Wczorajszy mecz. PTC Pabianice – Włókniarz Pabianice 1:1

Pierwszy mecz pomiędzy „fioletowymi” a „zielonymi” rozegrano 68 lat temu. Padł dokładnie taki sam wynik, jak w sobotnie popołudnie…

Dziś obie drużyny grają na szóstym poziomie rozgrywkowym, w łódzkiej klasie okręgowej. Niestety, oba kluby klepią biedę i czasy świetności mają już za sobą, a chyba jedynym ich sukcesem jest w ostatnich latach to, że oba utrzymują się na powierzchni, mimo rozmaitych zakulisowych pomysłów na połączenie PTC i Włókniarza. W stawce 16 drużyn w łódzkiej okręgówce, przed meczem PTC zajmowało 9., Włókniarz 10. miejsce.

„Fioletowi”
PTC, czyli Pabianickie Towarzystwo Cyklistów, obchodzi w tym roku piękny jubileusz 110-lecia. To rówieśnik m.in. Cracovii. Powstał, gdy Polska była pod zaborami, a jako pierwszą założono sekcję cyklistów, od lat już nieistniejącą. Pierwsze mecze „footballowe” rozgrywano na… welodromie. Sekcja została powołana do życia w 1909 roku. Historyczna nazwa klubu pozostała, choć nie zawsze tak było… W 1948 roku PTC wywalczyło awans do II ligi państwowej, pokonując w eliminacjach Gwardię Kielce, Ognisko Siedlce i Wici Białystok. Na ekstraklasę „fioletowi” okazali się już za słabi, ulegając Lechii Gdańsk, Szombierkom Bytom, Radomiakowi i Skrze Częstochowa.

W połowie roku 1949 nastąpiła kolejna reorganizacja polskiego futbolu – tym razem kluby miały wstępować do zrzeszeń. PTC skutecznie opierało się wejściu w struktury PKS (Pabianickiego Klubu Sportowego), ale na piłkarzy drugoligowego klubu z Pabianic parol zagięła łódzka Gwardia i drugą część sezonu (grano systemem wiosna-jesień) klub rozegrał pod osobliwą nazwą Gwardia-PTC. Po zakończeniu sezonu piłkarze odmówili oficjalnego przejścia do Gwardii, więc za karę… klub rozwiązano. Klub reaktywowano pod nazwą Ogniwo, potem przekształcono w Spartę, by w 1955 roku powrócić do historycznej nazwy PTC.

Na boisku przy ul. Sempołowskiej swoje pierwsze kroki stawiali m.in. Henryk Stusio (mistrz Polski z ŁKS w 1958 roku), Edward Miller (grał w ekstraklasie w ŁKS), Paweł Kowalski (cztery mecze w kadrze), Zdzisław Leszczyński, czy Marcin Komorowski.

DSD_4876

„Zieloni”
Włókniarz powstał w 1946 roku, jako kontynuator przedwojennego klubu Krusche-Ender. Krusche i Ender byli przemysłowcami, właścicielami potężnych fabryk włókienniczych. W 1967 roku Włókniarz pod wodzą Stanisława Barana (jeden z niewielu przed i powojennych reprezentantów Polski) awansował do II ligi. Potem grał w niej jeszcze przez dziewięć sezonów (pisałem o tym tutaj). Ostatni raz w sezonie 1993/94. Potem nazwę klubu zmieniono na Włókniarz-Trzy Korony, ale ostatecznie powrócono do starej nazwy.

Wychowankami Włókniarza są m.in. późniejsi reprezentanci Polski: Paweł Janas, Andrzej Drozdowski i Piotr Nowak oraz grający w ekstraklasie Andrzej Kretek, Dariusz Perydzyński, Przemysław Młynarczyk, czy ostatnio znani z boisk I ligi: Łukasz Bocian, Adrian Olszewski i Przemysław Kita. Karierę w barwach klubu z ul. Grota-Roweckiego kończyli m.in. Krzysztof Baran i Juliusz Kruszankin.

Derby
Teraz w obu pabianickich drużynach próżno szukać znanych nazwisk. W PTC wyróżnia się napastnik Piotr Szynka, który trzykrotnie próbował szczęścia w III lidze (Zawisza Rzgów, Włókniarz Zelów i Sokół Aleksandrów Łódzki) i za każdym razem wracał do macierzystego klubu. Z kolei w barwach Włókniarza kibice przyglądający się niższym ligom mogą rozpoznać 40-letniego weterana Grzegorza Gorącego, mającego za sobą niezłe występy w trzecioligowej swego czasu Unii Skierniewice.

Na trybunach stadionu przy Sempołowskiej zasiadło ponad tysiąc widzów. Takiej frekwencji nie odnotowano w Pabianicach od dawna. Być może tylu fanów futbolu zasiadło na trybunach w czasach, gdy Włókniarz grał w Pucharze Polski z Koroną Kielce (rok 1999), albo w meczu o III ligę z KKS Kalisz (wiosna 2000, porażka 0:1 po golu dla KKS późniejszego kadrowicza, Marcina Kaczmarka).

Na boisku sytuację szybciej opanował Włókniarz, który jako pierwszy zaczął stwarzać groźne sytuacje. Ba, wypracowywał je przez całą pierwszą połowę. W 9. minucie po podaniu Damiana Madaja, Gorący wpadł w pole karne, lecz jego mocny strzał zatrzymał się na spojeniu słupka z poprzeczką. Sytuacje mieli też Tomasz Sęczek, Krzysztof Rudzki i Mateusz Kosmala, lecz upragiony gol dla „zielonych” padł w 41. minucie, gdy krzyżowe podanie trafiło na głowę do Sęczka, a jego zgranie wzdłuż bramki na dalszym słupku zamknął wspomniany Madaj. PTC też miało swoje okazje, lecz najpierw pędzącego sam na sam z bramkarzem Szynkę ofiarnym wślizgiem powstrzymał Piotr Maślakiewicz, a po kornerze fatalnie skiksował pozostawiony bez opieki Rafał Cukierski.

Po przerwie nadal lekką przewagę miał Włókniarz, lecz wyrównało PTC. W 55. minucie Adrian Włodarczewski jeszcze poradził sobie ze strzałem Szynki, lecz siedem minut później był bez szans, gdy po podaniu Mateusza Klinga snajper „fioletowych” wbiegł w pole karne i precyzyjnym uderzeniem w dalszy róg doprowadził do wyniku 1:1. Potem klarowniejsze okazje stwarzało PTC, ale albo przedpole własnej bramki ofiarnie czyścił Maślakiewicz, albo gospodarze haniebnie pudłowali. Celował w tym rezerwowy Artur Klimek, który trzykrotnie znajdował się w bardzo dobrej sytuacji i za każdym razem marnował ją w inny sposób. Jeszcze w doliczonym czasie gry dogodne okazje mieli Cukierski (PTC) i Jakub Dobroszek (Włókniarz), lecz zawiedli w decydującym momencie i mecz zakończył się sprawiedliwym w sumie remisem.

DSC_2447

30 kwietnia 2016, stadion PTC w Pabianicach
21. kolejka Łódzkiej Klasy Okręgowej
PTC Pabianice – Włókniarz Pabianice 1:1 (0:1)
Gole: Szynka 62. – Madaj 41.
PTC: Dawid Sulima – Przemysław Bartyzel, Szymon Ziółkowski, Łukasz Pintera, Bartosz Znojek – Rafał Cukierski, Łukasz Sikorski (73. Arkadiusz Cholewiński), Jacek Hiler (58. Igor Gwiazdowski), Mateusz Kling (81. Artur Klimek), Adrian Kopka (58. Radomir Znojek) – Piotr Szynka.
Włókniarz: Adrian Włodarczewski – Maciej Jach (88. Arkadiusz Stokłos), Piotr Maślakiewicz, Kacper Kosmala, Sebastian Stępiński (85. Przemysław Froncala) – Jakub Dobroszek, Mateusz Kosmala, Krzysztof Rudzki, Tomasz Sęczek (75. Maksymilian Kowalski), Damian Madaj (75. Patryk Sumera) – Grzegorz Gorący.
Żółte kartki: Sikorski, B. Znojek/Stępiński.

Grzegorz Ziarkowski

fot. Tomasz Retych (wlokniarz-pabianice.futbolowo.pl)

  • Paweł Król

    To dopiero Wczorajszy mecz… w dodatku derbowy. Przede wszystkim jednak świetnie zarysowane tło historyczne. Szacunek za wspomnienie o takim meczu… Pozdrawiam.

    • Grzegorz Ziarkowski

      Naprawdę dobry mecz, fajna atmosfera, nawet doping był 🙂 Jak na okręgówkę – świetna sprawa. W okręgu łódzkim najfajniejsze oprawy robią kibice Górnika Łęczyca i chyba KS Kutno. Tam jednak jest bardzo silna widzewska wiara, więc mają skąd czerpać wzorce.

      • Paweł Król

        Dodaje skrzydeł, na pewno… Generalnie ciekawy region. Sporo klubów i w ogóle…

        • Grzegorz Ziarkowski

          Ale piłkarsko bieda. Jeśli Bełchatów spadnie, będzie to tylko druga liga. A 15-16 lat temu łódzkie piłką stało: ŁKS, Widzew, Bełchatów, Radomsko, Ceramika Opoczno, Piotrcovia…

          • Paweł Król

            Już nie chciałem tego dopisywać… Bo miało być: „ciekawy, acz w pewnym sensie zaniedbany region”.

          • Grzegorz Ziarkowski

            Historia wielka i piękna – oprócz wspomnianych klubów swoje miejsce na mapie w Polsce zaznaczyły jeszcze dość mocno Start Łódź czy Boruta Zgierz… Dziś to odpowiednio V i IV liga. Ale tam, gdzie następuje zubożenie regionu, padają zakłady – mecenasi sportu – tam i sport kuleje. W Łódzkiem akurat jest tego miarodajne odzwierciedlenie.

          • Paweł Król

            To prawda, Start i Borutę należy zaliczyć do tego grona… Sporo znanych piłkarzy wyszło z tych klubów.

          • Grzegorz Ziarkowski

            Łazarek, Chałaśkiewicz, Marcin Zając, Jacek Płuciennik, Grzegorz Krysiak, Tomasz Kłos…

  • Piciarm

    fajnie opisane derby ze spora doza historii 🙂