Wczorajszy mecz. West Ham United – Chelsea FC 1:2

Jeżeli The Blues nie zdobędą mistrzostwa, Antonio Conte powinien pójść na emeryturę i na stałe osiedlić się w rodzinnym Lecce, zwanym „Florencją południa”.

Żarty żartami, ale komu Chelsea miałaby oddać fotel lidera? Tottenham zdaje się mieć nieco zbyt słabą kadrę; Manchester City uwikłany jest w rozgrywki Ligi Mistrzów, poza tym potrafi zremisować z Huddersfield; Liverpool jest strasznie chimeryczny; Arsenal to… Arsenal itd. Choć piłka bywa nieprzewidywalna, to właściwie już dziś na Stamford Bridge mogą kupować szampany.

A był czas, że londyński klub wyglądał bardzo źle. We wrześniu podopieczni Conte zremisowali ze Swansea, przegrali z Arsenalem i zostali zmieceni z powierzchni ziemi przez The Reds. Reakcja Conte? 1 października, w meczu z Hull City, przeszedł na ustawienie z trójką obrońcą, które dało wspaniały efekt (poza wyjątkami, jak 0:2 ze Spurs), więc Włoch stosuje je do dziś.

A West Ham United? Lekkie zawirowania The Blues (chwilowy kryzys sportowy plus transferowa szajba Diego Costy), to nic przy tym, z czym musiał się borykać Slaven Bilić. Plaga kontuzji, zmiana stadionu, wraz z którą uleciał duch drużyny, żenujące zachowanie Dmitriego Payeta, wymuszającego transfer do Olympique’u Marsylia… Szefowie klubu nie zwolnili (prawdziwy cud) chorwackiego menedżera i dziś jest lepiej. Młoty zajmują jedenaste miejsce, ale o pucharach nikt nie myśli, bowiem ekipie z London Stadium bliżej strefy spadkowej, choć też do niej daleko. Drużyna środka tabeli? Raczej nie tego chcieli David Sullivan i reszta właścicieli trzykrotnych zdobywców FA Cup.

Mam wrażenie, że WHU, oddając Dmitriego Payeta i kupując ambitnego Roberta Snodgrassa, który jednak nigdy nie będzie piłkarskim czarodziejem – można powiedzieć – abdykowali, jeżeli chodzi o aspiracje do bycia wielką drużyną. Wiadomo, Francuz to był strzał w dziesiątkę, a drużynom, które nie zaliczają się do „top 6”, trudno wyjąć tego typu asów.

W Chelsea również nie grają bez wyjątku artyści; wystarczy spojrzeć na Victora Mosesa. Jakoś nie mogę się przekonać do Nigeryjczyka, choć ten został wybierany nawet piłkarzem miesiąca. Za to szkoda mi Williana, którego bardzo cenię.

Artystą bez wątpienia jest Eden Hazard, najlepszy pomocnik Premier League, może nawet najlepszy piłkarz ligi. Jego zagranie plecami z tego meczu, albo to, co zrobił, nim Diego Costa pięknie obrócił się z piłką i oddał strzał wspaniale obroniony przez Darrena Randolpha – to było coś wspaniałego. Gdy Hazard jest w formie, trzech obrońców woli poczekać na to, co ten zrobi – z nadzieją, że Belg postanowi po prostu do kogoś podać – niż go zaatakować i dać się ośmieszyć.

W pierwszej połowie West Ham do pewnego momentu grał lepiej, ale Chelsea zrobiła to, co często robią wielkie kluby, takie jak Real Madryt czy Juventus: nie zachwycając wypunktowała rywala.

W 25. minucie zobaczyliśmy, że rzut wolny z dobrej pozycji może przynieść szkodę. Manuel Lanzini źle go wykonał , a kontra gości była zabójcza. Pedro idealnie podał do Hazarda i były gracz Lille nie dał szans Randolphowi. Drugi gol był mało efektowny: rzut rożny dla gości i… Pedro Obiang oraz Andy Carroll na spółkę asystują przy siedemnastej bramce Diego Costy w sezonie.

Druga odsłona meczu na London Stadium była chyba jeszcze ciekawsza. Swoje okazje mieli i goście (w jednej akcji aż trzech zawodników The Blues mogło czy nawet powinno podwyższyć wynik), chyba Cesc Fàbregas zagrał ręką w swoim polu karnym, Sofiane Feghouli miał na nodze kontaktową bramkę, Marcos Alonso zmarnował setkę… A skończyło się jedynie na honorowym trafieniu Lanziniego, który skończył świetną kontrę gospodarzy. I dobrze, podopieczni Bilicia zasłużyli na nią. Na remis raczej nie.

Thibaut Courtois, choć nie ma go za co krytykować, od 22 stycznia nie potrafi zachować w meczu ligowym czystego konta, a Chelsea nie zachwyca, ale jest diablo skuteczna. Jak we wstępie: tylko kataklizm odbierze jej tytuł.

Poniedziałek, wieczór i derby Londynu. Nie było źle jak na najgorszy dzień tygodnia.

6 marca 2017, 27. kolejka Premier League

West Ham United – Chelsea FC 1:2 (0:2)
0:1 Eden Hazard 25′
0:2 Diego Costa 50′
1:2 Manuel Lanzini 92′

Stadion: London Stadium.

Sędziował: Andre Marriner.

Widzów: 56 984.

West Ham United: Darren Randolph – Cheikhou Kouyaté, José Fonte, Winston Reid (64. Samuel Byram), Aaron Cresswell – Mark Noble (77. Edimilson Fernandes), Pedro Obiang, Manuel Lanzini, Sofiane Feghouli (64. André Ayew), Andy Carroll, Robert Snodgrass. Trener: Slaven Bilić.

Chelsea: Thibaut Courtois – César Azpilicueta, David Luiz, Gary Cahill – Victor Moses (76. Kurt Zouma), N’Golo Kanté, Cesc Fàbregas, Marcos Alonso – Pedro (65. Nemanja Matić), Diego Costa, Eden Hazard (75. Willian). Trener: Antonio Conte.

Marcin Wandzel

  • maciek sloma

    Oglądam raczej z rzadka, ale i tak szokiem jest postęp jaki zrobił David Luiz. Podczas poprzedniego pobytu nad Tamizą, któryś z braci Neville (Gary?) określił jego styl gry jako nastolatka kierującego playstation, a teraz wódz obrony i to 3-osobowej co jest trudniejsze niż gdy w defenzywie (copyright Andrzej Strejlau) jest jedna osoba więcej. Gdyby jeszcze ściął te włosy rodem z Simpsonów być może zacząłby być traktowany poważnie.

    • Paweł Król

      Ostatnio przynajmniej jakoś je wiąże (jak widziałem mecz wyjazdowy z Burnley, to tak było), być może z powodu uwag samego Conte (bądź co bądź obrońca powinien się skupiać na wyznaczonych zadaniach w grze, a nie koncentrować się na poprawianiu fryzury, która może także w pewnych sytuacjach ograniczać widoczność). W tym miejscu przypomina się sam Passarella, zdecydowany przeciwnik w ogóle długich włosów.

      • Marcin

        Pasarella był debilem, który nie powoływał Redondo, bo ten miał długie włosy, które nb. nie przeszkadzały w grze. Na szczęście El Principe nie ugiął się przed nim.

        • Paweł Król

          Mogłem się zakładać, że do jego osoby nawiązesz – co zresztą nie było trudne, bo łączy się z tematem poruszonym przeze mnie. Poza tym jeszcze dwa punkty. Po pierwsze: to jeden z Twoich ulubionych zawodników z przeszłości, po drugie – grał w Realu.
          Decyzję Passarelli nie mnie oceniać. Może był po prostu do Redondo generalnie uprzedzony, a szukał jakiegoś wykrętnego i absurdalnego poniekąd ultimatum.

        • Paweł Król

          A że grali wybitni z długimi włosami (były ponadto lata, iż była to norma i niejako trend), to nie ulega wątpliwości. Nie tak dawno Puyol z bujną fryzurą radził sobie pierwszorzędnie. I tak się możemy cofać do może nawet wybitniejszych graczy…

        • Paweł Król

          Wracając do tematu. Sam David Luiz, owszem, może się poprawił, ale to wciąż wg mnie zawodnik nieco powyżej „stanów średnich”; tzn. żaden wybitny stoper.

    • Marcin

      1. Gary.
      2. Zazdrościsz mu. xD

      • maciek sloma

        1. Tak.
        2. Tak.

  • Paweł Król

    10 punktów przewagi Chelsea nad drugą drużyną w tabeli, West Ham 11 nad pierwszą spadkową. I jedni, i drudzy (jak napisałeś) nie powinni mieć problemów z realizacją teraźniejszych celów: 1. Mistrzostwa, 2. Spokojnego utrzymania w lidze (do którego, tak się mówi, powinno wystarczyć jakieś 40 pkt – „Młoty” mają w tym momencie 33).

  • Grzegorz Ziarkowski

    Dzięki za ten tekst. Przynajmniej wiem, kto jest na 1. miejscu w Premier League. Angielskiej piłki nie lubię od zawsze 🙂

    • Marcin

      Proszę. Polska lepsza. 🙂

  • Zgadzam sie prawie ze wszystkim, niemal identyczne miałem przemyślenia oglądając ten mecz – Moses dużo strat, szkoda Williana, Hazard geniusz (jak zostawił trzech chłopa za plecami z piłką przy nodze, by za chwilę zdobyć gola), a zmiana Upton na Olimpijski to kryminał.

  • Piciarm

    czesc
    niestety derbow nie ogladalem … liczylem skrycie ze Chelsea straci punkty …. w WHU sa zawirowania ale wieciie derby maja swoje prawa che che , nawet dalem w typerze 1-1 , ale wyszlo inaczej ….
    the blus ida na majstra i tyle 😉

  • Paweł Król

    Gdybym miał prognozować, to daję łącznie dwa, może dwa i pół roku pracy Conte z Chelsea. Mogę się okrutnie pomylić, ale w tej chwili tak właśnie uważam. Z taką grą i z takim składem „The Blues” nie zawojują Europy. Chyba że kadra się zmieni i generalnie drużyna jeszcze bardziej ewoluuje. Teraz mogę przyznać, że faktycznie Włoch natchnął zespół. Chociaż nie powiedziałbym, że ekipa ze Stamford Bridge gra wielką piłkę.