Zhandlowani za młodu

Transferem tej zimy okazało się przejście 17-letniego Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok do FC Porto…

Wychowanek akademii białostockiego klubu odszedł do portugalskiego mocarza po rozegraniu zaledwie 32 meczów i zdobyciu czterech goli w polskiej ekstraklasie. Pietuszewski kosztował klub z Estádio do Dragão 10 milionów euro. Polski skrzydłowy dostał od włoskiego trenera Francesco Farioliego szansę w dwóch ligowych meczach: z Vitórią SC wywalczył rzut karny, dostał też niespełna kwadrans w spotkaniu z Gil Vicente FC. Pietuszewski to najdroższy 17-latek, jaki wyjechał z polskiej ligi.

Pokrętne kariery rekordzistów
Losy 17-latków, którzy w ostatnich latach wyjeżdżali z kraju są niezbyt pomyślne. Górnik Zabrze dopiero co sprzedał zdolnego Dominika Sarapatę za cztery miliony euro do FC Kopenhaga, a już mówi się o jego powrocie do kraju (ponoć jest blisko lidera PKO Ekstraklasy, Wisły Płock). Na zdolnego Karola Borysa nikt nie miał pomysłu we Wrocławiu, wreszcie postanowiono go zhandlować do belgijskiego KVC Westerlo. W wymagającej lidze nie potrafił się przebić, teraz aktualnie 19-latek usiłuje odbudować się w lidze… słoweńskiej, w NK Maribor. Idzie mu jak po grudzie. Ze starszych graczy warto wymienić Krystiana Bielika, który z kraju wyjechał jako 17-latek i jego kariera przypomina sinusoidę, głównie ze względu na problemy zdrowotne. W październiku ubiegłego roku zadebiutował w barwach West Bromwich Albion.

Rekordowe transfery Polaków z ekstraklasy to przejścia do angielskiego Brighton Hove&Albion 18-letniego wówczas Kacpra Kozłowskiego i 21-letniego Jakuba Modera. Pierwszy w 2020 roku do Anglii trafił Moder, rok później Kozłowski, który był najmłodszym zawodnikiem Euro 2021. Kosztowali po 11 milionów w europejskiej walucie. Kozłowski w Premier League nie zadebiutował, odbił się od ligi belgijskiej (Royale Union Saint-Gilloise), nieźle radził sobie w holenderskiej Eredivisie (SBV Vitesse) i teraz przyzwoicie gra w Turcji (Gaziantep FK). Aczkolwiek po wyjeździe z Polski nie zagrał chyba na miarę talentu. Z kolei Moder, gdy już przystosował się do wymagań Premier League, nabawił się kontuzji, po której nie wrócił do dawnej formy. Gdy zaczął nieźle spisywać się w Feyenoordzie, doznał… kolejnego urazu, który wykluczy go z gry do końca kolejnego sezonu.

Różne drogi legionistów
Tyle samo, co Porto za Pietuszewskiego, za Jakuba Kamińskiego zapłacił VfL Wolfsburg. Pierwszy sezon skrzydłowego w barwach „Wilków” należy uznać za udany, ale o dwóch kolejnych skrzydłowy chciałby zapomnieć. W tym sezonie wyraźnie odżył na wypożyczeniu do 1. FC Köln, co ma też bezpośrednie przełożenie na jego występy w reprezentacji Polski.

Ciekawe są losy trzech byłych legionistów. Siedem milionów euro wyłożył za Radosława Majeckiego AS Monaco. Klub z księstwa zainwestował w polskiego bramkarza, który grzał ławę aż miło. Zagrał pełny sezon w barwach Cercle Brugge i wrócił do Monaco, gdzie wreszcie zaczął grać, choć… w kratkę. W tym sezonie jest wypożyczony do Stade Brestois 29 i wcale nie gra więcej. Latem Legia zarobiła 12,6 miliona europejskiej waluty na stoperze Janie Ziółkowskim i pomocniku Maximilianie Oyedele, którego w reprezentacji widział Michał Probierz. Ziółkowski łapie cenne minuty we włoskiej Romie, choć z reguły jest pierwszy do zmiany. Jednak gra choćby w towarzystwie Paulo Dybali czy Donyella Malena powinna procentować. Oyedele nie zagrał nawet minuty w Ligue 1 w barwach Rancingu Strasbourg. Czyżby Probierz jednak potrafił się mylić?

Ciekawie w Austrii radzi sobie za to 19-letni Filip Rózga (Sturm Graz), którego dostrzegł Jan Urban i pozwolił mu zadebiutować w reprezentacji Polski. Rózga odszedł z Cracovii za dwa miliony euro.

Oni wrócili do kraju
W tym sezonie do kraju zdecydowali się wrócić: Kamil Piątkowski (Legia Warszawa), który ponad cztery lata temu za sześć milionów euro przeniósł się z Częstochowy do RB Salzburg oraz Kamil Jóźwiak (Jagiellonia Białystok), który wreszcie dał się skusić po latach grzania ławy w hiszpańskiej Granadzie. Obaj na razie nie błyszczą, ale przynajmniej zaczynają grać regularnie. Zimą umowę z Widzewem podpisał Bartłomiej Drągowski, który w wieku 18 lat został kupiony przez włoską Fiorentinę za 2,5 miliona euro, blisko Polski jest także Paweł Dawidowicz, sprzedany w wieku 19 lat do rezerw SL Benfiki.

Wcześniej nad Wisłę ze średnio udanych wojaży zjechali choćby Bartosz Kapustka, którego 10 lat temu w wieku 19 lat za pięć milionów euro kupiło Leicester FC czy Patryk Dziczek, sprzedany w 2019 roku za ponad dwa miliony euro do rzymskiego Lazio.

Czyją drogą podąży Oskar Pietuszewski? Czas pokaże. W każdym razie droga, którą wybrał wydaje się słuszna – wszak Polacy od czasów Józefa Młynarczyka mają w Porto raczej dobrą markę, poza tym ma obok siebie starszych kolegów w osobach Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. Obaj też za młodu wyjechali z kraju i raczej chętnie przekażą młodzieńcowi cenne życiowe doświadczenia…

Grzegorz Ziarkowski
Foto: facebook.com/FC Porto, facebook.com/1. FC Köln