Wczorajszy mecz. Polska – Szwajcaria 2:2

Kto jeszcze pół roku temu powiedziałby, że po remisie z uczestnikiem Mistrzostw Świata będziemy mieli uczucie dużego niedosytu?!

Reprezentacja Polski wróciła do TVP. Co prawda, tylko na mecze towarzyskie, ale wróciła. I znów mieliśmy dysproporcję pomiędzy komentatorem i ekspertem. W Polsacie Mateusz Borek jest w zestawieniu z każdym ekspertem klasą dla siebie, jedynie w towarzystwie Romana Kołtonia wygaduje głupoty. Natomiast Tomasz Hajto… Człowiek, który ma kłopoty z poprawnym posługiwaniem się polszczyzną nie powinien współkomentować meczów kadry. W TVP było wczoraj odwrotnie, to ekspert Andrzej Juskowiak ciągnął za uszy Dariusza Szpakowskiego, który na boisku widział Kamila Grosickiego, a 71. minuta była dla niego prawie końcem spotkania.

Kto zatrzyma Xherdana?
Polacy mogli objąć prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach. Aż miło było patrzeć jak na lewej stronie piłkę wymienili Maciej Rybus, Tomasz Jodłowiec i Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu idealnie wystawił piłkę Piotrowi Zielińskiemu, ale wracający do kadry 20-latek fatalnie skiksował. Sytuację próbował ratować jeszcze Michał Kucharczyk, lecz nie sięgnął piłki. 180 sekund później zaskoczyli nas rywale. W środku pola Xherdan Shaqiri rozpędził się tak mocno, że nie dogonił go żaden z biało-czerwonych. Klubowy kolega Lewandowskiego prostopadle zagrał do Josipa Drmicia, który bez problemów pokonał Artura Boruca. Gdzie byli w tej sytuacji Paweł Olkowski i nienadążający za kolegami Thiago Cionek, nie wiadomo…

Goście złapali wiatr w żagle i ani myśleli bronić skromnego prowadzenia. W środku pola dzielił i rządził Shaqiri, który znów idealnie obsłużył Drmicia, ale napastnik Bayeru Leverkusen tym razem przeniósł piłkę nad bramką. Chwilę później Shaqiri minął już Boruca, na szczęście nasz bramkarz zdołał wrócić i zapobiec nieszczęściu. Suma szczęścia i nieszczęścia w tej sytuacji wyszła na zero. Wreszcie zawodnik Bayernu świetnie dograł do Valentina Stockera, jednak ten nie opanował piłki. A stanąłby oko w oko z Borucem… To wszystko przyniósł pierwszy kwadrans meczu.

Czeski trop
Podopieczni Adama Nawałki rozkręcali się powoli. Brakowało Arkadiusza Milika, widać było, że Lewandowski nie ma z kim pograć z przodu. „Lewy” sam wziął się do roboty, lecz jego strzał po koźle na róg wybił Roman Burki. Zdecydowanie groźniejszy był Drmić, mający wsparcie w kolegach. W odpowiedzi na tańce Drmicia w naszym polu karnym, Zieliński mocno strzelił, jednak Burki nie dał się zaskoczyć. Pierwsze pół godziny spotkania zakończyła ładna akcja Szwajcarów, po której Gelson Fernandez nie sięgnął piłki. Gdyby to zrobił, Boruc za Chiny Ludowe nie zdążyłby z interwencją.

Polacy w tym fragmencie meczu nie grali źle, dorównywali Helwetom, zbliżali się do ich „szesnastki”, jednak naszym akcjom brakowało wykończenia, tak jak w 40. minucie, gdy ani Lewandowski, ani Rybus nie doszli do piłki. Minutę później szwajcarska nawałnica przeszła przez pole karne Polaków. W ciągu kilkunastu sekund goście oddali cztery strzały na naszą bramkę. Pierwszy i ostatni fenomenalnie obronił Boruc, dwie dobitki zablokowali obrońcy. To się musiało zemścić na Szwajcarach. W doliczonym czasie pierwszej połowy Artur Jędrzejczyk wywalczył rzut rożny. Już miałem wysyłać SMS do Darka Kimli, że nasi zagrają jak Czesi dzień wcześniej. Wysłałem po fakcie, bo zrobiliśmy dokładnie to samo, co nasi południowi sąsiedzi. Po krótko rozegranym kornerze precyzyjnie dośrodkował Rybus, a Jędrzejczyk ładnym strzałem głową wpakował piłkę do siatki.

Zaszkodził Gibraltar
W przerwie na boisku pojawił się Milik i od razu nasze akcje nabrały rumieńców. Najpierw pohasali z Lewandowskim przed polem karnym gości i „Lewy” zbyt lekko uderzył na bramkę Burkiego. W 58. minucie po kolejnym kornerze główkował Kamil Glik, lecz futbolówka odbiła się od głowy obrońcy i spadła na górną siatkę.

Trzy minuty później siatka znów się zatrzęsła, a Polacy podnieśli ręce w geście triumfu. Po faulu na Lewandowskim, Milik fantastycznie uderzył z rzutu wolnego z 20. metrów. Napastnik Ajaxu na moment wyłączył układ nerwowy, podszedł bowiem do piłki jak na treningu. 20-latek trafił do siatki w czwartym kolejnym meczu. Teraz widać jak bardzo Nawałka zaszkodził polskiemu futbolowi powołując Milika na mecz z Gibraltarem. Po pierwsze: zabrał młodzieżówce talizman, bez którego Polacy przegrali z Grekami i przestali liczyć się w walce o olimpiadę; po drugie: Arek stracił szansę na zdobycie pięciu goli w pięciu kolejnych meczach (trafił też do siatki w ostatnim meczu przed wakacjami, z Litwą).

Podział na koniec roku
Mimo prowadzenia Polaków, kibice we Wrocławiu nadal oglądali otwarte spotkanie. Biało-czerwoni chcieli pójść za ciosem i niewiele zabrakło byśmy strzelili trzecią bramkę. Po indywidualnej akcji prawą stroną Rybusa, jego płaski strzał w dalszy róg zatrzymał się na słupku. W 83. minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał nader agresywnie nastawiony Michał Żyro i w końcówce broniliśmy wygranej w osłabieniu. Nie obroniliśmy. W 87. minucie Haris Seferović podręcznikowo zastawił się w naszym polu karnym i wycofał piłkę do Fabiana Freia. Nie najmocniejszy, lecz precyzyjny niczym szwajcarski zegarek strzał pomocnika Bazylei, minął ręce Łukasza Fabiańskiego i było 2:2.

W doliczonym czasie gry Glik główkował nad bramką, a po rzucie wolnym niekryty Szwajcar zamiast zdobyć zwycięską bramkę, kopnął się w łydkę i mecz zakończył się w sumie sprawiedliwym remisem. Chociaż… Kto jeszcze pół roku temu powiedziałby, że po remisie z uczestnikiem Mistrzostw Świata będziemy mieli uczucie dużego niedosytu?!

18 11 2014 WROCLAW ALEJA SLASKA PILKA NOZNA FOOTBALL MECZ TOWARZYSKI REPREZENTACJI NARODOWYCH

18 listopada 2014, Stadion Miejski we Wrocławiu
Mecz towarzyski
Polska – Szwajcaria 2:2 (1:1)
Gole: Jędrzejczyk 45+1., Milik 61. – Drmić 4., Frei 87.
Polska: Artur Boruc (46. Łukasz Fabiański) – Paweł Olkowski, Thiago Cionek, Kamil Glik, Artur Jędrzejczyk (52. Łukasz Broź) – Michał Kucharczyk (53. Michał Żyro), Tomasz Jodłowiec, Grzegorz Krychowiak (68. Łukasz Teodorczyk), Piotr Zieliński (46. Arkadiusz Milik), Maciej Rybus – Robert Lewandowski (63. Sebastian Mila).
Szwajcaria: Roman Burki – Michael Lang, Fabian Schaer, Steve von Bergen, Francois Moubandje – Gelson Fernandez (62. Fabian Frei), Gokhan Inler (46. Valon Behrami), Patjim Kasami (68. Haris Seferović), Xherdan Shaqiri, Valentin Stocker (62. Amir Mehmedi) – Josip Drmić (77. Marco Schoenbachler).
Żółte kartki: Jodłowiec, Żyro, Mila, Broź/Burki, Schoenbachler.
Czerwona kartka: Żyro (83.)
Sędziował: Kristinn Jakobsson (Islandia)
Widzów: 40.133

Grzegorz Ziarkowski