Wczorajszy mecz. Łucz-Energija Władywostok – Bałtika Kaliningrad 1:1

Niedzielnych rywali dzieliło ponad 10 tysięcy kilometrów…

W 25. kolejce drugiej ligi rosyjskiej, Łucz-Energia Władywostok zremisowała 1:1 z Bałtiką Kaliningrad. Wszelkie szczegóły znajdziecie na poniższej grafice. Nie obejmuje jednak ona najważniejszego – tego, że obu rywali dzieli ponad 10 tysięcy kilometrów. Czy jest gdzieś na świecie rywalizacja ligowa, w której biłyby się kluby rozdzielone większą odległością? Jeśli tak, chętnie poznam szczegóły.

wladek2

To może na początek słów kilka o mieście gospodarzy.

Władywostok to stolica Kraju Nadmorskiego, położona nad Morzem Japońskim. Władywostok jest nazywany rosyjskim San Francisco, dzięki swojemu malowniczemu położeniu nad zatoką Złoty Róg. Miasto przyciąga turystów głównie dlatego, że jest najdalej położonym na trasie kolei transsyberyjskiej, odległym o siedem dni jazdy pociągiem od Moskwy. Władywostok to też miasto kontrastów – z jednej strony najważniejszy rosyjski port wojenny i handlowy, a z drugiej strony rozlatujące się bary sprzedające jedzenie gotowane przez chińskich imigrantów.

Niemal od końca drugiej wojny światowej aż do 1992 roku, Władywostok był miastem zamkniętym, miejscem stacjonowania floty wojennej radzieckiej armii – nie był możliwy wjazd drogą lądową – ani morską.

Ponuro się zrobiło, więc może kawał.

Władimir Putin budzi się rano, wyjrzał przez okno i widzi, że tuż pod jego oknem ktoś na śniegu moczem napisał: „Putin to ch..”. Wezwał do siebie szefa służb specjalnych i mówi: „Towarzyszu, macie 24 godziny, aby znaleźć sprawców”. Za parę godzin szef służb pojawia się mówi: „Panie prezydencie, mamy dla pana dwie wiadomości: złą i bardzo złą. Zacznę od złej: analiza wykazała, że mocz należy do premiera Miedwiediewa. A bardzo zła wiadomość jest taka, że charakter pisma jest pańskiej żony”.

Oczywiście Rosja ma zostać gospodarzem mistrzostw świata w 2018 roku. Ma zostać, bo nic nigdy nie wiadomo. W książce „Why England Lose” Stefan Szymanski pisze, że po organizacji turnieju mieszkańcy są przez parę lat bardziej szczęśliwi. Jak na życie zwykłych ludzi wpłyną mistrzostwa w kraju, gdzie 15% społeczeństwa żyje poniżej poziomu ubóstwa? Od razu przypomniały mi się rakiety podczas parad na Placu Czerwonym. Niektóre z nich były ponoć dmuchane… Nieważne, że część społeczeństwa głoduje, ważne, że jesteśmy imperium.

Czy w państwie centralnie sterowanym, aż tak trudno przeprowadzić podmiankę, tak, aby kluby z miast-gospodarzy (Soczi, Sarańsk, Jarosław, Kaliningrad) awansują do ligi kosztem tych z Permu, Tomska, Machaczkały czy Nalczika, które nagle zaczną przeżywać niespodziewane finansowe konwulsje? Nie trzeba mieć przesadnie bujnej fantazji, aby taki scenariusz sobie wyobrazić.
Gdy Łucz-Energija Władywostok grała w Premier Lidze w latach 2006-08 kluby moskiewskie czekał wyjazd na odległość 6 423 km. Lot z Moskwy trwa dziewięć godzin. Dziś dla klubów Stołecznych (Stolicznych?) najdalsza wycieczka to Tomsk – 2 881 km.

Do głośnej historii doszło kilka lat temu, gdy Łucz mierzyła się z Zenitem. Troje fanów petersburskiego klubu – Jewgienij Stepanow, Aleksandr Zarajski i Weronika Dawidova udali się na wyjazd ukochanej drużyny do Władywostoku. Piętnaście tysięcy kilometrów przemierzyli własnym samochodem. Ten odmówił posłuszeństwa, ale na ich szczęście dopiero w punkcie docelowym.. Po meczu, wygranym przez Zenit 2:0, kibice wrócili koleją transsyberyjską. Kiedy wrócili, Zenit sprezentował im nowe samochody. Niesamowity heroizm fanów, ale też ładne zachowanie klubu, bo wydaję się, że u nas nikt by się o takim wyczynie nie zająknął.

Udziałem fanów Zenita bywają również nieco inne, bardziej kontrowersyjne akcje. Na przykład nalegają na kierownictwo klubu, aby w drużynie nie grali zawodnicy kolorowi. Argumentują, że wśród barw klubowych nie ma koloru czarnego. Do momentu pozyskania Hulka i Axela Witsela władze klubu się do tej argumentacji przychylały…

Łucz-Energija wzbudzała często negatywne emocje. Po tym jak CSKA Moskwa przegrał we Władywostoku 0:4, bramkarz „Koni” z CSKA, Igor Akinfiejew powiedział, że rywale powinni grać w lidze japońskiej.

No to o gościach – Kaliningrad, jak wskazuje nazwa miejscowego klubu leży nad Morzem Bałtyckim. Sprawdziłem na mapie i stolica Obwodu Kaliningradzkiego leży od Trójmiasta bliżej niż Toruń. Co nieco wiem o tym miejscu, przeczytałem przewodnik, bo tak się szczęśliwie składa, że pierwszy raz w życiu miałem się za tydzień wybrać do niegdysiejszego Królewca czy raczej Koenigsbergu. Miało to być przy okazji meczu towarzyskiego, który planowała rozegrać piłkarska drużyna mojego syna z rosyjskimi rówieśnikami. Mniej szczęśliwie jednak okazało się, iż z powodu obecnej sytuacji politycznej, wyjazd został odwołany, innymi słowy – rodzice dzieci się przestraszyli. Jedynym rosyjskim akcentem w moich podróżach pozostają dwa rejsy z Gdańska do Bałtijska. Chodziło w nich oczywiście o to, by podczas wyprawy kupić w sklepie wolnocłowym alkohol, na ląd Rosjanie nie wypuszczają, zresztą mało kto byłby w stanie. Dość powiedzieć, że mimo iż wódki nabytej na statku nie można teoretycznie spożywać, to po dwóch godzinach wycieczki cały statek śpiewał „Hej Sokoły”.

Ostatnimi czasy na skutek wprowadzenia tzw. małego ruchu granicznego nastąpiło wyraźnie ożywienie w kontaktach na linii Polska Północna – Obwód Kaliningradzki.

Mały ruch graniczny oznacza, że mieszkańcy Obwodu oraz przygranicznych powiatów i dodatkowo Trójmiasta, Olsztyna oraz Elbląga mogą wybrać się za miedzę bez wizy.

wladek3

Nasi jeżdżą tam po paliwo i fajki. Ale ruch głównie odbywa się w drugą stronę. Trójmiejskie markety i galerie  handlowe przeżywają prawdziwe oblężenie. Rosjanie lubią odwiedzać tutejsze przybytki, gdyż tu jest dla nich taniej! Tańsza jest żywność, ale i wiele innych rzeczy. Żeby was nie nudzić, przykład – mojemu najmłodszemu dziecku pękła ostatnio opona w wózku, nie wiem czy na zakrętach nie uważał, czy jechał na podwójnym gazie, w każdym razie trzeba się było wybrać do sklepu z wózkami. Ledwo zdążyłem przekazać panu serwisowemu o co biega, ten z ogniem w oczach jął mi tłumaczyć:

– Panie, ruskie dziś byli. Jeden kupił wózek za sześć koła. (Nie wiedziałem, że takie są – dopisek mój). To chyba mój rekord. Ale on cały zadowolony. Powiedział, że u nich taki po dziesięć. A jeszcze na granicy dostanie dwa tysiące zwrotu podatku!

To jednak Rosja, rozumem nie obejmiesz…

Tak samo jak tego, dlaczego Sowieci wysadzili w powietrze XIII-wieczny Zamek Krzyżacki. W jego miejsce postawili Dom Sowietów, którego nie udało się skończyć i do dziś straszy w samym centrum miasta. Nazywają go „Zemstą Prusaków”…

wladek4

Cała populacja Kaliningradu miała przyjechała do Trójmiasta świętować Mieżdynarodnyj Deń Żeńszczyn, znaczy Kobiet, ale jakoś ich mniej. W dobie krymskiego „kryzysu” chyba rozumieją, że może lepiej przełożyć wizytę na później? Słyszałem, że jacyś śmiałkowie mieli za szyby ich terenowych i luksusowych aut wkładać ulotki z prawdziwą wersją wydarzeń ukraińskich. Powodzenia, ale umówmy się, oni w tym Obwodzie mają tyle wojska i z taki sprzętem, że jakby padł rozkaz, to jeszcze dziś wieczorem byliby w Warszawie. Cała nadzieje w tym, co śpiewał kiedyś Sting: what could save us, me and you is that the Russians love their children too.

Podeszła do mnie nawet wczoraj taka pani, z urody raczej z Władywostoku niż znad Bałtyku. Nie, nie po to, by spytać jaki wynik Łuczy z Bałtyką…
– Pan pomoże i pokazuje jakiś adres.
Szybko jej wyjaśniłem i rozstaliśmy się w zgodzie. Może nie będzie źle…

Maciej Słomiński