Wędrówki ślimaka. Catania

Buongiorno! Zapraszam na wycieczkę do Catanii, która leży na słonecznej Sycylii…

Catania, drugie co do wielkości miasto Sycylii; ponad 330 tys. luda (nie licząc przybyszów z Afryki), położone na wschodnim jej wybrzeżu, zaledwie 35 km od kraterów Etny, zawsze była związana z wulkanem i jego aktywnością. Miasto założyli w 729 r. p.n.e Grecy.

Przez całą swoją historię było wielokrotnie niszczone przez lawę Etny, i przede wszystkim przez wciąż występujące, mniejsze i większe trzęsienia ziemi (to z 1693 r. niemal starło Catanię z powierzchni ziemi). W XVIII w. zostało odbudowane w taki sposób, aby złagodzić skutki przyszłych trzęsień ziemi, stąd szerokie, proste ulice, rozległe, nieregularne place, wtedy też miasto nabrało swego barokowego charakteru. Większość budowli Catanii jest wykonana z czarnej wulkanicznej lawy.

Główna ulica to trzykilometrowa via Etnea, która biegnie od starego portu przez plac Duomo, gdzie krzyżuje się z drugą główną ulicą miasta, Via Vittorio Emanuele, i dalej zmierza aż na przedmieścia, skąd dochodzi do stóp Etny. Jest ona wybrukowana kawałkami lawy. Dolny odcinek ulicy jest zamknięty dla ruchu, znajduje się tu wiele eleganckich sklepów i pięknych budowli. Na Piazza Duomo, przed kościołem katedralnym Sant’Agata stoi Liotro, symbol miasta – słoń z lawy, który na grzbiecie niesie egipski obelisk.

W Catanii w XV wieku założono pierwszy na Sycylii uniwersytet. Sycylijczycy nazywają Katanię Mediolanem południa, uważając to miasto za najmniej sycylijskie i nie poddające się tak bardzo tradycji wyspy. Między mieszkańcami stolicy Sycylii, Palermo a Catanii panuje poważny antagonizm…

Byłem z rodzinką 17 km od Catanii w jej dzielnicy, spokojnej, wakacyjnej – Vaccarizzo-Delfino, hotel mały i spokojny przy samej piaszczystej plaży, ładnie i cieplutko; 32-35 stopni, był koniec sierpnia.

Teraz to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli wycieczka do klubu piłkarskiego…

Wybrałem się sam w piątek, zjadłem z familią śniadanie i w drogę, po jakimś czasie wyszedłem na te przedmieścia… i jak się okazało zabierając ze sobą jedną butlę płynu, dwie kanapki, cztery strony słówek po włosku, 10 Euro, wycieczka trwała dość długo…

Wróciłem wieczorem, ale po kolei…
Autobus nr 538 – taki podmiejski, który miał być przy głównej szosie (autostrada Catania – Syrakuzy), 300 metrów od hotelu… szedłem i szedłem z 1,5 km autostradą, czyli średnio bezpiecznie i spotkałem dwóch Włochów. No to się ich pytam – gdzie autobus?!, a oni że w drugą stronę muszę iść.
Byłem wkurzony, ale co zrobić… Zawróciłem, i zaraz mijam młode małżeństwo z wózkiem (kojarzyłem ich z okolic hotelu, gdyż Włosi też byli w jego innej części). Pytam ich o drogę, a oni do mnie, że źle idę, bo oni też do autobusu! Zgłupiałem, ale razem z tą rodzinką doszliśmy do tzw. przystanku… takiego bałaganu i śmietniska to dawno nie widziałem…
Pięć minut później przyjechał autobus i zabrał mnie i kilka osób do Piazza Borsellino; dużego placu, a zarazem zajezdni w Catanii. Bus jadąc co najmniej godzinę, krążył po tych uliczkach.
Tam poszukałem następnego, który by skierował mnie na Angelo Massimino Stadio, czyli stadion Calcio Catania (to ten sam klub, w którym grał w obronie nasz Błażej Augustyn).

Jakie było moje szczęście, gdy okazało się, że kierowca 431 okazał się fanem tego zespołu!

Gadaliśmy całą drogę, a kierowca był tak dumny, że będę opisywał jego drużynę na slowfoot (każdy Włoch zna slowfoot), że nie wysiadłem na przystanku, tylko tifosi wypuścił mnie na światłach przy skrzyżowaniu pod samym stadionem!

Obszedłem go dokoła i wio do środka, a tam gość siedzi; mówię że chcę parę zdjęć zrobić, a on że jest pracownikiem miasta, a nie klubu i jak chcę to niech sobie połażę, więc porobiłem kilka zdjęć; nawet w loży dziennikarskiej się znalazłem i wlepy wbiłem gdzie trzeba.

Klub został założony w 1908 r., więc już kawał historii ma za sobą. Awans do Serie A uzyskał w 1954, ale już po jednym sezonie został zdegradowany do Serie B. Catania do najwyższej klasy rozgrywek we Włoszech awansowała ponownie w 1960 i pozostała w niej przez kolejne sześć sezonów. W 1966 klub został zdegradowany i później tylko dwa razy awansował ponownie: w sezonach 1970/71 i 1983/84. Po ostatnim awansie zaczął się upadek klubu, którego kulminacją było ogłoszenie bankructwa w 1993. Po zmianie właściciela, klub zaczął powoli piąć się w górę, by w 2006 awansować do Serie A. Po sezonie 2013/14 wróciła do Serie B. Teraz grają w Serie C. Ekipa jest w tabeli druga tuż za Lecce. Stadion liczy 20.800 miejsc, ma niepowtarzalny klimat calcio.

Pożegnałem się grzecznie, dałem dziadkowi wlepkę i wyszedłem, a tam, przy samym stadionie stała budka ze świeżo wyciskanymi owocami i ciastkami, więc postanowiłem odpocząć.

Po wypiciu soku z pomarańczy i zjedzeniu ciacha trzeba było wracać do Piazza Borsellino.
A nie było to łatwe – w okolicznych barach i sklepikach nie wiedzieli nic o przystanku powrotnym… Ostatecznie dwóch studentów mi pomogło. Po przejściu kilku ulic dotarłem pod hotel, skąd autobusem miałem dotrzeć do Piazza Borsellino. Tak też się stało, a tam już czekał bez klimy stary 538 wypełniony imigrantami i bezdomnymi…

Nim dojechałem na ten sam stary i zaniedbany przystanek autobusowy co rankiem, udałem się trochę inną drogą (miałem mapkę), lokalnymi uliczkami.
Było bezpiecznie, ale bardzo brudno; wysypiska itp., widać było sporo pustostanów, dotarłem do sklepiku, gdzie zakupiłem regionalne specjały i przeszedłem uzdrowiskiem do znajomej plaży.

Catania, to jedna z największych i najważniejszych miejscowości Sycylii. Jednak większość przewodników turystycznych traktuje ją zdawkowo, poświęcając jej niewiele miejsca na swych łamach, a turyści zazwyczaj traktują ją jako bazę wypadową na wulkan Etna oraz do innych miejscowości na wschodnim wybrzeżu Sycylii. Czym to jest spowodowane? Zdania są podzielone, generalnie jednak trzeba przyznać, że Catania nie ma w sobie nic z wakacyjnego kurortu, nie żyje z turystyki i chyba nawet nie stara się z niej żyć. Nie jest zbyt piękna, nie jest zbyt czysta (delikatnie mówiąc), jest głośna, ciasna, żyje swoim codziennym życiem. Warto zobaczyć samą Etnę (3340 m.), troszkę tam zabawiliśmy.

Piazza Duomo i Piazza Universita – główne place miasta, to tutaj odbywają się festyny, imprezy, tutaj wieczorami spotykają się mieszkańcy w licznych kafeteriach i pubach. Fishmarket – Targ rybny „Pescheria” – codzienna dawka świeżych ryb i owoców morza w niemal średniowiecznej scenerii i to w samym środku miasta. Byłem i czułem – zapach jak na kutrze.

Giardino Bellini – rozległy park miejski z pięknymi widokami na Etnę, dający trochę cienia, spokoju i wytchnienia od miejskiego zgiełku.
Via Etnea – główna turystyczna ulica miasta, modne butiki, salony mody, hotele, restauracje.
Ogród botaniczny – kwiaty, krzewy, drzewa z całego świata zgromadzone w jednym miejscu, wspaniała sprawa nie tylko dla miłośników botaniki, i wiele innych; np. Piazza Vincenzo Bellini, port, ruiny amfiteatrów, Museo Diocesano i wiele innych…

To tyle, mam nadzieje że się podobało.

Arrivederci!

Piotr Szczapa

  • Stadio podobny do tych w Pizie i np. Livorno. Piękny, niepowtarzalny klimat calcio…

    • Piciarm

      fajne było, że na spokojnie można było go zobaczyć, nikt nie przeszkadzał, porządkowi – sprzątali, szatniarz – siedział itd…

  • Paweł Król

    Zapewne była to niezapomniana podróż stałego gościa, przyjaciela strony…

    Od jakiegoś czasu podobne widoki zanikają. Modernizacja stadionów i innych miejsc sprawia, że człowiek nie zobaczy łuszczącej się farby, unoszącego się kurzu, pewnych niedociągnięć – jakże przecież ludzkich. Może byłoby to wszystko przygnębiającym i depresyjnym doświadczeniem, jednak pogoda robi we Włoszech sporo. Liczne słoneczne dni powodują, że nie ma tego wrażenia.

    Gratuluję wyprawy. I dzięki za wspaniałą relację.

    PS Hasło na murze do zapamiętania: Nostalgia dei vecchi tempi.

    • Piciarm

      hasło zacne, musiałem to uwiecznić na telefonie . Sycylia ma najwięcej słonecznych dni w roku na całym morzu śródziemnym… jakoś tak,i tak, tak ma to znaczenie.

  • Piciarm

    ostatnie zdjęcie są to zamek i twierdza w Syrakuzy … też założone przed wiekami przez greków, jeszcze wcześniej niż opisywane miasto Catania i o wiele ładniejsze, czystsze, piękniejsze – gorąco polecam

    ps; pozdrowienia dla gościa z budki, z którym przez godzinę nawijałem na translatorze w jego telefonie !
    jego kuzyni mają za żony Polki, które po polsku pozdrowiłem he he

  • Grzegorz Ziarkowski

    Fajna wyprawa, byłem we Włoszech ponad 20 lat temu, ale na Sycylię nie dotarłem. Trochę zniechęcają do tych kierunków masy imigrantów zmierzające do Europy…