Wędrówka ślimaka. U stóp Trzech Koron

Ślimak powoli, ale konsekwentnie pokonywał pienińskie szlaki…

Jedna z tegorocznych wędrówek ślimaka odbywała się przy pięknej, upalnej pogodzie. Bezdeszczowa aura, jak i okolica były wymarzone do planowania rozmaitych spacerów, wędrówek i wypraw. Plan został zrealizowany niemal w stu procentach.

Przystanek pierwszy: Krościenko nad Dunajcem
Niewielka mieścina (właściwie wieś) stanowiła bazę wypadową ślimaka w Pieniny i do sąsiedniej Szczawnicy. Najbardziej urzekająca w Krościenku była… cisza. Nawet knajpa na rynku, „U Franka”, wypełniona ludźmi po zmroku, nie była tak gwarna jak szczawnicki deptak. Jeśli chcecie naprawdę odpocząć od miejskiego zgiełku, smrodu spalin i tłumu, miejscowość położona u zbiegu Krośnicy i Dunajca nadaje się do tego idealnie.

Ważna rzecz: warto za dnia zadbać o napoje te mniej i bardziej wyskokowe oraz przekąski. Sklepu z oślizgłym, zielonym płazem w nazwie, czynnego do godziny 23.00 nie uświadczymy. Trzeba zasuwać do Szczawnicy. Market z owadem w kropki znajduje się na granicy Krościenka i Szczawnicy, dobre dwa i pół kilometra od rynku. Ceny piwa w krościeńskich restauracjach i barach zaczynają się od 10 złotych.

Całe Krościenko nad Dunajcem można zwiedzić w ciągu kilku godzin. Najwięcej budynków wpisanych do rejestru zabytków (m.in. Kaplica Przemienienia Pańskiego i dawna apteka) znajdziemy w okolicach rynku, nad którym góruje wieża kościoła Wszystkich Świętych, którego początki sięgają XIV wieku. Świątynię zrewitalizowano kilka lat temu. Futbol w Krościenku to Sokolica, grająca w podhalańskiej B-klasie. Liga ruszyła tuż po wyjeździe ślimaka – Sokolica radzi sobie w niej całkiem nieźle: na inaugurację zremisowała 2:2 z Gronikiem Gronków, rozbiła 6:1 Spływ Sromowce Niżne, 8:0 Łęgi Nowa Biała i wygrała 1:0 ze Spiszem Krempachy. Może czuwa ślimak, który zostawił swój ślad nieopodal ławki rezerwowych? Tuż obok boiska znajduje się „Dom Wycieczkowy kategorii drugiej”, w którym na obozie przebywali akurat młodzi futboliści Górnika Katowice, wykuwający formę podczas wieczornych przebieżek do Szczawnicy.

Przystanek drugi: Trzy Korony
Wcale nie są najwyższym szczytem w okolicy – liczą sobie 982 metry nad poziomem morza (Wysoka ma 1050 metrów), ale są najbardziej znanym szczytem Pienin. Od Krościenka można wejść nań szlakiem przez Zamkową Górę, z ruinami zamku, w którym święta Kinga wraz z zakonnicami schroniła się przed tatarskim najazdem. Szlak jest jednak mocno wymagający, przynajmniej na początku mniej zaprawieni w górskich wędrówkach przystają co kilkanaście kroków, łapczywie chwytając powietrze. Później jednak łagodnieje i wchodzenie na górę nawet może sprawiać przyjemność. Wejście na platformę widokową na Okrąglicy (najwyższy szczyt spośród Trzech Koron) kosztuje 8 złotych, jednak warto tę kwotę poświęcić, by popatrzeć na zapierający dech w piersiach widok na słowackie Tatry czy wijącą się w dole wstęgę Dunajca płynącego u stóp Trzech Koron.

Przystanek trzeci: Szczawnica
Z Krościenka do Szczawnicy można się wybrać szlakiem przez Trzy Korony, Czertezik i Sokolicę. To jednak – dla mniej doświadczonych górołazów – wyprawa niemal na cały dzień. Dla mniej wymagających polecamy przejażdżkę rowerem po równiutkiej jak stół drodze rowerowej wzdłuż Dunajca lub kilkukilometrowy spacer wzdłuż drogi rowerowej (w nocy jest pięknie oświetlona). A już kompletnym leniuchom polecamy busa, który latem kursuje dość regularnie z krościeńskiego rynku. Koszt – w zależności od dogadania się z kierowcą, z reguły za podwózkę biorą 7 złotych. Z samej Szczawnicy można podejść też na Palenicę (mniej wymagający wjeżdżają wyciągiem krzesełkowym), Sokolicę, Wysoką lub Bereśnik.

Szczawnica jest uzdrowiskiem. Zawdzięcza to miano Józefowi Szalayowi, którego rodzice w latach trzydziestych XIX wieku jako pierwsi zaczęli butelkować źródlaną wodę, doceniając ich lecznicze właściwości. To właśnie Szalay rozbudował Szczawnicę, ściągając doń arystokratów i pisarzy takich jak m.in. Henryk Sienkiewicz czy Maria Konopnicka. Zmarły w 1876 roku Szalay spoczywa na starym cmentarzu w Szczawnicy, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie najdłuższego w Polsce deptaka.

Jeśli chodzi o zabytki, warto przyjrzeć się budynkom na Placu Dietla, gdzie znajduje się pijalnia wód i kilka zabytkowych willi. Strudzonym spacerowiczom dobrze zrobi odpoczynek wśród zieleni w Parku Górnym i Parku Dolnym. Jeśli ktoś zgłodnieje, można stołować się w knajpkach i karczmach usytuowanych przy deptaku. Ślimakowi najbardziej do gustu przypadło jedzenie w karczmie „U Polowacy” oraz (to wariant oszczędnościowy, ale smaczny, bo domowy) „Jedzenie na wagę – Węglarz” u zbiegu potoku Grajcar i Dunajca. Dla tych, którzy chcieliby się trochę pomoczyć w rześkiej, górskiej wodzie, jest Grajcar, gdzie kąpią się miejscowi i turyści. Do głębokiego Dunajca raczej nikt nie odważy się wchodzić.

Futbol w Szczawnicy to aklasowa Jarmuta. Ślimak na jej boisko, niestety, nie dotarł, może dlatego okupuje ostatnie miejsce w podhalańskiej lidze. W siedmiu meczach dzielni pienińscy górale wywalczyli ledwie punkt…

Obowiązkowy: spływ Dunajcem
Warto odwiedzić jedno z licznych biur w Krościenku czy Szczawnicy oferujących spływ Dunajcem. Czy to na pontonach, czy na łodzi z flisakiem to fantastyczna wyprawa. Dwugodzinny spływ łódką z flisakiem ze Sromowców Niżnych niemal do samego Krościenka kosztuje 99 złotych od osoby, od dziecka bodaj 20 złotych taniej. Kto nie był, niechaj płynie. Ślimak gwarantuje, że będzie to jedna z najlepiej wydanych stów w waszym życiu. Z perspektywy rzeki można podziwiać wielkość Trzech Koron czy Sokolicy, dostrzec słynny Czerwony Klasztor, a i sam Dunajec jest rzeką fascynującą. W najgłębszym miejscu liczy sobie aż 18 metrów.

Grzegorz Ziarkowski