Wczorajszy mecz. Legia Warszawa – Sheriff Tyraspol 1:1

Kiedy piłkarska Europa zaczyna w miarę poważne granie, nam zostają tylko ochłapy…

Starcie na stadionie w Warszawie było nie tylko meczem o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Był to jeden z dwóch meczów o honor polskiego futbolu, który z mocno poobijaną twarzą wyszedł z rund eliminacyjnych europejskich rozgrywek.

Requiem dla frajerów
Pierwsza w tym sezonie z pucharami pożegnała się białostocka Jagiellonia, po dwumeczu z azerskim FK Qəbələ. Azerowie w kolejnej rundzie odpadli z Panathinaikosem. Potem, po zaskakująco zaciętych meczach z FC Midtjylland, odpadła gdyńska Arka. Następnie poznański Lech, który zamiast podbijać Europę, dopuścił kompromitującej wpadki z holenderskim Utrechtem. A były klub Włodzimierza Smolarka trafił w czwartej rundzie na Zenit Petersburg. Zarówno klub z Rosji, jak i „Wszechateńscy” to na europejskiej arenie mocno przyblakłe firmy, ale odpadnięcie z nimi byłoby zdecydowanie lepsze wizerunkowo dla naszych drużyn. Należy też pamiętać o korzyściach sportowych płynących z takich pojedynków.

Z kolei Legia nie powtórzyła osiągnięcia z ubiegłej edycji Champions League, gdy awansowała do fazy grupowej. Tym razem legioniści niczym walec przejechali się po fińskim Mariehamn, ale w kolejnej rundzie zastopowała ich kazachska Astana. Wystarczyło dwóch szybkich i silnych przybyszów z Afryki (Ghańczyk Patrick Twumasi oraz Junior Kabananga z Demokratycznej Republiki Konga), by mistrz Polski odpadł z rywalizacji. Co prawda mecz meczowi nierówny, ale środowa porażka Astany z Celtikiem w Glasgow 0:5 też wiele mówi o sile mistrza Kazachstanu…

Trochę mięsa przed przerwą
Sheriff to niemal etatowy mistrz Mołdawii. Klub, który powstał 20 lat temu, zdobył… piętnaście mistrzowskich tytułów. W tym sezonie drogę do Ligi Mistrzów zamknął ekipie z Tyraspolu azerski Qarabağ Ağdam.

Mecz rozpoczął się od przewagi mistrzów Polski. W 5. minucie w polu karnym gości pogubił się Albańczyk Armando Sadiku, potem po uderzeniu Brazylijczyka Guilherme piłkę chwycił chorwacki golkiper Sheriffa, Zvonimir Mikulić, wreszcie w 12. minucie, po kiksie Krzysztofa Mączyńskiego, sytuacyjne uderzenie Artura Jędrzejczyka przeleciało nad bramką.
Potem gra się wyrównała. Goście nieśmiało próbowali, lecz uderzenie Chorwata Josipa Brezoveca poszybowało w okolice kanałku przy Agrykoli, a szybkie wyjście Ziguya Badibangi faulem musiał powstrzymywać Michał Pazdan, za co otrzymał żółtą kartkę.

Widać było gołym okiem, że ekipa Jacka Magiery nie ma argumentów, by zaskoczyć Sheriffa. Rykoszet po centrze czeskiego obrońcy Adama Hlouška oraz szarża Michała Kucharczyka powstrzymana przez Mikulicia – to wszystko, na co było stać Legię. „Mamy za mało piłkarskiego mięsa” – podsumował Marcin Żewłakow, współkomentujący mecz dla TVP. Tuż przed przerwą trochę „mięsa” jednak było. Strzał z daleka Mączyńskiego bramkarz przeniósł nad poprzeczką, a w doliczonym czasie gry niecelnie głową uderzał Jędrzejczyk. Schodzących na przerwę zawodników żegnały nieśmiałe gwizdy.

Dramat po kornerze
Druga odsłona zaczęła się od równie mocnego, co niecelnego uderzenia Kucharczyka. Goście odpowiedzieli chwilę później, gdy uderzenie głową Badibangi po rykoszecie minęło bramkę Arkadiusza Malarza. W 53. minucie po akcji Kucharczyka z Węgrem Dominikiem Nagym na środku pola karnego w piłkę nie trafił Sebastian Szymański. 120 sekund później z murawy zszedł Sadiku. Albańczyk, który odgrażał się, że w sezonie strzeli 20 bramek, nie pokazał kompletnie nic. Kto wie, czy pozyskany latem napastnik nie przydałby się w 57. minucie, gdy nie miał kto przeciąć podania Szymańskiego wzdłuż bramki…

Piłkarze na boisku wyglądali jakby grali za karę. Mistrzowie Polski razili niedokładnością i brakiem pomysłu na obronę Sheriffa. A jednak trafili do siatki. W 76. minucie lewą stroną ruszył rezerwowy Hildeberto Pereira, na obieg wyszedł mu z pomocą Adam Hloušek. Czech ostatecznie zagrał płasko w pole karne, a Fin Kasper Hämäläinen posłał piłkę do bramki obok Mikulicia.
Potem niecelnie strzelił francuski rozgrywający Legii, Thibault Moulin, dwukrotnie (raz nogą, raz głową) próbował Kucharczyk, ale bez efektu.

W 87. minucie goście bili korner z lewej strony boiska. Brazylijczyk Jairo posłał centrę na piąty metr przed bramkę Arkadiusza Malarza. I choć Maciej Dąbrowski objął w pół zawodnika z Burkina Faso, Cyrille Bayalę, ten, będąc w uścisku stopera, zdołał uderzyć piłkę głową i doprowadzić do wyrównania. Dramat.

17 sierpnia 2017, stadion im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie
IV runda eliminacji Ligi Europy
Legia Warszawa – Sheriff Tiraspol 1:1 (1:0)
Gole: Hämäläinen 76. – Bayala 87.
Legia: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Maciej Dąbrowski, Adam Hloušek – Guilherme (24. Michał Kucharczyk), Thibault Moulin, Krzysztof Mączyński, Sebastian Szymański, Dominik Nagy (71. Hildeberto) – Armando Sadiku (55. Kasper Hämäläinen).
Sheriff: Zvonimir Mikulić – Mateo Sušić, Wiaczesław Posmac, Ante Kulušić, Cristiano – Cyrille Bayala, Josip Brezovec (84. Vitalie Damașcan), Gheorghe Anton, Jeremy de Nooijer (87. Wilfried Balima), Zlatko Tripić (64. Jairo) – Ziguy Badibanga.
Żółte kartki: Pazdan, Hloušek/Brezovec, Cristiano.
Sędziował: Aleksandar Stavrev (Macedonia)
Widzów: 17 732

Grzegorz Ziarkowski

  • Piciarm

    Witam
    Niestety oglądałem 5-6 mecz w tym sezonie Legii na różnych rozgrywkach i dalej wygląda to źle…
    nie ma teraz nikogo ,żeby rozegrać ciekawie akcje ….chcą zamęczyć przeciwnika podaniami ale raczej nikt się nie nabiera
    nie przekreślam Legii ale rewanż będzie ciężki
    Sheriff jest mi dość znany ma sporo sukcesów w Mołdawii …i jak widać rodzimych piłkarzy jak na lekarstwo…
    pozdrawiam
    ps: Celtic odrodził się , a kilka lat temu Legia im bęcki dała ale nie awansowała ….

    • Paweł Król

      I najlepsze w tym wszystkim, że Celtic przedwczoraj wielkiego meczu nie zagrał. Inna sprawa, że szybkościowo nie ustępował Kazachom (w przeciwieństwie do Legionistów): były zdecydowane próby odebrania piłki, gra na wyprzedzenie itd.
      Poza tym drużyna z Parkhead (nie mogę jakoś tej nazwy Paradise przyswoić) wykorzystała start do piłki i niejako wrodzoną szybkość Sinclaira, rzucając mu piłki na dobieg. W dwóch sytuacjach pomogło też szczęście, niemniej jednak Szkoci zmusili Astanę do błędów. Tym samym w pełni zasłużenie wygrali. Bronią zresztą honoru szkockiej piłki od kilku lat.

  • Marcin

    Polecam wypowiedzi, których udzieliły po meczu legijne asy: skrzydłowy tudzież napastnik Kucharczyk oraz środkowy obrońca Dąbrowski. Mam nadzieję, że sympatyczny Sheriff przejdzie tych buców.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Bossowie Legii przespali letnie okienko transferowe – osłabili drużynę zamiast wzmocnić. Zresztą ta tendencja utrzymuje się już od zimy, vide: odejście Nikolicia i bezsensowny transfer Necida.

    • Paweł Król

      Nie pozyskano na przykład nikogo o charakterystyce gry zbliżonej do Ofoe; wiedząc o tym, że się z dużym prawdopodobieństwem w klubie go nie zatrzyma.

  • Paweł Król

    Jeszcze w poprzednim sezonie, pomimo fragmentami słabiutkiej gry, starałem się jakoś bronić drużyny Legii; chodzi o pierwszy mecz z Trenczynem, bardzo szczęśliwie wygrany; w przeciwieństwie do Marcina. Przynajmniej jednak wyniki padały korzystniejsze i może dlatego nie krytykowałem aż tak.
    Wczoraj doprawdy nie wiem, co trzymało mnie przed telewizorem (szczególnie po 1. połowie). Przemęczyłem się i obejrzałem do samego końca. Akcje rozgrywane przeważnie w jednostajnym tempie. Bezpieczne podania do boku albo do tyłu. Samo wyjście z piłką z własnej połowy trwało czasami prawie minutę, gdzie goście nie atakowali raczej wysokim pressingiem…
    Brak elementu zaskoczenia. Niewiele dośrodkowań i strzałów z dalszej odległości. Nie mówiąc już o sytuacjach podbramkowych. Na nic moja krytyka. Piłkarze muszą po prostu wziąć się w garść i pokazać, że nieprzypadkową tworzą grupę i nieprzypadkowe zajęcie wykonują. Inaczej trudno mówić o dobrych wynikach, a przynajmniej o przyzwoitej grze.

  • Że też Wam sie o tym chce gadać 🙂