tylko efektowne akcje zawodników obydwu zespołów, ale i kontrowersje, jakie wzbudziło podyktowanie zdaniem wielu niesłusznej jedenastki po rzekomym zagraniu ręką przez obrońcę Dinama, Ionuta Nedelcearu.

10 sierpnia 2017, Stadion im. dr. Constan Radulescu w Kluż-Napoce.

Mecz kończący piątą kolejkę Rumuńskiej Ligi I:

CFR 1907 Cluj – Dinamo Bukareszt 1-0

Gol: Culio 37. (Karny).

Cluj: Cosmin Vatca – Andrei Muresan, Paulo Vinicius, Mario Camora, Cristian Manea, Emmanuel Culio, Ciprian Deac (86. Srdjan Luchin), Ovidiu Hoban, Thierry Moutinho (60. Bryan Nouvier), Jeremy Bokila (62. Urko Vera), Billel Omrani.

Dinamo: Jaime Penedo – Giorgos Katsikas, Sergiu Hanca, Jose Romera (76. Valentin Costache), Steliano Filip, Ionut Nedelcearu, Paul Anton (55. Adam Nemec), May Mahlangu, Diego Salomao, Filipe Nascimento, Rivaldinho (81. Juan Albin).

Żółte kartki: Culio x2, Filip.

Czerwone Kartki: Camora, Culio (za drugą żółtą).

Sędziował: George Catalin Gaman.

Michał Flis

  • Paweł Król

    Miło poczytać o czymś innym…

    Petrescu – typ i sposób bycia wojskowy. Nie każdemu pasuje, o czym pewnie pamiętają w Krakowie. Jako były piłkarz – profesjonalista w każdym calu. Zawsze rzetelnie przygotowany do meczu.

    Młody Rivaldo, ciekawe… Wypuścił piłkę i kopnął. Powtarzam często, choć daleko mi do bycia trenerem: Nie mierz, bo i tak nie trafisz, szczególnie w podobnych sytuacjach. Podstawą wówczas ułożenie ciała. I chyba nic więcej. Wyjdzie albo nie. A nasz sympatyczny (na przykład) Radek Majewski wszystko chce technicznie, czytelnie, ładnie. I na ogół nic z tego nie wychodzi, prócz może strzału na „notę” dla bramkarza drużyny przeciwnej, ale to na marginesie. Czasami trzeba tylko kopnąć z życiem…

  • Piciarm

    witam
    Oba Kluby zacne w w rodzimej lidze to na pewno….
    choć rumuńska liga jest mi teraz słabo znana….wiec dzięki za opis tego pojedynku
    ekipa CFR 1907 Cluj po 6 kolejkach liderem …zaś Dinamo za dużo czerwieni dostają – to już 3 mecz nie dotrwali w pełnym składzie….
    Dana Petrescu do dzisiaj pamiętają w Krakowie he,he
    ładnie – syn Rivaldo gra w rumuńskiej lidze…
    pozdrawiam

  • Fajny tekst, sporo ciekawostek. Brawo Michał.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Świetna robota 🙂