Wędrówki ślimaka przez Podkarpacie (3): Przemyśl

Pora na ostatni odcinek minicyklu. Okazuje się, że nad Sanem też gra Barcelona…

Właściwie Przemyśl miał być na dokładkę. Po drodze z Bieszczadów do domu. Był jednak dzień, z którym ślimak nie bardzo wiedział, co zrobić. Czy byczyć się nad Soliną, czy wybrać się w góry, czy też coś pozwiedzać. W końcu zapadła decyzja: wyruszam do Przemyśla. Od Ustrzyk Dolnych to jakieś 60 kilometrów. Dobra godzina jazdy. No, chyba, że po drodze zatrzyma nas zamek w Krasiczynie. Choć już za sam wstęp do parku okalającego zamek trzeba zapłacić 4 złote (2 złote dziecko) – naprawdę warto.

Zamek powstał na przełomie XVI i XVII wieku. Charakterystyczne są cztery wieże: boska, papieska, królewska i szlachecka. Ciekawskich po genezę tych nazw odsyłam do wikipedii. Właścicielami budowli były wielkie rody mające wpływ na losy Rzeczypospolitej: Krasiccy i Sapiehowie.

Jeśli wybierzecie się do Przemyśla koleją, pierwszy punkt na mapie zwiedzania miasta macie na wyciągnięcie ręki. To dworzec kolejowy z XIX wieku, wybudowany w stylu neobarokowym. Kilka lat temu został gruntownie przebudowany. Na dworcu w Przemyślu można poczuć międzynarodowy klimat, ponieważ obsługuje on połączenia m.in. z Lwowem, Kijowem, Odessą i Budapesztem.

Przemyśl w granicach Polski znajduje się mniej więcej od drugiej połowy XI wieku. Król Kazimierz Wielki ufundował budowę zamku, który do dnia dzisiejszego góruje nad miastem. Rozciąga się z niego panorama dawnej siedziby województwa przemyskiego.

Przemyska starówka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak ta w Zamościu, ale z pewnością ma swój klimat. Dość oryginalnie wygląda rynek z ratuszem, który jest podzielony jakby na dwie części. I nijak nie można było uchwycić go w całości, bowiem na środku ustawiono jakąś rampę dla rolkarzy i deskorolkarzy.

Przemyśl to nie tylko architektura, to także dialog między wyznaniami. W mieście w symbiozie (?) od lat żyją ze sobą katolicy i prawosławni. Przed wojną była jeszcze liczna mniejszość żydowska.

Na koniec wyprawy ślimak powędrował do dzielnicy Bakończyce, by podziwiać otoczony wielkim i efektownym parkiem Pałac Lubomirskich z końca XIX wieku. Dziś to siedziba Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej.

A gdzie w tym wszystkim futbol? Derby Czuwaju z Polonią znalazły się w pierwszej dziesiątce najlepszych derbów w Polsce w prestiżowym rankingu Darka Kimli. Tak jedna, jak i druga ekipa mają za sobą drugoligowy epizod. Czuwaj spędził w niej dwa sezony: 1950 i 1997/98, zaś Polonia cztery w latach 1949 – 1952.

W barwach „Harcerzy” grali m.in. byli piłkarze krakowskiego Hutnika: Leszek Walankiewicz i Ryszard Fudali oraz Andrejs Prohorenkovs, reprezentant Łotwy podczas Euro 2004.
Z kolei barwy „Przemyskiej Barcelony” przywdziewali m.in. Marian Ostafiński (mistrz olimpijski z Monachium 1972), Jerzy Podbrożny, Arkadiusz Baran, czy Wojciech Klich, tata bardziej znanego Mateusza.

Obecnie Polonia zajmuje 3. miejsce w podkarpackiej IV lidze, zaś Czuwaj z imponującą przewagą (na razie 16 punktów, do końca rozgrywek zostały trzy kolejki) wywalczył awans do ligi okręgowej.

Grzegorz Ziarkowski

PS. W meczu, na który zapraszaliśmy, Polonia wygrała 2:0.

  • Paweł Król

    Zamek bardzo okazały.

    Rampa w takim miejscu, choćby tylko przejściowo, to zwyczajny wybryk.

    Nie ma jak porządna Wędrówka. Pozdrowienia.

  • Grzegorz Ziarkowski

    Przemyśl naprawdę robi świetne wrażenie, warto jechać 🙂 Nie dziwi, że kiedyś Ukraińcy rościli sobie do niego prawa (z jakiej racji?!) – na szczęście mają tam tylko swój Narodnyj Dim (Dom Narodowy) nieopodal rynku
    Szkoda, że piłkarsko miasto podupadło, ale mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wrócą do III ligi.

  • Piciarm

    witam
    Ładnie tam, te zamki i pałace, dobrze że remontowane wyglądają bardzo zachęcająco…
    pozdrawiam

  • Nigdy nie byłem w Przemyślu, Rzeszowie ani Zamościu. Wstyd.